Użytkownik: Anonimowy,
temat: Zdjęcia Di. w dniu 11-11-22
„Ale masz zaperdolene,smutne urodzinki…”
—
—
Internet i jego pozorna anonimowość najlepiej obnaża ludzkie kompleksy i frustracje.
Cieszę się, że piszę bloga, bo odarło mnie to z naiwności i wszelkich złudzeń co do ludzi.
Przez pięć lat pisania przyjęłam na siebie tyle agresji, niechęci a czasem wręcz nienawiści, że skóra mi stwardniała, a wrażliwośc otorbiła się głęboko, nie dając się jednak zniszczyć.
Przez ostatnie kilka dni gwałtownie wzrosła liczba unikalnych czytelników, dokładnie dwukrotnie, co daje naprawdę pokaźną liczbę, nie mówiąc o sześciokrotnym wzroście odsłon strony. Były godziny, gdy na blogu przebywało jednocześnie 50 osób.
Skąd nagle takie zainteresowanie?
Skąd nagle takie zainteresowanie?
Bo była afera, można było śledzić sytuację z wypiekami na twarzy, pisać jakże „przyjemne” komentarze… ech, ile wzrostów samopoczucia z tego powodu zanotowała natura.
Przyznaję się do błędu niesprawdzenia i niezweryfikowania.
Niesiona pierwszym odruchem pomocy, której przecież nigdy nie odmawiam, zrobiłam ogromny błąd.
Po pierwsze, zaufałam swojej czytelniczce pocketgirl, że wie co pisze, a po drugie zbyt szybko i emocjonalnie przeczytałam bloga Magdy, koncentrując się głównie na wątku dziecka, a nie zauważając całej istotnej reszty.
Niesiona pierwszym odruchem pomocy, której przecież nigdy nie odmawiam, zrobiłam ogromny błąd.
Po pierwsze, zaufałam swojej czytelniczce pocketgirl, że wie co pisze, a po drugie zbyt szybko i emocjonalnie przeczytałam bloga Magdy, koncentrując się głównie na wątku dziecka, a nie zauważając całej istotnej reszty.
Owszem mogłam zdjąć całą notkę o Magdzie i nie odpowiadać na pytania, dlaczego to zrobiłam.
Uznałam jednak, że to nie będzie uczciwe, skoro poprosiłam Was o pomoc, a Wy bazując na zaufaniu do mnie, nie sprawdzaliście jej wiarygodności.
Czułam, że może rozpętać się afera, ale nie sądziłam, że będzie to takie piekło.
Wiem, naprawdę jestem tego pewna, że mam rację co do niewiarygodności Magdy i to przekonanie, poparte dowodami z innych źródeł pozwoliło mi przetrwać ze spokojem ten potok ohydy i ludzkiej wredoty, bo w przeważającej większości tzw. obrońcy Magdy skupili się na atakowaniu mnie, a nie na faktycznej obronie.
Tak, przyznaję- zrobiłam błąd chcąc pomóc, a po wykryciu mojego błędu, odważyłam się o tym napisać.
Tak przyznaję, napisanie o tym, to też był błąd.
Trzeba było siedzieć cicho, pozamiatać pod dywan, przecież każdy podobno kombinuje, mamy to wpisane w charakter narodu.
Trzeba było siedzieć cicho, pozamiatać pod dywan, przecież każdy podobno kombinuje, mamy to wpisane w charakter narodu.
No cóż, we mnie płynie hiszpańska krew.
Chwilowo zawieszam pisanie bloga, nie zależy mi na popularności, wszak „piszę z radością, bez myśli przewodniej”.
Nie chce mi się pisać dla tej tłuszczy, która dyszy z nienawiści do mnie i do świata przed swoimi monitorami.
Nie generalizuję, dostałam sporo naprawdę fajnych maili od nowych czytelników (powoli odpisuję :).
Ale jest jednak pewna grupa, która karmi się tylko aferami, to blogowe hieny.
Poczekajmy, aż ta sfora pogna dalej.
Nie generalizuję, dostałam sporo naprawdę fajnych maili od nowych czytelników (powoli odpisuję :).
