Z Tunezji dobiegają coraz bardziej sensacyjne wiadomości, a ich siła rażenia krystalizuje we mnie niezłomne przekonanie, że w przyszłym roku pozwolę córeczce wyjechać co najwyżej do Pcimia.
Otóż nasze dzielne polskie dziewczęta postanowiły na tunezyjskiej niegościnnej ziemi same odnaleźć złodzieja iPhona 4 generacji.
Zapamiętały, że poza normalnymi dla Tunezyjczyka ciemnościami, miał on na twarzy charakterystyczne znamię.
Zapamiętały, że poza normalnymi dla Tunezyjczyka ciemnościami, miał on na twarzy charakterystyczne znamię.
Zaczęły samodzielne śledztwo, bo Policja nie była zainteresowana nawet przyjęciem zgłoszenia, a poza tym jest Ramadan, co podobno tłumaczy „wszystko”.
Zaczęły niegłupio-pytając każdego napotkanego sklepikarza, kelnera, taksówkarza o to, czy nie znają „Człowieka ze Znamieniem”. Po kilku godzinach wiedziały już jak złodziej ma na imię i że- tu prawdziwa bomba- w jednym sklepie dopytywał się o kartę do iPhona 4, bo widocznie zorientował się, że zwykła sim karta do niego nie wchodzi (musi być ukośnie ścięta).
Podobno zaoferowano im szeroko pojętą pomoc, która jutro ma się sfinalizować odzyskaniem telefonu i rzecz jasna- honoru.
Strach się bać i tak do końca w to szczęśliwe zakończenie nie wierzę.
Ale… ale jestem dumna, że podjęły działania.
(Oby tylko nie ustalały adresu złodzieja, rany boskie!).
Li.

Radzi sobie Starsza całkiem przebojowo w tej Tunezji. No ale przecież, jak mówi moja koleżanka, gena nie wydłubiesz :)
Pilnuj tych Twoich cudownych Dziewczyn :)Pcim jak najbardziej mile widziany :) W każdym razie, wyjdzie to duzo taniej niż usunięcie genów Mamusi :)johnik
Ingrid, sama trwam w niepewności, telefon mi padł i dopóki nie doczołgam się do domu, a przynajmniej do auta, to nic nie wiem! Ale jak w prawdziwym kryminale, napięcie musi być:))Lola, oby im ta prawdziwa Tunezja nie zaszkodziła. Wbrew pozorom trochę się denerwuję, choć przyznaję, że umiarkowanie:D
wstalam bladym switem, lece do kompa potykajac sie po drodze o porozrzucane przez czterech panow w bardzo roznym wieku klamoty, sciagnelam na siebie gniewne spojrzenie zaspanego Meza (wariatka, na Hawajach jest a ciagle czegos szuka w necie, nie zeby on byl lepszy), zaniedbalam glodne dzieci domagajace sie sniadania…sprawdzam jaki jest ciag dalszy kryminalu, a tu nic!Li! co z dziewczynami i iPhonem ktorejstam generacji?!
A tam plaza. Posmakuja prawdziwej Tunezii, nie tej z katalogu. ;)
Wypoczelam. Teraz moja mlodsza poszla do zerowki wiec przezywam ta wiekopomna chwile. Pierwszego dnia bylo wspaniale, bo ma juz nowe przyjaciolki, drugiego placz, bo tego dnia byla w grupie z chlopakami. A przeciez to koniec swiata. Twoja notka pozwolila mi nabrac dystansu. :)
Joa:) Ale mam pytanie: czy zna on człowieka z blizną, czy Ala Pacino, który grał człowieka z blizną? Skąd wiesz, że żigolak jest rachityczny? Masz jakieś przecieki? :P
Lola, same nudy Panie, same nudy. Komórka mi się wyładowała, a siedzę w pracy. Uświadomiłam sobie, że nie znam numeru mojego dziecka na pamięć. Nie mogę więc zadzwonić i nie wiem jak tam postępy w śledztwie. Ale strach się bać! Widzę też, że nie wyciągała pieniędzy z bankomatu, znaczy się- na razie okup nie został zapłacony. Od trzech dni nie były na plaży, bo nie mają czasu. Tyle dowiedziałam się dziś rano. Wypoczęłaś? całusy!
Li, okrutna kobieto,niektórzy tu myślą noce nad błyskotliwym komentarzem, a Ty ich tak … jednym ślizgiem brzytwy. Znamię, czy blizna ważne, żeby w tunezyjskim rachitycznym żigolaku lew się nie zbudził:)
Li, wracam po wakacjach bez kompa, a u Ciebie w kazdej notce nuda, panie, nuda. ;P Jak tam Bobcio?Podziwiam dziewczyny za spryt i odwage, ale jednoczesnie jestem przerazona. Napisz jak sie to wszystko skonczylo jak najszybciej, bo bede siedziec i przytupywac.
Jedyny sposób, by nie denerwować się tym, co wyprawiają/mogą wyprawiać dzieci to szaleć tak, by to dzieci denerwowały się tym, co czynią rodzice. Jedną z propozycji jest np. spływ dłubanką po leniwym ruczaju ;D
Ale to jest człowiek ze znamieniem, Koszla:)Nawiasem mówiąc, straszny z Ciebie pesymista.
