Nie ma co nakręcać spirali złości, łatwo można stracić kontrolę nad swoimi słowami.
Ustalmy, że to już koniec! Basta!
Słowo troll znika z tego bloga i komentarzy, zmiażdżymy ich naszym pełnym pogardy milczeniem.
Nie będę wdawać się pyskówki z tą hołotą, bo po pierwsze- i tak jestem lepsza, więc nie mam satysfakcji ze zwycięstwa, a po drugie- tyle życia czeka na opisanie!
Moja wściekłość znalazła wczoraj szerokie ujście i teraz mogę całkiem spokojnie wypijać drugą kawę.
Tych, którzy są daleko od szamba internetu muszę przeprosić za poziom i wulgaryzmy-adekwatnie co prawda użyte do sytuacji, niemniej jednak niskich lotów.
Tych, którzy wiedzą i kroczą ze mną ramię w ramię, mocno ściskam, dziękując za wsparcie.
Wszystkich, którzy stoją po jasnej stronie życia i trzymają za Joannę proszę o wysyłanie dobrych myśli w Jej kierunku. Nie piszcie jednak do mnie maili w Jej sprawie, za Jej plecami nie będę udzielać żadnych informacji, aczkolwiek rozumiem Wasz niepokój.
Będzie chciała, to sama napisze co jej w duszy i ciele gra.
Będzie chciała, to sama napisze co jej w duszy i ciele gra.
A teraz sprawa organizacyjna, aczkolwiek przykra.
Pamiętacie Sylwię? Do dziś kilka osób regularnie jej pomaga.
A życie znowu dało jej w kość- ledwo wróciła z małym Sebastianem po jego operacji do domu (pisałam, że dziecko ma po sześć palców na każdej kończynie?), to ośmioletni Krystian wracając ze szkoły wpadł pod auto i leży połamany i zagipsowany. Nieszczęścia u niej chodzą czwórkami.
A do tego wczoraj przyszedł komornik za niespłacone kredyty zaciągnięte przez jej niecnego męża.
Zajął jej konto oraz alimenty jakie przyszły z Funduszu. Zanim odkręcimy sytuację minie trochę czasu.
A najgorsze jest to, komornik znalazł ją przez mojego bloga- wrzucił w wyszukiwarkę jej imię i nazwisko, a tu adres wynajętego mieszkania podany jak na tacy. Zainteresował go tylko adres, wszystkie inne informacje co do jej ciężkiej sytuacji pominął. Ot, komornik. Bezduszna i cyniczna istota, zapytał czy odprowadziła podatek od darowizny. Dodajmy więc, że podatkowo niedouczona istota.
W każdym razie- gdyby ktokolwiek chciał Sylwii pomóc, to kontaktujcie się ze mną na maila. Znajdziemy sposób na przekazanie jej pieniędzy, szanowny Panie.
Dziś środa- a środa-urody doda!
Li.

Biednemu wiatr w oczy…
hm, u mnie laptop stoi podłączony i za stacjonarny robi :|zanim go odłączę od kabli i zaciągnę do sypialni , to się mnie już odechciewa go brać.życie..:*
Li, sprawdź pocztę, proszę
Tak. Wiem.
moj jest malutki…ide Mezowi obrac ziemniaki do tego wczorajszego kurczaka, dobranoc moje mile, odpocznijcie
Aniu, zawsze mozesz sie przytulic, wziac go w objecia…
jest śliczna, już po "listach' Ci to Aniu mówiłam
A jam mam tylko stacjonarny…, ech, życie…
Li, mysle, ze powinnas odpoczac. To poprostu przepracowanie jest :D.