Ale jest jednak pewna grupa, która karmi się tylko aferami, to blogowe hieny.
Poczekajmy, aż ta sfora pogna dalej.
Moich prawdziwych i wiernych czytelników bardzo za to przepraszam.
A co na to Lec?
Wszystko mija, nawet najdłuższa żmija.
A co na to Lec?
Wszystko mija, nawet najdłuższa żmija.
Li

Kto by pomyślał, że jest niejedna Katarzyna heh… uśmiałam się z tego, bo na początku myślałam, że to rzeczywiście ja sobie kupiłam buty :) Li proszę nie mieć mi za złe poprzedniego komentarza, bo napisałam co myślę.Komentarz jest dla Pani, proszę go nie publikować jak Pani nie chce. Postanowiłam, że nie będę czytać blogów innych niż kuchenne, bo budzą one niepotrzebne emocje, a tych mam w życiu aż nadto. Od dziś nie zaglądam tutaj, ani do Magdy, ani do Chustki.Dziękuję za bloga, bo jest świetny. I życzę wszystkiego dobrego. :)
Ognik, na blogspocie niestety to niemożliwe:) A szkoda, poprzerabiać niektóre komentarze, to by było coś;-))
piszpiszpiszpisz :)a wiesz, na worpressie gdzie ja jestem mozna zmieniac tresc komentarza i jak jakis czas temu mialam trolla, to zaczelam przerabiac jego/jej komentarze na hymny pochwalne i zachwyty moja osoba-nick oczywiscie zostaje ten sam i radosnie publikowac je w tej formie, troll zniknal :D pewnie wroci, ale wtedy zrobie to samo, Ty wiesz jaka ja mialam radoche piszac sobie jaka jestem piekna, madra i wspaniala i jak (jako ten troll) zazdroszcze sobie cudownego zycia, odwagi i urody? mniam :Dsobie emocjonalnie to odczarowywalam bagienko-dla mnie to dzialalo, masz taka opcje tu?? :Djesli nie to na razie tylko od czytelniczki a nie trolla:Li jestes piekna, masz fantastyczny smak i gust dekoracyjnie i zyciowo, masz wielkie serce, jestes wspaniala i z calego serca zycze Ci wszystkiego naj naj naj :)
Li,kochana! Dobrze zrobiłaś moderując komentarze. Ale szkoda mi, że robisz przerwę w pisaniu bloga. Może na krótko? Oby! Pozdrawiam! Twoja wielbicielka, a także wszystkich kotów.
Pisz, Li. Chcę Cię czytać. Bo lubię (Cię czytać i Ciebie). Inspirujesz mnie. Będę zaglądać regularnie. Pozdrawiam serdecznie:) Dorota
Będę z niecierpliwością czekała na kolejny wpis. Czytam Cię od niedawna ale czuję się uzależniona od Twojego bloga. Podoba mi się tu. Masz niesamowita odwagę i energię. Zarażaj nimi dalej!!!Pozdrawiam
Li, dziękuję za protekcję :DUściski
Hieny nie znikną zawsze wracają na żer! Moja droga Li Twoj blog stał się pożywką! ..Zawsze czytam Cie z uwielbieniem,Twój wierny anonimowy cytacz.
Li, dobrze wiesz, że to stado oszołomów stąd zniknie, parę dni milczenia i mam nadzieje , że wszystko wróci do normy,tzn. znów wieczorami będę u Ciebie bywać:). Raz , że lubię , a dwa, że mądra z ciebie …..baba z jajami :)Pozdrawiam.
