Jaki poniedziałek, taki cały tydzień?

Miałam mieć spokojną niedzielę, a musiałam toczyć wirtualne boje i to z wiatrakami. 
Zmęczyło mnie to, nie powiem. Wojny niosą za sobą krew, pot i łzy. Oraz pożary i zgliszcza.
Na szczęście w moim łóżku poduszka i kołdra nic nie wiedzą o internecie, otuliły mnie troskliwie, zapadłam w sen i …. „Mama, obudź się, obudź!”.
W domu, w pokoju  Młodszej  wybuchł rzeczony pożar o zasięgu lokalnym, a wręcz lokalowym i w zarodku  zduszony, ale strach pomyśleć, co by było, gdyby Starsza nie zauważyła płonącego ręcznika. A ręcznik zapłonął, bo nie miał innego wyjścia- rzucony   niedbale przez Karolcię na zapaloną stojącą lampę, obsunął się na żarówkę i… wiadomo! 
Jest po trzeciej w nocy, dom śmierdzi ledwo unikniętym niebezpieczeństwem, spalonym materiałem frotte z ewidentną domieszką poliestru i nadpalonym plastikiem, ja koję nerwy zieloną herbatą i wiem, że już na pewno nie zasnę, Starsza winna tej całej historii uważa się za bohatera, bo przecież rzuciła płonący ręcznik pod prysznic, pomijając, że przedtem rzuciła go na lampę. A zapachu nie czuła, bo ma katar. 
Tja… i pomyśleć, że los mógł minimalnie zmienić scenariusz- Starsza mogła wyjść z pokoju, zostawiając tam śpiącą Gusię, od ręcznika zajęłaby się lampa, pościel, dywan, zasłony, ja spałam… 
A kysz, kysz!!! 
Pootwierałam okna, mroźne powietrze wpada bezkarnie, dzwonię zębami z zimna i ze strachu, wpół do czwartej, zaczął się mój poniedziałek.
Li.

26 Responses to Jaki poniedziałek, taki cały tydzień?

  1. Nieznane's awatar Li pisze:

    Ania, ja jednak widzę pewną różnicę, ale wzdycham:)

  2. Nieznane's awatar Ania M. pisze:

    Moja refleksja troszkę z boku. Kiedyś w środku nocy obudził mnie rozpaczliwy krzyk mojego szczurka (a szczury na co dzień posługują się zaledwie ultradźwiękami, więc z naszego punktu widzenia są nieme). Helmut wisiał na swojej kulawej już wtedy nóżce, zaczepiony o pręty pięterka klatki, trzymając się kurczowo łapkami. Zerwałam się i jak automat pobiegłam mu na pomoc. Potem tuliłam przez dwie godziny drżącego Helmutka.I miałam straszne poczucie winy i żal do siebie – za to, co się NIE stało. Bo mogło to wydarzyć się w jakiś dzień, kiedy nie było mnie domu. Ile by tak wytrzymał? Jak długo by cierpiał? Dlaczego nie pomyślałam, że schodki i pięterko stanowią zagrożenie dla takiego staruszka? Zlikwidowałam pięterko.To trochę a propos nocnych alarmów i myślenia, co by było…

  3. Nieznane's awatar Li pisze:

    Ja na szczęście nie mam mikrofali:P Jeden problem z głowy mniej:)

  4. Nieznane's awatar Agatha pisze:

    Li, grunt że nikomu nic się nie stało, a lampę teraz kupisz nową i ognioodporną ;-))). A kto odważył się ugotować jajka w mikrofalówce? Efekty specjalne w postaci brokatu z łupinek jajka trzeba zdzierać szpachlą, ewentualnie zakupić nową mikrofalówkę ;-P. Moje dzieci mają w tym mistrzostwo świata ;-)))).

  5. Nieznane's awatar ona3569 pisze:

    Jak u Hitchcocka….najpierw trzęsienie ziemi, w tym wypadku pożar, a potem napięcie wzrasta-cały tydzień przed Tobą, hahahaPozdrawiam.E.

  6. Nieznane's awatar panistarsza pisze:

    Też spaliłam jajka. Boże, co za (excusez le mot)smród! I też strzelały. A było ich 10, to było w Wielki Piątek, miały być z nich pisanki, więc gotowane były z łupinami cebuli :((

  7. Nieznane's awatar Li pisze:

    A wiesz, nie ma to jak zostawić gotujące się jajka, jak się wygotuje woda to strzelają sobą po całej kuchni, przeżyłam takie bombardowanie, to wiem:)

  8. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Moja córka, studentka mieszkająca sama na stancji, wstawiła na gaz garnek z makaronem o 23. Była tak zmęczona, że czekając aż się ugotuje, zasnęła – rano o 6 obudził ją strażak – szukając przyczyny dymu i zapachu spalenizny w całej kamienicy. Dziękuje Bogu, że zyje. To cud, że woda nie wykipiała i nie zalała płomienia. W życiu różnie bywa… Cieszmy się kolejnym podarowanym dniem… Ewa

