Dziś nie będzie nowej notki, ponieważ mam plan odpisania na każdego maila (doliczyłam się 84-ch) zalegającego w mojej skrzynce. Dopóki nie odpiszę na wszystkie, notek nie będzie.
Wstyd mi doprawdy, że nie odpisuję od razu, ale zwyczajnie nie mam na to czasu, musicie mi wybaczyć.
Albo, albo.
Dłonie są już przygotowane- najpierw potraktowałam je peelingiem, potem dużą ilością kremu, a do pełni szczęścia dodałam im ulubiony kubek z kawą z mlekiem.
(Wczoraj moja Starsza doniosła mi budzący poczucie bezpieczeństwa zapas kapsułek do ekspresu. Dobrze wie, że bez kawy szaleję, wyszkoliło się dziecko w samoobronie, hehe…)
W domu mam porządek, koty są po śniadaniu, pies po wczorajszym wyczerpującym spacerze jeszcze nie wstał, za oknem szara niedziela, taka w sam raz, by wyjść gdzieś do miasta na obiad.
Ale to za kilka godzin, teraz otwieram skrzynkę i do liczby 84 dodaję jeszcze 5, naprawdę lubię dostawać listy, ale tę radość skutecznie zabija mi poczucie winy nieodpisywania, ech…
A co na to Lec?
Ludziom przydałby się czasem „dzień wolny od życia”.
Li.