-puk, puk-kto tam?-Justyna Pochanke-Hanka nie żyjeTeż :DDDDD
a w Faktach Justyna PoHankę buahahaha ;)…La
Ależ ja się nigdzie daleko nie wybieram:))
Li, bede czekala na Twoj powrot :)Lubie Cie czytac!Jest mi strasznie przykro kiedy sie calej tej sprawie przygladam.Niestety wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy z tego, jaka slowo ma moc.Wroc kiedys, prosze…
Kochana pisz, przecież masz włączoną moderację komentarzy. Pisz o samych przyjemnościach i niech trolle zadławią się tym własnym jadem i zawiścią. A co tam…Jadę na zakupy, kupię sobie nowy płaszczyk warty 150 euro, jest tego wart jak nic innego na świecie ;-)))). Kocham sprawiać sobie przyjemności, wiec spraw mi również przyjemność i pisz….., bez Twoich literek mój każdy kolejny dzień będzie nudny. Całusy! P.S. Jeśli Sylwia nadal potrzebuje pomocy, jestem jak najbardziej chętna udzielić jej pomocy, bo sytuacja jej była jak dla mnie precyzyjnie zdiagnozowana :*
Moderuj, ograniczaj-tylko pisz!A tak a propos żmii, to moja Mama mawia, kiedy ktoś w kółko o tym samym nawija i nie jest w stanie skończyć dyskusji: "Nie lubię, jak węże pierdzą".
Eh, bo blogowe zadymy zawsze przyciągają nie tych co trzeba :(((Li – skórę masz twardą to wiem, przetrzymaj więc i tę aferę a potem wróć proszę, my sobie poczekamy :)))Ściskam
dziewczynkozwinem, nie puszczam Twojego komentarza, zdaje się, że nie potrafisz czytac ze zrozumieniem, to jest już koniec:)Tekst o teściowej M miał tyle samo klasy co teksty na temat mnie jako prawnika. Wet za wet, oko za oko, święta niestety nie jestem. Ale nie chce mi się już dłużej toczyc tych wojenek, życie jest zbyt piękne. Więc albo sio, ale bądź miła, ok?
Panistarsza, Kingo kochana, zaproteguję Cię u Kseny;-)) No i widzisz, jak trzeba było zejśc do podziemia:)
Li, tak mi przykro, że Cię to spotkało! Będę tu zaglądać z nadzieją, że wrócisz. Może rzeczywiście zawieś, albo moderuj komentarze. Wpłacałam na Sylwię, nie żałuję i nie oczekuję rozliczenia, jak wiele z nas. Nie przejmuj się tym epizodem w Twoim jakże fajnym "życiu blogowym" – minie, jak żmija :)Pozdrawiam, czekamP.S. A Ksena co? Zamknęła bloga? Też czytałam, cichcem, a teraz nie mogę. Żal!
Dodam tylko, że Li nie obiecywała nam "rozliczenia" z Sylwii. Tylko poprosiła, kto chciał, to pomógł. Ja osobiście nie żałuję, że Jej pomogłam. Wprost przeciwnie, bardzo się cieszę.Widocznie nam, wiernym czytelnikom, wystarczy słowo Li :)Agata
Bede tesknic i zagladac do notek (i fotek) z imprezy, coby mi sie znowu atmosfera udzielila i wiara w ludzi z netu wrocila. :*
Będę na Ciebie czekać :)Agata
Przesyłam w Twoim kierunku dobre myśli.Kupiłam w Twojej intencji śliczne buty (na ciuchach, za złotówkę, ale to co). Patrzę na nie i się cieszę, a dzięki temu mogę wykrzesać z siebie więcej pozytywnej energii.W komentarzach do poprzednich notek odzywała się jakaś Katarzyna, ale to nie byłam ja – najwidoczniej więcej niż jedna Katarzyna jest na na świecie. Kto by pomyślał :)Pozdrawiam ciepło!
Daj spokój, pisz, bo fajnie piszesz i dlatego fajnie się Ciebie czyta :-). Pozdrawiam. Asia
to ja sobie poczekam, aż minie i znowu będę mogła czytać fajnego bloga.pozdrowienia!
