Po winie zostało wspomnienie, ale tu jeszcze prawie w całości na blacie w kuchni:
Kot od La i Di z motywem irysów, jak u Wyspiańskiego. Jest przepiękny i kolorystycznie idealny!
(Z)Boczuś, a w środku śliwka lub daktyle, dzieło La:
Cudowna zwiewna, lekka, gruba, zachwycająca baletnica od Viki:
Sushi być musiało, żywot miało krótki:
Wypięte dupcie pomidorków:
Prezent od Moni, na długie zimowe wieczory, dla takiej przeciwniczki palenia jak ja, dość ryzykowny:-):
Koty na schodach czekają na rozwój sytuacji:
Dziwni Ci ludzie (myśli w głowie Szarego):
Część kwiatów:
Bobcio:
Masza:
Nastroje:




















jak tu romantycznie..
Ale masz zaperdolene,smutne urodzinki…
Przecudne koty! A Szary skojarzył mi się z tą okrągłą baletnicą, taka sama gracja!Pozdrawiam, S.
ciesze się i jeszcze raz bardzo dziękuję i Tobie i Dziewczynom za cudowne chwile:)
viki, nawet jak pojedziesz do Timbuktu to nie masz gwarancji, że nie wpadniesz na znajomego:)Uwielbiam patrzec na baletnicę od Ciebie, jest cudna, po prostu cudna!
miało być jeden komentarz wyżej"zapomniałam donieść"
Li, dziś w pracy podszedł do mnie mój kolega i z niewinna minką pyta:- a jak ci się w Krakowie podobało?ja w szoku pytam:- a skąd wiesz, że tam byłam?w tym momencie 100 myśli przebiegło mi przez główkę, nijak nie mógł wiedzieć, że tam byłam, na to on :- byłaś na ….( tu pada nazwa Twojej ulicy) no to moje duże oczy zrobiły się jak u Cerbera:)myślę, kurcze zostawiłam otwartego kompa, włamał się jak nic, no nie, zabiję drania!okazało się, że widział nas jak szłyśmy na obiad, wołał mnie, ale my uchachane nie słyszałyśmyi jedź tu człowieku cichaczem na balety;)))
Rany Li, wszystkiego naj naj!! Spóźniłam się z życzeniami. I muszę Ci powiedzieć, że masz niesamowicie klimatyczne mieszkanie. Nawet jeśli widziałam tylko kawałek – to przepięknie mi się kojarzy :))A zdjęcia i koty…Bajka!! Buziaki
i zapomniał donieść, że Li, bezczelnie okłamała wszystkich, bo skończyła 64 lata!!!
Li, no sama siebie podziwiam, bo:-serca nie masz-ciepła nie było, bo komornik wyłączył u Ciebie i gaz i prąd( stąd tyle świec),-dzieci ujarane sziszą bełkotały,-mąż, dobierał się do kotów,-przyjaciele dawno zapomnieli o Tobie, przyszli sami wrogowie, w sumie około 35 wrogów ;)
viki, Ty nieszczęsna istoto, pomyśl- spędziłaś ze mną aż dwa dni:))
Lola, robię urodziny za rok:)Od Moni dostałam sziszę, co najbardziej ucieszyło Karolcię, wielbicielkę sziszy po wakacjach w Tunezji.Ale i tak ją rekwiruję, bo palenie sziszy bardzo uzależnia, co tu dużo mówić. Więc właściwie nie wiem co z nią zrobię, na szczęście pasuje kolorystycznie;-))
że też tak cholera refleksja weźmie i najdzie biednego człowieka, tak z nienacka zaatakuje i biednemu człowiekowi rozum odbierze, całe szczęście , że jadu troszkę podrzuci i złośliwości nie poskąpi ;)
Cudowne zdjecia, az mam niedostyt, chce wiecej, chce caly dom przez ten pryzmat zobaczyc. ;) A co to za prezent od Moni? Bo ja w tym czyms skrajnie roznie zastosowania widze, a co jedno to dziwniejsze. :)
Zdjęcia fantastyczne. :) pozdrowienia Agata
blogdodo, cudne:)))))a tak sobie ostatnio myślałam, że co ja mam z tymi kotami… a tu patrzcie Państwo, to imperatyw ;-)
To nie a propos zdjęć kotów, no, naprawdę :) Ale właśnie takie dostałam, to się podzielę:Kobiece fotki na profilach społecznościowych:15-latka: usta;20-latka: piersi;25-latka: z mężem;30-latka: z dziećmi;40-latka: z kotkiem;50-latka: z kotkiem;60-latka: z kotkiem;70-latka: z kotkiem.
