This entry was posted on Poniedziałek, 15 sierpnia 2011 at 06:33 and is filed under Uncategorized. You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed.
Both comments and pings are currently closed.
Ostatnio zabrałem autostopowicza, który miał prawdopodobnie podobną do Gusi ideologie, tyle że dotyczącą higieny własnego ciała.I powie ktoś – nie opłaca się być dobrym. Ale gdzie tam – chwilę pocierpiałem, a do dobrych uczynków mam plus jeden.
Pewnie, że cię stać. Rada jest prosta. Kiedy widzisz, że zbiera się na wielką wodę z nieba albo jeśli już pada, bierzesz spryskiwacz do szyb i obficie spryskujesz nim okna. Resztę załatwi deszcz. :-) Sprawdzone i działa :-)))
Li, ta wieczorna była naprawdę super. Stałam w zamkniętym (jednak!) oknie i oglądałam panoramicznie błyskawice, trudno było trafić okiem dokładnie, tyle tego było, piękne. Pruły niebo na kawałki.I lało jak należy!
Straszne to pytanie i nie wiem, co mam odpowiedzieć:)Jeśli jestem intruzem zniknę.Jeśli tęsknisz szybko ten remont skończę! Muszę tylko wiedzieć, czy tak, czy siak:)Hola, hola, to blog Li i tylko Ona może mnie stąd wyprosić:)
U mnie też burza i leje jak z cebra, a ja mam w domu remont. Sajgon totalny, dlatego nie udzielam się tu ostatnio.Sama wymyśliłam i sama cierpię. Potem będzie cudnie i wrócę tu troszkę popyskować:)
hahaha! skąd ja to znam?! Zawsze jak umyje okna to pada. Mój facet nawet śmieje się jak widzi mnie szorującą szyby "Oooo okna pucujesz? to ja na myjnię nie jadę bo będzie padać…" :D potwór.Pozdrowionka Li
hehe, też wychodzę z założenia, że nie warto! z jednej strony mieszkania mam ruchliwą ulicę a z drugiej piaszczysto-ziemiste podwórko. Umyte syfią się w 3 dni. no więc sorry, ale szkoda zycia. Myję więc dwa razy w roku, no juz trudno… Na szczęście mąż też ma okna gdzieś, ha!
Myję okna baaardzo rzadko, a w pokoju męża (w "salonie")jeszcze rzadziej. On pali – okna, framugi i doniczki żółkną. Kiedy więc pierwszy raz po przeprowadzce okna zostały umyte, ukazał nam się… WIDOK. Podejrzewaliśmy, że musi tam być.A co do morz(ż)a – dziękuję za łagodny wyrok :)
A ja to wszystko przespałam! A tak lubię deszcz. Lato tegoroczne słusznie chyba uchodzi za nieudane, ale przyznaj, Kraków często był pod parasolem – żadnych powodzi, kataklizmów, padało, parę burz, ale nawałnice? tornada? woda po kolana na ulicy? tego u nas, na mojej dzielni nie bywało.Ostatnio słyszałam w radiu rozpacze, że w W-wie czy na północy leje, burze, festiwale się nie udają. No a tu wtedy ani kropelki. A krople czy strugi deszczu na czystej szybie prezentują się dużo piękniej, co prawda to prawda :)
Wyobraz sobie, ze myje! najczesciej wtedy, kiedy wyjezdzam gdzies z dziecmi na pare dni, a on ma napisac artykul…Ale wypomina, ze ja nie myje. Wtedy mu mowie: feel free, wiesz gdzie jest szmata i Windex do okien.
Zgadzam sie z Gusia! Buziaki ode mnie dla niej!Co prawda tu gdzie mieszkam deszcz pada tylko kilka razy w roku, ale i tak uwazam, ze nie oplaca sie myc okien. Szkoda zycia!Kazda moja sprzeczka z Mezem konczy sie jego stwierdzeniem: i nigdy, jak dlugo tu mieszkasz (6 lat) nie umylas w tym domu okien.Moge dodac: I nie umyje! Ten dom ma 180m, ktore sprzatam, 4 sypialnie, 2 lazienki, salon i kuchnie. Wszedzie sa olbrzymie OKNA, w tym dwoje szklanych drzwi. Dodatowo siatki w oknach, ktore nalezaloby odkurzyc. Nie myje! I juz.
Ostatnio zabrałem autostopowicza, który miał prawdopodobnie podobną do Gusi ideologie, tyle że dotyczącą higieny własnego ciała.I powie ktoś – nie opłaca się być dobrym. Ale gdzie tam – chwilę pocierpiałem, a do dobrych uczynków mam plus jeden.