Li kochana! Mam nadzieję, że puścisz mój komentarz…Czytam Cię od roku. Nikt nie pokazał mi tylu fajnych knajpek w Kraku co Ty, słowo. Nikt nie zachęcił mnie tyle razy do wpłaty na czyjeś konto, słowo. Kochasz silne kobiety jak ja :)) I sama taka jesteś. Karmię się Twoją energią, miłością do siebie samej i kotów :)) A teraz przestaniesz pisać?? No to gdzie ja pójdę ?? :))Będę tęsknić i zaglądać! Renata
Li. Przez dobę był tu spokój. Agata w niedzielę rano napisała najmądrzejsze na tym blogu słowa, po których wreszcie zapadła cisza.Po kiego dodałaś tam w poniedziałek swój komentarz i otworzyłaś na nowo puszkę Pandory?… Chciałaś dobrze? Chyba nie; ta zaczepka o teściowej obnaża wszystko.Nie ufając i nie pomagając masz w stu procentach rację; ale po co były takie słowne ataki. Trochę szkoda, że umiesz się przyznać tylko do szlachetnych intencji i tak wielokrotnie je podkreślasz. A nie stać Cię, by napisać, że Tobie również nieobce są zwykłe ludzkie przyziemne niechwalebne emocje. Że Cię po ludzku zwyczajnie poniosło.Natomiast bardzo dziękuję, że przyznałaś, że PASTWIENIE SIĘ BYŁO Z OBU STRON. Mniej więcej na to czekałam. Szanuję Cię za te słowa i z ich powodu odpuszczam dalsze komentowanie z mojej strony. Również ja przyznaję się do pastwienia i za nie przepraszam. I jeszcze:Wiem, że moderujesz, a skoro pisze to IZ, to oczywiście nie zamieścisz mojego zdania, ale chciałam Ci dać radę – spróbuj jeszcze raz tych słów Agaty z niedzieli, przypomnij je, bo wówczas zadziałały jak zaklęcie (nawet na mnie;)):"Dziewczynki, chłopcy, kobiety, mężczyźni. ŻENUA. Po co to wszystko?Niepotrzebnie tracicie czas i energię.Nie opowiadam się za żadną ze stron. Wyszedł kwas. Mleko się rozlało. Trudno. Ale po co taplać się ciągle w tym gównie? Czy to doprowadzi do czegoś konstruktywnego? Nie.Dajcie już spokój. Rozejdźmy się w pokoju. Amen :)Agata"
Li moderuj komentarze,ale nie odcinaj nas od siebie:)Wierna cicha czytelniczka.Pozdrawiam!
Czekam na kolejne notki. Jestem cierpliwa. Popieram Cię. Urodziny świetne. Dobrze mieć wokół siebie wspaniałych ludzi.PozdrawiamCzarnawiewiorka
Będziemy na Ciebie czekać:))) z niecierpliwością..
To nie są ludzie, to są wilki. ;)Pozdrowienia!g.
I bardzo dobrze, Li! Zaczynało mi się niedobrze robić od tych zjadliwych komentarzy. Będę czekać z niecierpliwością na nowe notki. A co do Sylwii masz rację, też jestem pewna, że nikt nie żałuje, ja na pewno nie :)
Przez wzgląd na swą Matkę, tę zacną kobietę, która miała szczęście Cię porodzić kawał;D czasu temu – wyłącz możliwość komentowania. Oszczędź ją i siebie, bo jak sama widzisz to się nie skończy.
Przykro mi moderować komentarze, bo blog traci na dynamice. Poza tym komentarze są z reguły lepsze niż notka.Ale przecież wszystko ma swoje granice, moja tolerancja też. Będę więc przepuszczać tylko te, które będą mi się podobać. Mój blog moją twierdzą.
W chwili, gdy Sylwia zaczęła radzić sobie sama zaprzestalam zbiórki. Nie sądzę, by ktokolwiek, kto na nią wpłacił tego żałował. A teraz odbijaj się od ściany anonimku:)
Dość:) wprowadzam moderację, udławcie się niemocą nie istnienia w komentarzach.
Li, zarzucasz Magdzie brak przejrzystości, a czy Ty postarałaś się przedstawić rozliczenie pieniędzy, które ciułałaś na Sylwię? Skąd mamy wiedzieć na co poszła niemała kwota ponad 4 tysięcy zł. Od Magdy domagasz się rachunków, recept, świadectwa dziewictwa, a w sprawie sylwii mamy tylko twoje "słowo". Może przedstaw na co poszły pieniądze. Dlaczego mamy stosować podwójną miarę? Nieładnie, bardzo nieładnie…
Kurczę, to chyba mój blog i mam prawo poprosić o zakończenie wątku? Pisz do mnie maile kobieto jak chcesz, ale nie męcz już ludzi, ok?
