Rozważania okołoblogowe.

Jak bociany na wiosnę ciągle wraca do mnie to samo pytanie: po co mi ten blog?
Bo przecież nie po to, by czytające mnie koleżanki mojej Mamy (tja…) dzwoniły do Niej z troską o mnie i moje dzieci- a bo napisałam o imprezie Karolci i o rzyganiu (nawiasem mówiąc, nie pisałam nic o rzyganiu, a jedynie przytoczyłam fragment napisanego szminką na lustrze regulaminu porządkowego imprezy: „rzygać do sedesu, a nie do umywalki”. Bardziej mnie wkurzyła ta szminka na stuletnim lustrze.), a może tam są narkotyki, a może to, a może sio. 
(Dziwnie jest być traktowaną ciągle jak mała dziewczynka, którą można pouczać i strofować).
Problem polega na tym, że w dzisiejszych czasach nie sprawdzają się forsowane  w czasach naszych Rodziców modele macierzyństwa, zwłaszcza system nakazów i zakazów- inna sprawa, że nie sprawdzał się on też i w tamtych czasach, przynajmniej na mnie, do dziś czuję się jego ofiarą, wracającą z imprezy sylwestrowej o dziewiątej wieczorem, przed dwunastą w nocy rzecz jasna. Bo tak i nie było odwołania.
Idiotyczne i bezpodstawne zakazy prowadzą do kłamstwa i kombinatorstwa- och, każde wakacje spędzałam na „obozie harcerskim”, będącym naprawdę swobodną włóczęgą z kolegami po Bieszczadach. Wyjeżdżałam na „rajdy” w góry, spędzane cudownie  na nizinach, wychodziłam do koleżanki na „wspólną naukę” i randkowałam zawzięcie w ciemnych miejscach paczkowskich Plant.  Ależ  to były czasy… 
Byłam wiecznie kontrolowana, a i tak udawało mi się wyrwać na wolność.
I co? Żyję, w ciążę w wieku 16 lat nie zaszłam, jestem za to samodzielna i zdolna do działania w ekstremalnych warunkach, prawie jak MacGywer. 
Musiałam wypracować sobie nowy model rodzicielstwa, mocno osadzony na zaufaniu, rozmowach i wierze, że nauka nie idzie w las, oraz na obserwacjach i poznaniu kręgów znajomych córek, a to są naprawdę fajne dzieciaki.
Mam zaufanie do swojej starszej córki, to rozsądna, bardzo inteligentna istota. Wiadomo, że ciągle jest jeszcze gapą (wieczne zapominanie kluczy, ech…), w sprawach domowych leniem do kwadratu, ale wiadomo też, że nie zginie jak ciotka w Czechach, bo myśli, rozważa różne możliwości  i wie, że o każdej sprawie może mi powiedzieć. 
O tym, że parę razy z ciekawości paliła skręta- też.
Ale nauka i przykład matki jednak nie idzie w las, większość jej koleżanek przepala urodę i szare komórki, ona nie pali i nie znosi papierosów. 
Nie upija się, nie kłamie, nie znika z domu w niewiadomym kierunku i zawsze stara się odebrać ode mnie telefon.
A ponieważ sama doskonale pamiętam czasy swojej burzliwej młodości, to moja tolerancja dla jej poczynań jest ogromna i dopóki nic nie obudzi mojego niepokoju, pozwalam jej na szaleństwa młodości, bo i tak są one zaledwie ułamkiem tego co wyprawiałam ja.
I dlatego, dlatego bardzo proszę- nie denerwujcie mojej Mamy dyskusjami na mój temat i temat moich dzieci. Ja z moich córek jestem bardzo dumna, bardzo je kocham i nie mam zamiaru być dla nich matką nadzorcą. A że Karolcia przyniosła na semestr jedynkę z chemii?
Też miałam.
I też w drugiej klasie liceum.
Genów nie oszukasz.
:)
Li.

