Ech…

Zaglądacie, a tu kurze po kątach.
Za to w realu dosłownie aż lśni.
Do Karolci przyjechała w ramach wymiany szkolnej  Niemka-pedantka.
Na drugi dzień chciała się wyprowadzac z powodu kociej sierści wirującej w powietrzu.
No cóż- cztery koty plus pies to zmasowany atak, nie da się ukryc.
Ostatecznie łaskawie została, ale za to ja odkurzam dwa razy dziennie, codziennie myję podłogi
i gonię nic nie rozumiejące  koty z salonu.
A już kamieniem kociej obrazy jest fakt, że nie można leżec na stole…
Nie piszę więc, bo nie mam czasu i sił- pedantyczna Niemka, obrażone koty, mieszkająca u nas przez kilka dni szkolna przyjaciółka Karolci i codzienne tłumy polsko-niemieckich licealistów wyssały ze mnie jakąkolwiek energię. Byle do jutra!
W niedzielę byłyśmy w Pszczynie. Kristina chciała zobaczyc jakieś polskie miasteczko.
No to przecież nie można było nie pojechac do Pszczyny i do Ilonki.
Ale i mnie udało się wpaśc w zachwyt, zobaczcie to- jedna z najpiękniejszych i najoryginalniejszych restauracji w jakiej byłam. Istna łódź podwodna Kapitana Nemo.
 I jest z niej niesamowity widok.
Zmęczona jak cholera- Li.

12 Responses to Ech…

  1. Nieznane's awatar Li pisze:

    Ania M., nie mam pojęcia na jakiej zasadzie działa funkcja odsierszczania, ale powiem Ci jedno- przez pół roku prałam nie wiedząc, że tę funkcję mam wyłączoną, a wiesz jaki był efekt? :)))

  2. Nieznane's awatar Ania M. pisze:

    Poszukałam w internecie i nadal nie wiem, na jakiej zasadzie działa taka pralka? Są w niej tysiące małych łapek wyskubujących włoski? Mnóstwo małych wysysaczy? Miniwiry? Specjalnie wyszkolone mrówki? Bo to, że bardziej targa praniem, chyba nie wystarczy?

  3. Nieznane's awatar Agawa pisze:

    Kilka lat temu musiałam doświadczyć wizyty Niemki_młodej w moim domu… Tragedia!!! I tragedią była też szkolna rewizyta mojego syna u niej w domu…U nas czepiała się wszystkiego, a u niej był zwyczaj, że psu gospodarze podawali talerze do wylizania po obiedzie domowników ;)Mój młody schudł przez tydzień kilka kilo. I do dziś nie używa języka niemieckiego ;)Li, dobrze Cię czytać :)

  4. Nieznane's awatar jadwiga pisze:

    No to ta koleżanka u mnie by nie wytrzymałą, dwa koty na zmiane urzędują na stole na tarasie lub w salonie, śpiż z nami włóżku gdzie w zależności gdzie która zajmie pierwsza miejsce, na schodach dwa psy, pohulać nie można, ptaki w ogrodzie, ech, dopiero zycie jest, pozdrawiamaby do wyjazdu, dasz rade, bo kto jak nie TY!

  5. Niemcy chyba nie lubią zwierząt. Oprócz tych, które przynoszą zysk i owczarków niemieckich, oczywiście. Niemniej jednak w takim Berlinie brak kotów z ich naturalną funkcją deratyzacyjną dał mieszkańcom do myślenia…

  6. Czyżby w Niemczech nie mieli kotów? Może dziewczyna jest uczulona na ich sierść i stąd ta dezaprobata dla wszechobecnej kociej sierści?Cóż.. życie. Osobiście cieszę się, że koty mogę kochać nade wszystko :-)

  7. Nieznane's awatar Li pisze:

    Basia, no mówię Ci, trzecia wojna światowa o koty:))Ale tylko do jutra, odstawiam na dworzec i przestaję maniakalnie sprzątac:)

  8. Nieznane's awatar Basia pisze:

    O, jakżeż Cię rozumiem! Przezywałam coroczne wymiany przez całe L.O. mej Julki, ale moje Niemki jakieś nieśmiałe były,,, koty im nie wadziły:)) nie będzie Niemiec ……. ni kotów nam przeganiał:)))

  9. Nieznane's awatar frou... pisze:

    Moja kotka mocno puchata też gubi włosy na potęgę. Staram się regularnie czesać, no ale… zawsze znajdzie jakieś świeże pranie, na którym można pospać, ewentualnie odsunie drzwi od szafy i właduje się do bieliźniarki:) No i jesienią uwielbia wylegiwać się na stole, na szafkach kuchennych, na wysokościach wszelakich. Latem tego nie praktykuje, może czuje że bliżej ziemi zimno ciągnie?

  10. Nieznane's awatar Hawajska pisze:

    Moja kotka też sypia ze mną, albo z Młodym, w zasadzie nawet nie wiem od czego to zależy :-). Lubi siedzieć na stole, niestety, przy gościach ją przeganiam, a tak – toleruję, przyznaję się. Może trafił mi się wyjatkowy egzemplarz, ale na szczęście nie traci jakoś wybitnie dużo włosów, wręcz mało, więc o ile nie skarżę się na jej czarne włosy to ślady jej łapek na białym prześcieradle po powrocie z ogrodu deszczową porą rozczulają mnie w równym stopniu co wkurzają :-) Pozdrawiam Ciebie i Was Li-czytelników serdecznie :-)

  11. Nieznane's awatar Li pisze:

    Ania, kupiłam pralkę z funkcją "odsierszczania", pomaga! Moja suka też niestety ze mną sypia, niestety to uwielbiam:)

  12. Nieznane's awatar Ania M. pisze:

    Nareszcie jesteś.kocie i psie włosy – czasami sama mam ochotę wyprowadzić się, choć na dwa dni, do jakiejś sterylnej przestrzeni. Kot i pies, to drugie nadzwyczaj sypiące się, w dodatku śpi ze mną. pościel przed praniem trzepię, "odwłosiam" pod strumieniem wody, a i tak część sierści radośnie się jej trzyma. Masz może jakiś patent? – oczywiście ogolenie psa i wygonienie z łóżka odpada. Nie zrozumiałaby…:)

Dodaj komentarz