Jedyny znany mi człowiek z blizną robił milionowe interesy na przemycie kokainy, zastrzelił karabinem większość swoich ziomków (a nawet własną siostrę), a na końcu spektakularnie zginął wpadając do basenu. Grał go Al Pacino.Ja bym na miejscu okradzionych uważał. Albo dał sobie spokój.
I jeszcze napiszę, że uśmiechnąłem się od ucha do ucha czytając komentarz Ingrid :-))) Motyw z czatami podobał mi się najbardziej i nie piszę tego złośliwie :-)
Miałem na myśli siebie Li ale jakoś udało mi się zasnąć :-> Mam nadzieję, że jednak jakaś aktualizacja informacji się dziś pojawi? :-) Jestem ciekaw jak się sprawa zakończy.
O, i tak trzymaj Dana!
Hmm…..
Li, ja tylko troszeczke popuscilam wodze fantazji :)a teraz zyczac wszystkim milego, spokojnego dnia ide spac, dobranoc
Ingrid, bój się boga, takie rzeczy udają się tylko w filmach:) żadnego samodzielnego odzyskiwania telefonu. Albo lokalna społecznośc pomoże, albo nie.
jak sie czlowiek zakocha to ma w oczach gwiazdy i swiat nalezy do niego :)slaby angielski przestaje byc istotny, bo przeciez mozna sie nauczyc arabskiego :Dswego czasu dla jednego Sycylijczyka nauczylam sie mowic po wlosku (nie byl jednak zlodziejem)ech to byly czasy, juz nie wrocaczasem chcialabym miec znowu 20 lat :):):)a dziewczyny jesli sa rozsadne to moze nie beda gonily zlodzieja ciemnymi, opustoszalymi zaulkami w obcym kraju ani tez zakradaly sie cichaczem do jego mieszkania zeby odzyskac swoja wlasnosc (a jesli zechca to zrobic, to moze jedna zostanie na czatach)
Dana, czy Ty czasem czytasz przed edytowaniem to co piszesz? Pomijam komentarze u mnie, są w sumie wynikiem Twojego przekonania, że jak mnie czytasz, to mnie znasz, ale to co wypisywałaś u Chustki przekroczyło moja tolerancję.Zastanów się jaką moc ma słowo, Dana.
Eeeee, Ingrid, zakochac się w złodzieju?Albo złapac się na czułe słówka prawione kiepską angielszczyzną w świetle zachodzącego słońca? To nie moja córka- jej poziom sarkazmu, ironii i zdrowego rozsądku daje mi tę pewnośc:DBardziej obawiam się jednak wątków sensacyjno-kryminalnych :(
Dana, Dana, Dana: tak, czasem lepiej żebyś nie włączała kompa, tak, udaj się na odwyk od bezsensownej paplaniny, bo głupstwa PISZESZ bez zastanowienia. Mam też przekonanie, że to, że "byłaś przeciwna wyjeździe Starszej tylko z koleżanką", ma dla Li takie znaczenie jak sprzeciw Pani Obamy co do codziennego omleta na śniadanie Pana Obamy.Mniej sensacyjnych emocji Dana, mniej emocji!
Li jakzesz sie ciesze, ze moje maja dopiero po 4-5 lat i wakacje spedzaja przy mamusinym boku :)moze kiedy oni beda rosnac, to ja sie bede uodparniac na takie historie;oraz mam nadzieje, ze dzielne dziewczyny nie zapukaja do drzwi zlodzieja, bo z kryminalu mozemy nagle plynnie przejsc w powiesci sensacyjno romantyczna :):):)czego Ci szczerze jako matka matce nie zycze
O, Matko! Miałam nie włączać kompa, bo mam remont, ale nie wytrzymałam (mam udać się na odwyk?!:)Co widzę? Film sensacyjny!Li,nigdy nie chciałam powielać błędów swojej mamy, ale muszę to powiedzieć:" A nie mówiłam???"Byłam przeciwna wyjeździe Starszej tylko z koleżanką! Czułam (i chyba wykrakałam) tę sytuację!!!Tak bez emocji: w sumie jestem dumna z dziewczyn:) Aparatki nieziemskie:)PS Ty to Ty-dzielna baba, a jak rodzice Pauliny? Żyją?:)
Którzy niektórzy? :)
Tylko nie trzymaj nas jutro zbyt długo w niepewności. Niektórzy z wrażenia nie zasną :->
W ich wieku wyprawiałam gorsze rzeczy i przeżyłam;) Mam wg mojej córki cudowną właściwośc pamiętania swojej szalonej młodości:)) Daję jej luz, ale okupione jest to jednak sporą dozą strachu, kurczę naprawdę.Widocznie taki matki los:)
Ależ fajne dziewczyny! Pewno, że strach, ale w ich wieku człowiekowi się wydaje, że jest nietykalny. I zwykle tak jest. Mamusine geny, co?