Ksena. pewnie że 44, ale komuś się chciało być chyba trochę złośliwym;-))
Wydawało mi się, że 44 lat ;) heloł?! Ksena (nie chce mi się logować)
Cudne koty, Bobcio bajkowy. Pozdrawiam i życzę uśmiechu.Anita.
Ja nie mam serca. To fakt notoryjny:)
Nie masz wyjścia moja droga. Musisz wrzucić na blog zdjęcie serca albo choć wydruk ekg ;D
Przepiękne szkło! tak, tak, łososiowe;)Wszystkiego najlepszego z okazji rocznicy narodzin:) Moja koleżanka wczoraj miała i obchodziła je dokładnie odwrotnie niż Ty (prosząc mnie, czy chociaż raz nie mogłabym o jej urodzinach zapomnieć).Ania
Wiadomo, że w samotności wypiłam te 48 butelek wina. Ale za to w pięknym kieliszku;-)Aha, kanapek nie było.
Li, wszystkiego najlepszego z okazji 54 urodzin, słonko.:) Oglądając zdjęcia powyżej naszła mnie taka refleksja – czy te wszystkie kanapki, precjoza, piękne sprzęty, świece, przedmioty którymi się otaczamy są naprawdę aż tak ważne, żeby z nimi wychodzić do publiczności?.. Pytam a gdzie ludzie? Gdzie serce, ciepło, dzieci, rodzice, mąż, przyjaciele? Bo tak naprawdę tylko to jest ważne. Taka refleksja mnie naszła. Buziaki raz jeszcze. Ilianka
kolor łososiowy, ignorancie:P
Dobra, przywiozę Ci łososia. Może być żywy? ;D
Poza tym po raz kolejny powtarzam, że to nie róż!!! Tylko łosoś:)
Aha, a już miałam obawy, że jak nie przyjechałaś, to je przefurmaniłaś;-)
Najładniejsze różowe szkło mam ja, w bagażniku. Dla Ciebie co prawda, co nie zmienia faktu,że nadal je mam ;-)
Kot z irysami – zachwycający!!!!A koty na schodach ujęte… ujmująco.
Di jest mistrzem fotografii, nareszcie na tym blogu są piękne zdjęcia! Zresztą można było się tego spodziewać po tym jak fotografuje kolczyki.Spójrzcie tu: http://uchacha.blog.onet.pl/
Nie piszcie już o Maggie, niezależnie od tego czy ktoś będzie za czy przeciw komentarz zostanie usunięty. Dość tego tematu.
Przeurocze zdjęcia Di, widać że wykonane z miłością i wyczuciem – ach, ta atmosfera… świece, wino, koty, kwiaty… A najważniejsze – w gronie życzliwych przyjaciół, i tego życzę jak najdłużej. Znów sięgam do przepisów Li, narobiłaś smaku, może teraz i na rogale czas?Li-ka
Kto przyjeżdża w piątki jada rogale w soboty, kto imprezuje w soboty, robi pyszne śniadania w niedziele:)La, Twoje śniadanie zasługuje na osobną notkę i się doczeka:))
viki żałuj! takich rogali robionych przez Li na bank nigdy nie jadłaś p.s. zadowolę się Księciem :* ha haLa
=>Li, po 48 butelkach???, nieee no coś Ty;)=>La, na sobotnie się nie załapałam, ale niedzielne mmmm zasługujesz na króla, nie na księcia:)
w tych cały odach pochwalnych zapomniałaś dodać, że sobotnie śniadanie w poduszkach pachniało ciepłymi rogalami! bez takiego wstępu nic by dalej nie szło :*chętnie pobawię sie znów w Kopciuszka tylko następnym razem poproszę księcia:*dawno tak nie wypoczęłamściskam La
Ale super imprezka jupi, i jakie super prezenty, i jakie kocie piekności :)PzdrMonika
Jak widać, nastrój był, flaszki i zagrycha–były, kot z irysami piękny, baletnica–odjazd kompletny, koty najwyraźniej nie zestresowane wielką bibą :)
