Niedziele wieczorem nie mają już w sobie uroku wolnego dnia, bo dotknięte pośpiechem poniedziałku zmuszają do zaglądnięcia do kalendarza i podjęcia bezskutecznej walki z ogarniającym zniechęceniem.
Potrzebuję odpoczynku i innego nieba, potrzebuję!
Wydarłam losowi wolny tydzień, licząc na wyjazd z Krakowa, a tu moja Młodsza wierna długoletniej tradycji nie przerwała jej i w tym roku- zaczęły się ferie, zaczęła się choroba.
Najpierw jej, a teraz i moja.
No to leżymy.
I nie mamy ochoty na nic, tylko na rozczulanie się nad sobą, na picie herbatki z imbirem, na otulenie, na ciepło, na łogólną niescęśliwość i pochlipanie sobie.
Katar jest, bolące gardło jest, kaszel jest, ogólne rozbicie jest, poczucie samotności jest, to zestaw murowanego złego samopoczucia, nikt i nic mi nie pomoże, bo ja od czasu do czasu muszę być nieszczęśliwa, smutna, opuszczona i rozczulająca się nad sobą.
Bo jak nie ja nad sobą, to kto nade mną?
Tylko niepokoi mnie to, że coraz częściej wpędzam się w stan (samo)rozczulania, muszę znaleźć na niego antidotum zanim w nim utknę i zgorzknieję jak źle przyrządzona cykoria.
Li.

Lubię tego bloga! Ot tyle co miałam do powiedzenia.
Li, wykuruj się – ale tak "na zicher". A (samo)rozczulanie się jest potrzebne – któż o nas zadba tak, jak my same? Zdrowiej Li. I zdrowia dla Was (!) życzę.
Li, mam coś dla Ciebie na poprawę humoru i samopoczucia :)http://www.joemonster.org/art/17748/Koty_w_malarstwie_klasycznym
Od pewnego czasu wiem co Tobie dolega kochana, i to wcale nie jest samorozczulanie… A teraz to przeziębiona jesteś. Zdrowiej i dbaj dalej(o siebie też). Ola
A witaj Li w klubie.Zaczęły się ferie i tym samym moja czterolatka rozłożyła się. 6 tygodni chodzenia do przedszkola bez grama kataru, ferie – gorączka.PzdrMonika
cóż począć, auroro, cóż począć… stare dobre czasy…;))))
Szanowna LiCzy poswiecisz mi 10 minut (najchetniej na skypie)?Mam sprawe, taka "w imie wyzszych wartosci", niesprawiedliwosc i oszustwa nie daja mi spac, wiem, glupiamWydaje mi sie, ze moglabys mi poradzic, czy jest w ogole sens poruszania nieba i ziemi:(haris.ania@gmail.com
Kuruj się i nie daj się! Jak mawiamy sobie z koleżanką: no kto da radę jak nie my?Klarysa
Oesu, nienawidze niedziel !!! :-O
Viki, żeby tak zakwasy pamiętać…no no ;D
Li Twoja żmija u Chustki była ;-).Sama zresztą ją polubiłam ;-).
Z tego, co pamiętam, na zakwasy najlepszy jest seks :P
Z tego, co znam się na medycynie;D na zakwasy najlepsza setka wódki lub dwie pięćdziesiątki tegoż samego:D oraz masaż.
:D Na pewno do mamy podobna….ładna.Spadam panny, obowiązki wzywają pomimo dolegliwości. Li – śpij dobrze, u Ciebie już po pólnocy…
Nie….:) Starsza córka.
To ty?
dzieki, znajde sobie roast w Costco
Przeróżne kawałki, czasami schab (pork loin), czasami roast. W Costco można kupić takie poczwórne paczki – często tego używam.
No bo ja nieśmiało zapodałam Paniom drogim kolejny odcinek muzyczny. Mniej więcej od połowy taka jedna długowłosa z tatuażem: http://www.youtube.com/watch?v=oRuD9hTUnNc
Aniu jeszcze nie, bo przeciez ciagle siedze w necie :Ddo Ciebie to sie odezwe w sprawie tej szynki co to ja sama gotowalas;jaki kawalek swini kupujesz w sklepie, tzn. jak sie to po angielsku nazywa?
gdzieś krążą na światłowodach, samotne, bez przydziału… Nic nie majstrowałam, przysięgam! Gdzież bym śmiała:P
Wpadły w szczelinę między moderowaniem a niemoderowaniem?
Przecież nie moderuje…
Ania, nic nie kasuję, zwolniłam przecież blokadę! W spamie też Cię nie ma, widocznie się nie opublikował. Czasem tak się zdarza!
memu tez sie stalo, zlozylam to na karb niedyspozycji Li…
Ingrid – widziałaś już Rodzinka.pl?
Li, co się stało jednemu komentarzu memu? Czy uznałaś, że był jakoś za bardzo?
Gruszka musi być słodka, dojrzała…taka co jak kroisz to sok się z niej leje…słodki sok..cholera, chyba się pchnę do sklepu po cykorię, pomimo bólu…
nikt mnie nie chciał w tym IC, więc sobie wróciłam grzecznie do domku :)
dzieki dziewczeta za inspiracje!
O, Sylwia, znaczy się dojechałaś szczęśliwie:)
Ja z kolei z jakimkolwiej pleśniakiem, gruszką, orzechami i zieloną pietruchą…
Li, zdrowiej szybko, a dobry nastrój wróci :)
jadalny:)
Hmmm… gruszka. A jaki gatunek?
Echo, nie cierpię rosołu, nawet jak umieram:)Ale jak masz coś co sprawi, że następny tydzień będzie inny od poprzedniego, to poproszę! Inaczej oszaleję!
Li, przywieźć ci rosołek? Jak jestem chora, marzę o rosołku, choć normalnie nie cierpię! Albo jakaś inna zachcianka?
A ja robię z gruszką, gorgonzolą, śmietaną i szczypiorkiem. Na imprezach znika natychmiast :)
Ja niby też, za jednym wyjątkiem: nie wiedziałam, że mam ten mięsień :D
Proponuję założyć elitarne Koło Gospodyń Blogowych. I jaki super skrót wychodzi :DD
Ania, zapamiętaj jedno: na zakwasy nigdy kąpiel Ci nie pomoże, a wręcz przeciwnie. Weź prysznic, najlepiej naprzemienny. Uwierz mi- tyle razy zaczynam ćwiczyć od początku, po długiej przerwie, że o zakwasach wiem wszystko:D
Oj, może sobie ten cholerny mięsień powinnam wanną z gorącą kąpielą potraktować? Niezła myśl.
Z jabłkiem też jest pyszna.
Aniu dzieki, zrobie tak kiedys; do tej pory robilam z utartym jabkiem sokiem z cytryny i oliwa.
to sie wymocz w czyms pachnacym!ja kontynuuje ze Starszym rekodzielnictwo na temat: Walentynki; 24 dla dzieci, 5 dla nauczycieli – a niech ich jasna cholera z roznorakimi swietami, za 2 tygodnie dzieci maja przerwe w szkole z okazji rodeo!!!
Cykoria – z cząstkami pomarańczy lub mandarynek, dokładnie obranymi z błonek.
Wiesz co? właśnie pomyślałam, że gorzki smak cykorii można wyeliminować moczeniem w ciepłej wodzie, a moje złe samopoczucie topię w wannie pełnej gorącej wody:)Może i daleka to korelacja, ale przy odrobinie wyobraźni…
uwielbiam cykorie!jak robisz?cos mi mowi, ze zgorzknienie Ci nie grozi :D