Megi złapała fazę i będzie teraz płynąć. Nie przypominam sobie, by Li nazwała Cię oszustką. A przeczytałam wszystkie komentarze dokładnie. Daj już sobie spokój, co? M.in. przez Ciebie taki fajny blog jest zawieszony!!!GF
Tylko, skąd masz pewność, że osoby piszące do Ciebie są bardziej wiarygodne od tych, które piszą do mnie? DSS nie jest w stanie diagnozować przez internet, sama o tym napisała. Sama nie zaprzeczy, że nie mogła rozwikłać zagadki, miała sugestie, najpierw takie, potem takie, a jeszcze potem inne. W niezdiagnozowaniu tkwi problem, tak się nazywa mój blog, bardzo duża część lekarzy sugerowała jednak chorobę nowotworową, część odrzucała. Lekarze nie lubią trudnych przypadków, odsyłają, bo się boją. Nie prosiłam Cię o firmowanie swoja osobą pomocy dla mnie. Nie prosiłam o nazywanie mnie oszustką również, bo nią nie jestem.
Ilianko, żebyś się nie męczyła, to wysłałam Cię do sanatorium "Spam". Papa…
Li, potrafisz pisać co myślisz, popełniasz błędy jak każdy, potrafisz być wredna do bólu, ale nigdy nie zauważyłam, byś była nieuczciwa wobec siebie. A jeśli ktoś jest uczciwy wobec siebie, jest też uczciwy, zgodnie z własnym przekonaniem, wobec innych. Umiejętność przyznania się do błędu to też uczciwość. I odwaga.I za to szacun.
Magda, niczego Ci nie odbieram, aczkolwiek nie piszesz wyraźnie. W tym też tkwi problem. Nie będę ujawniać swoich źródeł informacji, obiecałam je pozostawić dla siebie. Są to jednak ludzie z fundacji, forum onkologicznego i Ci, którzy znają Cię z szeroko rozumianego neta. Ja nie neguję faktu, że jesteś chora, zrozum to nareszcie, choć trudno powiedzieć na co. Uznałam, że jest za mało wiarygodnych przesłanek by swoją osobą firmować pomoc dla Ciebie. Każdy może zwrócić się o pomoc, każdemu brakuje pieniędzy, ale w takiej sytuacji myśli się w kategoriach pomocy w celu ratowania życia, lub pomocy w totalnym ubóstwie, jak to było w sprawie Sylwii dla której organizowałam pomoc na moim blogu. U Ciebie tego po prostu nie zobaczyłam. A ilośc niechętnych Ci osób, nawet po odsianiu tych niechętnych z natury, też daje mi do myślenia.To są moje ostatnie słowa w tej sprawie. Howgh.
Ale zbieg okoliczności-wczoraj odwiedziła mnie moja Mama( Mama nie radząca sobie z chorobą niczyją ), ale w gruncie rzeczy dobra osoba chciała dzwonić:))) do tych, co tu tak mnie zjechali:)). Nie , nie , nie odbierz tego za chęć zmniejszania dystansu z Tobą:)), bo zaraz na mnie napadną, ze chcę się zaprzyjaźniać.Anonimy, nie zrobicie tego , PLISSSSS:))
Napisz do maila, proszę. Temat B.D. nie jest priorytetowy, chcę , mam prawo wiedzieć skąd te zarzuty. A odnośnie leku, poczytaj mojego bloga-zastanawiałam się: ja czy będę mieć za co kupić ten (o wiele droższy), zastanawiał się tez lekarz, czy zmieniać. Przecież piszę o tym wyraźnie, przecież tego mi nie odbierzesz.