Li,fotki pełne uroku, gratuluję udanej imprezki i życzę kolejnych takich lub jeszcze lepszych :)
Viki:) jak tam? główka nie boli? :)
wczorajsza notka dotyczyła imprezy, dzisiejsza jest jej kontynuacją, dlaczego uparcie piszecie tu na poprzedni temat??? miło psuć krew chociażby małym komenciem??? Li, wykasuj to co nie na temat;)
Bardzo mi przykro, ale włączyłam moderację komentarzy. To dla dobra niektórych, przecież muszą kiedys spac, jeśc, pic, umyc się… nie mogą ciągle siedziec na moim blogu! No to pozdrawiam:)
Jadwigo kochana, nie przejmujemy się tym co się tutaj dzieje. Zdrowia dla Taty!Całusy:)
Li, co tu się dzieje? wpadłam na chwilę odpocząć od opieki nad tatą, który jak to człowiek stareńki no cóż… a tu taki żałosny magiel, już nawet trudno mi się pozbierać, tyle komentarzy, niektóre beznadziejne, oi czym Ci ludzie piszą, nie maja swoich problemów, muszą wyżywać sie tutaj, co jest atak na Chustkę też? ludzie opamiętajcie się, życie jest piękne, trzeba to tylko zobaczyć, a płakać?.. najlepiej nad samym sobą… a koty cudne, cieszę się, że impreza była wspaniała super, pozdrawiam
Koty wypasione. ;)Butelek jak na jakiejś dobrej libacji. :)Kocur g.
piękne zdjęcia :)piękne nastrojea koty? nie mam słów :)
No naprawdę, bylo cudnie! i niech tak zostanie!
IZ: skasowałam Twój komentarz i zrobię tak z każdym następnym, więc oszczędzaj swoją energię i nie ródź ich w takich bólach, ok?Dla mnie Magda może byc kim chce, dla mnie ważne było to, że nie będę firmowac swoim zaufaniem jej osoby dla moich czytelników, którzy ufając mi pomagają na moje liczne prośby. Zrozum to nareszcie i skoro uważasz, że trzeba to wpłac na jej leczenie. Ja uważam, że są bardziej potrzebujący. Żegnam!
Amen :)
IZ, doprawdy, widzę że problem Magdy jest jednak mniejszy niż Twój! Od teraz kasuję wszystkie Twoje komentarze, żegnam!
to jest dekalog jeszcze 3 pkt będąniestetyIz nie pogubiłas się przypadkiem?Jak stwierdziłaś jej chorobę? Juz wiem! zrobiłas jej badania głowy!! jupi.weź kobieto wypłyń stąd i idź do meggie się wypunktować! Ksena
Od Iz7. Co do Magdy – czy bycie zjadliwą, sprytną, ostrożną, histeryczną wyklucza chorowanie? Czy inne blogi chorujących są prawdziwe a nie wykreowane? Chustko, sama o tym pisałaś, również o blogach innych chorujących.Magdzie współczuję tego, jak tu została potraktowana, współczuję jej choroby i cierpienia. Jej historia na blogu mnie kompletnie nie przekonuje (dziwię Ci się Li, że ciebie wzruszyła). Natomiast umiałam tam znaleźć dowody na prawdziwość jej twierdzenia, że choruje i cierpi.
Od Iz6. Przypuszczam, że jest w Was troska o to, by ludzie zbyt pochopnie nie dali się ponieść wzruszeniu po lekturze bloga Magdy. I troska o to, by nadwyżka kasy, która zostanie o zakupie leku nie została wykorzystana przez Magdę na inne cele.Tak jest? To właśnie tym trzeba było się zająć i to wałkować, stawiając sprawę jasno, a nie pytając sarkastycznie o teściową.
