Moje młodsze dziecko żąda wypisania z lekcji religii.
Pan od religii jest wyjątkowo niemiły, zadaje bardzo dużo modlitw do nauczenia się na pamięć, a odkąd weszłam z nim w malutki konflikt, tępi Guśkę skutecznie.
Pan od religii jest wyjątkowo niemiły, zadaje bardzo dużo modlitw do nauczenia się na pamięć, a odkąd weszłam z nim w malutki konflikt, tępi Guśkę skutecznie.
Na semestr postawił jej tróję, to jedyna trója w całej klasie, nie mówiąc o tym, że jedyna trója u mojego dziecka! I tak oto mamy do czynienia z cudem nagłego zgłupienia, bo do feralnego momentu mojego spotkania się z nim dziecko miało piątkę.
Konflikt miał podłoże wcale nie religijne, żadne cuius regio, eius religio, poszło o mojego psa.
Choć wszystkie stworzenia boskie zasługują na szacunek, a pogląd ten prezentował już Święty Franciszek, mój pies-mały, pogodny i na smyczy, zmuszony przeze mnie do spaceru do szkoły przez zapominalstwo Młodszej (mama błagam Cię przynieś mi zeszyt od religii, bo dostanę jedynkę!) został potraktowany jak siła nieczysta, niemalże siarką i wodą święconą.
Pan od religii na jego widok, a może i mój, dostał szału wcale nie religijnego, a ja potraktowałam go jak natrętnego woźnego, bo skąd mogłam wiedzieć, że ten plujący i miotający się w obecności mojego psa człowieczek, w wiszących dramatycznie na tyłku spodniach, wyraźnie niezrównoważony, histerycznie krzyczący, że „mam natychmiast opuścić z tym zwierzęciem budynek szkoły” jest panem od religii, amen.
Na plus można mu policzyć, że lojalnie uprzedził Gusię, iż będzie cierpieć za matkę.
Jej własny, prywatny krzyż.
Choć wszystkie stworzenia boskie zasługują na szacunek, a pogląd ten prezentował już Święty Franciszek, mój pies-mały, pogodny i na smyczy, zmuszony przeze mnie do spaceru do szkoły przez zapominalstwo Młodszej (mama błagam Cię przynieś mi zeszyt od religii, bo dostanę jedynkę!) został potraktowany jak siła nieczysta, niemalże siarką i wodą święconą.
Pan od religii na jego widok, a może i mój, dostał szału wcale nie religijnego, a ja potraktowałam go jak natrętnego woźnego, bo skąd mogłam wiedzieć, że ten plujący i miotający się w obecności mojego psa człowieczek, w wiszących dramatycznie na tyłku spodniach, wyraźnie niezrównoważony, histerycznie krzyczący, że „mam natychmiast opuścić z tym zwierzęciem budynek szkoły” jest panem od religii, amen.
Na plus można mu policzyć, że lojalnie uprzedził Gusię, iż będzie cierpieć za matkę.
Jej własny, prywatny krzyż.
Nie ma to jak skutecznie zniechęcać dzieci do religii w tym katolickim kraju.
Bo przecież u nas, w Polsze same dobre ludzie.
Religijne, sunące do kościoła przewietrzyć futra i niedzielne palta, pełne miłości do świata ludzi i zwierząt, empatyczne i nakierowane na pomoc drugiemu człowiekowi.
Istny raj na ziemi.
Istny raj na ziemi.
I dlatego zupełnie poważnie rozważam prośbę dziecka, bo hipokryzja jest mi daleka, do kościoła nie chodzę, nie ma mnie w spisie parafialnych owieczek pod nowym adresem, Starsza już przetarła w tej materii szlaki i czy nie lubiana przez dzieci religia w szkole spowoduje, że moja córka będzie lepszym człowiekiem?
Nie sądzę.
Li.

jednym słowem sprawa dla Palikota hahahahahah woda na młyn
Niestety Anovi ma rację. To jest jakaś patologia, bo dyrektor szkoły, jako teoretycznie zwierzchnik katechety, nie ma wiele do gadania w kwestii jego zatrudnienia itp. spraw.Pracuję w szkole ( ale nie nauczam religii ) i pierwszy, lepszy przykład z mojego podwórka. 5 katechetów i tylko 3 etaty religii!! Dyrektor nie miał w kwestii zatrudnienia wiele do powiedzenia, tylko musiał wszystkich przyjąć, oczywiście nie w pełnym wymiarze, ale zawsze. Ale z dyrekcją szkoły i panem "woźnym" bym sobie porozmawiała ;)PozdrawiamLidka
Ja tylko w kwestii formalnej: dyrekcja oraz kuratorium nic do nauczającego religii nie ma. Niestety. Pracodawcą jest Kuria w postaci odpowiedniej parafii, ale i to nie skutkuje niczym konstruktywnym, niestety.
