Gdybym miała opisać targające mną uczucia po otwarciu drzwi do domu, to napisałabym moją najkrótszą do tej pory notkę: kurwa.
Kurwa, kurwa, kurwa.
Nic bardziej adekwatnego nie ciśnie mi się na me wszak nie wulgarne usta.
Poimprezowy bajzel ledwo tknięty mopem, w mojej wypieszczonej łazience pety w umywalce, zużyte ulubione perfumy, rozlany jakiś alkohol i ogólny obraz nędzy i rozpaczy.
Starsza najwidoczniej straciła kontrolę nad sytuacją, choć jakieś przejawy wprowadzenia porządku i regulaminu imprezy można zauważyć- na secesyjnym lustrze pozostał napisany rozmazaną szminką nakaz rzygania do sedesu, a nie do umywalki.
Oj, policzę się z towarzystwem jak tylko mi wpadną w ręce, choć doświadczenie w tej materii podpowiada mi, że przez najbliższe tygodnie będą omijać nasz dom szerokim łukiem.
Ukochana córka ma szczęście, że nie ma jej w domu, dziś jest pierwszy dzień w swojej nowej weekendowej pracy, dostała ode mnie tylko kipiącego złością sms-a.
Uch!!! Ale jestem zła!
Uch!!! Ale jestem zła!
(Z drugiej strony zyskałam pretekst do zakazu imprez do końca roku).
Piję zieloną herbatę dla spokojności i staram się nie rozglądać.
Tylko ja i ekran monitora.
Dobrze, że miałam taki udany weekend, jakoś zamortyzował obecny szok.
(Teraz mówię sobie soczyście, to co mam ochotę napisać, ale czytają mnie różni tacy wrażliwi… poprzestanę na mamrotaniu pod nosem…)
Li.

to się działo :)
No!:)
Jak anonimowy pisze to wie. W końcu vulgaris to vulgaris. I nie ma dyskusji :D
hahahha:)
może nawet sobie zaklnie ?
Biedna aurora, taka kulturalna z niej osoba, ciężko to przeżyje:P
auroro, zapodaj coś wulgarnego :)))
uff… :)
A ja właśnie uważam ,że takie lilijki które obrażasz ,mają zdrowy osąd sytuacji , a nie rózne wulgarne aurory , które tak naprawdę nie zyczą ci dobrze i zerują na twoich emocjach.
Moja droga, bądź miłosierna. Przecież większość tych anonimów, lulijek, dagny i im podobnych to bardzo smutni ludzie. Wypadałoby pochylić się nad nimi z troską albo wywalić wraz z komentarzami na zbity pysk. Na to pierwsze szkoda czasu, drugie wymaga jednego kliknięcia. Więc wybór jest prosty ;D
Głupiś jest anonimie z 13.16. Jako prowadząca życie bez zasad bez żenady mogę tak napisać.
Lulijka może przesadziła, ale tak po prawdzie Li…. masz straszne problemy ze sobą, z dziećmi, z mężem byłym. Nie zazdroszczę ci. Życie bez zasad prowadzi do takiego chaosu. Mam nadzieję, że się otrząśniesz.
Zadziwiające masz czytelniczki z problemami, chyba że to żart.Anita Z
Pety w umywalce? Jedna wizyta policji? Co to za impreza? Żłobek jakiś. Ja bywałam na imprezach, po których lokale mieszkalne nadawały się do kapitalnego remontu lub jedynie do wyburzenia. To były czasy… ech. Dzisiejsza młodzież to nic fantazji nie ma.
anabell, czasem moderacja jest włączona, ale jak jest włączona, to takie Lulijki nie piszą. Czyhają na moment, gdy wyłączę i mogą zaistnieć.Mam jednak jej opinię i jej podobnych gdzieś:)
Li, możesz włączyć opcję moderowania komentarzy i wtedy takie super brednie nie ujrzą światła dziennego, bo taki komentarz wykasujesz nim się ukaże. Ale wiesz, folklor też jest potrzebny:)))No popatrz, nie wpadłam na to,że wszystko się stało przez brak ręczników papierowych!!Anna
depresję to Lulijka już ma, te trzęsące ręce, dysfunkcja patologiczna , urojenia, obsesja seksualna , przekonanie o pełnieniu ważnej misji … to się trudno leczy:))
viki, da się, ale przecież Lulijka wpadłby w depresję z powodu nie zaistnienia :D
Li, a nie da się tego plugastwa wykasować???A tak w ogóle to życzę Ci z poniedziałkiem miłego dnia:)Wczoraj ze wzruszeniem oglądałam finał WOŚP i aż serce rośnie, że jest tyle dobrych ludzi, bezinteresownie niosących pomoc. Owsiak za stworzenie jedynej w świecie takiej akcji, angażującej tak wiele osób, moim zdaniem zasługuje na Nobla. Bo Obama nie wiem za co dostał ;/
Ależ wpis Lulijki brzmi humorystycznie! Jakby specjalnie tak było napisane żeby rozśmieszyć wszystkich.
