Bałam się i stało się.

Bobcio się doigrał.
Nie wiem czy przeżyje, noc była koszmarna, od weterynarza wróciłyśmy o drugiej, przygnębione, bo nie jest problemem pogruchotana tylna łapka, a problemem jest prawdopodobnie pęknięty pęcherz i stłuczone nerki.
Dziś operacja, czekam niecierpliwie na godzinę dziewiątą.
Bobcio, mój kochany niepokorny Bobcio, pokonał wymyślne zabezpieczenia z siatki i znajdując niewidoczną dla moich oczu szczelinę przecisnął się na wolnośc.
Pozornie to było śmieszne- wędrując dachem wchodził przez okno na poddaszu do sypialni mojej sąsiadki Lucy, mościł się na łóżku,  a ona wysyłała mi sms-a:” Jest u mnie Bobcio”.
Zawsze wracał!
Gdy nareszcie założyłam  siatkę,  to odetchnęłam z ulgą.
Niesłusznie.
Zaimponowały mi moje dzieci, naprawdę!
Bobcio spadł z wysokości kamienicznego czwartego piętra na beton na podwórku, na oczach Karolci. Obie córeczki błyskawicznie podjęły akcję ratunkową, zalane kocią krwią nie straciły glowy, zadzwoniły po mnie, ułożyły kota w plaskim koszyku, okryły… ech, zero paniki, w przeciwieństwie do mamusi.
Jadę, trzymajcie kciuki za tego huncwota, kocham go bardzo,
Li.

Update:
Pierwszy weterynarz o 21.00  kiwał głową i założył prowizoryczny opatrunek na otwarte złamanie z licznymi przemieszczeniami. Dał znieczulenie i odesłał do dziś na 11.20.
Drugi weterynarz o 1.30 w nocy założył drugi opatrunek, tym razem solidniejszy, bo z tamtym półprzytomny Bobcio rozprawił się w 5 minut. Dał kolejne znieczulenie i kazał przyjechac na 9.00. Podobno na operację.
W międzyczasie dziś rano trzeci polecony weterynarz skierował nas do Kliniki Zwierząt „Arka„.
I nareszcie tutaj poczułam nadzieję.
Bobcio został w szpitalu, na razie nie ma mowy o operacji, ma w sobie za dużo środków znieczulających, obrzęk mózgu, obrażenia wewnętrzne z którymi trzeba się uporac. Do operacji musi się wzmocnic.
Ma złamaną żuchwę, tragicznie połamaną łapkę, kto wie czy nie skończy się to amputacją.
Nie ma z nim kontaktu, leży jak kłoda, ale żyje.
W południe wróciłam do domu.
Jestem wykończona, marzę o łóżku, ale…  ale mam dziś gości, więc robię papardelle z borowikami, muszę też posadzic róże, posprzątac poratunkowy bałagan, robię kawę i odganiam smutek.
Będzie dobrze, bo nie może byc inaczej.
Nie życzę sobie komentarzy typu „to tylko kot”.
Tam dom Twój, gdzie kot Twój.
Jestem za niego odpowiedzialna.
Li.

26 Responses to Bałam się i stało się.

  1. Nieznane's awatar she pisze:

    Biedny Bobcio i tak ma szczescie, bo ma Was i tyle uczucia, mam nadzieje, ze da sie go uratowac.

  2. Nieznane's awatar echoes pisze:

    Biedny, biedny Bobcio. Trzymam mocno kciuki! I Ty się trzymaj!

  3. Nieznane's awatar Dana pisze:

    Przeżył noc? Mam nadzieję, że tak.

  4. Nieznane's awatar ingrid pisze:

    co z Bobciem?

  5. Nieznane's awatar Dana pisze:

    Mam psa tzn psopodobne stworzenie- to nie jest chihuahua( ma 3 lata i waży 1,200:)Zawsze była wścibska i gdy wychodziła na balkon włosy jeżyły mi się na głowie!Wychylała się przez balustradę (szczelina ok 15 cm), a ja cholery dostawałam.Gdy słyszała jakieś psy albo mój samochód wyłaziła przednimi łapkami 5 cm na gzyms!Wiosną tego roku zamówiłam fachowca i odciął jej dostęp do świata:)Odetchnęłam z ulgą.Teraz muszą jej wystarczać spacery i wypady z paniąsią, bo i tak ją wszędzie zabieram( nie mylić mnie z głupią Paris Hilton!)Li, mam nadzieję, że Bobcio z tego wyjdzie. Fakt jest faktem, że 4 piętro i na beton…..Trzymam kciuki!Ps Nie lubię ludzi, którzy nie kochają zwierząt.Wyjątek to moja przyjaciółka( oj, nie przepada), ale gdy jest z moim psopodobnym stworzeniem- zmusza się i udaje, że jest Prezesem Animal Planet:)

  6. Nieznane's awatar Julianna pisze:

    Oj Bobcio, Bobcio …Bobcio chuligan … Trzymam za Bobcia kciuk !! Biedne Kocisko :(((

  7. Mój kot spadł dwa razy z czwartego piętra, żyje i dobrze się ma, to silne i uparte zwierzaki, więc się nie martw, na pewno wygrzebie się z tego wypadku….długo mnie tutaj nie było…piszesz jak zwykle przejmująco…pozdrawiam Klaudia

  8. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    ja mam co prawda dwa piesy:, ale doskonale rozumiem twój ból , mi serce by pękło jakby im się coś stało .Mam nadzieje , że Bobcio się wyliże.

