Być może powinnam tę notkę napisać bardziej delikatnie, albo w ogóle nic nie pisać.
Siedzieć cicho i przeżuwać w samotności potężne, gigantyczne rozczarowanie.
Tja… może powinnam się zamknąć i udawać, że nie ma problemu…
Gryzie mnie to jednak i boli, boli, cholernie boli!
Chustka opublikowała otrzymaną z Fundacji listę z nazwiskami osób, które wsparły jej leczenie, z danymi na dzień 22 grudnia 2011 roku.
Pomijając moją radość na widok nazwisk Uli, Elżbiety, Kaśki, Ady, Joli- moich koleżanek (i kuzynki, droga kuzynko) z reala, kilku nazwisk moich Czytelników, które znam, to ogarnął mnie smutek z powodu braków, potężnych braków.
Ok, nie chcecie wpłacać, to nie wpłacajcie. Ale nie piszcie, że wpłaciliście/ wpłacicie/ będziecie wpłacać.
Chustkę czyta regularnie kilka tysięcy osób, mnie codziennie w porywach do 1800, dlaczego tak trudno jest Wam pomóc małą wpłatą, gdzie suma tych małych wpłat da ogromną kwotę? Nie stać Was na 5 złotych?
A ja zobaczyłam nazwisko mojej Czytelniczki Kaśki, samotnej matki dwójki dzieci, która codziennie walczy o przetrwanie. Potrafiła podzielić się nawet tym, czego jej tak na co dzień brakuje. Kinga i Jadwiga- dwie emerytki też.
Czytacie mnie, bo lubicie/nie lubicie, staram się pisać dla Was, nawet jak mi się cholernie nie chce, ten blog jest częścią mojego życia i paradoksalnie Waszego też, ludzie!
Czego Wy nie robicie! Wiecie czego? Nie używacie wyobraźni i nie potraficie postawić na miejscu Joanny.
Rak nie wybiera, ene-due-rike-fake- na kogo wypadnie na tego bęc, dziś Ona, jutro Ty.
I może JUTRO to dla Ciebie, znając realia polskiej ochrony zdrowia będziemy zbierać drobne kwoty, które pomogą ratować Twoje życie?
I może JUTRO to dla Ciebie, znając realia polskiej ochrony zdrowia będziemy zbierać drobne kwoty, które pomogą ratować Twoje życie?
WCZORAJ była Ilonka. Przez pamięć dla Niej, moją tęsknotę, ciągle niezagojone rany żalu, dramat mojego brata i Jej Rodziców piszę do Was te słowa, nawet jakby niektórzy z Was mieli się poczuć się dotknięci. I się obrazić.
Nie zależy mi na tym, by czytali mnie ludzie niewrażliwi na cudze nieszczęście.
Nie zależy mi na pustej popularności.
Jest mi zwyczajnie smutno, jestem rozczarowana, a moje zaufanie do ludzi znowu gra mi na nosie- ech Ty głupia, naiwna Moniu, zawsze dajesz się zrobić w konia.
(Od razu uprzedzając ewentualny zarzut, że nie ma tam mojego nazwiska- kilka dni temu po raz pierwszy wpłaciłam na konto fundacji, wcześniej Chustka dostała ode mnie pieniądze bezpośrednio do rąk własnych (i od Basi z LA, przesłane na mojego Pay-pala, też:)
Reasumując- cholera jasna psiakrew, wpłacajcie po 5 złotych, ale wpłacajcie!
Bo dłużej tego nie zniese!
Li.

Wszystko ma swój koniec, nawet żmija! Kochana Ty:-)
Ola:) nie można nadużyć mojej gościny, ona nie ma końca:))
Tego jestem raczej pewna (choć psychologiem nie jestem), i nie w tym problem. Jak ja przekonać do pójścia do tegoż, nie mam pojęcia. Tak jak wyżej, ściana, mur, psycholog/psychiatra, jasne zdania ma o nich. Na siłę? nie da się.Bardzo dziękuję za gościnę Moniko, nadużyłam w tym tygodniu. Przepraszam Cię, tak nie powinno być.Chociaż jeśli mogę prosić o radę kogoś, kto ma pomysł na wytłumaczenie krnąbrnej, zatwardziałej w przekonaniach i nie słuchającej (moja, moja i tylko moja racja ma rację), to śmiem prosić.P.S. W przedszkolu dobrze jest:-)
Tak, panistarsza ma rację, oprócz raka ma na pewno depresję!
