I jak tu nie wierzyć we wtorek-potworek?

Wtorek-potworek rozpostarł swoje macki już o drugiej w nocy pod niewinną postacią mojego psa wyraźnie pragnącego wyjść na spacer.
Wściekła zwlokłam się z dopiero co uśpionego łóżka i zeszłam po schodach do pierwszego piętra.
Dalej zejść się nie dało, bo na podeście,  przeraźliwie chrapiąc,  spał sobie nieznany mi człowiek.
No cóż, tchórzliwie nie podjęłam próby obudzenia go i wyproszenia na ulicę, a na mój brak odwagi  zapewne również  wpływ miał  mój strój- do tej pory byłam pewna, że w kamienicy, gdzie średnia wieku mieszkańców wynosi 75 lat,  mogę spokojnie o drugiej w nocy paradować po korytarzu w koszulce nocnej i oglądają mnie tylko kamieniczne ćmy.
Następne godziny cierpiały na bezsenność, bo  pies najwyraźniej nie mogąc pogodzić się z obecnością intruza, urzędował pod drzwiami całą noc, od czasu do czasu czujnie szczekając.
Nie był to ideał nocy, o nie.
Jakoś na kawie dotrwałam do południa.
O 14.30 musiałam być na lotnisku w Pyrzowicach, odebrać A. wracającą ze Szwecji.
Byłam. Ale samolotu nie było.
Podobno zderzył się z ptakiem i wyleciał z Malmo z trzygodzinnym opóźnieniem.
Kolejna kawa i stos gazet usiłowały umilić mi trzygodzinne czekanie, ale nie był to ideał popołudnia, o nie.
Do domu wróciłam po dziewiętnastej z wyraźnie zarysowanym planem: kąpiel, siusiu, paciorek i spać.
Jeszcze dobrze za sobą nie zamknęłam drzwi, gdy napłynęły wieści z Tunezji o skradzionym na plaży  iPhonie przyjaciółki Karolci, opowieści dzikiej treści, o policji, o okupie, o znajomym kelnerze, mającym znajomego, co ma znajomego co prawdopodobnie zna znajomego szwagra brata dziadka złodzieja, o rezydentce nie mówiącej po arabsku i której nigdy nie ma, o nocnej podróży taxi do bankomatu itp.
Zapewne ze względu na życiową aktywność od drugiej w nocy moja reakcja w przeciwieństwie do rodziców Pauliny nie była gwałtowna.
Ech, nie był to ideał wieczoru, o nie.
A teraz nareszcie leżę w łóżku i  wcale nie chce mi się spać.
Ot, życie, zwyczajne życie.
Li.

16 Responses to I jak tu nie wierzyć we wtorek-potworek?

  1. Nieznane's awatar Li pisze:

    Echo, pewnie mówią, tylko chcieli smarkul się pozbyć. Ale one sobie jakoś radzą, padnę z wrażenia jak odzyskają ten telefon :))

  2. Nieznane's awatar Li pisze:

    Re, och Re, nawet nie masz pojęcia jak chciałabym Cię tam natychmiast wysłać :))

  3. Nieznane's awatar echoes pisze:

    No popatrz, jak to się zmieniło po przewrocie! Przed nawet żebracy mówili po francusku, nie mówiąc o policji

  4. Nieznane's awatar Re pisze:

    Widzisz, trzeba było mnie wysłać z nimi – ja mówię po arabsku. Przynajmniej na tyle, żeby dogadać się z panami na policji ;)Następnym razem ;)

  5. Nieznane's awatar Ania M. pisze:

    A moje noce wyglądają ostatnio tak: Na początku nic nie zapowiada dramatu. A potem pojawia się KOMAR. (A komary mamy piękne tego lata…).ja denerwuję się umiarkowanie, ale mój pies wpada w panikę. Najpierw zaczyna chodzić mi po głowie; z jakiegoś powodu tam wydaje się jej najbezpieczniej. Potem twierdzi, że chce wyjść, więc wychodzimy. Dajemy jeść. W końcu otwieram drzwi i pozwalam wędrować po mieszkaniu. Pies idzie do męża, ale tam przecież śpi kot. Wędrówki z pokoju do pokoju, sprawdzanie, czy wróg jeszcze jest, w tzw. międzyczasie zabijam komara. Z niewiadomych przyczyn przeraża to psa jeszcze bardziej. Zasypiamy umęczone nad ranem.

