Czasem i szpinak pragnie gorących doznań.

Na Kleparzu jest jeszcze świeży szpinak w grubych wiązkach ściśniętych gumkami.
To ostatnie podrygi świeżych zieloności, z korzeniami ubrudzonymi czarną ziemią.
Bez Kleparza moje życie nie miałoby smaku, kocham ten klimacik bud, otwartych stoisk, szemranych interesików, avocado za 2,90, lekko podwiędniętych, ale dzisiaj ścinanych róż, bab owiniętych wielkimi chustami, jak świat światem plac musi być i basta!
Kupiłam szpinak, ziarna słonecznika  i dynii,  orzechy, jajka i pomidorki cherry.
Szpinak myję, ale delikatnie, jak siebie, ruchem głaszczącym, w tej wersji bez peelingu.
Umyte liście układam na dużym półmisku w fantazyjne wzory- czasem mam ochotę na perwersję, a czasem ot tak tylko- jeden na drugim…
Na szpinakowych liściach układam pokrojone w plastry, albo w ćwiartki gorące ugotowane na półtwardo jajka, oczywiście kurze, ale w wersji de luxe mogą byc przepiórcze.
Ważne jest, by jaja były gorące, muszą rozpalić zimny i surowy szpinak, zmiękczyć go, niech zwiotczeje i zabraknie mu tchu jak po…(?) (sic!)
Potem czekam, aż jaja ostygną i wejdą w tak bliski kontakt ze szpinakiem, że inna konfiguracja będzie się wydawała niemożliwa…och, pobudzam je znowu do życia kładąc na nich czerwone z żądzy z pomidorki, przekrojone na pół.
Kładę je dupcią na dół, a raną do góry…
Zalewam je splecioną z dwóch kochanków miksturą,- doskonała oliwa z balsamicznym octem ożywi każdą konfigurację… Mikstura wpada w pomidorki, wypełnia je sobą, nabierają smaku, zatrzymują ją w sobie jak najdłużej, choć swojej porcji doznań domagają się też jaja ze szpinakiem.
Solenie i pieprzenie jest w takiej sytuacji nieodzowne.
A na koniec, gdy całe towarzystwo po pierwszym spotkaniu leży zadyszane i lekko senne, wpuszczam pomiędzy nie prażone na patelni na odrobinie dobrej oliwy, apetycznie brązowe, opalone ciała wysmukłych ziaren słonecznika, pękatej dynii, postawnych migdałów, orzechów, nieważna figura, brąz skóry i śliskość oliwy nadają im takiego powabu, że nie sposób im się oprzeć…
Przepyszna ta sałatka.
Idę malować ok(k)o na marok(k)o, zaraz muszę się zbierać.
O ile znajdę swoje kosmetyki, dziś obie moje córki wychodziły na imprezę, ciekawe dlaczego mój tusz, mój eye-liner i mój puder zawsze wydaje im się lepszy?
Li.

2 Responses to Czasem i szpinak pragnie gorących doznań.

  1. Nieznane's awatar sisi pisze:

    zmieniam orientacę dla Ciebie i przez Ciebie:)…. kocham szpinak ale od dziś będę go kochać nade wszystko:). kochana, źle się zorganizowałaś – u mnie w domu tylko faceci, poza mną kobietą jest tylko suczka marki lab – ona ma naturaną kreskę, to do mojej kosmetyczki nie zagląda… a tak wogóle, to proszę Cię o rękę:)

  2. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    cudowne są te Twoje przepisy!!!to prawdziwa sztuka, tylko nie wiem czy kulinarna, hehehe