Olu, ona powinna brać jakiś antydepresant, koniecznie! Nie wiem, gdzie mieszkasz, ale jeśli jest u Ciebie psychoonkolog – idź i pogadaj. Omi mają doświadczenie, doradzą Ci, jak z Justyną rozmawiać.
Zawsze miała, fajna mama to była. W kompleksy wpadałam przez jej dbanie o jakość zabawy, kino,malowanie mebli,ścian, rozmowy. Była niestety. Związek najsilniejszy z jakim się spotkałam w życiu, Ona i rak.
A ona ma serce nie walcząc dla dzieci?
Justyna ma 41 lat, proponowałam bloga Chustki,razem słuchałyśmy reportażu. Stwierdziła, że Ona chyba serca nie ma obarczając chorobą Jaśka…. Tłumaczę, kocham, ściskam, pomagam, krzyczę na nią,lub do niej tak naprawdę. Ścianę mam przed sobą, jest Ona i rak.
olu, a może dasz jej przeczytać bloga Chustki?a może trzeba nią potrząsnąć, trochę wygarnąć i pokazać, że mając dzieci niech walczy dla nich
Rzucaj,Kinga, rzucaj. Ja sobie rzuciłam, potem przeżyłam koszmar wosku i jestem pod własnym wrażeniem. Szkoda, że nie chce mi się regularnie raz w miesiącu tego robić, brwi niesamowicie ubierają twarz. Ola, a ile ona ma lat?
No to pozazdrościłam. Idę se rzucić hennę na brwi, a co – nie będą mnie takie wyblakłe skrzydełka szpeciły. Też się zrobię na piękną, może mi dół na chwilę przejdzie.
Dawaj te brwi wiedźmo! Ja mam swoją Chustkę,najbliższa rodzina, samotna matka 3, ojciec nie żyje, renty brak (bo on wyrabiać się nie będzie u kogoś, a ZUS olał), osoby wykształcone powyżej matury. Rak piersi z przerzutem na węzły. Brak słów, brak kasy, brak nadziei jej. Najstarsza (20 lat, moja chrześniaczka) jest przygotowywana na rodzinę zastępcza dla małolatów. Ja płacę, ona płacze. Tam setnej procenta Aśki siły nie ma i chęci też, niestety. I zastanawia mnie bardzo jak jej pomóc, psycholog jest od głupków, ze mną pogada ale co ja tam mogę o raku wiedzieć? Dzieci zbywa, bo co ich będzie obciążać, matka (przecudowna kobieta, przedobry człowiek)ją wkurza bo się czepia. Fundacje i Opieki? Ona ma swoją dumę. Ech, strasznie trudne tematy. Bardziej skomplikowane niż pojąć mogę.
Zadzwonię:)
Jeśli miałabyś ochotę się spotkać, daj znać :)
Ania, jadę jutro ok 13. Maila dostałam, nr telefonu też, ale przez ostatnie dni miałam taki głos, że obawiałam się zadzwonić. Brzmiałam jak menel nad menelami:)))
Kinga, najpiękniejsze skrzydła jaskółki świata. Długie, ciemne i jakże twarzowe:)) Czy to nie Helena Kurcewiczówna miała brwi jak skrzydła jaskółek? :))
Jaskółcze skrzydła?
A kiedy będziesz w Warszawie? I czy dostałaś mojego maila?
Lulijka, jakie 500 zł? Never! W związku z tym i Chustce mogę dać i brwi sobie zrobić. A wyszły piękneeeeee!
Ania M., na przelewie na pewno jest Twoje nazwisko:)
Zadeklarowałam i wpłaciłam. W styczniu.A w zasadzie skąd miałoby się wziąć moje nazwisko, przecież na przelewie jest tylko mój numer rachunku? A może się nie znam na jakichś procedurach bankowych? W każdym razie nie zamierzałam siebie szukać na żadnej liście, nie jest mi to potrzebne.