jezuś a co to za burza? kolejna afera? bo nie rozumiem, nic a nicmaczka
Od Iz5. Dlaczego to Magdzie robicie?Chcecie uświadomić ludzi, że nie jest warta przelewania jej pieniędzy? Mścicie się za jej złość i komentarze? Odreagowujecie własne porażki i błędy?Nie ujawniacie żadnego przekrętu, obnażacie tylko zbiorowo i nagonkowo Magdę jako człowieka, z wszystkimi jej słabościami i problemami.Zostawiając wszystkie niemerytoryczne w kwestii oszustwa zarzuty w rodzaju histerycznego bloga, braku badań i dokumentacji medycznej, zjadliwości, niepotrzebnej literki P na recepcie, po posiadanie teściowej lekarza – CO ZOSTAJE?Człowiek. Chory, jak to same przyznałyście. Który PROSI NA SWYM BLOGU CZYTELNIKÓW SWOJEGO BLOGA o pomoc w wykupie leku. Który uczciwie pisze: nie wiem, co mi jest, raz jest lepiej, raz gorzej, boję się że. Oraz recepta na lek, której fałszywości dowieść Wam się nie udało. Zlecenie lekarza, który się pod tym podpisał, stałe.
podobamisie :)fajna impreza, taka klimatyczna :) takie lubię.
Baletnica jest wspaniała…. zazdroszczę Ci jej…:)
Już czytać tego nie można. Jakiś horror…
Od Iz4. Nie jestem obrończynią Magdy, natomiast od pierwszego komentarza po ten piszę z powodu oburzenia, jakie wywołało we mnie postępowanie Li, Chustki i ich popleczniczek w tej kwestii. Magda, jaka jest, każdy widzi. Ja, Wy, inni, ona sama. Swoje o niej napisałam. Natomiast wkurza mnie, że Wy jeździcie komuś koło tyłka zupełnie bezinteresownie, bezkarnie i wykorzystując lojalność odbiorców bloga. Część z Waszych czytelniczek/czytelników poparła Was bezmyślnie, na bazie oddania, jakim Was darzy. Inna część, z racji lojalności, siedziała cicho. Inna zaś część z premedytacją porzuciła sprawiedliwe potraktowanie sprawy i własne sumienie na rzecz lojalności i zasady "jeden za wszystkich, wszyscy za jednego, do boju za Li i Chustkę".
Od Iz"Li pisze… Magda, masz teściową znanego lekarza. Naprawdę musisz zbierac na leczenie? poniedziałek, listopad 21, 2011blogdodo pisze… Ale przecież podłą i wykształconą, co wiadomo z bloga. Ciekawe, co powiedziałaby na dramatyczny apel Magdy. Może jednak by jej zmiękło serce?blogdodo pisze… Może obrończynie Magdy chciałyby przesłać apel do jej teściowej, lekarza ginekologa. Potrzebujecie namiarów na tę wstrętną kobietę?Li pisze… blogdodo, daj spokój, nie ma sensu już dalej ciągnac tego tematu. Ale pomysł z przesłaniem apelu do teściowej… no…:) Myślę, że by się zdziwiła czytając o sobie na blogu Magdy te wszystkie malownicze opisy;-)"Naprawdę nie mam słów…1. Kontynuujecie w sposób równie obrzydliwy, zjadliwy i paskudny co uprzednio, zarówno tu, jak i obecnie na blogu Chustki.2. Zero jakiejkolwiek refleksji, w dalszym ciągu zarzuty z du..y, przedstawiane w formie insynuacji, a złośliwe pytania do Magdy zadawane są na forum publicznym, zamiast wyjaśnienia, jak się rzeczy mają drogą mailową z osobą bezpośrednio zainteresowaną.3. Jaki związek z chorowaniem ma posiadanie teściowej lekarza ginekologa? Jak się ma w rodzinie lekarza, to się nie choruje? Czy rodzina, krewni i powinowaci zawsze się w takich sytuacjach sprawdzają? Czy są zobowiązani do pomocy? A mało jest konfliktów rodzinnych i sytuacji na noże? Chustko, czy Ty poprosiłaś o pomoc finansową ojca swego dziecka? Czy poprosiłaś go pomoc w szukaniu najlepszych lekarzy i metod leczenia? A jego matkę poprosiłaś?
ach! :)
To była mega impra ;-)))
Było ok 34 osób, dokładnie nie jestem w stanie policzyc:) Jestem baaaardzo zadowolona!
Prezenty cudne, przekąski aż ślinka cieknie…, nastrój w blasku świec, miłe towarzystwo, więc cóż można chcieć więcej?. Zazdroszczę!!! Miłej nocy życzę!
Reszta zdjęc to sekret:)
:*
:-)