Wino, kobieta i kot.

Życie czasami bywa znośne, że zacytuję Szymborską, bo jakoś chyłkiem i chyżo opuściły mnie złe wciórności, a po udręczonych trudem codziennej egzystencji członkach ciała rozlał się błogi spokój. 
Zakwasy przyjdą jutro. Wieczorem solidnie poćwiczyłam i endorfiny zaczęły działać. 
W związku z powyższym zmienił mi się punkt widzenia z dennego porannego na pogodny wieczorny.
Oczywiście i niewątpliwie tłumnie tu bywający nieżyczliwi, którzy z uporem godnym lepszej sprawy uważnie studiują moje słowa,  złożą moje na-stroje na karb niestabilności emocjonalnej i takich tam innych. 
Ale  czy w tym momencie ich zdanie ma  dla mnie jakiekolwiek znaczenie? 
Mam dobre czerwone wino, wyszłam spod prysznica, przytulność domowa ogarnęła mnie swoim urokiem, Bobcio leży obok mnie i ma minę szczęśliwego kota.
A co na to Lec?
Nie każdemu z życiem do twarzy.

Ja też mam minę szczęśliwego kota, bo to mina godna naśladowania. 
Pomruczę sobie wieczorową porą, poczytam, popiszę, porozmyślam, położę, przytulę do poduszki, pomarzę przedsennie, a jutro już będzie środa. 
Wstanę rano, spojrzę za okno, zrobię sobie kawę i będę mieć dobry dzień.
Bardzo, bardzo dobry dzień!
Tak postanowiłam i tego będę się trzymać, przecież nie złamię obietnicy zadowolenia z życia danej samej sobie!

Najważniejsze to mieć plan!
A co na to Lec?
Dmuchając na zimne, można ostudzić własne zapały.


Daję sobie prawo do chwili słabości, bo jestem człowiekiem.
Spadam w dół, poleżę tam chwilę i znowu pnę się do góry.
A co na to Lec?
Nie marnujcie energii zrodzonej ze staczania się. 


No!
Li.

37 Responses to Wino, kobieta i kot.

  1. Nieznane's awatar Ania M. pisze:

    Uśmieszek miał być okrągły :)

  2. Nieznane's awatar Ania M. pisze:

    Dobranoc :}

  3. Nieznane's awatar Ania M. pisze:

    W mojej pracy, jak wiesz, czytam. Już dawno nie napisałam nic swojego oprócz paru wierszy (bez obaw postaram się nie wkładać ich na bloga). Dlatego chyba potrzebowałam tej formy ekspresji.Wiesz, swoją drogą redagowanie to też nałóg. Niedawno, gdy dostałam do podpisania umowę z kliniką na wykonanie operacji (mojej ręki), odruchowo poprawiłam błąd składniowy, używając fachowych znaków korektorskich. A byłam tak stremowana, że w ogóle nie widziałam treści:)

  4. Nieznane's awatar Li pisze:

    Rozumiem i zrozumiałam przesłanie. Nie jestem tylko pewna, co do tego, czy sprawdzą się na blogu. Ale ja nie jestem autorytetem, regularnie czytam tylko kilka blogów, a na kilka zaglądam od czasu do czasu. Bardziej mnie cieszy pisanie swoich tekstów, niż czytanie cudzych, niestety…:)

  5. Nieznane's awatar Ania M. pisze:

    Wiesz, w bajkach umiałam powiedzieć o sobie to, co normalnie nie przechodziło mi przez gardło albo nie znajdowałam na to słów. Albo musiałam pisać o jakimś symbolicznym zwierzu zamiast o mnie. Były bardzo autodiagnostyczne. Wyciągały różne rzeczy na wierzch i pozwalały się z nimi mierzyć. Dlatego to właśnie było życie. Ale życie się zmienia i ja też. Zobaczymy, jak będzie. Jestem otwarta na doświadczenia – również na doświadczenie porażki blogowej :)

  6. Nieznane's awatar Li pisze:

    A co do bajki, to osobiście wolę czytać życie niż bajki. Ale ja to ja.

  7. Nieznane's awatar Li pisze:

    Mam podejrzenia, że trochę jestem:P

  8. Nieznane's awatar Ania M. pisze:

    Będę czujna. A Ty nie jesteś uzależniona?

  9. Nieznane's awatar Ania M. pisze:

    Wiem, pamiętam, ale to raczej taka metafora miała być. Zresztą to strasznie stare, z lat 90. Ale ciągle ją lubię. Myślisz, że na coś takiego jest miejsce w blogu?

  10. Nieznane's awatar Li pisze:

    Ania, wpadasz w kanał uzależnienia się od bloga, to naprawdę poważny nałóg:P

  11. Nieznane's awatar Li pisze:

    no właśnie Ci napisałam, do kota na dachu mam zbyt emocjonalny stosunek;-))

  12. Nieznane's awatar Ania M. pisze:

    Tak szybko pisałam, że aż literki pogubiłam.