A ręce trzęsą Ci się z powodu za dużej ilości alkoholu i stresu, współczuję Ci naprawdę, o czwartej rano przeczytać takie straszne wiadomości… to musiał być dla Ciebie naprawdę ogromny szok… och, och, ach, ach, spadaj stąd.
No i popatrzcie, jakie idiotki czytają mojego bloga… Lepiej ci Lulijko? Poplułaś się?
Dzieci z rodzin dysfunkcyjnych, roznitych i patologicznych takie są.. Co ja mogę ci poradzić, powinnaś chyba skorzystać z usług poradni psychologicznej. Strach pomysleć co się działo w domu pod twoją nieobecność. Nie wykluczałabym wcale eksperymentowania z narkowtykami i prgii. Myślę, że powinnaś córkę przebaać ginekologicznie. Współczuję ci takiej córki, ale może to tylko jednorazowy wybryk. Chroń młodze dziecko przed takim przykładem, ostrożność nie zawadzi. Myślę, że powinnaś pomimo ostrego konfliktu porozmawiać z ojcem dziewczynki, powinien wiedzieć o tej orgietce. Nie powinien o tym dowiadywać się od osób trzecich albo służb mundurowych, skoro policja interweniowała. Aż mi się ręce trzęsą. Trzymaj się i ni załamuj.Lulijka
Ech…te córki ;-). Przeczytaj u mnie co moja dzisiaj nawywijała, użyłam siarczystych słów podobnych do Twoich ;-). Na GG napiszę Ci co znowu nawywijał mój "cudowny" brat, moja mama znowu beczy przez tego dupka. Szok!!!
Ach! Edytę poznałam lata temu na wakacjach w Sopocie, miała jakieś 16 lat i marzyła o zostaniu aktorką. Wróżyłam jej karierę, bo potrafiła rozpłakać się w sekundę i wprawić w konsternację moich kumpli (jeszcze nie gejów wtedy). Pokochałam ją od pierwszego wejrzenia, nawet odwiedziłam w Koninie, ale potem kontakt nam się urawał i jakież było moje zdziwienie, gdy po kilku latach zobaczyłam ją w Teatrze TV… Od tej pory jestem jej wielką fanką :)
Nie może potłuc, bo trzeba będzie zapłacić. Ja będę musiała zapłacić. (bo to w ramach końca semestru i rozliczania się z używanych kolb próbówek, kuwet i innych ustrojstw)
echoes, a wiesz, że D. zorganizowała Gusi i Zosi spotkanie po spektaklu z Edytą Olszówką, dziewczyny były przeszczęśliwe, dostały autografy na programie, mała rzecz, a cieszy:) A Olszówka zyskała dwie oddane fanki;-)
panistarsza, ehh, prywatki, kto dziś używa tego słowa? Uściski
Ania, przynajmniej potłucze cudze, a nie Twoje:)
Jak widzisz moderuję tylko od czasu do czasu:) Kiedyś zrobię notkę z samych "przyjemnych" komentarzy, ach, ach:))Nie zniechęca mnie do pisania krytyka, ta wręcz zachęca, bo coś się zaczyna dziać na tym słit blogasiu, a raczej brak tematów i nudy, Pani, nudy. Wyrosła nagle we mnie wysoka granica, by o pewnych sprawach nie pisać, a to zawęża znacznie ilość tematów:)
A moja córcia właśnie powiedziała, że jutro będzie myć szkło.Okazało się…, że laboratoryjne, na uczelni :(A już miałam nadzieję :)
Li,przecież czujesz ,że interesujesz ludzisków :)Reagują różnie,ale reagują,bo czytają!Chciałabyś mieć w komentarzach 2-3 głosy "buziolki,cmokaski,Li kochanie…ach ach,och och "? Moderuj sobie komentarze,ale nie mów,że powalają Cię te nieprzychylne i że z tego powodu podziurawisz ten wirtualny świat :) Nie wierzę zresztą,że Ty taka "mala" i dasz sobie w kaszę….tego,w bloga dmuchać :)
Ktoś mi ostatnio napisał, że jestem krewka:)) Piękne określenie i sto procent trafienia:D
Uff…
Ej, Dziewczyny już dawno mi przeszło:)Chyba z radości na widok dziecka nie widzianego od piątku;-)
Li, proszę, nie zamykaj bloga!