=>D :)ja już wytłumaczyłam się panistarszej i jeszcze raz zwracam honor, już rozumiem i pochwalam:)=> panistarsza, historyjka przednia:)))=> impossible, moja córka właśnie tam jest na Erasmusie , ale w Coimbrze=>Kasia:)))toż to niemal negatyw, a każdy wie, że Li to pozytyw :))) =>ronja, takich osób jest wiele, mam nadzieję, że będzie dużo więcej:)
Zawstydziłaś mnie. Co prawda ledwo zipię finansowo i czasowo, ale głupio mi bardzo i tak… Zrobiłam właśnie przelew. Buziak!
LI, piękna notka, taka w twoim stylu, mobilizująca. Wychodzi z nas czasami taki hura patriotyzm, chcemy pomagać, ale jedynie werbalnie, kiedy przychodzi moment na otwarcie portmonetki, zapominamy, odkładamy na później. Takie z nas cipy grochowe, hahahha. Wiesz Li, tak mi przemknęło przez myśl, że może dobrze byłoby aby każda z nas zrezygnowała z jakiejś swojej fanaberii a tak zaoszczędzone pieniądze przesłać chustce? Na przykład – ty rezygnujesz z fryzjera, nie robisz brwi, to już jakieś pięćset złotych. Może tak daj przykład nam wszystkim, co? Całusy i pozdrowienia! Właśnie, a jak zdrowie, bo pisałaś, że męczył cię kaszel. Zdrowiej nam. :)Lulijka
A lista jest z grudnia, a niektórzy dopiero po wypłacie styczniowej wpłacili :).
Li rozumiem Cię i ja kiedyś już zaliczyłam takie rozczarowanie i nie mówię tu o ilości wpłat ale właśnie o tych co "wpłacili" tylko wirtualnie…dla poprawienia ego na 5 minut…Na szczęście takich mało i ufam, że potrzebna kwota znajdzie się w mig bo komu jak komu ale Chustce nalezy się to wyjątkowo:)) Dawaj fotę fryza i brwi bez twarzy:D
Co zrobiłaś z włosami Li? Ja od rana deliberuje, czy obciąć wszystko na chłopaka, czy zostawić….A Li, zapisałam się na jogę:) Sama w to nie wierzę:) ale leży przede mną karnet czyli to się wydarzyło… Wprowadzam lżejsze tony w rozmowie ale panistarsza rozbroiła mnie historią o babuni:)
panistarsza! jaka smakośna historyjka. Cudowna:) uwielbiam takie:)
Jestem już po fryzjerze, ale przed brwiami:))Chustka sama napisze co i jak z tym leczeniem, ingrid.Całusy i dzięki Wam za wsparcie!
Li, jaka mozliwosc leczenia?gdzie i za ile?czasem konkretne dane dzialaja motywujaco,mamy cel np. 100.000 zl, brakuje jeszcze 50.000 zl, chcemy to osiagnacbuziaki oraz rozumiem Twoje rozgoryczenie + zal
Li, panistarsza, viki > Po apelach na blogu Chustki i Twoim, Li, w komentarzach zadeklarowałam wpłatę (u Chustki wpisałam się już chyba po wpłacie) na konto fundacji wyłącznie po to, by zmobilizować do wpłat inne osoby. Nie ku chwale osoby własnej (zresztą jestem tu jedną z najanonimowszych;), no i przy poprzedniej wpłacie/-ach siedziałam cicho). Myślę bowiem, że jak ktoś zobaczy pod postem z apelem o pomoc pospolite ruszenie w postaci setek komentarzy pt. "właśnie wpłaciłem/ dołożyłem swoją cegiełkę", zadziała to na niego mobilizująco i sam dołączy ze swoim datkiem. Coś na zasadzie WOŚP, która pokazuje przez cały dzień ludzi wrzucających kasę do puszek, ogłasza co kilka chwil stan konta i mobilizuje: "jeszcze milionik, a ubiegłoroczny rekord zostanie pobity".To tak gwoli ścisłości.Z pozdrowieniami- D.
