O tym, że jestem NAPRAWDĘ chora świadczy moja niechęć do kawy, którą na co dzień mam zawsze pod ręką.
Nie jestem w stanie nawet pomyśleć o jej wypiciu! Tylko herbata, miód, imbir i cytryna.
Czuję się beznadziejnie, ale dla stosu garów, kotów z kurzu po kątach i niekończącej się sterty prania to nie ma najmniejszego znaczenia. Połknęłam więc co miałam połknąć, leki zaraz zaczną działać, a ja -prawdziwa, użalająca się nad sobą domowa heroina staję do boju. Moim córkom, głównym przyczynom istniejącego stanu rzeczy, bałagan nie przeszkadza, a wręcz przeciwnie. Koty są z nimi w zmowie, Bobcio znowu przez noc rozebrał pół choinki, jego konsekwencja i pomysłowość w tym zakresie jest imponująca.
To jest doprawdy niemożliwe, jaki ten porządek potrafi być nieporządny.
Cieszę się, że to już ostatni tegoroczny weekend. Poleżę, posybaryczę, odchoruję do końca, a od poniedziałku zabieram się znowu do roboty.
Początek roku ma jednak jakieś zalety- cudowny spokój, lekkie zwolnienie, brak tłumów w sklepach… no i zupełnie mimochodem, a może wdrukowaną genetycznie nadzieję na jakąś zmianę, absolutnie poza racjonalnym myśleniem, prognozami ekspertów, krachem gospodarczym i kursami na giełdzie.
I właśnie tak mimochodem, zupełnie od niechcenia, a może pod wpływem dużych dawek witaminy C, czuję jak nieśmiało zaczyna pulsować we mnie w rytmie samby myśl:
Myśl pozytywnie, kobieto, myśl pozytywnie. Myśl pozytywnie, kobieto, myśl pozytywnie.
No to zaczynam tak myśleć! Choć nie będę odmawiać sobie prawa do chwilowego jęczenia, od tego mam przecież bloga, czyż nie tak? Przecież nie będę jęczeć w realu!
:)
:)
Li.

Lepiej, lepiej:) No i niespodziewanie fajnego Sylwestra miałam!
Jak tam w Nowym Roku,Li? Lepiej? "Na Nowy Rok przybywa dnia na zajęczy skok! / barani może, czy jakoś tak / i tym optymistycznym przysłowiem zainaugurujmy go!
LI! Dobrego, szczęśliwego roku! Takiego, ktory przyniesie wiosnę wokól i w sercu!
Oj tam jęcz i narzekaj. Prawo kobiety wolnej :)) Ściskam i sił noworocznie życzę
Jeszcze raz…Szczęśliwego Nowego Roku !!! P.S. Kartka od nas doszła?
Pojecz se Kobito, pojecz !i szybkiego powrotu do zdrowia !
jak się to wszystko tak ładnie ubierze w słowa, jak tylko ty potrafisz, to nawet choroba brzmi jak opowieść… zdrowiej!
na szczęście zimy już i tak pół zostało (jeśli w ogóle będzie) :)wszystkiego dobrego w nowym roku, a w starym niech słabość minie
Mam nadzieję, że to już nam nie grozi – Jao Kaczkao (otwórz link) http://www.kishka.xaa.pl/demot/maobrakowao.jpg ;-))))
W realu Tyś heroina a na blogu chorutek, ale mimo tego a może dlatego zyczę Ci zajefajnego Nowego Roku, z wielkimi wydarzeniami osobisto – pracowymi.Trzymaj się dzielna Kobieto!!!
Ale jazz :),z kawą mam tak samo :)Ale z Sylwestrem gorzej,bo mimo iż nie jestem petardą :D ,muszę do pracy wtedy.Aby piękniej było :)Tak więc zazdroszczę,Li,wyleż ile się należy ;)
A wiesz, ja ze względu na kota przestałam ubierać choinkę, a zaczęłam dekorować żyrandol. Wygląda to super. I okazało się, że takim dekorem cofnęłam się do ludycznego dekorowania – tzw. podłaźniczka się to nazywa – takie cóś z sufitu zwisłe w charakterze świąt.>
W Irlandii dopiero po nowym roku będą tłumy w sklepach, ponieważ jak co roku będzie wszędzie obniżka o 75% i wielka wyprzedaż, to będzie dopiero masakra! Jęcz, bo ja też jęczę z braku dobrego samopoczucia. Zdycham jednym słowem! Idę pić herbatkę imbirową ;-))).
A ja jestem zdrowa :D
Tak, brak tłumów w sklepach, bo wszędzie zamknięte i inwentaryzacja, co uprzytomniła mi dziś przyjaciółka. Do 5-go mamy spokój.
pożytki z bloga, że choć w chorobie se człowiek może pojojczeć i niech mu ktoś coś spróbuje powiedzieć, phi! ;)