Fajnego faceta miałam dziś w nocy w łóżku. Ale był ciepły!Nieco szorstki i kanciasty, gdy będę szukać sobie nowego, to poszukam bardziej okrągłego i mięciutkiego, takiego Misia…..Ciągle szeptał mi coś do ucha, ale tak cichutko, że słyszałam tylko jednostajny szum, jak szum morza, kocham ten dźwięk. Trochę jest schematyczny- jak sobie ubzdura jedną pozycję, to tak w niej trwa całą noc, żadnej fantazji w tym zakresie….Dużo o mnie wie, tyle tajemnic mu już powierzyłam i moje życie zawodowe też jest mu znane. Przyznałam mu się nawet do stanu mojego konta.I wie ile razy sprawdzam pocztę i z kim flirtuję na gg. Nie wstydzę się przed nim niczego. Mogę być szczera do bólu i kłamczucha, skromna i rozwiązła, rzeczowa i bujająca w obłokach, romantyczna i tęskniąca, mogę być bez makijażu i w maseczce, a on nie dziwi się, czemu jest zielona.Mogę sobie przy nim siedzieć nago, trzyma się w ryzach, nie robi to na nim wrażenia.Mój nocny towarzysz, ciepły i świecący jak UFO.Sypiam z laptopem. Co za porażka…
Zasypiam… jeszcze tylko napiszę Ci z kim…
No to śpij dobrze. Konferencja była krótka, lecz intensywna.
To znaczy idziesz coś zjeść?
Jezu, oczy mi się zamykają, ściskam Was mocno i dobrej nocy!
Po Colinie…, że tak powiem.
Ha!
No to po ptakach…, że tak powiem.
ingrid, pół lodówki już opędzlowałam;) Spoko, na głodniaka nie zasnę!
Przychylam się.
wiadomo, że śliczności! Właśnie patrzę na rozwalonego w moim łóżku psa, doprawdy- co tu marzyć o Colinie, jak ja psa z łóżka wyrzucić nie potrafię;-)
dobranoc, tylko najpierw cos zjedz!do lozka, bez obiadu, kolacji…zgroza
Li zdecydowanie powinnas cos zjesc! ja nie moge zasnac jak jestem glodna…
A jak podobało ci się zdjęcie Chichuachuy (MMS)?Dziś rozbawiła mnie a propos psa sąsiadka, mówiąc: moi znajomi też mają takiego "czilauta" (swobodna transkrypcja)
Jest super, ale to już mówiłam Ci wiele razy. Oczy mi się zamykają, a rano wcześnie wstaję, wiadomo- czwartek nic- nie- wartek, a piątek to wczesny dnia początek:) Wieczorem przyjeżdża do mnie gość, muszę się przygotować, ściany podmalować i takie tam. Dobrej nocy!
Ciche bębnienie to oksymoron.
Będę bębnić cicho.
Bębny mnie irytują, szczerze powiedziawszy. Wywołują niepokój!
jest Tosią, która zamienia się w "rockendrolówę"
A niech sobie będzie i co z tego, jak jest cudowny…mniam:)
O widzę, widzę Ją:))
No kurcze, żeby bębnić. Zawsze chciałam.
Colin jest przereklamowany
A ten bęben to po co?
Ania, rany boskie, powiedz mi, dlaczego nie uważa tak jakiś przystojniak w typie Colina F.?;-)
To zdecydowanie nie jest kołysanka.
No i już widzę, że nie jest:)
Ania, tak jest, ale pod warunkiem, że to będzie kołysanka:)
Ale cieszę się, że jesteś, nie masz pojęcia. Noc bez Ciebie to żadna noc.I wiesz co, jutro idę na zumbę.I kupię sobie bęben, taki, w który uderza się dłońmi. To postanowione.
Li, jak masz ochotę, zobacz teledysk: http://www.youtube.com/watch?v=WYQb77VIZ0Q. Wesołe i może wypatrzysz tam kogoś znajomego:)
Ania, z łóżka mam wyjść? Never! :)) Jestem tak zmęczona, że zasypiam na leżąco, cha cha…
Ingrid, piszesz…smakowicie.Li, wyłaź.