Echoes dzięki!!! Bo już myślałam, że ja tu jedyna, która też takie imprezy (za moich czasów to się nazywało prywatki) zaliczała. Było ostro!!!Ale na ludzi udało się wyjść
wczoraj czytałam, że się relaksujesz w stolycy, porzuciwszy swe wypieszczone mieszkanko na żer młodocianym imprezowiczom. pamiętając fotki tego królestwa, przenigdy nie pozwoliłabym na takie postponowanie Twoich przepięknych wnętrz z obawy przed ich (nawet zupełnie niechcący) zdemolowaniem. spoko luz, mam przemożne wrażenie, że i tak Ci się mocno upiekło ;-)Dorota
Li, rany, Ty się nie wygłupiaj i nie przestawaj pisać! Anonimowych olej po prostu! Starszą ponisło trochę, to prawda… Przypominam sobie moje 18-tkę… zatkaną i w konsekwencji pękniętą rurę kanalizacyjną (pękła w przedpokoju na parterze, obficie zalewając tenże), zatkane WC (nakazu wymiotowania do sedesu nijak nie dało się wykonać), zanieczyszczony dywan u mamy w sypialni (kolega źle się poczuł), czerwony krawat na jabłonce pod balkonem (uschła potem, nie wiem, czy ten krawat miał wpływ, to był rok 87, komunizm jeszcze), zgruchotane kości śródstopia kolegi (ogromna kolumna spadła mu z szafy na stopę), radosną twórczość w postaci życzeń dla mnie wypisanych węglem na ścianach pokoju i mój lekki wstrząs mózgu w wyniku rąbnięcia głową w sufit podczas podrzucania… Z perspektywy anonimowego do dziś powinnam mieć problem z pozbyciem się poczucia towarzyskiej klęski z powodu itd…Na szczęście nie mam, wszyscy wyszliśmy na ludzi :) Ale pety wśród ametystów??? Oburzające! :)
W ramach przeprosin był atak:) Przyszła z pracy obładowana zakupami, wśród których prym wiodły papierowe ręczniki. I podobno brak tych ręczników, był li i jedyną przyczyną braku porządku. Poza tym Młodsza zdążyła już wśród jej koleżanek roznieść wiadomość, że jestem wściekła:) Sama rozumiesz- taki obciach!
Li, tylko bez takich numerów, jak porzucenie bloga! Bo kim się będę zachwycać, nad kim roztkliwiać? Młoda z pewnością straciła kontrolę nad całością, o czym chyba świadczy też wizyta patrolu.Gdy moja chadzała na 18-ki to była moda robienia ich w zamkniętych klubach, z ochroniarzami pod drzwiami, sprawdzającymi zaproszenia. Moja jest z lipca, więc uniknęłam kłopotu zwanego "18 urodziny", bo byliśmy na wakacjach.Ciekawa jestem co usłyszysz w ramach przeprosin i usprawiedliwiania się.A trolli blogowych olej, to z reguły nieszczęśliwi i z lekka niedorobieni osobnicy.Pozdrawiam, Anna
Palą, piją, eksperymentują, tego nie da się uniknąć, trzeba tylko zajadle pilnować granicy.Jeden plus po stronie mojej córki, że indoktrynowana od dzieciństwa nie pali. A z tym nieporządkiem, to kurczę jakaś z tego religia jest!!!