aaa, ja przecież nie narzekam :)No to pozdowienia z ciepłej Portugalii w takim razie :)
Viki, 64 lata. A nick wziął się z następującej rodzinnej historii:Babcia moja ukochana mieszkała przez ścianę z meliną pijacką. Sąsiad był bardzo towarzyski, więc nieustająco tam jakieś głośne gry i zabawy ludu polskiego się odbywały. Ale w stosunku do babci był bardzo grzeczny, zawsze się kłaniał "uszanowanie, pani sąsiadko".Kiedyś około północy babcia postanowiła panów uciszyć, bo wrzask tam był nie do zniesienia i zapukała tam w szlafroczku i papilotach (miała wtedy ok. 65 lat). Sąsiad otworzył, babcię przeprosił, a do kolegi odezwał się w te słowa: Mówiłem ci skurwysynie, żebyś mordy nie darł, bo pani starsza przyjdzie!
Aaaa, u Ciebie na blogu:))) no tak, zobaczyłam w statsach wejścia z Twojego bloga, no to poszłam sprawdzić co i jak:))
"Li pisze…Aha, no to już nareszcie wiem, kto mnie czyta z Porto:)) cześć!"blog był stworzony dla znajomych, a z moją silną wolą jest jak jest, więc siedzę sobie cicho jak mysz pod miotłą, a tu "obcy" :))
Ej, ej, jakiego wyśledzenia?:)
To ja jeszcze z innej strony: wpłaciłam, ale na liście swojego nazwiska nie widzę :(PS. No tak sobie cichaczem czytam, nie spodziewając się wyśledzenia ;)
nie wiem:P
Li, czekam z radością:)a płatki róż to mi się już z Tobą kojarzą, wiesz czemu:)
ja tam siebie widzę w płatkach róż:))
no i fajnie, że wyobraźnia poszła w ruch:) ja to Li widze też w innej konwencji niż sado-maso. Ale tu nie napiszę:)
viki, odnalazłam nareszcie drugiego Leca, po weekendzie Ci wyślę!
Kobiety, o tej porze pijecie? :P
o to dobrze, bo myslałam że ja ;), tylko coś ze mna nie halo:)
ups wpisalam sie jako sisihahahahah, to byłam ja:)
o to inna sisi… chyba że coś z moją pamięcią….:)
ok sisi, będziemy szukać coś extra :)))
miło mi to słyszeć ups czytać;)no mam rok, może gdzieś na jakiś targach staroci hmmm taki elegancki, trochę retro, ale niezbyt wysłużony :)))
he he viki, dołoże się do prezentu:)
Viki, Twojej cudnej baletnicy żaden pejczyk nie przebije!:))
hahahahahLi, już wiem co Ci kupię na 45 urodzinki:)))
Li, nie, nie nadzorca z pejczem (chociaż to ekscytujące może:))), ja poprostu ponownie dowiedziałam się, że masz wielkie serce i odwagę:) Zmobilizowałaś mnie do kwadratu:)
Zobaczysz, że na styczniowej liście będę a bełchatów podateczek już przekazuje gdzie trzeba:) Kiedyś wprawdzie przedstawiłam Ci sie z imienia i nazwiska mailowo ale na wszelki uczynie to jeszcze raz:)
Sisi, a jednak uwierzyłaś, że ja to jak nadzorca z pejczem? :))) Pamiętam, jak się nazywasz, kobieto! I przecież nie o to chodzi, tu najważniejsze jest idea pomocy, choć- przyznaję bez bicia- w takich przypadkach subtelne działanie nie daje zadowalających rezultatów:))
Zobaczysz, że na styczniowej liście będę a bełchatów podateczek już przekazuje gdzie trzeba:) Kiedyś wprawdzie przedstawiłam Ci sie z imienia i nazwiska mailowo ale na wszelki uczynie to jeszcze raz:)
ja się zastanawiam, nad wiekiem panistarszej, bo jasny umysł, otwartość i poczucie humoru i dystansu do siebie…… można tylko pozazdrościćjeszcze większe buziaki:)))bardziej pasowałby by nick – młodaduchem;)
Sisi, wierzę, wierzę, tak myślałam, że po moim ostatnim wpisie będzie jakiś ruch w interesie:)Sama napisałam ile wpłaciłam, nie po to, by się chwalić, a po to by mobilizować.