Nie ma nowego posta, bo właśnie przed chwilą skończyłam pracować! Od rana! Uważam to za dużą przesadę i w weekend nie kiwnę palcem.Czy Ty chcesz mnie wykończyć? Dziś nawet nie jadłam obiadu, moje dzieci też nie, ale sprawdzałam- żyją:)
Li, nie widze nowego posta wiec pisze tutaj. Dzisiaj z przyczyn ode mnie niezaleznych (czyt. lenistwo) nie gotowalam. Jednoglosnie (chlopcy + ja) wybralismy restauracje meksykanska. Papryczka chili nadziewana krewetkami i serem, panierowana, w pysznym zielonym sosiku oraz ryz i refried beans (taka ciapka z fasoli, ale pyszna) :). Wszystko popite margarita, achchch!Bylo pyszne. A najberdziej lubie to, ze nie ja gotowalam :D.
Ja mam dzisiaj post chyba specjalnie dla Ciebie :D
dobrej nocki:)
a ja wykupiłam, abonament na http://www.kinomaniak.tv i też nadrabiam zaległości:)
i idę spać, dobranoc!
A ja jutro idę do kina. Tydzień bez kina to tydzień stracony :)
no ja tylko, o tak , ze ten tego, ani mi się śni nic więcej!!!zaczęłam oglądać nowego Sherlocka i wyłączyłam, Kod nieśmiertelności i też mi coś nie pasowało, mam nadzieję, że ten skończę :)
dęs mi tu di ęd of laf…na trzeźwo, koniecznie na trzeźwo.
viki, to temat tabu na dziś:)
A mogę Krzycha Krawczyka?
Li:)coś pikantnego?mówisz, masz:)ja robię lody codziennie:)zamrażam soki w foremkach zakupionych w IKEA ;Pwiem, to sorbety, ale księżniczka Amelia zachwycona a co do moich sił, tom dziś markotna i zupełnie do dupy :/oglądam 'Autor widmo', cieszę się, że Chustka się pojawiła, tam też temat trolli, ale po akcji u Ciebie już mnie dość zmęczył , że nawet gadać mi się nie chce, ale jak widziałam, dziewczyny dają radę :P Zresztą pewnie to te same dupki i tu i tam,więc już znają nasze zdanie :))
No, popatrz, Li, jaki dowcipny anonimek. Ti, ti, bobasku.
Puść jeszcze coś wesołego. Na przykład Cohena.
Ugotowałam sobie przed chwilą budyń śmietankowy. Z proszku, ale dodałam maliny z przetworów od mojej mamy. I też za nią, kurcze, tęsknię! Nie wiem jak świat – ale ja na pewno mam dzień tęsknoty.
Ech, wymyśliłam sobie:)) A wiesz, ja do dziś używam określenia małej Karolci wystrojonej w nadmiar biżuterii:"dla ładności". Ale nie możemy żałować, że nasze dzieci rosną, choć oczywiście robią to za szybko:)
No proszę… A wiesz, że można coś odszyć, a drzwi mogą być przytwarte. A koczy ota są zielone. tak mówiły, jak były małe.
dostałam! Ale odpiszę już jutro, palce mi nie nadążają za myślami
Zjadłabym loda… a propos mrożenia
oraz typowa amerykanska lodowka/kuchnia to mrozonki i inne gotowce
w moim domu? NIGDY :D
A ja sie wyjatkowo nie ciesze :).Jestem na zwolnieniu i moglabym dluzej,ale nic z tego.Dostalam moze mojego maila?Cos mi poczta szwankuje.
ingrid, burzysz moje wyobrażenie Ameryki. A kiedy będą hamburgery i frytki? :D
A widzisz, przecież dziś jest Światowy Dzień Tęsknoty, nic dziwnego że dziś tęsknisz bardziej:)
pieknie podsmazone palki z kurczakow na patelni grillowej upieczone nastepnie w piekarniku (wczesniej sie marynowaly w soku z cytryny, oliwie ziloach i czosnku), ziemniaczki i kalafior:jade ze swoim zwierzyncem na pilke nozna, wiec zyczac wszystkim milego wieczoru/nocy oddalam sie :).