  9. Nieznane's awatar elw pisze:

    Nie !!!! Głośno mówimy NIE takim poniedziałkom. Li proszę na szybko jakaś maseczka, kaweczka, książeczka i mówimy RELAX, to tak będzie cały tydzień tylko musisz tak robić ;-).No to teraz masz ręce pełne roboty….trzymam kciuki, bo plan trzeba zrobić ;-).elw

  10. Nieznane's awatar Li pisze:

    właśnie wstaję do życia z potwornym bólem głowy, to zapewne skutek akcji gaśniczej:))

  11. Nieznane's awatar e-v-a pisze:

    Wspolczuje przezyc o swicie.Przydaloby sie cos na skolatane nerwy.Zycze dobrego dnia.

  12. Przynajmniej wiem, co Ci kupić na prezent imieninowy. Piękny, błyszczący, pachnący nowością zestaw… gaśnic przemysłowych ;D

  13. Nieznane's awatar Aniaha pisze:

    powiało zgrozą faktycznieale tak logicznie – co ma poniedzialek do reszty tygodnia? przesądy, wcale nie musi taki byc

  14. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Nieciekawy początek tygodnia! Jednak trzeba mieć nadzieję, że wyrobił normę za cały tydzień, również za "wtorek-potworek". Bardzo ci tego życzę!Klarysa

  15. Nieznane's awatar viki pisze:

    Li,a mi się śniło dziś w nocy, że byłam z moją mamą i córką na jakieś nieudanej imprezie urodzinowej dla dzieci,i w pewnym momencie patrzę, a za oknem jest chyba Twoja uliczka i kamienica. Starałam się odczytać nazwę ulicy i stwierdziłam ,że tak to ta – " Na Skarpie" hahahaha. I z radością pokazywałam mamie Twój taras,który, jak to we śnie wszystko jest możliwe, był od ulicy. Potem znalazłam się w Twoim mieszkaniu, była Karolcia i Ty, i koty, ale nie byłam mile widzianym gościem:)i se poszłam ….hmmmm a tu ten pożar:)Li, tydzień będzie po prostu gorący;)

  16. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    jest dobrze, będzie dobrze, trzeba wyrzucić czarne myśli. anioł trzymał dobrze straż. Coraz bardziej Cię lubię i szanuję:), przeczytałam wcześniejsze Twoje wpisy.sosnowiczankakażdy ma prawo do swoich poglądów, tak jest. Ty tu szefujesz. mamy podobny zawód ( ja ten głupszy w rankingu zawodów prawniczych:))

  17. Nieznane's awatar baa pisze:

    Li, posyłam dobrą energię, cieszę się, że żyjecie. podobno dobrze jest w takich momentach nie opanowywać drżenia i dygotu, pozwolić na nie, to ciało radzi sobie wtedy z traumą.dobrego tygodnia :)

  18. Nieznane's awatar Tarsis pisze:

    No ladnie ! Dobrze, ze tak sie skonczylo !!Moj poniedzialek, tez do dupy, i beznadziejny, i w ogole bleeee :-P

  19. Nieznane's awatar Li pisze:

    Sylwia, napisz na maila, może coś mogę pomóc, przynajmniej go odwiedzić i zanieść mu coś do szpitala?

  20. Nieznane's awatar ingrid pisze:

    Li, ciesze sie, ze zyjesz/cie!Prawde mowiac zdziwilam sie widzac ruchy na Twoim blogu o tak nietypowej godzinie.

  21. Nieznane's awatar Lola pisze:

    Nie, jak juz w poniedzialek sie cos "ciekawego" wydarzy to masz na caly tydzien spokoj. ;)Ja tez dopiero brnelam przez "komcie" spod ostatniej notki. Sie dzialo. ;)

  22. Nieznane's awatar Sylwia_P pisze:

    Zecydowanie romans na skołatane nerwy lepszy, ale obawiam się, że nie bardzo mi pomoże.Nie mogę się na niczym konkretnym skupić…Mąż wyjechał z środy na czwartek w delegację, miał wrócić w sootę w nocy. Niestety w sobotę wylądował w szpitalu, notabene w Twoim mieście i na dobrą sprawę nadal nic konkretnego nie wiem. Martwię się o niegoCałe życie muszę przeorganizować…Słow mi brak na te wieczne problemy

  23. Nieznane's awatar Li pisze:

    Sylwia, lepiej poczytać jakiś romans;-)

  24. Nieznane's awatar Sylwia_P pisze:

    Witam Li, całe szczęście, że skończyło się na strachu.Nie mogę spać już od ponad godziny, chyba za dużo problemów…Jak na razie herbata mi nie pomogła.Ale dzięki temu przeczytałam wszystkie komentarze pod Twoją wczorajszą notką.Miłego poniedziałku

  25. Nieznane's awatar Li pisze:

    no to witam ten poniedziałek, witam:)

  26. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    najwazniejsze ze nic sie nie stalo i nadal wszyscy moga przywitac poniedzialek