Twój komentarz do "woźnego" – bezcenny, poplułam monitor. Trafiłaś na jeszcze jeden bardzo mi ostatnio bliski temat – jak bardzo różnią się ludzie lubiący psy i ci drudzy:):):) buziak, korall.
Johnik, pozdrów Paczków ode mnie:) Na rogu ulicy Klonowej i Różanej stoi w modrzewiach mój stary dom!
Nie ustępuj, racja jest po Twojej stronie. No i po mojej, bo uważam tak samo. Religia w szkole sama się zabiła, a oddanie jej nauczania w ręce cywilnych katechetów oddarło ją już nawet z pozorów.
szkoła nie jest od nauczania religii.nie ustąpię w tej materii ani o mm.a pan katecheta przeganiający panią z psem jest nad wyraz komicznym obrazem :D :D :D
elw, boska ;))))Aniu, też miałam kiedyś taką sytuację, sprzątaliśmy przed sprzątaniem :)))
Ania, jakże Ty masz dobre serce dla Pani sprzątającej- sprzątanie przed sprzątaniem…:))))
Viki, Li…boska kaweczka ;-)))) elw
Uderz w stół…. pięknie, teraz uderzamy w tony współczucia lub wpędzamy w poczucie winy. Na próżno!!!! Trudno się domyślać who is who, czy to jeden czy wielu anonimów, zwisa mi to mówiąc szczerze, jedno jest wspólne – dowalanie i obrażanie Li na Jej blogu. Jeśli na tym polega "bycie" z ludźmi to wyrazy ubolewania. Li o 23.15 bezpardonowo wyprasza stąd osobę/osoby, które cierpią tu katusze.Dla mnie Internet to źródło wiedzy, sposób komunikacji, narzędzie pracy i miejsce rozrywki.Internet na pewno nie jest dla narzędziem do uprzykrzania życia blogerom, nie wchodzę i nie piszę u tych, których nie polubiłam, lub mnie nie interesują. Są tacy, których czytam i nie wpisuję się, ale przychodzę tam z przyjemnością. A te żenujące próby indoktrynacji, grożenie upadkiem morale, nieszczęśliwym życiem, patologią.. to właśnie powód, że nie należę do takiego Kościoła, który uważa każdego spoza za wroga czy głupca. I nikomu nic do tego jakie mam relacje z Bogiem, o tym wiem tylko ja:)Z mojej strony koniec Wojny religijnej:)
A co do stygnącej kawy- rób sobie przerwę na łyk, po każdym zdaniu;-))
Elw, no właśnie- dla mnie Bóg niewiele ma wspólnego z administracją kościelną i nikt mnie nie przekona, że jest inaczej.
czy ja jeszcze mogę zabrać głos?Ciekawe ile teraz z was pójdzie do kościoła uprawiać dulszczyznę? Viki cieszę się, że mnie rozumiesz. Szanuję ludzi wierzących, modlących się itd. Ale nie mam szczęścia spotkać na swojej drodze dobrego księdza zakonnika itp. oni w zakątku domowym na kolędzie są mili uprzejmi, wyrozumiali, a w niedzielę ryczą jakieś bzdury. Kolęda raz w roku odwalona przez księdza najniższego rangą, bo trzeba kogoś posłać i zapisać w kartotece mieszkańca, że przyjęli oraz ile wpłacili-3 min. Co niedzielę muszę wystawać od 45 do 60 min i wysłuchiwać bzdur. Wolę pobawić się z dziećmi, poświęcić im ten czas, wypić kawę, porozmawiać sama ze sobą, zastanowić się nad sprawami, które tego wymagają, wykuć na blachę katechizm z dzieckiem, bo do komunii idzie. Nie rozumie połowy przykazań, jak wytłumaczyć "cudzołożenie", w szkole o to nie zadbali, no to ja muszę. Wolę wszystko, nawet sprzątanie w kotłowni niż chodzenie do kościoła. Przykro mi ale tak jest i jestem przekonana, że jest nas tu więcej. Czy ktoś kto nie chodzi do kościoła nie wierzy w Boga??? Nie Wam oceniać, staram się żyć zgodnie z zasadami nie koniecznie wyznaczonymi przez kościół i facetów w sukience, nie przyjmuję komunii, nie spowiadam się przed księdzem, jeśli komukolwiek wyjawiam grzechy to Jemu, ale nie człowiekowi w sutannie, on jest takim samym grzesznikiem jak ja. Ktoś kiedyś powiedział, że to że odwracamy się od Boga jest jego wolą, żebyśmy mogli do niego wrócić…może nasz czas powrotu jeszcze nie nadszedł.A każda koperta załatwi całą resztę ;-)))) i tu się zgodzę. Moi bracia sami podpisywali sobie karteczki ze spowiedzi, do ślubu i chrztu.O rany kończę bo kawsko mi stygnie ;-) elw
Li – jutro przychodzi do nas sprzątaczka, pierwszy raz po wielu latach. Ja w panice czyszczę dom, dzieciaki w panice produkują hasła do wywieszenia na drzwi, względnie biurka, coby pani niczego nie dotykała.No bo rzeczywiście, nawet ja nie wiem jak lawirować w ich pokojach tak, aby nie zburzyc tego swoistego porządku, jaki zaistniał w ich burdelu. Jak sobie z tym poradzić? Butelka wina od samego rana czy relanium? (od razu powiem, ze relanium nie mam, za to w piwniczce sporo butelek). To tak trochę na zmianę tematu…
a cóż tak bardzo Cię tu interesuje osobo z 01:49?