  9. Nieznane's awatar ognik pisze:

    trzymamy lapy z calej sily i ja i moje cztery koty, dwa koty goscinne i pies, rybki goscinne lap nie trzymaja, bo nie maja, ale majtaja pletwami, slabo mi sie zrobilo jak przeczytalam…trzymajcie sie i wielkie brawa dla dziewczyn!

  10. Nieznane's awatar ingrid pisze:

    moja kotka, Kicia, spadla kiedys z 4tego pietra bedac ciezarna…mama poszla po nia, zabrala na gore, kicia urodzila 3 zdrowe kociaki i jej samej tez nic nie bylo;co prawda 4te blokowe pietro no i nie na beton,koty sa twardzielami ale tez, niestety, wloczykijamitrzymam mocno kciuki za Bobcia

  11. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Beem, Karolcia widziała, że niestety wpadł w ruch wirowy i nie zdążył przyjąc najlepszej pozycji:( Uderzyl brzuchem i głową, przy okazji gruchocząc sobie łapkę. Nie miał szczęścia niestety:(Li.

  12. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Dzięki Wam za kciuki, przydadzą się temu draniowi, ale jak wyjdzie z tego, to mu tak spiorę tyłek, że się nie pozbiera!Li.

  13. Nieznane's awatar Beem pisze:

    Widziałam na własne oczy kota, który spadł z 3 lub 4 piętra, obrócił się w powietrzu i szybował rozczapierzony jak latawiec, musiało mu to pomóc, bo po chwili wstał i poszedł w krzaki. Ja siedziałam w stojącym autokarze i nieświadomie narobiłam takiego wrzasku, że ludzie śmiertelnie się wystraszyli. Co z kotem dalej, nie wiem, bo to był krótki postój na północy Polski, ale jestem pewna, że wyżył. Czego gorąco życzę Bobciowi.

  14. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Anabell, odkryłam którędy się wcisnął- otwór wielkości małej cytryny.Ale już pracuję nad zatkaniem wszystkiego co się da, na niekorzyśc walorów estetycznych, ale co tam:)całusyLi.

  15. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Kakot, no właśnie! Tylko tam dali mi nadzieję i przede wszystkim zamiast obserwowac, wzięli się do roboty, ale inna sprawa, że wizyta plus zaliczka to już 400 zł. Ale poinformowano mnie, ze koszt leczenia nie powinien przekroczyc 1500 zł. Czyli przynajmniej wiem co mnie czeka:(Obsługa jest ok, Pani Doktor zadzowniła z informacją o wynikach badań, krew na razie super, ale nerki podobno zawsze wychodzą później, próby wątrobowe też, ma niewątpliwie silny wstrząs mózgu, ale pęcherz cały! Tak mi szkoda tego mojego kociaka…, ale mam nadzieję, bo po badaniach ich optymizm też jakby wzrósł.No i pochlebiłaś mi, że na wakacjach do mnie zaglądasz;-)) uściski!Li.

  16. Nieznane's awatar anabell pisze:

    Za wesoło to nie wygląda, biedny kociak i Wy też biedne. Gdy już goście znikną, przejrzyj dokładnie to siatkowe zabezpieczenie, może spadł dlatego,że chciał je sforsować górą? Niestety koty na wysokim piętrze, jeżeli mają balkon/taras lub zwyczaj wskakiwania na parapet okienny to wszystkie otwory muszą być zabezpieczone siatką. U nas w Le Roy Merlin można zakupić plastikową siatkę do wolier lub budowania klatek. Biedny Bobcio, jest mi naprawdę bardzo przykro. Każdy domowy zwierzak to nie jest "tylko kot lub tylko pies"- to pełnoprawny członek rodziny.Trzymajcie się dzielnie.Miłego, ;)

  17. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Li, trzymaj(cie) się wszyscy, z kotem na czele. Arka jest wściekle droga, cokolwiek zesnobowana i ze "zwykłymi" sprawami zdecydowanie nie warto tam uderzać, ale w przypadkach ekstremalnych, wymagających szybkiej reakcji specjalisty i szpitalika chyba nie ma w Krk lepszego miejsca.(kakot z wakacji w Warszawie)

  18. Nieznane's awatar Agnes pisze:

    Dużo zdrowia dla kota, spokoju dla Ciebie.

  19. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Będzie dobrze! Koty są wyjątkowo odporne. Zobaczysz, wyjdzie z tego. Mówi się, że kot ma 7 żyć. O "Arce" słyszałam kilka razy – same dobre opinie, i to w Warszawie!Gratuluję dziewczynkom – świetne masz córki.Trzymaj się, panistarsza

  20. Trzymam kciuki Li. Mam nadzieję, że wszystko skończy się dobrze.

  21. Nieznane's awatar Dana pisze:

    Tylko albo AŻ kot, Koszla!Wiem, co przeżywacie i bardzo Wam współczuję( ależ dzielne te Twoje dziewczyny!)Trzymam kciuki i czekam na dobre wiadomości!

  22. Nieznane's awatar koszla pisze:

    Hmm, ale to chyba tylko kot, co?

  23. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Strasznie mi przykro Li. Wiem, że zwierzaka kocha się jak dziecko, jak członka rodziny. Trzymam kciuki, aby było dobrze.Sympatyczna

  24. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Trzymam. Oby było dobrze, biedny kociak…Joanna M.

  25. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Ja też trzymam kciuki!!! Blackberry

  26. Nieznane's awatar Avatea pisze:

    Trzymamy Li…