Byłam dziś u starszej córki. Ma tylko 22 lata, a już tak dawno nie mieszka z nami (choć w tym samym mieście, ale nie widziałyśmy się ponad miesiąc). Wydaje mi się, że jej czasy domowe to już jakaś inna epoka. Dziś jakoś szczególnie za nią tęsknię.
OK:)
ech, moje pikantne ochoty sprowadzić do chili, porażka:))
A kto nie musi od poniedziałku do pracy? Na szczęście pojutrze już piątek, wyjątkowo się cieszę!
Ania, rano odbiorę, bo wyłączony telefon leży gdzieś na górze, nie chce mi się wychodzić z łóżka:)
Witam o zwyklej porze:) Niestety,ta pora bedzie tylko do niedzieli,bo od poniedzialku musze do pracy :(
Li, wysłałam Ci coś MMS-em :)
Ok, to doprawionych papryczką chili, jeśli lubisz, to dostarczę Ci, suszoną własnoręcznie, w kawałkach nie jakiś tam zwietrzały proszek …
akurat mam ochotę na coś pikantnego:P
pa, słodkich snów :)
gadajcie, ja będę Was wpuszczać przez ogród.
jakoś jestem zmęczona, trochę bledsza, trochę bardziej milcząca…:)poczekaj aż wpadnie tu viki, ona ma niespożyte siły:)
Puk, puk! Czy można na herbatkę? Sorry, że w piżamce i szlafroczku, ale jaka pora dnia taki strój ;))). To jak, wypijemy herbatkę i pogadamy o Sylwii w 4 oczka? ;)))))
przecież o życiu można rozmawiać w każdym odzieniu, a nawet i bez… :)
Nałożyłam obowiązek wchodzenia w krawatach,a klient w krawacie mniej awanturujący się:) Cisza, spokój, pełna kultura. A ja sobie coś tam dłubię i piszę.
gdzie się podziały tamte prywatki, gdzie te dziewczyny?
Oj tam, jest komornik i taka jego podla robota (pewnie tez jest zywicielem rodziny), ale jest tez Li i jej czytelnicy, ktorzy pomagaja Sylwii, wiec jest rownowaga w przyrodzie.
Witam.Mnie tez doluja zle wiadomosci,wogole beznadzieja tego swiata doluje.Li,pisze maila,mam nadzieje,ze dojdzie.
ojtam, ojtam, przynajmniej jest cudowny spokój :)
ja chyba nie mam siła na dźwiganie dziś kiepskich wiadomości. W mózgu palą mi się zwoje, i chcę do domu….może tam nastąpi reaktywacja i dalej będę się spalać. Dlatego cichutko powiem do widzenia, wszystkim życząc miłego popołudnia….zaznaczę miłego ;-))).
Zabroniłaś "pogawędek" o riff-raff i popatrz, jak ilość komantarzy spadła. Wywodzę stąd, że jest to jednakowoż niby niewdzęczny acz wyjątkowo nośny temat ;D
Oj LI… widzisz czym skutkuje podawanie prawdziwych danych w necie…:) Mój maż został odnaleziony przez firme prawniczą za długi nie swoje ( nazywa sie przypadkowo tak samo jak poszukiwany i indykowany) i od razu z grubej armaty – pismo z kancelarii prawnej ( renomowanej a jakze !!) a po odwołaniu i tak komornik !!! Ledo nam się udało…ledwo…uratowało nas tylko to, że mąż był odnaleziony jako członek stowarzyszenia ( gdzie działał non profit) a nie jako pracownik. Jak w Procesie Kafki…Niech ta ACTA może jednak zadziała…:)Ariadna
"Dziś środa- a środa-urody doda! " Oby to prorocze było, bo zaraz lecę do fryzjera!
Rzekłaś – masz :)
wszyscy mają dosyć paskudnej atmosfery na fajnych blogach. Smutne