No to do następnego razu :)U mojej młodszej córki w pokoju i bez sylwestra bałagan, tylko bez petów i butelek, ale zaglądając dziś, naliczyłam dziewięć (!) szklanek, cztery talerze, resztki jedzenia itd. W jednej szklance zdołała osiągnąć suszone mleko – i teraz nie daje go wyrzucić, twierdzi, że się przywiązała. Ciekawa jestem, czy jak zabraknie nam naczyń, raczy pozmywać, czy tylko łaskawie wyniesie do kuchni. Już dwa razy wyprodukowała niechcący bombę – w plastikowej butelce z resztką soku. Przy próbie otwarcia nastąpiła eksplozja, a ja zostałam postrzelona siłą odrzutu. Resztkom organicznym czasem udaje się wkroczyć na wyższy poziom rozwoju – choć jeszcze nie rozwinęły kultury, choć przecież kto wie….Wiem, nie nauczyłam, to mam.Pozdrawiam i nie kończ pisania, proszę :)
Li, nie zamykaj. Jesteś światełkiem.Dwa lata temu przeżyłam szok po imprezie sylwestrowej w moim domu mojego najstaszego synka.Wszystko względnie posprzątał do worków i zostawił na wejściu w przedpokoju. Taki smród papierosów i alkoholu mnie przywitał……. To mija ale sylwestra w tym roku nie pozwoliłam zrobić i już inni też mają domy….. Trzy sylwestra starczy….Czarnawiewiorka
Aniu M, proste- wyładował mi się telefon, a ładowarka była w Krakowie:)
a po drugie jesteś kobieto w szoku, te pety w ametystach itd… odpocznij dziecko, jutro spojrzysz na to chłodnym okiem :)))
Li, Lec pisząc te słowa niestety nie przewidział, że Ty będziesz pisać bloga :P
BARDZO proszę o nie zamykanie bloga!!!! Czemu robić trollom dobrze?BuuuuKlarysa
W końcu nie wytrzymam i zadam to pytanie: czemu nie zadzwoniłaś?
nie viki, mnie się już nie chce. Czuję nadchodzący koniec mojego blogowania. Wszystko mija, nawet najdłuższa żmija:)
:)Li jesteś dobrą miłosierną kobietą, nie zabijaj trolli, daj im karmę, okaż serce proszę Cię:)))wiesz, generalnie to nic nie da, zawsze znajdą taka np.Chustkę, tam nasmrodzą w ramach oczywiście obywatelskiej interwencji :)))a tak, póki co, ich siły się rozłożą :)
wiesz viki, coraz częściej mam ochotę zamknąć bloga, dojrzewam do tego już od dłuższego czasu. Powstrzymuje mnie jeszcze tylko myśl o ogromnej pustce jaka zapanuje w życiu niektórych moich czytelników- czytają mnie co prawda z największym obrzydzeniem, ale jednak poświęcają mi swój czas. Zabijają go na moim blogu, cóż oni będą robić, gdy mnie nie stanie? Czym się karmić? Gdzie uzewnętrznić swoje złe emocje i frustracje? Jak mi się gdzieś nie podoba, to tam nie wchodzę, to taki prosty patent na święty spokój i brak konieczność obywatelskiej interwencji…:)
o to widzę ciąga dalszy z naszym niezmordowanym anonimem w tle, tym razem bez amen, ale za to towarzyska klęska się pojawiłano tak , teraz Li niechybnie będzie musiała udać się do psychoanalityka ze starszą młoda damą, którą klęska towarzyska wyalienuje z normalnego społeczeństwa ;Pchyba ktoś tu startuje w konkursie na " ŻENADĘ ROKU"
anonimowy z 21.08:nie zaspokoję Twojej ciekawości.
ciekawa jestem jak się córka wytłumaczy, czy ma poczucie towarzyskiej klęski, bo zadaje się z ludzmi bez kultury.
viki, zakaz palenia w domu to jedyny zakaz jakiego konsekwentnie przestrzegam:)) I masz rację, to mnie rozjuszyło, najbardziej, jacyś gówniarze palący wśród moich ametystów? Skandal!
Tarsis, jak znam życie nawet nie zauważyła:) ona jest ponad to!
anatema, a ja właśnie nie lubię jak dziecko mi chodzi do pubu, klubu czy innego przybytku!
no znając wstręt Li do fajek, myślę że córcia ryzykuje życie :))))
no ale zeby kiepow z umywalki nie wyciagnela?? Ja rozumiem niedomyty klop czy podloga… oj tez bym sie mocno wkurwila :-)
Takie imprezy w lokalach tylko,i tylko,Li :(
Kinga, i tak właśnie mam zamiar zrobić:)
Ale ja bym kazała sprzątać winowajczyni
Li, wszystko mija…Kto nie zrobił takiej balangi w domu, albo w niej nie uczestniczył w wieku Twojej córki niech pierwszy rzuci kamieniem. Ja nie rzucę :)Uściski
A ja myślałam, że jeszcze jesteś w Warszawie.
a pamiętasz film "Dwóch gniewnych ludzi"? więc zaśpiewaj tę piosenkę, którą dwaj bohaterowie śpiewali jadą mostem "I'm so pretty, yes so pretty " :) pomaga, albo możesz też robiąć wdechy i wydechy powtarzać słowa "gusfraba" http://www.youtube.com/watch?v=zqD-C0XbBcA
Ale wściekłam się okrutnie!
no tak, k…r…a.. :)
Li, Ty kraczesz hahahahahahah