Wszystko opiszę. I kryminalne zagadki Tunezji i sięgnę nawet do moich sanatoryjnych przygód, ach- tu naprawdę jest co opisywać…
Tylko nie dziś. A przynajmniej nie teraz.
Dziś mam wariacki dzień, weekend też był wariacki, a od cuuuudownej wycieczki rowerowej boli mnie tyłek.
Ale właśnie na dziś mam do Was sprawę, ważną sprawę, najważniejszą i jak zwykle wiem, że nie zawiedziecie.
Joanna- Chustka potrzebuje pomocy.
Wiem, że wielu z Was czyta jej bloga- śmiem twierdzić, że jednego z lepszych, o ile nie najlepszego w caluśkiej blogosferze ( i niech Yours mi wybaczy:).
Joaśka to fantastyczna kobieta, ma fantastycznego synka i świetnego męża, który nie jest ojcem synka, synek nie ma najlepszego ojca, więc Joanna musi żyć, bo synkiem nie będzie się miał kto opiekować.
Mąż nie jest formalnie jego opiekunem, a ojciec na opiekuna się nie nadaje. Proste, prawda?
Joanna personifikuje raka- teraz nadgryza Ją Rakela- pomiot genetyczny wcześniejszego Skurwiela.
Joanna walczy w sposób zasługujący na najwyższy szacunek.
A po śmierci mojej Ilonki (nie do wiary, że 15-go sierpnia minęła dopiero trzecia rocznica ślubu!), wiem jedno- nowotwór może dopaść każdego z nas, ene-due-rike-fake, na kogo wypadło, na tego bęc- wczoraj padło na nią, dziś na Ciebie, a jutro na mnie.
Musimy – my ludzie, związani ze sobą taką cienką niteczką czytania o sobie- wzajemnie móc na siebie liczyć. Nie proszę o wielkie kwoty, wierzę w moc małej łyżeczki i kropel wody.
Gutta cavat lapidem non vi, sed saepe cadendo.
Musimy – my ludzie, związani ze sobą taką cienką niteczką czytania o sobie- wzajemnie móc na siebie liczyć. Nie proszę o wielkie kwoty, wierzę w moc małej łyżeczki i kropel wody.
Gutta cavat lapidem non vi, sed saepe cadendo.
Pieniądze zbierane są przez Fundację Magdy Prokopowicz, Magda sama walczy z rakiem.
Fundacja Rak’n’Roll. Wygraj życie!
ul.Chełmska 19/21, 00-724 Warszawa
Multibank
nr rachunku: 73 1140 2017 0000 4502 1050 9042
nr IBAN: PL 73 1140 2017 0000 4502 1050 9042
nr BIC: BREXPLPWMUL
tytuł wpłaty: Joanna Sałyga
Pamiętacie Ilonkę? Ja Jej nigdy nie zapomnę i nie zapomnę tego, jak bardzo chciała żyć.
Kochani, do dzieła!
Potrzebna kasa na niestardardowe metody leczenia, na ominięcie kolejek po życie fundowanych przez NFZ.
Liczę na każdego z Was, każdego!
A za Joannę ręczę osobiście, o!
Li.

Ja myślę, ze internet jest wielki, poprzez sam fakt uczestniczenia w społeczności ludzi różnych, i przez to również,że jest nas duzo ludzi czułych na innych, i ciesze sie, że możemy pomagać sobie nawzajem, dla mnie to ważne, a sprawa o jaką walczymy teraz jest bardzo trudna i ważna, a jest jeszcze syn, dobrze, ze nie przechodzimy obojetnie obok ludzkiego cierpienia, jak to Li napisała, dzisiaj Ty, jutro ja, nigdy nie wiadomo,
Dzięki Wam bardzo, wpłacajcie i namawiajcie! Yo:) uwielbiam Cię niezmiennie:*Jadwigo:****Panistarsza:****Anonimie- jak trzeba będzie zbierac na jakąś znajomą mi siedemdziesięcioletnią osobę, to zapewniam Cię, że też się zaangażuję.