No…Bo już myślałam, że mnie bierzecie za reklamiarę :DTeż buziaki :)
panistarsza:)Twoje dobre słowa u Chustki, ciepłe wpisy i deklaracje odbieram zawsze z nieukrywaną sympatią:) masz rację, takie publiczne oświadczenia mogą działać na niektórych mobilizująco, nie pomyślałam o tym, bo na mnie nie działają, sam apel Chustki wystarczył:)buziaki:)
Kochana wpłaciłam, przysiegam – lista jest z grudnia, ja wpłaciłam w styczniu. W firmie rozpętałam wielką akcję o procencik podatku dla Joanny – wspiara mnie w tym zaprzyjaźniona księgowa. Dzięki że umiałas to napisać. kochana jesteś wiesz. sisi (Kaśka)
> Martuuha: Ja kilkakrotnie deklarowałam publicznie na blogu Joanny swoje wpłaty (no bez przesady, bez podawania wysokości) własnie z myślą, że to kogoś zmobilizuje. Nie po to, żeby się pokazać. Zwłaszcza, że tylko Li zna mnie z imienia i nazwiska.A do czytelników Li. Ja tez pomagam nie tylko Joannie (choć pomoc dla niej jest priorytetem). Czy naprawdę KAŻDE 5 złotych angażujecie w tę inną pomoc? Nikogo się do pomocy nie da zmusić, ale rozumiem Li, że jest jej przykro.
Anita, lepiej późno niż wcale:))
Li:)))wymiary wstyd podać, nie będę se adoratorów zrażać ;)))
Li, nie każdy jest taki wartki jak wiosenny strumyk. Ja jestem z tych ociągających się, którzy potrzebują kopniaka w tyłek i kilku przekleństw. Kopniak zaliczony, obyłam się bez przekleństw. Wpłaciłam. PaAnita
viki, podaj jeszcze wymiary, to na bank będziesz zidentyfikowana, masz niezwykle rzadkie imię;-))
no i sprawa się rypłaWitam Państwa serdecznieviki – Ewa ( ukłon i dygnięcie:)))ok, a mój syn to Kuba M.( nie Jakub):))))
viki, przestań, Tobie to akurat wierzę bez zastrzeżeń. No właśnie! Podatki!!!
a tak dla Twojej informacji, to z konta mojego syna, napiszę Ci w mailu jego dane;)Zbliża się okres rozliczeń PIT, więc to chyba też sposób, powinna o tym napisać wyraźnie, może w ten sposób więcej osób pomoże
W sumie, to mogłabym się komuś przyśnić, nawet z tym pejczem:D
viki, ja- nadzorca z pejczem:P
Joa, będzie dobrze, bo nie może być inaczej:)
viki, haha, ale ja będę wiedzieć Ewuniu droga:)))
Będzie dobrze, zobaczysz:)
Li, kasę wysłałam i dopiero po tym komencie to piszę, bo generalnie żenuje mi wpisywanie na forum u Chustki " i ja i ja, może jutro, może dziś" albo wysyłam, i Ona to materialnie odczuje, ze wysłałam, albo nie wysyłam i się nie odzywam! Druga sprawa, że używamy nicków i Ona nawet nie będzie wiedzieć, że wysyłam, ale to mi nie przeszkadza, nie po to wysłałam, grunt to pomoc.Ze swojej strony powiadomiłam wielu znajomych na skype, mieszkają za granicą, może się zmobilizują:/Każdego dnia o Niej myślę i o Jej synku, bo sama jestem matką, wierzę, że się uda!