25 Responses to Rozważania okołoblogowe.

  1. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Witam,Tak fajnie, lekko piszesz. Zaglądam czasem, poczytam, pośmieję się. Trafiłam kilka miesięcy temu z Chustki. Przeczytałam ten wpis i faktycznie. Nawet nie pomyślałam, że są tacy ludzie. Przykre, ale jakże prawdziwe. Są nawet przekonani, że robią słusznie wtrącając się. Nie mam słów.Pisz, bo fajnie piszesz.Nie znam Cię i tak lekko się czyta Twojego bloga (blogi :-) ). Pozdrawiam.Asia

  2. Nieznane's awatar Li pisze:

    Wiesz…moje córki bardzo mnie pilnują i gdy zaczynam być "podobna do babci", bez ogródek mi to wytykają. A mnie jest wtedy zwyczajnie wstyd:) Inaczej je wychowuję i inne są pomiędzy nami stosunki, bo ja bardzo DOKŁADNIE pamiętam bezsilność i żal ze swojej młodości.Ściskam mocno!

  3. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Moi Rodzice kieruja sie takimi zasadami: dla nich wychowanie sprowadza sie do rygoru i gonienia do lekcji, a wiez rodzinna do wymuszania szacunku wylacznie dla nich. Nigdy nie czulam, ze mnie chocby lubia, a tym bardziej szanuja, choc nigdy nie odwalalam zadnych numerow, zeby sobie na brak szacunku zasluzyc. Bardzo wczesnie poczulam sie przez nich zdradzona i nigdy nie nie zrobili nic, zeby to zaufanie odbudowac. Jestem kolczastym czlowiekiem, nie umiem nawet przytulic zaplakanej przyjaciolki. Wszelkie gesty mojej Matki traktuje z nieufnoscia i zazenowaniem. Ostatnio probowalam porozmawiac z Matka szczerze, bo uznalam, ze skoro mam 32 lata, to moze przestanie mnie traktowac jak gowniarza – niestety wpadla w histerie i zarzucila mi, ze zlosliwie z premedytacja doprowadzilam ja do placzu. Nie moge z nikim z Rodziny o tym porozmawiac i strasznie mnie boli, ze pomimo slownych deklaracji mojej Matki, ze jestesmy rodzina, a to najwazniejsze, bo rodzina jest jedynymi ludzmi na ktorych mozna liczyc, to czuje sie tak, jakbym byla uwiazana do grupy obcych ludzi.Bardzo mnie poruszylo to, ze pomimo trudnego podejscia Twoich Rodzicow, znalazlas w sobie tyle sily, zeby Dzieci wychowywac inaczej, z glowa i z sercem, nie baczac na ogromne ryzyko tego, ze czesto nieswiadomie przenosimy wzorce wyniesione z domu na wlasna rodzine.Jestem pelna podziwu i szacunku.Zdaje sobie sprawe, ze nie jestes jedyna osoba na swiecie, ktora dala rade przeciwstawic sie wdrukowanym w nas schematom, wiem tez, ze jest to mozliwe. Ale wiem tez, jak bardzo trudno jest oduczyc sie walkowanych przez cale dziecinstwo schematow, czasem ze zwyklego zmeczenia machnie sie reka, uspi przytomnosc i pozwoli wyskoczyc glupiemu argumientowi "nie, bo nie". Bo czlowiek nie zawsze ma sile sie pilnowac.Nie mam dzieci i nie zamierzam ich miec, bo nie wierze, ze dam rade sie pilnowac… Przy tym nie mam z kim ich miec, moj byly maz to pedagogiczna porazka, a normalnych mezczyzn czemus nie spotykam. Czasem mi sie wydaje, ze to dlatego, ze nie zasluguje, bo nie mam nic fajnego do zaoferowania normalnemu mezczyznie, a z drugiej strony nie mam cisnienia, zeby byc z kimkolwiek.Troche sie rozgadalam.Sorry…Ale to dlatego, ze koszmary przeszlosci jakos bardziej mnie ostatnio mecza i nie potrafie sie od nich uwolnic sama.