skończyłam kolejny odcinek "Lost",rano ciężko będzie wstać, ale tak co noc, nie potrafię położyć się o przyzwoitej godzinie:)Dobrej nocki Li:)
viki, nie chce mi się, zwyczajnie mi się nie chce boksować z tą bandą. Idę do wanny, pisać notki nie będę. Koncert był przepiękny, szkoda plugawić jego wspomnienia komentarzami garstki nieszczęśników codziennie zmuszających się do pokuty czytania mojego bloga. Całusy!!!
Viki, jestem osobą niepełnosprawną ruchowo od 11 lat, internet daje mi dużą szansę "bycia" z ludźmi. Być może dla ciebie przebywanie w sieci to tylko zabawa. Dla mnie to coś więcej. Twoja sugestia aż nazbyt jasna, że jestem "młotkiem" , który ma się "odpi…dolić" jest niesmaczna. Jeśli Licencja mnie stąd wyprosi albo uzna że nie warto ze mną rozmawiać uszanuję jej decyzję. To blog otwarty. Mnie zaunteresowała na tutejszym blogu jedna kwestia i przez to że jestem osobą dociekliwą, mam nadzieję, że nie upierdliwą jeszcze:), chcę poznać powody.
wczoraj Chustka napisała na swoim blogu cyt.:"mam dwie propozycje dla młotków, którzy/które mają wewnętrzny imperatyw pisania, a nie umieją nad nim zapanować.otóż.1. załóżcie swojego bloga i tam piszcie do woli, o czym tylko zechcecie2. odpierdolcie się ode mniemożecie zrobić to trojako:2.1. nie wchodząc na bloga2.2. nie pisząc na nim2.3. nie wchodząc na bloga i nie pisząc na nim."bardzo uniwersalny wpis, nie wydaje Ci się Li?:)))
viki, problem polega na tym, że dla tej czytającej mnie nieżyczliwej bandy, nie chce mi się pisać.
musisz mi jakoś bardziej opisać te sytuacje, w których instrumentalnie traktuję siebie i swoich bliźnich (?), nie wspominając o kościelnej instytucji. Napisz, napisz, może się nawrócę i będziesz mieć zasługę!
Licencja, mam nadzieję, że nie pójdziesz do piekła. Życzyć komuś piekła to grzech śmiertelny. Mam tylko nadzieję, że kiedyś zrozumiesz, że krzywdzisz innych i siebie. Nie znam ciebie, nie mnie oceniać twoje postępowanie. Zwracam tylko iwagę, że w opisanych przeze mnie sytuacjach instrumentalnie traktujesz i swoich bliźnich i siebie, nie wspominając o kościelnej instytucji. Z tego powodu jest mi przykto, nie rozumiem tego.
super, napisz !!!bo już mam dość tej świętej inkwizycji:)))
jedna, 15 min:) Ale jak on to wytrzymał, to nie wiem!Zaraz coś o tym napiszę.
O rany, długo. Ale chociaż z przerwami?