Li, uśmiech i zapomnij o tym bagienku!pamietaj, że "każdy człowiek idzie do nieba taką droga, jaka mu się podoba" – ja codziennie to sobie powtarzam…uspokoi się, zobaczysz… a Mamy szkoda najbardziej:( i to jest najpaskudniejsze w tym wszystkim… z dobra energią sisi
sisi, jestem przerażona, bo moja Mama nie wiadomo po co weszła wczoraj na bloga po kilku miesiącach nie czytania i całą noc to odchorowała. Bardzo przeżyła te wszystkie złe słowa skierowane w moją stronę, nie skasowałam, teraz żałuję. Niech to wszystko się uspokoi.
Magdo, daj spokój, weź przykład z blogów o których pisałam- z Chustki czy z Mamy Precla, tam ludzie chętnie pomagają, bo mają poczucie, że te pieniądze mogą uratować ludzkie życie. Jest przejrzyście i uczciwie.A Ty nawet jeszcze nie wiesz jaki lek sobie kupisz, co to ma być loteria? Dziś ptasie melczko, jutro czekolada?Usystematyzuj to, uwiarygodnij, daj skany, idź do fundacji, ale jak żażądają dokumentów to jej daj i wtedy masz szansę na pomoc. Ludzie w gruncie rzeczy są dobrzy, tylko że Ci dobrzy siedzą w kącie i nie krzyczą tak jak zwykła hołota. Ludzie dobrzy boją się agresji.Proszę, daj tu już spokój, zabieraj się do roboty nad swoim blogiem.Jak mnie przekonasz, to sama wpłacę na Ciebie pieniądze i upublicznię tę wpłatę na swoim blogu.
Iwona, pastwienie się z obu stron. Ale ktoś napisał, że trzeba wyczyścić stajnię Augiasza i miał rację. Niektórzy sięgnęli dna i tam pozostali.Nie chcę już do tego wracać, jest mi smutno, że kropla wywołała powódź, jest mi też szkoda Magdy w tym wszystkim, bo to, że dla mnie nie jest wiarygodna do stopnia uzasadniającego zbieranie dla niej pieniędzy nie oznacza, że nie ma problemu. Zamykam jednak ten temat nie mając nadziei na to, że zostanie zamknięty:)A zaiweszam na chwilę, z doświadczenia wiem, jak szybko takie złe emocje wypalają sie bez pożywki.korall: sama widzisz, li homini lupus est:)Pozdrawiam Was wszystkich, siedzę w pracy, piję kawę z kubka w koty, wzycham na szarość za oknem, ale wiem, że wszystko mija, nawet najdłuższa żmija:)
Naprawdę szkoda zawieszać bloga, bedącego wartością samą w sobie, przez takie paskudniutkie osóbki, ziejące chęcią dokopania, splugawienia i zniszczenia wszystkiego, co piękne i cenne. Nie warto. Może trzeba się nad paskudkami pochylić z wyzszoscią i współczuciem i.. pisać dalej, dla tych którzy czekają na kolejny post:) Ja czekam:) pozdrawiam gorąco.
Li, jak Cię lubię…w stu procentach masz rację, że nie ufasz, i każdy się może pomylić, wiedziony odruchem sercaale to późniejsze pastwienie się… chyba trzeba było w porę włączyć moderację na własne wypowiedzicóż, bardzo lubię Cię czytać i czekam z niecierpliwością, wracaj za niedługo, szczypty rozwagi w pisaniu życzę, a tak to nie zmieniaj nic, bo szkoda by było gdyby trolle wygrałyIwona
Tak mi smutno, że zawieszasz! Nie odzywałam się przez ten czas, kiedy u ciebie szalał Armagedon, bo wiem, ze nie miałoby to sensu. Bardzo jesteś dzielna, że stawiłaś temu czoło i nadstawiłaś mężną pierś, ja nie miałam siły nawet tego przeglądać, tylko w osłupieniu patrzyłam na ilość komentarzy – ileż ludzi pragnie się wykłócić! Pewno tak wyglądają fora. Ściskam i całuję – do zobaczenia! Oby niebawem!
Wiesz, że czytam już wiele lat ale ta ostatnia akcja a właściwie reakcja jest taka niepodobna do Ciebie, że aż i mnie zdziwiła:)Jak poprzednie "zawieszenia" tak i to szybko pewnie minie i wrócisz do formy, pozdrawiam, korall.
