Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.

Po ostatnich szarościach, dziś nareszcie zobaczyłam błękitne niebo. 
Wiało, powietrze było morowe, kaszel znowu powrócił w pełnej gamie odrażających dźwięków, gardło  na nowo  podrapało się od środka, a jednak poczułam się lepiej. 
Są takie dni, gdy oprócz błękitnego nieba, nic mi więcej nie potrzeba. Dostrzegam wtedy swoje szczęście wolności od poważnej choroby. Niby mam swojego prywatnego Obcego, co to atakuje mnie co jakiś czas  ciśnieniem 200/150, ale wynika on li i jedynie z mojej niesystematyczności w braniu leków. Ciągle o nich zapominam, od razu dodam, że o  lekach na poprawienie pamięci też  nie pamiętam.
I tak sobie myślę, że powtarzając do znudzenia moim córkom, iż najważniejsze jest wykształcenie, nie mam racji. Najważniejsze jest zdrowie. 
Pamiętajcie o Joannie, bardzo, bardzo Was proszę.  Choroba nowotworowa jest jak ustrój komunistyczny-każdemu po równo. Nie masz żadnej gwarancji, że nie trafi na Ciebie. Patrzę na moje rodzinne historie choroby w ciągu ostatnich kilku lat  i widzę, że tata miał raka płuc, siostra taty miała raka płuc, brat mamy miał raka płuc. Wszyscy zmarli na raka płuc i wszyscy kiedyś palili. 
Ja papierosów serdecznie nie znoszę, ale czy geny to obchodzi? 
Li.

8 Responses to Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.

  1. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Moi rodzice żyją. Babcie umarły na raka – jedna sprawy kobiece, druga mózgu. Obydwie męczyły się krótko takie to były złośliwce -mam na myśli obcych, a nie moje Babcie. Oczywiście. Rodzeństwa nie mam. Jakby co będę sama testerem. Twoje hasło działa na mnie. Już mam plan przeglądu- tylko ta zawierucha lekarsko-apteczna mnie powstrzymuje.A o Joasi oczywiście pamiętam. W lutym coś więcej bo styczeń w tym roku obfity w zobowiązania.Czarnawiewiorka

  2. Nieznane's awatar panistarsza pisze:

    Moja mama umarła na raka płuc – nigdy nie paliła, w mieszkaniu nikt nie palił (moi rodzice rozwiedli się po 1,5 roku małżeństwa),nie pracowała z palącymi.Ojciec umarł na raka płuc – palił jak smok, przestał w wieku 65 lat, rak ujawnił się po 10 latach niepalenia.Ja palę całe życie – zgadnij kotku na co umrę?O Chustce myślę nieustannie, pomagam ile mogę. Myślę też o Jasiu – z rozpaczą i bezsilnością

  3. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    No cóż, hasło "mogę być następna" działa na mnie. Ktoś powie na coś trzeba umrzeć, ok. Ale ten cholerny ból, może trwać miesiąc może trwać dłużej, tracimy godność, walczymy , a kostucha już siedzi nam na ramieniu….staram się zachować zasadę aurea mediocritas, cieszę się tym co mam i dlatego pomagam z wdzięczności wobec życia że obchodzi się ze mną łagodnie, że jestem zdrowa i moje dzieci też. Rak w mojej rodzinie był….ciekawe kto następny, może jednak nikt.elw

  4. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Ja dzisiaj prawie cały dzień czytałam… "Piękny umysł".Polecam!Jola

  5. Nieznane's awatar anatema pisze:

    No, a jeśli geny,to dlaczego ŻADEN z moich Dziadków /a jeden palił jak lokomotywa :)/i ŻADNA moja Babcia / z tego,co wiem PRA – również / nie zmarli na raka.Tata – i owszem,Mama – tak,Sis nr1 jest bez kobiecych narządów i w okresie radioterapii,Sis nr2 rok po usunięciu kawałka jelita z rzeczonego powodu / a ja się po prostu nie badam,chociaż…/ To nie geny,taki świat: powietrze,woda,żarcie,stresy i nie wiadomo co:zaczyna się proces i już,zaczyna się transformacja komórek i leci.Hipotetycznie u każdego być może.Ale bywa różnie.Ja mam wrażenie,że to nawet nie choroba jest ten rak,tylko patologiczny stan ,w którym zaczyna znajdować się organizm.Zły stan,który ma doprowadzić do śmierci.I tyle.Dodam jeszcze,że moje Sis przykładnie żyły,dieta zdrowa,niepalące,niepijące,żyjące po prostu jak w poradnikach medycznych podają,by zachować zdrowie :)I takim to wykład poczyniła,ech !

  6. Nieznane's awatar Li pisze:

    Jezu, nie myślę że mam raka płuc, tylko myślę, jak w sumie niewiele ode mnie zależy, by go mieć. Geny są bezlitosne.

  7. Biadolisz moja droga niczym Janko Muzykant, który siedząc na brzegu rzeki wzdychał – Beethoven umarł, Mozart nie żyje, ja też się jakoś kiepsko czuję…Owszem, rzęzisz, ale na miłość boską dlaczego to ma być zaraz rak płuc, a nie zwykłe przeziębienie!

  8. Nieznane's awatar Dorothea pisze:

    Teść zmarł na raka płuc.W styczniu 2011.Palił jak lokomotywa przez kilkadziesiąt lat.Myślę, że jednak geny to skutecznie obchodzi.Niemniej mam świadomość.