Nie mam dziś ochoty na pisanie.
Pracuję, stos na biurku znowu płonie z pilności-do-załatwienia.
Dzień trochę melancholijny, szary i jakiś taki mało życzliwy.
Trzeba dać mu odpór, koncentruję więc siły, przetasowuję oddziały, wydaję rozkaz przetrwania, wzmacniam nadwątlone morale kawą z mlekiem, czasem wszystkiego jest dużo za dużo, czasem niczego nie ma, jestem widocznie skazana na chroniczny brak równowagi, to moja choroba przewlekła bez możliwości refundacji kosztów jej leczenia.
Trzeba dać mu odpór, koncentruję więc siły, przetasowuję oddziały, wydaję rozkaz przetrwania, wzmacniam nadwątlone morale kawą z mlekiem, czasem wszystkiego jest dużo za dużo, czasem niczego nie ma, jestem widocznie skazana na chroniczny brak równowagi, to moja choroba przewlekła bez możliwości refundacji kosztów jej leczenia.
A co na to Lec?
Najstraszniejszym jest, kiedy jest się samotnym we własnym wnętrzu.
Jestem smutna bez specjalnego uzasadnienia,
smutkiem najgorszym, przybłędą smutkowym,
co to wchodzi bez pukania i zabiera energię,
jestem też trochę bledsza,
trochę bardziej milcząca,
(ale na obiad dla dzieci zrobiłam lazanię ze szpinakiem, a na wieczorną kolację z echoes nałożę złoty puder),
jeszcze tak nie było, żeby nie było,
wszystko mija, nawet najdłuższa żmija,
ej- wszystkie mantry moje, przywołuję was do porządku!
Pomamrotać mi tu do ucha!
I od środka do serca.
Li.
Najstraszniejszym jest, kiedy jest się samotnym we własnym wnętrzu.
Jestem smutna bez specjalnego uzasadnienia,
smutkiem najgorszym, przybłędą smutkowym,
co to wchodzi bez pukania i zabiera energię,
jestem też trochę bledsza,
trochę bardziej milcząca,
(ale na obiad dla dzieci zrobiłam lazanię ze szpinakiem, a na wieczorną kolację z echoes nałożę złoty puder),
jeszcze tak nie było, żeby nie było,
wszystko mija, nawet najdłuższa żmija,
ej- wszystkie mantry moje, przywołuję was do porządku!
Pomamrotać mi tu do ucha!
I od środka do serca.
Li.

Viki, no co Ty, cieszę się, że Anita mnie czyta, ale przecież ja też czytam Ją:))
wczoraj widziałam notkę Anity, i Twoje 1 miejsce Li:)gdybym miała do tego prawo czułabym się dumna z Ciebie:)no to już wiesz, że nijak bloga zamykać nie można:)
Sofijkaa, święty duch!
Dawno temu, lat ponad dwadzieścia, moje dziecko dostało od Joanny Pollakówny książeczkę z jej wierszami o Pytalince i Pytaliku. Pytalik jest na ogół pogodny, bywa szczęśliwy i światem zachwycony, lecz zdarza mu się być smutnym, a wtedy boli go cały świat. Pytalik jest smutnyPytalik jest zbolały i smutny od rana,a kiedy Pytalinka pyta Pytalika,co go boli? Czy głowa? Czy brzuch? Czy kolana?On odpowiada – Wszystko – i oczy zamyka.A boli go nie tylko żołądek i głowa,lecz dom i ciężarówka, i hałas, i wiatri bardzo boli chmura szarobetonowa;Pytalika po prostu boli dzisiaj świat.Więc biegnie Pytalinka do Doktora Kreta.- Takie straszne zbolenie! I co zrobić na nie?- Nic – powiedział Kret smutno – nic się zrobić nie da.Świat boli, aż wyboli i boleć przestanie. Droga Li, świat boli, wyboli, boleć przestanie. Przychodzą radości, zachwyty, pojawia się też i ten gość nieproszony. Posiedzi, herbatę z Tobą wypije i zniknie, by kiedyś, niespodziewanie, znów otworzyć sobie drzwi do Twego domu. Chyba najważniejsze jest, by go nie oswoić, nie przyzwyczaić do siebie oraz siebie do niego. Przeczekaj smutek. A z problemami sobie poradzisz, boś silna Baba. I mądra.pozdrawiam
Ja, pomimo wad wszelakich, zaszłości niesympatycznych, lubię Twojego bloga od zawsze. Potrafisz uwodzić słowem.. I jesteś tu taka ludzka.. Z wyżynami i dołami. Z różnymi babskimi sprawami. Nie zawsze się z Tobą zgadzam, a gdy się nie zgadzam, to się nie wypowiadam, bo bierzesz to jako atak na siebie. A wtedy wystawiasz to swoje skorpiońskie żądło. A ja już nie mam miejsca na ukłucia.. Tak czy siak bardzo lubię tu zaglądać. Nie rezygnuj z pisania. Założę się, że ma ono działanie terapeutyczne nie tylko dla Ciebie.Miłego dla Was ;)S.
Siedzę smętnie nad kompem i płakać mi się chce, bo moja koncepcja wali się gruzy i tylko widać pył rozczarowania brakiem pasujących mi przepisów:)W poniedziałek jadę do Opola, ale myślę że wrócę o ludzkiej porze, wstępnie możemy się umówić.Ania, rozbawiłaś, rozbawiłaś, tylko śmiech nie może wygrzebać się spod zajmującego mnie obecnie problemu:)
Li, jestem niepocieszona, ale rozumiem,moje plany też często przegrywają z pracą. Po zweryfikowaniu planów na następny tydzień: może poniedziałek? Mam wielką ochotę na kolację z Tobą!