  4. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    A racji upływającego czasu (wieku) przytaczamy sobie z Zaprzyjaźnionym historie z dzieciństwa. Krew mrożą, jak patrzeć na nie przez pryzmat posiadanych małoletnich. Ale wspomnienie dreszczyku emocji z wagarów z dymkiem – bezcenne.Pisz, pisz.

  5. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Palić marzannę to nieobyczajnie. Topić marychę to zbędna rozrzutność.

  6. Nieznane's awatar Jędz@ pisze:

    Hahahahahah! Ja też w drugiej klasie liceum zaliczyłam bramkę :) ale z niemieckiego. Ta druga klasa, to chyba taka lekcja życiowej pokory :)

  7. Nieznane's awatar Yo pisze:

    lepiej w skręcie palić marychę niż marzannę

  8. Nieznane's awatar Li pisze:

    Lidia, wierzę, że nie jesteś szpiegiem, ale Ty też w rewanżu musisz uwierzyć mnie- konkurs na bloga roku mam w nosie:) Na prośbę znajomych zagłosowałam na urdena (www.urden.pl/blog/ i ze względów osobistych na zorkę (www.zorkownia.blogspot.com) ze wszystkich swoich czterech komórek i spełniłam obywatelski obowiązek blogera, kończąc tym samym moje zainteresowanie tym konkursem, o którym mam jak najgorsze zdanie ( głównie dlatego, że nigdy nie wygrałam, hehe).

  9. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Witam się serdecznie,czytam niedyskrety od roku; że tak powiem, za pośrednictwem przedsięwzięcia:blog roku '11.(brawo!)odkryłam wówczas istnienie tego wydarzenia i osobiście zaangażowałam się na swój sposób w trzy historie z blogów (kategorie: w niepamięci mej + 11 miesięcy podglądania,odczuwania, myslenia z przetwarzania ). To była new sprawa.Jakaś cjacja? Coś blisko tego, ponieważ, nigdy wcześniej nie miałam na oczach luster z klawiatury jakiegokolwiek bloga.co chcę powiedzieć? na pamiątkę'11 zostały mi dwa blogi. w trakcie ich czytania: lubię jeść ciepła zupę w czasie okołopółnocnym , w towarzystwie śpiących obywateli mojego domu; podczas tych wieczornych, krótkich sesji "wejścia" kontynuuję rytuał, ponieważ odpowiada mi to zajęcie, ten rytm, kierunek i krokii co jeszcze?Pomyślałam, że to jest fajna rzecz, to co teraz mówię; Chciałabym dostać takie info, gdybym pisała bloga; no tak!I. Jestem naturalnie zajebiście ciekawa, jakie masz rozeznanie : zdanie na temat sezonu 7 , w edycji blog roku '11. Spodziewam się, że zerkałaśPs.uwierz, że żaden ze mnie szpieg, po prostu – to może być interesująceLidia

  10. Nieznane's awatar Li pisze:

    anatema, dziady,pradziady, prapradziady z Krakowa. Paczków to był kilkuletni epizod w życiu moich Rodziców. Ale wiesz co pamiętam? Powiązane sznurem wieżyczki Barbakanu jak wojskowym helikopterem przywieziono i montowano pomnik Jagiełły na Placu Matejki. Miałam wtedy chyba 7-8 lat. Stałam z Dziadkiem w tłumie gapiów i pamiętam ten wiatr!

  11. Nieznane's awatar anatema pisze:

    Li, to Ty z Patschkau jesteś :)Aaaaa,to dlatego nie pamiętasz glinianych garów na Kleparzu :) / alem się przyczepiła tych garów :D,jak pijany …..tego tam /.Czytają Cię ,to pisz i basta.

