Niedługo będą moje urodziny. 44. To wydaje mi się takie nieprawdopodobne.
Przecież ciągle jestem taka sama!
Tylko te dzieci obok nas pozbawiają mnie złudzeń, że czas mnie nie tyka.
44 lata, kawał mojego życia, kiedyś w mojej młodości nie ogarniałam tego rozumem, dziś tak trudno pogodzić się z przemijaniem, z zauważeniem w lustrze, że nagle rano oczy jakoś wyglądają inaczej, że wczoraj przecież nie było jeszcze tej zmarszczki, że tyłek był jędrniejszy, że pokłady energii zalegały płytko, a teraz muszę robić odwierty głębinowe.
Taka jestem zmęczona tym moim dorosłym życiem, przecież w sobie ciągle jestem młoda i niedojrzała, ciągle mam ochotę na szaleństwa, na taniec i flirty, ciągle chcę się uśmiechać i niczego nie traktować poważnie.
A los cynicznie zmusza mnie do bycia dorosłą, gdy ja dorosnąć nie chcę, do zarabiania pieniędzy, gdy ja nie chcę pracować, do wychowywania dzieci, gdy ja sama nie czuję się wychowana, do podejmowania codziennej walki o byt, gdy ja- taka pokojowo nastawiona, chcę być tylko beztroska.
Dorosłość jest kpiną z młodzieńczych marzeń, obozem przetrwania, to taki survival dla romantycznych panienek, dla marzycielek, dla mieszkanek obłoków bujających, dla mnie.
Za chwilę, mgnienie oka, tak krótkie jak te 44 lata, nie będę już dorosła, tylko stara.
Będę staruszką, to myśl, która mnie naprawdę przeraża. Będę staruszką- ja!
Co za absurdalnie prawdziwa perspektywa.
Napisałam ten tekst kilka lat temu, przywołuję go co roku przed kolejnymi urodzinami, niestety nic nie traci na aktualności.
Nie będę robić awantury o miód, olej rozlany podczas mojej licealnej imprezy był jednak gorszy!
Nie mówiąc o tym, jak trudno w tamtych czasach zdobywało się olej!
Li.
Li.

jeszcze nie http://www.youtube.com/watch?v=NeWYgFQYAF0Dorota
ja też 44, już za minutkę, już za momencik :)moja znajoma, która właśnie skończyła 54, na moje smęty, że jak to, że już, że już zaraz, że mam być dorosła, a ja nie chcę wcale, poradziła: zrób, tak ja, ja sobie kolejność świeczek na torcie przestawiłamba, ale z 44 nie ma tak pięknie, jak nie ustawisz, dupa z tyłu :)ale z tym się nie zgadzam i już http://www.youtube.com/watch?v=aYfh7iyH3CADorota
Ojej, a ja się tak wywnętrzyłam!:)
Poczekajcie do 4 listopada:) Piszę o tym, by się mentalnie przygotowac, haha:)
Li-i-jedyna! serdecznosci xox
Za dwa tygodnie mam urodziny…42….przeleciało jak mgnienie oka, wiele rzeczy już mi nie wypada, chociaż chciałoby się….chciałoby się,oj chciało …ale czasami mam wrażenia, że młodsze dziewczyny przyglądają mi się z politowaniem…mam 42 lata , no i co? figura ok , kondycja ok , a nawet lepsza…praca taka sobie , ale nie można mieć wszystkiego ….dziecko…..dziecko zrobiło mnie w marcu babcią…babcia , która chodzi codziennie do klubu fitness i dwa razy w tygodniu na basen…..ale jakoś czuje , że wszystko co fajne już jest poza mną , że jestem już stara.Stara i niepotrzebna.