Ania, koncert trwał cztery i pół godziny, Bogusław Kaczyński w najwyższej formie prowadzenia i chyba trochę stracił poczucie czasu;-))
Ochhhh, oczywiście że skłamałam. Przecież nie dostałam zaświadczenia z parafii o byciu owieczką. Więc podstawiłam pewną kobietę, oddaną parafianke i ona za mnie mówiła te wszystkie konieczne słowa, a ja jako matka chrzestna podziemna trzymałam dziecko do chrztu i ja dałam prezent. Jak myślisz? Pójdę za to do piekła? Tam było tak wiele dzieci, że ksiądz nic nie zauważył…:)No i najwidoczniej nie zrozumiałaś ironii o sukni z welonem i windzie do nieba. Albo nie znasz podstawowych kanonów polskiej piosenki:D
Moja starsza córka w gimnazjum (w ramach szkoły baletowej) chodziła na religię – ksiądz był mądry, wspaniały człowiek. Zdecydowała, że nie czuje się gotowa do bierzmowania – poparł ją, ocenił jej postępowanie jako szczere i odpowiedzialne. Stawiał stopnie za wiedzę, zawsze miała u niego szóstkę.Młodsza w gimnazjum nie chodziła – nie wnikałam w jej decyzję.Obie były w świetnym liceum społecznym – tam religia była w ramach fakultetów, chodził ten, kto się zapisał, A jak się już zapisał – miał to, czego oczekiwał.Ogólnie cała kwestia religii w szkole moich dzieci odbywał się jakby poza mną. To była wyłącznie ich sprawa. Tak to czułam.Pozdrawiam, mam nadzieję, że koncert się udał :)
jejku, anonimy znają Twojego bloga na pamięć, ile to trzeba mieć samozaparcia, by czytać bloga kobiety-diabła wcielonego lol
ale rozbawił mnie komentarz, pod którąś poprzednią notka..o wulgarnej aurorze hahahha
viki, Ty moja klakierko:P
Licencja, twoja hipokryzja zaczyna mnie przerażać. Niedawno pisałaś, że byłaś matką chrzestną. Dla tego małego dziecka też kłamałaś mówiąc za niego słowa o wyrzekaniu się diabła i składając ślubowanie chrzestne??? To jest przerażające – ślub kościelny tylko dlatego, że buałą suknia?! To jest czysta dulszczyzna. Dlaczego okłamujesz siebie i innych, po co to robisz?? Już nie wspominając o Bogu, którego traktujesz instrumentalnie. Mnie to przeraża. To jakiś kompletny nrak odwagi cywilnej.
Li, Ty tylko kulturalnie odpowiadasz kilku swoim i nie swoim wcieleniom:)
viki, haha, no tyle spłodziłam tych komentarzy powyżej, że w sumie był to monolog;-))
każdy rozsądny, oświecony i inteligentny Anonim już się chyba domyślił, że Li, jak przystało na histeryczkę czyli niemalże paranoiczkę, nie ma przyjaciół, sympatyków, klakierów tylko założyła sobie kilka profili i sama ze sobą tu rozmawia;) całe szczęście, że wchodzą tu "anonimowe" Lulijkomalkolmy, bo mielibyśmy tu monolog :)
Racja katechety była taka, że na teren szkoły nie wolno wprowadzać zwierząt. Zamiast mi to jednak powiedzieć spokojnie, zaczął na mnie wrzeszczeć. A ja śmiałam powiedzieć do niego spokojnie: "ależ Panie woźny, po co się pan tak denerwuje? I denerwuje Pan psa. A pies idzie spokojnie, podam córce zeszyt i już wychodzimy. Ostatecznie przyszłam z psem na smyczy, a nie diabłem".Więcej grzechów nie pamiętam, ale wcale ich nie żałuję, bo myślę że przede wszystkim tego człowieka ubodło to, że pomyliłam go z woźnym.
Jezusie, aż tubą?
Naprawdę zrobiło mi się przykro, że ten ciekawy blog staje się tubą antyklerykalizmu. Nagle większość komentatorek, jak na komendę zaczyna dziwną dla mnie kanonadę pod adresem Kościoła, choć jak same przyznają, żyją z dala od tej instytucji. Nie wiem czemu to ma służyć? Czy tak wylany żal pomaga załatwić jakieś własne głęboko skrywane problemy? Chętnie posłuchałbym racji katechety opisanego przez Licencję. Być może sprawa wygląda trochę inaczej. Licencja niejednokrotnie dała dowody, że czasami się myli. Sama to przyznaje. Być może teraz jest podobnie? Proponuję szklankę zimnej wody na ostudzenie emocji. Dobranoc. :)
Anonimowy z 00:29, to napisz coś sympatycznego.
MalKolm- gdyby moja córka opierała się na naukach Kościoła, to niechcianą ciążę ma jak w banku.A czy gwarantem szczęścia jest ślub w kościele? Jak nie da się na niego zapłacić, to najwyżej go nie będzie. Albo weźmie go w innym obrządku, Bóg jest przecież jeden.
Jędzuś, ja pójdę mu mu powiem, ze przez jego nauki dziecko nie chce chodzić na religię:) Myślę, że to wystarczy. I oczywiście porozmawiam z Dyrektorem.
Nieuświadomionym donoszę, ze ten blog ma zainstalowany pewien licznik, który po pierwsze pokazuje numery IP piszących komentarze. Mnie się tam nie chciało zaglądać, ale zrobił to mój kolega i przedstawił mi szczegółowy raport- nie do uwierzenia jest ile nicków może mieć jedno IP. Jakiś idiota, zwyczajny młotek siedzi godzinami na moim blogu i pisze wredne komentarze. I ja mam być szlachetna, roztaczać swój urok i czar?Dla kogo?
Jeżeli chodzi o bierzmowanie- proszę bardzo, news z ostatnich tygodni dotyczący koleżanki, za 500 zł przyspieszony kurs bierzmowania trwający trzy godziny, bierzmowanie po dwóch dniach, cała uroczystość biorąc pod uwagę jej hurtowy charakter trwała ok godziny.Mój były mąż nie był bierzmowany, ślub kościelny mieliśmy, głównie ze względu na suknię z welonem i windę do nieba.