  12. Nieznane's awatar Ania M. pisze:

    Li, masz rację w podejściu do dzieci. Moje też wiedzą, że mogą przyjść do mnie ze wszystkim. Nie oponowałam przy kolczykowaniu i tatuażach starszej. Przyjaciółka mi mówi, że swojej córce nie pozwoliłaby, bo to oszpecenie na całe życie; ja mówię, że to jej życie i sama jest za nie odpowiedzialna. Ma tatuaż na ramieniu, i jak sama mówiła w jakimś wywiadzie – to ilustracja do bajki, którą napisał jej mama. I to prawda. I coś w mailu :)

  13. Nieznane's awatar ingrid pisze:

    znaczy Twoja Mama nadal Ci nie ufa skoro doniesienia psiapsiolek sa dla niej wazniejsze niz to co wie i widzi od/u Ciebie;ehhh te matki, kore wiedza lepiej od nas jak mamy przezyc nasze zycie :D

  14. Nieznane's awatar sisi pisze:

    Pisz cokolwiek:) Ja i tak czytam:) A o rodzicielstwie – to muszę przemyśleć – sama zaszłam w ciąże w wieku 19 lat, co nie przeszkodziło mi skończyć dziennych studiów i zrobić czteech podyplomówek, zwiedzić świata…ale jak moje doświadczenia odbijają się na moich dzieciach, czy mądra ze mnie mamuśka… chyba konkursu na najlepszą mamę świata nie wygram… muszę to przemyśleć, żeby banałów nie wypisywać…

  15. Nieznane's awatar Tarsis pisze:

    ale nawalilam bykow piszac pokryjomu z pracy… straszna wiocha, przepraszam :-(

  16. Nieznane's awatar Tarsis pisze:

    No tak tak, wiadomo, ze masz pisac i nie przestawac, nie poto ja nad calym blogiem sleczala, i wszystko czytala, zeby jasniepanienka, teraz przestala pisac !Ale tak na marginesie to sprawa z kolezankami mamy troche chujowa, ja bym tak nie chciala … A co do rodzicielstwa, wymadrzac sie nie bede bo matka nie jestem, ale…modele macierzynstwa z tamtych czasow tez doniedawna jeszcze siedzialy mi gleboko za kolnierzem. Teraz czasy inne, moji dwoj duzo mlodsi bracia wychowywani jakby w ogole nagle przez inna matke.Ale Twoje podejscie bardzo mi sie podoba, madre, z wlasciwym nie wpierdalaniem sie w kazdy zakamarek corkowego zycia, dajace mozliwosci rozwoju, i prob wlasnych sil. Jestem jak najbardziej na tak.

  17. Nieznane's awatar Lola pisze:

    Ja tez podpisuje sie pod tym rekoma i nogami. Mam takie same poglady na wychowanie dzieci biorac pod uwage wlasny zyciorys. Tylko nie wiem dlaczego moja duzo mlodsza corka takze musiala przyniesc kiepska ocene. Zawsze miala same nudne A i tu poleciala prosto do C z matematyki. Prawie dostalam ataku serca, ale postanowilam, niech sie dziecko przed smiercia matki wypowie. No i okazalo sie, ze na matematyce, jak skoncza testy i zadania pani pozwala czytac ksiazki. No wiec moja zaczytana corka konczyla te zadania szybciej niz powinna, tak szybko, ze odpowiedzi na testach podawala na oko, bo w tej ksiazce dzialy sie rzeczy duzo wazniejsze. No i mamy C! ;) A ze ktos tak bardzo sie wtraca w cudze zycie, donosi

  18. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Pisz o wszystkim co Cię porusza. Pisz dla siebie, dla swoich bliskich i dla nas też. Mam tak samo. Nie wychowują pod groźbą, karą a za pomocą rozmowy. Wiem, że dzieci same muszą się sparzyć. Doświadczenie jest cenne. Wiedza przekazana to nie to samo co zdobyta zwłaszcza przez siebie. Naszym rodzicom trudno to zrozumieć. Miałam w domu tak samo ciągle kontrole i nakazy. Postępuję inaczej ale czasami łapię się na tym, że potomstwo to wykorzystuje nadmiernie.Czarnawiewiorka