Co kto lubi ten ma :-)
Krzysiu, nigdy w życiu nie zrobiłabym tak bezsensownej rzeczy. To już wolę częściej myc okna:D
Pewnie, że cię stać. Rada jest prosta. Kiedy widzisz, że zbiera się na wielką wodę z nieba albo jeśli już pada, bierzesz spryskiwacz do szyb i obficie spryskujesz nim okna. Resztę załatwi deszcz. :-) Sprawdzone i działa :-)))
Li, ta wieczorna była naprawdę super. Stałam w zamkniętym (jednak!) oknie i oglądałam panoramicznie błyskawice, trudno było trafić okiem dokładnie, tyle tego było, piękne. Pruły niebo na kawałki.I lało jak należy!
Szukaj zawsze dobrych intencji Dana:) Ja myślę, że ktoś tęskniiiii za Tobąąąąą….:)
Straszne to pytanie i nie wiem, co mam odpowiedzieć:)Jeśli jestem intruzem zniknę.Jeśli tęsknisz szybko ten remont skończę! Muszę tylko wiedzieć, czy tak, czy siak:)Hola, hola, to blog Li i tylko Ona może mnie stąd wyprosić:)
Dana, a ten remont to długo będzie trwał? Tak tylko pytam…:P
U mnie też burza i leje jak z cebra, a ja mam w domu remont. Sajgon totalny, dlatego nie udzielam się tu ostatnio.Sama wymyśliłam i sama cierpię. Potem będzie cudnie i wrócę tu troszkę popyskować:)
Krzysiu, a stac mnie? :)Beem, niezła burza nad Krakowem teraz szaleje, prawda?
Sprzedać ci sposób na czyste okna po deszczu? :-)
hahaha! skąd ja to znam?! Zawsze jak umyje okna to pada. Mój facet nawet śmieje się jak widzi mnie szorującą szyby "Oooo okna pucujesz? to ja na myjnię nie jadę bo będzie padać…" :D potwór.Pozdrowionka Li
PS. Zeby nie było… generalnie to w mieszkaniu mam błysk, w każdym razie na tyle na ile się da przy dwóch maluszkach. Ale okna? uuu…
hehe, też wychodzę z założenia, że nie warto! z jednej strony mieszkania mam ruchliwą ulicę a z drugiej piaszczysto-ziemiste podwórko. Umyte syfią się w 3 dni. no więc sorry, ale szkoda zycia. Myję więc dwa razy w roku, no juz trudno… Na szczęście mąż też ma okna gdzieś, ha!
Myję okna baaardzo rzadko, a w pokoju męża (w "salonie")jeszcze rzadziej. On pali – okna, framugi i doniczki żółkną. Kiedy więc pierwszy raz po przeprowadzce okna zostały umyte, ukazał nam się… WIDOK. Podejrzewaliśmy, że musi tam być.A co do morz(ż)a – dziękuję za łagodny wyrok :)
A ja to wszystko przespałam! A tak lubię deszcz. Lato tegoroczne słusznie chyba uchodzi za nieudane, ale przyznaj, Kraków często był pod parasolem – żadnych powodzi, kataklizmów, padało, parę burz, ale nawałnice? tornada? woda po kolana na ulicy? tego u nas, na mojej dzielni nie bywało.Ostatnio słyszałam w radiu rozpacze, że w W-wie czy na północy leje, burze, festiwale się nie udają. No a tu wtedy ani kropelki. A krople czy strugi deszczu na czystej szybie prezentują się dużo piękniej, co prawda to prawda :)
:D
Ingrid, wróżę Ci długie, szczęśliwe małżeństwo:D
Wyobraz sobie, ze myje! najczesciej wtedy, kiedy wyjezdzam gdzies z dziecmi na pare dni, a on ma napisac artykul…Ale wypomina, ze ja nie myje. Wtedy mu mowie: feel free, wiesz gdzie jest szmata i Windex do okien.
A dlaczego sam nie umyje? Mądrala…:)
Zgadzam sie z Gusia! Buziaki ode mnie dla niej!Co prawda tu gdzie mieszkam deszcz pada tylko kilka razy w roku, ale i tak uwazam, ze nie oplaca sie myc okien. Szkoda zycia!Kazda moja sprzeczka z Mezem konczy sie jego stwierdzeniem: i nigdy, jak dlugo tu mieszkasz (6 lat) nie umylas w tym domu okien.Moge dodac: I nie umyje! Ten dom ma 180m, ktore sprzatam, 4 sypialnie, 2 lazienki, salon i kuchnie. Wszedzie sa olbrzymie OKNA, w tym dwoje szklanych drzwi. Dodatowo siatki w oknach, ktore nalezaloby odkurzyc. Nie myje! I juz.