Nie ma zmiłuj się.
Koniec wakacji powitany zakupami do szkoły, wśród których prym wiódł czarny, wcięty w talii żakiet. Gusia przypięła do niego szarą różę i w ważności szóstoklasistki poszła do szkoły.
Przedtem jakoś trzeba było znieść zamieszanie z fryzurą, z niesfornymi lokami i koniecznym wyborem jednej z dwustu par plastikowych kolczyków, prawie takich samych.
Mam chwilę dla siebie, zanim pójdę do pracy. Taras, kawa, laptop i mój ostatni tarasowy nabytek.
Czuję się na nim jak Szeherezada, choć ciągle muszę walczyć o miejsce z kotami, które oczywiście uznały, że kupiłam TO specjalnie dla nich.
Wystarczy chwila nieuwagi i koci desant jest skuteczny.
Tu Bobcio i Szary.
Sasza wyczekiwała, aż zejdę, ale przecież kota nie ma, idealnie wtapia się w tło poduszek.
Rzadkie chwile bez kociej sierści na klawiaturze.
Fajnie, co?
: )
Li.
: )
Li.




Di, dlatego poza wizytą w listopadzie, konieczna będzie wizyta latem kontrolująca, czy aby na pewno sofa jest wygodna:)Ale jak już raz znajdziesz drogę…:*
Doskonały nabytek!
a w zasadzie to ta lipa z jakiego powodu tak szumi?Yo
Ja zaprosiłam już jesień do swego domu, na tarasie bielą się chryzantemy w glinianej donicy, a w domu rozpanoszyły się w wazonach kolorowe astry. Czuję już jesien w porannej rosie, w wieczornym chłodzie, słońce coraz bardziej zamglone, brakuje tylko nitek babiego lata… I mimo, że lubię lato, cieszę się już na jesienne aury, na ogień w kominku, na deszcz spadający cicho na trawę. A potem przecież znów nadejdzie lato (tylko niech ta zima będzie krótka i łaskawa!)
Li, napisałam do Ciebie maila z prośbą, mam nadzieję, że odpiszesz. Serdecznie pozdrawiam, Lucyna
Marzy mi się jeszcze gęstwina pnączy… i może markiza? No i koniecznie stół z wygodnymi krzesłami!
a dasz chwile posiedzieć?kurcze jak ja bym chciała mieć taras…cudne!La
to jest Z-A-J-E-B-I-Ś-C-I-E C-U-D-0-W-N-E :) v.
boszszsz PRZYJEZDZAM!!!!! i spie na tarasie na tej sofie, moze byc z kotami, moze byc w zimnie, i tez chce taka!!!!
Jak bym miała, to by mnie nie wygnali z tego. Nawet ma część podnoszoną, żeby wygodniej się czytało! Albo pisało. Li, gratuluję, cudowny nabytek. A może jestem kotem? Nie, koty wszystko, co nowe muszą oswoić, wybadać, wyatestetować, tu mi się zbiesił komp, że źle jest wyatestować, zaproponował m.in. wymolestować. Co ty na to? Można osłupieć. Ale może koty właśnie to robią :). To pierwsze, nie to drugie. Miejscuszko cacuszko, spędzaj i korzystaj póki pogoda sprzyja.
Krzysiu, kurczę no… sms-a Ci wyślę;-)
Z utuczeniem nie będzie problemu :-) niech tylko się okaże, że wszystko dobrze się goi. To jest najważniejsze. Napisz proszę jutro choćby krótką informację :-)
Zazdroszczę tarasu… Może kiedyś… Pozdrawiam!
Nie wiem Krzysiu, jutro jadę z nim na prześwietlenie i będzie decyzja. Strasznie biedak schudł, conajmniej dwa kilo. Dla kota, który ważył 4,5 kg, to jest dużo:(Dobrze wygląda więc o tyle, że ma dobry humor, ale jak patrzę na jego zapadnięte boki…, ech, trzeba będzie tuczyć od nowa:)
Nawiasem mówiąc Bobcio wygląda bardzo dobrze i mam nadzieję, że wraca do zdrowia w szybkim tempie. Jak długo jeszcze będzie musiał nosić ten gips?
Yo, a teraz wyobraź sobie wieczorne niebo,ciepłe powietrze, zapalone na tarasie świece, szum lipy, wytrawne czerwone i święty spokój. Gdzieś tam w tle, wieczorem jak cichną odgłosy miasta słychać hejnał z Wieży Mariackiej… :)
Fajnie. :)
też mi się dobrze zrobi jak pojadę dziś do Obi:)Yo
Uwielbiam takie chwile. Spałbym wtedy tylko. Albo nie – taki półsen jest idealny.
o jakie to fajne!!! już widzę oczyma wyobraźni coś takiego na swoim tarasie :D
Nie sądziłam, że ten nabytek będzie aż tak cudny!Teraz juz mozesz nawrócić jakiegoś sułtana Szachrijara:)))
Wiesz co, powinnaś częściej wrzucać zdjęcia na bloga. Niekoniecznie muszą to być zdjęcia domu i niekoniecznie takie, które ilustrowałyby twój tekst. To tak od strony technicznej.A merytorycznie się wypowiadając to mam nadzieję zobaczyć to wkrótce na własne oczy :-) chociaż w listopadzie to już pewnie pogoda na taras nie będzie idealna.
Zazdroszczę strasznie! Wieczorem będę musiała przeprowadzić negocjacje z mężem ;)
Zapłaciłam 1190 zł:) A przecenione z chyba 2300?
O RANY! WYPRZEDAŻY?? zdradzisz mi cenę? nie mogę znaleźć na stronie Obi, a byłam w tym zakochana ale wtedy cena nie była przyjemna :)
No właśnie kupiłam to w Obi, na bardzo przyjemnej wyprzedaży:) A zadaszenie nie jest potrzebne, daszek nad sofą jest nieprzemakalny, poduszki i materac też, a na zimę jest paskudny zielony pokrowiec :)
WOW. Zazdroszczę. Jakbym miała taras zadaszony to bym na bank zainwestowała, widziałam coś podobnego w Obi. CUDO!
no właśnie, z takim tarasem i sofą Szeherezady to chce się pracować … z tarasu… ;)
mając taki taras, pewnie jesteś zwolenniczką telepracy..
Piekne TO. Jakbym byla kotem tez bym sobie zawlaszczyla, a co! Zwlaszcza jesliby jeszcze w pakiecie mialo mruczacy i cieply laptop.Koty znajomych uwilebiaja wywietrzniki mojego komputera. Najlepsza pozycja jest polozyc mi sie na przedramionach z glowa w okolicach wywietrznika. Moja wydajnosc w pracy spada o jakies 50% kiedy sie tymi kotami opiekuje :D
gdyby ludzie przestali nagle chodzić do sądu, zawsze możesz zostać dekoratorem wnętrz.oraz opiekunką dla kotów ;-)Dorota
Nie, to nie te koty. Tamte poszły w bardzo dobre ręce i też wylegują się na kanapach:)
Czy to te koty przygarnięte po ubiegłorocznej powodzi? Jeśli tak, to po nich widać, że mają u Ciebie jak u Pana Boga za piecem:)A nabytek tarasowy niebywałej urody. Zatem… czekamy na opowieści, Szeherezado…:)
Piłka psa.
Fajne Li :-). Fajnie wyciągnąć leniwie nóżki na takiej sofce pod baldachimem. A tam na płytkach koło okna to arbuz czeka na zjedzenie, dynia czy piłeczka? Sympatyczna z wroc.