No hej, lepiej już? Nie rozbawiłam Cię moimi żartami. Masz silną osobowość – Twoje złe samopoczucie rozlewa się po Internecie :)
Dzięki Tobie miałam dziś czym nakarmić moją szarańczę:) Tarta ze szpinakiem i ziemniaczanym purre została pożarta w drodze z piekarnika na stół. Teraz gębusie poparzone, ale jakie kontente:) Wydaj książkę kucharską, ja Ci dobrze radzę, psiakość!
Anabell: oprócz błękitnego nieba, nic mi więcej nie potrzeba:) Wiadomo, że jak zaświeci słońce, to będzie trochę jaśniej…Musiałam odwołać kolację z echoes, praca wygrała.
Li zobaczysz, jutro będzie lepiej. Musi byc lepiej.Wierzę w Twoją witalnośc i wewnętrzną siłę.Anita Z
Czy nie sądzisz,że jesteś wciąż na zbyt wysokich obrotach? Po prostu jesteś zmęczona, a wtedy dopadają człowieka wszystkie smutki- byłe i przyszłe.Złap dla siebie małe pół godziny i posiedz cichutko,przestań myśleć- wygoń z głowy wszystkie myśli i wyobraz sobie błękitne niebo i białe obłoki nad sobą.Tylko to i…może aż to.Anna
mi dziś też bardziej ciężko, niż zwykle:(
…i właśnie, że upiekła…ja w końcu "piekę" tak samo czyli zdecydowanie upiekła:)))) trzymam z Nią:)
piąteczka Karolcia!!!!!!
sisi:) a co do ciasta- moja Karolcia jest dumna z siebie, bo "upiekła" pierwszy w życiu tort. Nie da sobie powiedzieć, że ubicie śmietany, dodanie do niej galaretki i wylanie tego na tortownicę, to nie pieczenie. Upiekła i już:)
Lola, to prawda- jestem bardzo zmęczona.Ale takie są czasy, trzeba to przeżyć i na wakacje pojechać pod drzewo figowe:)
aurora, tylko uważaj! nie potłucz! :)
Idę po karafkę :D
… tarta się udała!!!!!!!! jestem pod wrażeniem moich umiejętności kulinarnych;) odkryłam talent, może nawet ciasto upiękę bez zakalca… nieeee, żartowałam…:)))
i tak Cię kocham:)
1. Gniewliwy Prosiaczek wpadł raz do wilczego dołu. Po chwili nadszedł niedźwiadek: "Och biedny Prosiaczku, wpadłeś do dołu, zaczekaj chwilę, zaraz ci pomogę!". Prosiaczek: :"Nie będę czekał!"2. Dobra Wróżka spotyka Gniewliwego Prosiaczka: "Och kochany Prosiaczku, jak się cieszę, że cię spotkałam! Zaraz spełnię jedno twoje życzenie!"Prosiaczek: "A żebyś zdechła".To paradoksalnie na poprawę nastroju :)
Li,Mam wrazenie, ze zazwyczaj jestes bardziej smutna gdy duzo pracujesz. Czlowiek przemeczony to czlowiek smutny. Wyspij sie, jesli mozesz w tym nawale roboty, i od razu bedzie lepiej. No i brak slonca tez robi swoje. Na zaleczenie tego zapraszam do Arizony. :*
I jeszcze mamroczę do ucha coby smutki poszły precz i a sio i w jasną cholerę i w diabły i na drzewo, ijeszcze gdzieś – w niecenzuralne.>
I to (seryjnie i hurtowo) :http://www.youtube.com/watch?v=BWIPZvwcnX8&feature=relmfu
Skutecznie humor poprawia mi to :http://www.youtube.com/watch?v=tgschI0jZF0Bardzo bym chciala, by zadziałało u Ciebie :)>
a ja czuję sie jak balonik, radośnie jeszcze nie tak dawno smagany wiatrem, teraz ktoś, spuścił powietrze nie bacząc, że boli, nie mysląc, że chciałabym wiedzieć dlaczego…dobrze jest wiedzieć prawda? wolicie wiedzieć kiedy ktoś was kopnie? wiedzieć…za co i dlaczego…czy potraficie przejśc nad tym do porządku dziennego? nie lubie rozdrapywać ran, ale niewiedza boli, uderza po głowie wyciska łzy…niby bez powodu a jednak. Fatalny początek roku..a miało być tak…no tym razem inaczej.Ale powtórzę na głos: jest super, jest super, jest super…
A ja kocham moje smuty.Nawet to,co inni robią na wesoło albo po to ,aby się rozweselić ja celebruję na poważnie, na czarno,dekadencko.Napisałam kiedyś tak ładnie w komenciach u "Chustki",że jak albinos ma genetyczny brak melaniny,tak ja mam genetyczny też chyba :) brak potrzeby radości,wesołości w zabawie,lekkości w tańcu, wszelakich wygłupów etc.etc.I dlatego podglądam takie Li :),żeby zobaczyć "jaksiętorobi" :)
tak najlepiej działa autosugestia: jest super, jest super, jest super, no bo jest super;-) i egejn;-)
Ja też mamrotam; nie smuć się, zajrzyj do Lucjana i Michała z Make Life Harder- może poprawia Ci humor. Na moje smutki chlopaki działają:)Pozdrawiam.
ja rowniez zaklinam smutki, zarowno moje jak i teraz Twoje. Daj znac czy cos pomoze :-)
Mamrotam…:)