Dużo odpisywania. Zrobię sobie herbatę i zaczynam.Ale bez herbaty odpisze na komentarz z 00:18.W dupie mam swój urok i czar. Nie chcesz- nie czytaj. Nie będę nadstawiać drugiego policzka, gdy jakiś młotek mi pisze mi o tym, że skoro jestem kurwą, to mam córkę kurewkę. Miłe prawda? A moja córka czyta tego bloga. Nie będę tolerować wrednych komentarzy, które mają na celu tylko dołożenie, a nie wnoszę niczego do rozmowy.Kasuję tylko komentarze, które przekraczają wszelkie granice. Inne, nawet te mi nieprzychylne zostawiam. Teraz komentarze są otwarte, zachęcam do wpisywania się i wylewania wszystkich swoich frustracji na bloga, którego czytanie nie jest obowiązkowe. I jeszcze jedno- tu nie ma klakierek. Tu zebrała się po prostu grupa osób mająca te same horyzonty i myśląca w podobny sposób. Dziwne, prawda?
Bierzmowanie jest wymagane Ewo.Na 3 miesiące przed planowaną datą ślubu powinien zostać spisany protokół przedślubny. Przyszła para młoda zgłasza się w tym celu do kancelarii parafialnej z następijącymi dokumentami:- dowody osobiste, – metryki chrztu (oczywiście w uwzględnioną informacją o sakramencie bierzmowania) – świadectwa nauki religii (ostatnie jakie posiadamy) – zaświadczenie z Urzędu Stanu Cywilnego o braku jakichkolwiek okoliczności, które mogą wykluczyć zawarcie sakramentu małżeństwa. Zupełnie niepotrzebnie wprowadzasz czytelników w błąd.
Coraz mniej sympatyczny robi się ten blog , poziom magla,a i analfabeci jak ten z 9 01 z godz.20 11 też swój idiotyzm wkręcił.
A mnie się podoba twój tok myślenia. Też bym poszła spokojnie porozmawiać z tym tzw katechetą. I bardzo spokojnie bym go poinformowała, że koniecznie muszę (dla jego dobra wyłącznie) poinformować o jego zachowaniu kuratorium. Da mu to szansę na otrząśnięcie się i powrót na drogę światłego nauczania. Wiem z własnego doświadczenia, że czasami trzeba porządnego trzepnięcia dla otrząśnięcia.Całuski.
Li.Tracisz czar i wdzięk swoimi ostatnimi komentarzami do wypowiedzi ludzi którzy mają inny pogląd na sprawy o ktorych piszesz. Dobrze ,że na tle głosów twoich klakierek , pokazują się też inne głosy -rozsądku .Nieobrażaj ich , nie kasuj.Twoje klakierki mogą też na tym coś zyskać.
kościół jako budowla – piszemy z małej litery, jeśli mówimy o wspólnocie wiernych, to wówczas z dużej :PPewna kwota załatwi wszystko wszędzie, jak nie w jednym, to w drugim kościele, mam na to wiele przykładów( chwali się, że nie w każdym)tak jak zresztą w życiu, nie każdy lekarz "bierze", nie każdy policjant itd, Masz rację, że wiele jest uczciwych i żyjących przykładnie kleryków, misjonarzy, zakonnic i co w związku z tym? Czy nauczyciel katechezy, który powinien być wzorem postawy katolickiej jest nim w tej konkretnej sytuacji, , przecież to się kłóci nie tylko z katolicyzmem, ale z poczuciem zwykłej przyzwoitości i uczciwości. Ja bym poszła do Dyrekcji, lub do Kuratorium Oświaty i postarała się, by tego "pedagoga" natychmiast usunięto ze szkoły.Przykro, że nie zauważasz jakie młotek pisze bzdury o niechcianych ciążach, tylko dlatego, że młodzież miała imprezę w domu i trochę przegięła , to Ci nie przeszkadza ?A Li zasługuje na miano nieodpowiedzialnej histeryczki? dlaczego Ją obraża?Li, to ja sobie teraz pokraczę :)))
A tak przy okazji, aby wziąć kościelny ślub, nie trzeba mieć bierzmowania. Ewa
Nawet ksiądz zaleciłby zabranie dziecka z takiej lekcji religii. Więcej szkody przyniosą godziny spędzone z … niż nie uczęszcznie na takie lekcje. Pracuję w szkole i widzę co się dzieje. Uczniowie masowo przepisują się na etykę. Katecheta nie radzi sobie z dyscypliną. Ale jest ksiądz, do którego wszyscy chętnie przychodzą – nie trzyma się programu, tylko dyskutuje z młodzieżą na interesujące ją problemy. Wszyscy zadowoleni. Ewa
Li, lubię Cię czytać i to od dawna. Dlatego przykro mi z powodu tego chóru bezkrytycznie krytycznych wobec Kościoła (pisze się z dużej litery – to ortografia nie ideologia) i Twoja reakcja: 'spadaj młotku' wobec osoby, której wypowiedź moim zdaniem nie odbiega od poprzedników poziomem (niezbyt wysokim), a tylko pokazuje inny aspekt sprawy. Czy rzeczywiście uważasz, że w Kościele 'pewna kwota' ZAWSZE załatwia sprawę? Nie widzisz zaangażowania, pasji i poświęcenia tysięcy zwykłych, skromnie żyjących zakonnic, księży i katechetów? To są twarde fakty, trudne do zakwestionowania, że w setkach szkół, przedszkoli, domów opieki, szpitali i hospicjów Kościół robi mnóstwo dobra. Chyba Cię trochę poniosło, Li.Czy gdyby chodziło o niesympatycznego nauczyciela np. historii czy matematyki też wytaczano by takie armaty i uogólnienia?E.