  19. Nieznane's awatar viki pisze:

    Często tu u Ciebie Li się śmieję, czasem wkurzam, czasem po prostu wymieniam się myślami, dziś się wzruszyłam, a zwłaszcza komentarzami anabell i Joanny. Pod Twoją notką się podpisuję w 100% zakazy, nakazy non stop controlling.. to się nie sprawdza, sprawdza się przyjaźń i zaufanie.Moja starsza 21 l. córka uważa mnie za swojego najlepszego przyjaciela,a z przyjacielem wiadomo, można zawsze i o wszystkim porozmawiać, doradzić się, pośmiać i pomarzyć:)Kiedy mi to pierwszy raz powiedziała popłynęły mi łzy wzruszenia, zrozumiałam, że sprawdziłam się w tej trudnej roli bycia rodzicem. Syn ma też wielkie zaufanie do mnie, jest wrażliwy, może mniej wylewny, ale przychodził zawsze z każdym problemem, również dotyczącym jego seksualności, bo ojciec daleko, więc zastępowałam go w tych obowiązkach. Obiecał mi, że jak kiedyś już dojdzie do czegoś to dowiem się pierwsza, no i nadszedł taki dzień i się dowiedziałam. To trudny moment dla matki, wiedzieć, że dziecko weszło już w taki okres swojego dorosłego życia, ale znów poczułam satysfakcję, bo ja do swojej mamy z taką informacją nie przyszłam ;) Ważne jest by nie tylko kochać swoje dzieci, należy je lubić, rozumieć, widzieć w nich człowieka, pozwalać na popełnianie błędów i duuuuuużo rozmawiać. One muszą wiedzieć, że bez względu na okoliczności staniemy przy nich i wyciągniemy pomocną dłoń. Czasy się zmieniły, my się zmieniliśmy, dawne metody nie sprawdzają się w naszych nowych realiach. Chociaż obserwując babcie moich dzieci widzę, że tu duży postęp nastąpił w stosunku do wnuków, pozwalają na więcej niż nam, kiedy byliśmy dziećmi:)

  20. Nieznane's awatar viki pisze:

    Ten komentarz został usunięty przez autora.

  21. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Droga Li, popieram i informuję, że stosuję powyższe, tzn. takie, jak Ty metody wychowawcze(rety, ależ to brzmi), i niedawno usłyszałam od mojego Szesnastolatka, że jestem nie tylko jego mamą, ale i przyjaciółką.Pozdrawiam,Joanna z K.

  22. Nieznane's awatar Li pisze:

    Jestem mamą, która kocha i lubi swoje dzieci:)

  23. Nieznane's awatar anabell pisze:

    I tak trzymaj. Najważniejsze jest by córki miały tę świadomość, że ze wszystkimi swymi problemami mogą do Ciebie przyjść i że nie wpadniesz w szał i nie będziesz się wydzierać bez powodu. I te rozmowy i wzajemne zaufanie jest najważniejsze.Mojej zabroniłam tylko jednej rzeczy- kłamstwa. I, choć teraz to już bardzo dorosła, niemal 36-letnia kobieta, jestem z niej dumna, kocham ją i…szanuję. I nadal mówię jej o tym,że jest wspaniałą dziewczyną.Całkiem niedawno mój mąż powiedział do mnie: "wiesz, bardzo dobrze wychowaliśmy M., no ale właściwie to Twoja zasługa". I zrobiło mi się tak jakoś miło i radośnie. Od dość dawna Cię "podglądam", może za często nie komentuję, ale jestem głęboko przekonana,że jesteś dobrą mamą i dobrze wychowujesz swoje córki.Anna

  24. Nieznane's awatar Li pisze:

    No właśnie, najlepiej o niczym :P

  25. O tym nie. O tamtym nie. To o czym tu pisać? ;D