  13. Nieznane's awatar Ania M. pisze:

    Ojej nie spisz? to napisz, czy podobała Ci sieębajka?

  14. Nieznane's awatar Ania M. pisze:

    Dobranoc, słodkich snów.

  15. Nieznane's awatar Li pisze:

    Kuchnia Borejków to mi pochlebia:))No dobra, to jeszcze nie idę spać. Pisz co gryzie duszę młodego blogera:))

  16. Nieznane's awatar Li pisze:

    I nie turbuj się- zalinkuję Cię i od razu ludzie Cię znajdą:) Muszę tylko przydybać mojego ulubionego administratora Krzysia, sama mogę wiele, ale linka nie dodam:) Ale najważniejsze jest to, by pisanie sprawiało Ci przyjemność. Na moim poprzednim blogu miałam motto- "piszę z radością, bez myśli przewodniej"! Całusy, idę spać.

  17. Nieznane's awatar Ania M. pisze:

    A poza tym zobacz – wielu czytelników ma własne blogi, a siedzą u Ciebie. Musi w tym coś być, jak w kuchni u Borejków, nikomu nie ubliżając :)

  18. Nieznane's awatar Ania M. pisze:

    Tak, taka pierwotna kipiel, protoplazma czytelnicza.

  19. Nieznane's awatar Li pisze:

    A z tym przychodzeniem na bloga, to nie mam pojęcia do dziś jak to działa. Jak ludzie mnie znajdują? Mam kilka tysięcy wejść dziennie, skąd one się biorą? Cześć to wiadomo-stali czytelnicy, ale ich liczba ciągle rośnie, musi być jakieś tajemnicze miejsce, źródło czytelników:))

  20. Nieznane's awatar Li pisze:

    Ania, blog obroni się wtedy, gdy jest prawdziwy. Jak będziesz udawać kogoś innego, to polegniesz, chyba że w tym udawaniu będziesz niezwykle konsekwentna i udawanie będzie Twoją kreacją.Mnie pisanie niezwykle pomaga. Na smutki i doły szczególnie:))I nie obchodzi mnie, że- jak to twierdzi moja matka- za bardzo się odkrywam. Nie piszę przecież nic złego, ani aż tak intymnego. Ale piszę tak, że wiele osób identyfikuje się z tym co piszę, osobiście uważam to za sukces:)

  21. Nieznane's awatar Ania M. pisze:

    Li, gdyby nie ty, nikt by jeszcze do mnie nie przyszedł.

  22. Nieznane's awatar Ania M. pisze:

    Czyli szósty rok. Czyli jakby prawdziwe więzi w świecie wirtualnym. Chociaż ten podział na real i wirtual jest chyba naciągany. Moje emocje są prawdziwe i tu i tam. A jak u Ciebie?

  23. Nieznane's awatar Li pisze:

    I pamiętam do dziś ten dreszczyk na widok pierwszych komentarzy:))

  24. Nieznane's awatar Li pisze:

    Ech, Ania rozczulający jest ten entuzjazm początkującego blogera. Czy wiesz, że niektórzy moi czytelnicy są ze mną od samego początku, tzn, jeszcze z czasów początku starego bloga? Grudzień 2006!

  25. Nieznane's awatar Ania M. pisze:

    Opcja nieliczenia własnych chyba nie działa wstecz, ale około 150 jest z innej przeglądarki niż moja.

  26. Nieznane's awatar Li pisze:

    ale z własnymi, czy nie?

  27. Nieznane's awatar Ania M. pisze:

    257 – dwie doby

  28. Nieznane's awatar Li pisze:

    A tak z ciekawości- ile masz tych wejść?

  29. Nieznane's awatar Li pisze:

    zaznacz sobie opcję nie liczenia własnych wejść:)

  30. Nieznane's awatar Ania M. pisze:

    I mam mnóstwo wejść na bloga. Głównie moich własnych ;)

  31. Nieznane's awatar Ania M. pisze:

    Tak… Wpadając w głęboki dół, można zobaczyć tam rzeczy niedostępne na górze. Czasem nawet złoża diamentów :)

  32. Nieznane's awatar Li pisze:

    I Tobie też! Tobie też!

  33. Nieznane's awatar Li pisze:

    Właściwie to nie wiem, co napisać… dziękuję? :)

  34. Nieznane's awatar Li pisze:

    Lec jest dla mnie życiowym przewodnikiem, nie ma dnia bez czytania jego myśli.

  35. Nieznane's awatar andziaos pisze:

    Dobrej środy Li.Po prostu dobrej:)

  36. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Li uwielbiam Cię czytać do poduchy.Niełatwo napisać coś ciekawego o zwyczajnej prozie życia.Temat mało chwytliwy i spektakularny…, a Ty robisz to znakomicie

  37. Nieznane's awatar Ania M. pisze:

    No proszę, nowa notka, a ja buszuję po starej :)Mądry Lec. To ostatnie hasło muszę sobie zapisać na ścianie.