Li masz rację. Bardzo przepraszam. Nie popatrzyłam na to z właściwej strony, bo nie zastanowiłam się, że ja mogę być następna. Czytelniczka
Twoj blog, to se pisz co chcesz :-)
Joa, ależ to oczywiste, że nikogo nie zmuszę do pomocy. Mogę tylko się pomiotać, pokrzyczeć i popisać. Choć pamiętam co na to Lec: "Czasem trzeba zamilknąć, żeby zostać wysłuchanym".:)Ale, ale, ale mam prawo do rozczarowania.
Teraz rozumiem :-) Kurwa, jak ja bym chciala zeby sie jej udalo… Pozdrawiam Cie serdecznie !
Li, zostaw ludzim wybór KOMU chcą pomagać. Inaczej będziesz im się snić jako nadzorca z pejczem. Daj spokój,zrobiłaś tyle, ile mogłaś. Na wszystko nie masz wpływu i im szybciej to zaakceptujesz, tym szybciej będziesz spokojniej spała, miną Ci bóle głowy, skoki cisnienia itp. Jestem pewna, że dobrze rozumiesz, o co mi chodzi i że wiesz, że nie podważam w żaden sposób ani szlachetnych intencji, ani wagi sytuacji w jakiej jest Chustka.
Nie ma co tego rozstrząsać, gruba kreska i wpłacamy!!!!!!! Pojawiła się bardzo realna możliwość leczenia, potrzebne są tylko pieniądze.
Tarsis, nie wątpię, bo to oczywiste, że znam tylko niewielki procent. Moje słowa kieruję do tych, którzy wiedzą, że do nich je kieruję:)
rozumiem rozgoryczenie.natomiast nie rozumiem w zasadzie tych publicznych deklaracji- wpłacę, a ja już, a ja za chwilę. nie do końca. Jeśli ma zachęcić ok. Ale jeśli to puste słowa? To o co chodzi? Żeby się pokazać? :(
Li,nie naklonisz wszystkich do pomocy. To ze odzew jest tak spory, to i tak juz sukces.Nie denerwuj sie, bo nie trzeba, nie wleziesz w innych glowy i ich zycia.A pozatym przeciez nie znasz wszystkich swoich czytelnikow z imienia i nazwiska… moze wplacilo wiecej niz Ci sie wydaje ?
Kaśka, no tego właśnie się obawiałam- osobistych reakcji. A ja tak naprawdę piszę do tych, którzy obiecali wpłacić i nie wpłacili. A że używam wielkich słów? Mocnych? To tylko środek do celu, a moim celem jest pomoc Joannie. Jesteś chwalebnym wyjątkiem, szczerze powiedziawszy nie wierzę, że "każdy ma swoją Joannę". Ludziom się po prostu nie chce pomagać. Oczywiście, że nie mają takiego obowiązku. Chęć pomagania innym musi wypływać z potrzeby serca, z niczego innego. No i łatwiej pomaga się osobie znajomej, wiadomo.Pozdrawiam!
Uderz w stół… Nie ma na liście mojego nazwiska. To prawda, ale to nie znaczy, że jestem nieczuła, niewrażliwa na cudze nieszczęścia. To są mocno słowa, nie zawsze jednak prawdziwe. Nie znasz swoich wszystkich czytelników, nie pomagają Joannie, tej konkretnej, ale może regularnie wspierają innych? Działają w hospicjum jako wolontariusze? Opiekują się schorowanymi? Nie wpłaciłam na konto Joanny żadnej kwoty. Tej Joanny.Obok mnie żyje inna "Joanna". Bliska mi bardzo. Nie pisze bloga, nie jest medialna. Samodzielna mama. Chora. Tak jak Joanna. Pomagamy Jej z przyjaciółmi, finansujemy kolejne dawki leków, wozimy do szpitala, zajmujemy się córką.Nie pisz, że jestem nieczuła. To niesprawiedliwe. Nie znasz mnie przecież. I myślę, że wokół wielu z nas – Twoich czytelników – żyją inne "Joanny" – tak samo potrzebujące wsparcia, tak samo chore, może samotniejsze, może w bardziej beznadziejnej systuacji.Może Twoi czytelnicy pomagają im właśnie…