ciekawe, że MalKolm chodzi w damskich ciuszkach, albo Lulijka w męskich hahahah, jakiś transik mamy na blogu :P
Ale piękny komentarz, cud-miód:)Aż żałuję, że muszę jechać do matki, koncert trwał 4,5 godziny, nie przewidziałam tego!A co do bierzmowania, w kościele pewna kwota jakoś dziwnie zawsze załatwia sprawę. Ekspresowa usługa. Kurs bierzmowania w godzinę. Spadaj stąd młotku, postanowiłam pozbywać się takich jak Ty, bezpardonowo.
A za parę lat jak córcia zajdzie w niechcianą ciążę i trzeba będzie szybko brać ślub, Licencja znowu nas uraczy tekstem jacy to "czarni" są źli, bo nie chcą dać pozwolenia na związek sakramentalny przez to, że córcia nie ukończyła religii, nie była do bierzmowania itd. I czyja to będzie wina? Czy aby na pewno "czarnych"? A może dzisiejszej nieodpowiedzialności rozhisteryzowanej mamusi?MalKolm
N ie dziwię się tym komentarzom ludzi ktorzy są dalecy od Boga i kościoła.Wiem jedno -kośćiol ma mi wskazać tylko drogę do nieba a życie bez Boga, szczegolnie u mlodych , grozi im patologizacją osobowośći,będą nie umieli się odnależć w stosunkach między ludzkich i będą nieszcęśliwi.Nikt nie przekona mnie ,że jest innaczej.
elw, kiedyś był u mnie salezjanin po kolędzie, ja wówczas po rozwodzie, z nowym partnerem z którym mam dziecko, ksiądz bardzo miły, otwarty, ubolewał, że tak jest, że odmawia się nam komunii, do kościoła jednak zapraszał. Nie przyjmuję komunii, na mszę nie chodzę, czasem wejdę na chwilę do kościoła, nie lubię hipokryzji, skoro nie mogę jej przyjmować, to trudno, głupio to wszystko urządzone, pewnie kościół woli masakrę w domu, a w niedzielę dulszczyznę Czy takie zakłamanie jest niewidoczne dla Boga, czy podoba mu się wyrzucenie z Dekalogu jednego przykazania i zastąpienie go podzielonym na 2 innym, w imię budowania kościołów i poskramiania biedoty? A zatajanie pedofilii? Dlatego Kościół jako instytucja dla mnie jest nie do przyjęcia
Mój ma 2 z religii. Między innymi za to, że nie chciał zapisać w zeszycie, że "homoseksualizm to choroba i trzeba ją leczyć". Nie komentuję…a.
sory ale lepij nie wypowiadajcie imienia tego diabła Rydzyka.
Św.Faustyna w wizji piekła widziała cały tłum księży.Ale.Wiara to nie ksiądz,ani Rydzyk,ani chytry proboszcz,ani głupi wikary.Wiara to nie złośliwa zakonnica,choleryczny katecheta,Bogu ducha winne mohery.Mamy rozum i wolną wolę,wybieramy bez przymusu, a za wybory bierzemy odpowiedzialność.Zeszyt do religii,ocena to jakieś harcerskie podchody są.Tischner miał takie sławne powiedzenie,że nie spotkał nigdy kogoś,kto stracił wiarę po przeczytaniu dzieł Marksa i Lenina,ale widział wielu,którzy ją stracili po kontakcie ze złym księdzem.Zresztą ,to w ogóle jest trudny temat.Wielu szuka tylko okazji ,aby jątrzyć i siać niechęć do kościoła.Szkoda mi Gusi.Prosta decyzja,niech nie chodzi na religię do takiego bezmózgowca.Ale.Właściwym byłoby pokazać,że nie tylko tacy katecheci są i znaleźć miejsce,gdzie jest ktoś o otwartej głowie i sercu.Ale czy Wam na tym zależy? Może Tyniec?