Li, nawet nie wiem, co teraz napisać, naprawdę mi smutno. Przecież wiesz, że mnóstwo ludzi jest z Tobą. Pisałam Ci już w komentarzach pod poprzednimi notkami, ale powtórzę: podziwiam Cie za odwagę, za godność, za branie "na klatę", za byciem człowiekiem w pełnym sensie tego słowa. Bo przecież mogłaś… nie zareagować, potem zmilczeć, schować się. Ale nie zrobiłaś tego.Ściskam Cię i czekam. Ania.
Li, nie żartuj :(Jest kilka fajnych blogów które czytam, w tym twój. I nie chce tego stracić. Dobrze sie Ciebie czyta………….PzdrMonika
Li, Uzależniasz entuzjazmem, optymizmem i radością życia. Czytam Cię stosunkowo od niedawna, mam z tego wielką frajdę. Trolle zbiegają się przy aferach, ale kim oni są, by zaprzątać nimi głowę, przejmować się i zarzucać pisanie wskutek ich głupiego ujadania? Odpocznij i wracaj do nas szybko. aśka
Li, nie jest łatwo iść pod prąd (to a propos tego zamiatania pod dywan) i być wiernym swoim przekonaniom, ale właśnie dlatego ciągle do Ciebie wracam :) Pomylić się rzecz ludzka, przyznać się do błędu – to już trzeba mieć honor i odwagę – a Ty się nie boisz, i rano możesz spojrzeć w lustro z podniesionym czołem. To jest ważne, i tego należy się trzymać :)Trzymam kciuki żeby okres zawieszenia kiedyś się skończył, lubię Twoje spojrzenie na świat i chociaż sporadycznie się odzywam i długo nie zaglądam (tak jak teraz, walnęła mnie dzisiaj afera między oczy) to zawsze wracam, jak bumerang :)Li, wierzę że "do miłego" :)
Li, odpocznij i wróć. Ty i Twój blog jesteście zbyt dobrzy, żeby zostawić pisanie :)Każdy może się pomylić, tym bardziej, że Twoje poprzednie akcje pomocy były bardzo skuteczne.A tu w sieci, wiesz jak jest. Różni są ludzie. Durnotą się nie przejmuj, wlicz ją w koszty :)Pozdrawiam ciepło :)
Li,szanuję Twoją decyzję, nie ukrywam jednak, że będzie mi brakowało przebywania w Twoim towarzystwie.Może dobrym wyjściem na pozbycie się „nawiedzonych” byłoby zabezpieczenie bloga hasłem i zaproszenie tylko tych, którym naprawdę zależy na miłym spędzeni chwil w Twoim świecie?Pozdrawiam i do miłego :)
Ech, szkoda z tą przerwą. Lubie Cie czytać Li bo jesteś dobrym, ciepłym człowiekiem. Potrafisz dostrzegać piekno w małych rzeczach, cieszyć sie drobiazgami, ale miewasz tez gorsze dni ('wtorek potworek'), wszystko to sprawia że łatwo sie z Tobą identyfikować.Mam nadzieje, że wrócisz niebawem.Pozdrawiam,Joanna
Pewnie, że wrócę. Muszę tylko nabrac dystansu:)Pozdrawiam i dzięki za takie miłe słowa:)
Mam nadzieję że wrócisz.Będzie mi brakowało Twojego pisania.pozdrawiam,Mariola
Li, mam nadzieję, że niebawem wrócisz. Jak wiesz, nie zgadzałam się z Tobą w pewnej kwestii, ale przyznaję, poziom ostatnich dyskusji na Twoim blogu sięgnął dna /obydwie strony nie przebierały w środkach/. I nie o argumenty tu chodzi a o poziom złych emocji. Ty decydujesz, co dalej z Twoim blogiem, a ja tylko proszę, byś wracała jak najszybciej. Anita
Od dłuższego czasu czytam po cichutku Pani bloga i nie ukrywam, że każda przerwa, którą Pani robi jest dla mnie osobiście czekaniem z niecierpliwością na kolejny wpis. W obecne sytuacji Pani decyzja jest zrozumiała i szanuje to. Mam nadzieję, że nie potrwa to długo. Gorąco pozdrawiam. Wierna czytelniczka:)