Myślę, że najgorsze jest to,że starzeje się nasza cielesna powłoka, a w środku pozostajemy młodzi. Droga Li,będziesz na pewno uroczą i radosną starszą panią – kiedyś…, bo dla mnie ( mam lat 57 ) jesteś młoda i wszystko jeszcze przed Tobą. Napiszę banalnie, że można być staruszką w wieku np. 25-ciu lat i młodą osobą w wielu lat 60-ciu, bo młodość to stan ducha."Kiedyś byłam stara- mówię Wam" – napiszę za Agnieszką Osiecką.
w tej czapce paskudnie wyglądasz…ale to dobrze… no co???przecież muszę mieć ciebie tylko dla siebie,obsikiwać teren:)to słowa mówiące więcej niż niejedno wyznanie miłości,wypowiedziane przez mojego skorpiona ,to nic że na karku 42pięknie opisujesz własne emocje i odczuciapozdrawiam
Sto lat kochana Li! Ja Ciebie widze oczyma duszy mojej i jestes piekna i wiecznie mloda. A ta jedna zmarszczka to od smiechu, ktorego Ci zycze w duzych ilosciach. :*
Też mam 44 lata. Córki – obie pełnoletnie. W wieku starszej byłam już matką.A ja mam wrażenie że od dawna jestem w jakimś "między-czasie", etapie przygotowawczym, ciągle niedostatecznie dobra, by zacząć naprawdę żyć. nie-do-zaakceptowania. Żałosna. Kiedyś znalazłam to słowo i aż się zachwyciłam: jaką przewrotną można mieć przyjemność z odnalezienia właściwej nazwy.I to nie znaczy, że siedzę i płaczę nad sobą. W tym "między-czasie" wychowałam dwie wspaniałe kobiety, zrobiłam doktorat, mam pracę, którą uwielbiam, umiem cieszyć się drobiazgami, chwilami itd. Ale myślę ciągle, że jeszcze jestem nie-taka-jak-powinnam. Jutro, pojutrze.. o tak wtedy coś się zacznie – moje życie godne akceptacji: mojej i innych.A to trzeba teraz, w tej chwili.Moja siła jest w nadziei, że kiedyś będę tak umiała, że mogę tak. Już jest lepiej…Sorry za natłok słów,Pozdrawiam serdecznie.
a ja dziś czuję się staro. Tak staro, że najchętniej wybrałabym sobie katafalk:) Marzy mi się chwila kiedy absolutnie nic nie będę musiała, chciała, mogła. Marzy mi się czas, w którym nikt niczego nie będzie ode mnie oczekiwał, wymagał, żądał. Tak, wiem… mogę SE pomarzyć:)
Droga Li, kilka dni temu skończyłam 25 lat a już wiem o czym mówisz.Zanim w wieku 19 lat przeprowadziłam się do Krakowa, myślałam sobie: jak już się stąd wyrwę to dopiero się zaczną imprezy i luz. Tymczasem imprezy się skończyły bo zaczęła się praca, zajęcia, obowiązki. Znajomi wiecznie zajęci, pędzą przed siebie. A ja gdzieś tam w środku dalej mam naście lat i wcale nie chcę dorosnąć. Wciąż mam nadzieję że ten najfajniejszy czas przede mną… PozdrawiamBlackberry
Też w środku czuję się młoda, chce mi się robić jeszcze tyle rzeczy, ciagle mam wrażenie, że tyle jeszcze dobrego przede mną, zachwytów, radości, przygód. To w środku. Bo moje życie to wieczny wyścig z czasem, obowiązek goni obowiązek, i tak odkładam to, co niby przede mną na potem, na kiedyś. Wieczorem padam, zasypiam z książką w dłoni. Bo co z tego, że chcę – kiedy nie mam siły. Kiedy zmęczenie jest górą. Łykam witaminy, łudzę się, że dodadzą mi witalności, ale to złudzenie niestety… Przeraża mnie to, ta nie-moc, ta dorosłość jakaś taka mało radosna…
W takim razie ja też przyłączam się do tych ministarych ;-) i życzę Ci …..hm….chyba zdrowia, nad resztą zapanujesz, dobrze Ci zresztą idzie ;-)) elwira
Droga nieznajomo,to tak ku pocieszeniu:) dosłownie wczoraj z mężem rozmawialiśmy na ten sam temat, jacy my dorośli czyt. starzy. Starsza corka wróciła z przedszkola i niczego nie świadoma powiedziała cutyję: – Mamuś, a wierz, że tam gdzie dzisiaj dostałam koszulkę z lekkoatletyki były też koszulki dla dużych dzieci, takich młodych. – To może ja też dostanę?- Nie, one były dla młodych.- A ja to jaka jestem?- Ministara.—-pozdrawiam i życzę uśmiechu na twarzu podczas zdmuchiwania wszystkich 44 świeczek!