  6. Nieznane's awatar Karla pisze:

    Cała jestem oryginalna;) Wczoraj pędząc ze spotkania do kosmetyczki nawet przez myśl mi nie przszło, żeby zerknąć na telefon. A jak już przyszło, to samolot właśnie wyladował:)Comiesięczne spotkania z rachunkiem telefonicznym, przypłacone arytmią, to cena jaką płacę za wolność:) choć jak widać, wolność nie zawsze jest opłacalna:)

  7. Nieznane's awatar Li pisze:

    E nieee, Karla, nic dwa razy się nie zdarza;-)Ale nawiasem mówiąc, jesteś oryginalnym przypadkiem posiadacza telefonu, który jest:1. zawsze wyciszony2. nigdy nie odbieranyNo i z jakichś tylko Tobie znanych ekonomicznych powodów opłaca Ci się nie odbierac, a oddzwaniac:DTrudno, piłam tę kawę na lotnisku samotnie:(Całusy!

  8. Nieznane's awatar Karla pisze:

    Te trzy godziny, niczym czyrak na pośladku, będą mi towarzyszyły do następnego opóźnionego samolotu:)

  9. Nieznane's awatar ingrid pisze:

    masz racje i dlatego zaraz lapie lezak, zimne piwo z papierowa torebka w pakiecie (tu nie wolno publicznie pic alkoholu, ale jak jest w paierowej torebce to wolno; wszyscy wiedza co masz w tej torebce, ale to jest ok. taka amerykanska hipokryzja) ksiazke, wskakuje w stroj kapielowy i lece leczyc skolatane nerwy na plaze;a brak dzieci, Meza i Chrisa tylko mi w tym pomoga :)

  10. Nieznane's awatar Li pisze:

    W takich pięknych okolicznościach przyrody jak u Ciebie jakoś ten wtorek da się znieśc :)

  11. Nieznane's awatar ingrid pisze:

    jednakowoz jest to Twoja korzysc, ja mam jeszcze przed soba 12 h wtorka-potworka :)

  12. Nieznane's awatar Li pisze:

    Ingrid, jedyna korzyśc z naszych różnych stref czasowych to taka, że u mnie wtorek się właśnie skończył :)

  13. Nieznane's awatar ingrid pisze:

    tez mam swoj wtorek-potworek, a jest dopiero 11:50 rano!o 6:30 Mlodszy zaczal opowiadac swoj sen na co Starszy sie wcial i zaczal opowiadac swoja wersje snu Mlodszego (!!!);ja do lagodnych o 6:30 nie naleze, rozdzielilam braci, ale oni sie przyciagaja i 30 minut pozniej sie pobili o domino, po czym Mlodszy pieprznal pilotem od telewizora o podloge; dalam mu w tylek na oczach oszolomionego wydarzeniami i snem naszego przyjaciela z Australii;potem juz bylo tylko gorzej, poklocilam sie z Mezem, a teraz wszyscy gdzies pojechali i zapowiedzieli, ze dlugo nie wroca…moze wiec cos sie polepszy, a Ty spij dobrze Li, spokojnie i dlugo, dobranoc

  14. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    ale jest szasa, że ideały nadejdą jutroidealny poranekidealne popołudnieidealny wieczóri tego Ci życzę@

  15. Nieznane's awatar Li pisze:

    Echo, otóż właśnie nie. Na Policji zażądano by przyszły z kimś mówiącym po arabsku. No i oczywiście mają przyjśc jutro. A najlepiej to pojutrze.

  16. Nieznane's awatar echoes pisze:

    W Tunezji wystarczy, aby rezydentka mówiła po francusku :)