Li, poczytuję od jakiegoś czasu to co napiszesz. Nigdy nie komentowałam, zawsze po cichu śledziałm to co się u Ciebie dzieje. I tak najzwyczajniej, 'po ludzku' zazdroszcze…;) wiedzy, inteligencji, przebojowości, pasji życia. Ja nie mam tego w sobie. Zmagam się z depresją, próbuję szukać sensu w swoim 'jakże poukładanym' życiu..a Ty najnormalniej w życiu jesteś moim autorytetem, bo wiesz jak cieszyć się drobiazgiem, jak sprawić by z pozoru zwykły dzień stał się świętem. Jak brać z życia to co z niego najważniejsze dla siebie, nie dla innych.. Podziwiam Cię za to i stale próbuję odnaleźć to w sobie. Z utęsknieniem będę czekać na kolejne wpisy…Pozdrawiam,Magdalena
Li, wciąż brakuje tu jednego słowa:"dziękuję"Takie dziś dostałam: "Gratitude is liberating. It is subversive.It helps us to realize that we are sufficient,and that realization frees us.— Joanna Macy"ja Ci bardzo dziękuję za ten odruch serca, za chęć pomocy.i bardzo proszę, nie zawieszaj, a przynajmniej nie na długo
Myślę, że szkoda czasu, Li, ale Ty tu jesteś Gospodynią…..Pamiętaj – psy szczekają, karawana idzie dalej.Czekam i pozdrawiam – Ania B.
Li, niedawno Ciebie znalazłem (przed aferą) i czytam, mam nadzieję, że jednak nie skończysz z pisaniem. Masz lekkie pióro (chyba klawiaturę, ale jestem staroświecki), więc szkoda by było marnować taki talent tylko na praktyki adwokackie. Nie mniej powodzenia i do szybkiego wirtualnego "spotkania" u Ciebie w "chacie" jak to ktos wcześniej napisał.ArtekPS: masz rację, trolli pomija się milczeniem….byle nie za długim, bo wygrają.
Czytam Twojego bloga od dłuższego czasu. Nie zdarzyło mi się czytać komentarzy, choć chyba mnie coś omija. Pierwszy raz piszę też komentarz. Czytam dla świetnych postów, z których jawisz mi się jako przebojowa, ciepła i inteligentna osoba, pełna pasji i kochająca życie. Będę zaglądać i mam nadzieję, że wrócisz wkrótce. Twoi czytelnicy dzielą się pewnie na dwie grupy na tych co Cię podziwiają i cenią, a druga grupa co zazdrości. A od zazdrości do nienawiści krótka droga. Nie warto się złościć, bo zabraknie energii by iść dalej. Pozdrawiam Iwona S.
Hiszpańska krew :) myślisz, że blogowe hieny pobiegną dalej? Ja nie sądzę, będą żądne krwi czyhać jak pijawki ;] a tu kuku ! weź się nie zawieszaj :D :*
to nasza narodowa cecha, zazdrość oraz tzw. obrona, i pseudo pomoc pod publiczkę.. gdy ktoś się myli, należy mu od razu dowalić.. bo tacy wtedy czujemy się lepsi.. to naprawdę może zniechęcić.. wiem jedno, że czas uspokaja, i pozwala popatrzeć z perspektywy..
chyle czoła Li,słuszna decyzja aczkolwiek smutne to cholernie:(pozdrawiam
viki, no co Ty? z trollami wygrywa się milczeniem:)
Li, wiesz przykro mi, że tak się stało, a trolle penie triumfują, że chociaż w ten sposób "osiągnęli sukces" :(Rozumiem jednak Twoje stanowisko i je szanuję.Życzę Ci dużo słonecznych dni:)
elw, a po nocy przychodzi dzień, a po burzy słońce:)
rozumiem, szanuję i czekam….elw