"Czy zna Pani siedemdziesięciojednoletnią osobę, dla której taka akcja zakończyłaby się "zbieraczym" sukcesem?Prawda,że nie?"Anonimie, A nie widzisz różnicy między tymi przypadkami? Jasne, każdy chce żyć. Ale życie przeważnie kończy się śmiercią i jakoś umrzeć trzeba – pozostaje tylko sprawa komfortu umierania.A tu mówimy o młodej mamie małego chłopca. Dlatego wpłaciłam "com ta miała", a gdybym była w takim stanie nie przyszłoby mi do głowy ogłaszać akcję zbieraczą.To tyle do przemyślenia, pozdrawiam, panistarsza
Czy zna Pani siedemdziesięciojednoletnią osobę, dla której taka akcja zakończyłaby się "zbieraczym" sukcesem?Prawda,że nie?
Jako Yours wybaczam (chociaż tak się ostatnio starałem:)i z całego serca wspieram!
Od nas przelew poszedł, od mojej przyjaciółki Moni, wysłałam emale do wszystkich znajomych, obiecują przelewy, sa solidni, a na blogu tez mam potwierdzenia, Damy radę, bo Joasia daje, co to dla nas, w naszym fachu nie ma strachu!!!
Ja także chce pomóc,przesyłam przelew,wierzę w siłę wspólnego działania Ola
Ja też zawiesiłam u siebie i gwizdnęłam jedno zdanie od Ciebie – ale się przyznałam, że buchnęłam i podałam adres tekstu źródłowego, proszę mię procesu nie wytaczać:p
Trzymam kciuki za Chustkę! Li jesteś WIELKA!!! Przelew leci już do fundacji!Blackberry
ja też.i oczywiście że pomogłam już.
Panistarsza i Jadwigo, ale z Was są super-emerytki:***
U mnie na blogu http://www.okiemjadwigi.pl, powiesiłam pod ostatnim wpisem (napisałam z dedykacją Mojej Córce o jej ojcu, moim pierwszym mężu) który zmarł na raka, w ps. podałam informacje o Joannie "Chustce" wraz z nazwą Fundacji i danymi dot. nr konta itp. Trochę czytaczy mnie odwiedza, mam nadzieję, że ich plus moja i Mojego Taty wpłata zasilą znacznie konto Chustki, pozdrawiam serdecznie, Li wiele osób powinno sie od Ciebie uczyć życia, czapka z głowy (mojej zresztą siwej)j
Wpłaciłam wszystkie emeryckie "zaskórniaki", myślę o niej wciąż, staram się wysyłać dobrą energię.Trafiłam do Chustki od Ciebie i teraz każdy dzień zaczynam i kończę u niej. To dzisiejsze zdjęcie z Giancarlem…Podrawiam, panistarsza
Krzysiu, wiem:*Chustka: jestem pewna, że ja też będę mogła na Ciebie liczyc:*Beem: trudno się krzyczy we własnej sprawie, niestety… Ale od czego są koleżanki :))
Ingrid, obie mamy dzieci…:*
tabakowska: to się nazywa pokrewieństwo dusz:*
Basia, bo ja jestem pyskatym adwokatem;-)
Ach, jak bym chciała, żeby Chustce to nie było potrzebne, ale jest KONIECZNE. Dobrze, że u siebie to dajesz, bo na blogu Joanny jest tak dyskretnie, że trzeba wiedzieć i szukać, żeby znaleźć.Chustko, większe i grubsze litery, inny kolor, cokolwiek – wyróżnij to jakoś.
Li, dziękuję za wpis.:*
każda z nas,bywających u Chustki ma chyba to poczucie…przelew poszedł, Joasia tak nieśmiało , z boczku , małymi literkami napomknęła o tej zbiórce…dobrze,ze Ty nawołujesz gromkim głosem do dzieła:)))
Na mnie już wypadło…..pomogę.
Oczywiście możesz na mnie liczyć.
mam dokładnie to samo.Do tego mam wrażenie, że moje komentarze na Twoim blogu mają ciągle tą samą treść.
tez mam to poczucie, Lize moge byc kolejnaze trzeba pomoci jestem przekonana, ze Janekmusi miec swoja Mame