Wypisz dziecko z takiej religiiiiiii….Uratujesz Dziecku DUSZĘ NIEŚMIERTELNĄ :)przecież masz inteligentne Dzieci, aby spotkać Pana nie potrzeba "pana" od religii w szkole… wręcz przeciwnie… Usłyszysz śpiew Aniołów na Własną Cześć…bezcenne!!!johnikPS.Jutro chyba jadę do P…. :):):) …aż się strasznie cieszę, obejdę całe mury obronne doookoła :)
Li, nie piszę u Ciebie, ale za to czytam każdą notkę. Jestem w wieku Twojej Starszej i w tym roku wypisałam się z religii u mnie w szkole. Dlatego apeluję do Twojego rozsądku: nie męcz dziecka, od chodzenia na religię wiary jej nie przybędzie, tak samo jak od niechodzenia nie ubędzie. Lekcje religii w szkole to jest jakieś nieporozumienie, mogę to powiedzieć z czystym sumieniem, zero programu, żadnych konkretów, wszystko według widzimisię nauczyciela (i tu nie ma znaczenia czy to katecheta, katechetka, ksiądz czy zakonnica).A co do pana od religii – z idiotą nie ma co się użerać, bo najpierw sprowadzi do swojego poziomu, a potem wykończy doświadczeniem. Co to w ogóle za przykład chrześcijańskiego zachowania, tak się mścić.?Pozdrawiam i życzę powodzenia :)
Li, taki temat to kij w mrowisko. Ja zostałam objęta ekskomuniką, od paru lat mieszkam na wsi, ksiądz po kolędzie chodzi już od 13tej, bo na wsi to przecież wszyscy siedzą w domu i nikt nie pracuje poza domem. Nie sprzątam kościoła, bo nie chodzę do tego (czasami-wcale idę do innego) i ksiądz do mnie na kolędę nie przyjdzie. Rejonizacja kościoła się zrobiła. W dupie go mam, za darmo nie przychodzi, to ciągłe uczucie że po kopertę!!! Dzieci ochrzciłam, do komunii poślę, poświęcę się wręcz-dla mnie to droga krzyżowa, dalej niech robią co chcą, przymuszać nie będę. Takie pytanie ile was tu jest rozwiedzionych kobiet po ślubie kościelnym i chodzicie do kościoła i przyjmujecie komunię i kajacie się przed Bogiem, współżyjecie z innym. Do dupy z tym wszystkim, nie ma dla mnie miejsca w takim kościele, nie czuję się tam dobrze, nie chcę tam być. Do widzenia.elw
Biegnę na koncert, miłego wieczoru:)
Mo67@poczta.fm
Li,Podaj mi swojego emaila.
Kościół naucza,że zwierzęta nie maja duszy i powinny istnieć tylko wtedy kiedy służą człowiekowi.Rezultaty tego widać po wsiach.RM głosi,że chłopi maja do zwierząt "zdrowe podejście".Masakra,jak mówią moje dzieci.A tak na serio -potworne szkody w edukacji,zbrodnia.Jestem z Tobą-Zofia spod Karkonoszy.
Li,Podaj mi Twojego emaila.Co do pana od religii to rece opadaja. Ciekawe czy uczy dzieci "kochaj blizniego swego jak siebie samego", czy przeskakuje do nastepego rozdzialu.
Moje dzieci nie chciały chodzić na religię od gimnazjum i ich nie zmuszałam. Sama odeszłam od kościoła, pomogli mi w tym "ojciec" Rydzyk, własny proboszcz,utwierdzili w decyzji "prawdziwi" Polacy sprzed krzyża na Krakowskim Przedmieściu,itd… Moje dzieci nigdy nie doświadczyły żadnych przykrości z powodu nieuczęszczania- ani od kolegów ani od nauczycieli. W pierwszej klasie LO mojego syna na religię nie chodzi 25 z 30 uczniów. Także PL tez się zmienia:)
W takich wlasnie chwilach, nie dosyc ze scyzoryk mi sie w kieszeni otwiera, to naprawde sie ciesze, ze nie mieszkam juz w Pl… Smutne, ale prawdziwe :-(
anton nie wiem czy pójdzie do komunii bo twierdzi że przed Bogiem były dinozaury co bardzo nie podoba się księdzu, oj bardzooo:)maczka pozdrawia
Przed chwilą ze szkoły wróciła moja córcia. Totalnie rozżalona, że w klasie maturalnej będzie miała obniżoną ocenę tylko dlatego, że siedzi w grupie 4 blondynek i pomimo,że nie rozmawia na zajęciach to kolor włosów wyznacza ocenę.Na pytanie zadane księdzu "Czy jak się przesiądę to dostanę wyższą ocenę?- odpowiedź była twierdząca. Odpowiedź córki była jednoznaczna zostanie tam gdzie siedzi ale gdyby to była pierwsza klasa to byłyby to ostanie zajęcia.Wszystkie moje dzieci są po komunii św. ale czy będą po bierzmowaniu to czas pokarze. Raczej wątpię a zmuszać nie będę. czarnawiewiorka
rozmowa będzie pewnie wyjątkowo owocna – równie dobrze możesz pogadać sobie ze ścianą, chociaż to złe porównanie, bo ściana niewątpliwie nie będzie wobec Ciebie agresywna (no chyba, że potraktujesz ją młotem pneumatycznym) a pan od religii z pewnością zaprezentuje Ci swe katolickie oblicze… wypisz młodą z religii i po kłopocie.Pocieszę Cię,że do mnie ma podjechać moherowa wycieczka w postaci moich teściów,którzy wchodzą tu ze spluwaniem na podłogę i wrzaskiem że jestem niesakramentalną żonąich syna czyli nałożnicą…. tylko dlaczego on mieszka u mnie…hmmm…już jestem zła
Li,Spróbowałabym porozmawiać z Panem, lojalnie poinformowałabym go, że jeśli nie zaprzestanie swoich pseudo religijnych praktyk w stosunku do córki, to poinformuję o tym nie Dyrekcję Szkoły, tylko Kuratorium. :)
Ja od 3 lat, regularnie 3 razy na semestr ląduję u pani katechetki zawsze z tą sama kartką czyli wytycznymi kurii dotyczących nauczania religii w szkołach. I zawsze wychodząc na takie spotkanie uprzedzam Młodego, że być może już więcej na religię nie pójdzie – z czego Młody oczywiście zachwycony. Zawsze kończy się tym, że pani na chwilę zapomina o swoim debilnym podejściu do nauki religii i wystawia uczniom oceny za wiedzę a nie za bycie ministrantem czy śpiewanie w scholi kościelnej. W tym roku obawiam się, że ostatni raz u niej będę, bo ileż razy można tłumaczyć babie jak chłop krowie na rowie.Pozdrawiam :)
Moja też nie uczęszczała na religię. Po prostu uważałam,że skoro ja nie praktykuję, bo odeszłam już dawno od kościoła, to nie będę kazała dziecku uczyć się tego, w co sama nie wierzę.Była jedyną, która na tę religię nie uczęszczała. Nie wiem, czy Twoja rozmowa z tym człowiekiem (choć nie wiem, czy to aby jest naprawdę ktoś godny tej nazwy) cokolwiek zmieni.Anna
weź psa, nie żeby go wkurzyć, ale w celach obronnych;P
Ale najpierw pójdę z nim porozmawiać. Nie odmówię sobie spokojnej rozmowy:)
zgadzam się, też bym wypisała, zresztą wypisałam w gimnazjum syna, powody były podobne, syn za dużo dyskutował i zadawał niewygodne pytania.
wypisałabym bez zastanowienia…i jeszcze bym uzasadniła kwieciście …szkoda życia… tylko nie wiem , czy można w trakcie roku szkolnego, ale…wszystko można! Ratuj Gusię przed sadystą:))
jako dziecko pilnie uczęszczałam na religię do salki katechetycznej i do kościoła, wszystkie roraty, drogi krzyżowe, niedzielne msze…trochę z poczuciem krzywdy, bo wiadomo o 9 był w biednej tv Poranek , cóż to były inne czasy. Od Kościoła odwracałam się powoli, ale skutecznie, pomógł też pewien spowiednik, który na wieść, że sypiam z moim ówczesnym narzeczonym i przyszłym mężem potraktował mnie jak dziwkę i poinformował dodatkowo, że przed ślubem nie mogę dać, a po ślubie odmówić! dobre nie?:))Potem zauważyłam mechanizmy władzy i pazerność i zawłaszczanie sobie monopolu na jedyną słuszną drogę życiową dla wszystkich, bez względu na to czy ktoś do chrześcijańskiej wiary należy czy nie. Nie chcę generalizować, poznałam świetnych księży, z pasją i wiarą. Teraz mam różne okresy wzloty i upadki mojej wiary, do kościoła nie chodzę, dzieci na religie posyłałam , syn jednak zarażony nauką określił sie jako zdecydowany ateista, jego wybór, starsza ma do kościoła taki stosunek jak ja, chyba wierzy, ale sama ze swoim bogiem rozmawia.Najmłodsza chodzi na religie, jest bardzo przejęta lekcjami religii, której ma 2 h w tygodniu, wf tylko jedną bo brak sali lol!Pójdzie do Komunii, a co potem ? nie wiem zrobi jak jej serce i rozum podpowie.Czy religia zrobi z naszych dzieci lepszych ludzi hhmmm pewnie krzywdy im nie zrobi, ale to nie jedyny sposób byśmy mogły kiedyś pogratulować sobie , że wychowałyśmy dzieci na porządnych ludzi. Uważam , że 99% zależy od nas i tego czego to my je nauczymy i od morza miłości, które codziennie na nie przelewamy :)