Przyjemnie spędzona sobota ukoiła smutki i dała znowu spokojnie zasnąć wspomnieniom.
Życie przechodząc przez nas musi czasem sięgać w głęboko ukryte sekretne miejsca bólu, przypominając nam o tych, których powoli zapominamy, bo przecież czas robi swoje pokrywając naszą z nimi przeszłość kolejną warstwą nowszych wspomnień.
Idzie wiosna i nawet gdyby przyszło jej do głowy sypnąć śniegiem, to już nic tego nie zmieni, czuję szybciej krążącą krew i ochotę na zmiany, choćby w postaci koloru ścian w salonie i w pokoju Karolci.
Pomaluję je sama, wielką mam na to ochotę, zmęczyć się, pochlapać farbą, a potem wezwać malarza do smug, cha cha… najważniejsze to mieć plan. Kusi mnie ściana na obrazy w kolorze ciemnego szarego fioletu, jakkolwiek to brzmi.
Wieczorem idę na „Dziewczynę z tatuażem”, to już ostatnie seansy, nie mogę sobie odpuścić tego filmu po zarwaniu swego czasu trzech nocy na czytanie „Millennium”.
Będzie dobrze, bo przecież nie może być inaczej.
Nie może, czary-mary!
A co na to Lec?
Dokąd zmierza życie? Tam gdzie Ty, dopóki idziesz.
Li.

W ciemności nie widziałam, Różę – tak.Zamarłam, popłynęły łzy (rzadko płaczę na filmach) – wstrząsający obraz.Nie żałuję.Babcia opowiadała mi o tych faktach, wiem, że tak było…Aczkolwiek gwałt na kobiecie mi się nie mieści, a gwałt na kobiecie z nowotworem tym bardziej…My mamy hospicja, tramale i morfiny – i prawa obywatelskie. I NFZ.Ona nie miała nic…Mam ten film ciągle pod powiekami.Nie, nie żałuję. Zdecydowanie.Filmy inspirowane faktami lub oparte na faktach są dla mnie najcenniejsze,Fantastyczne główne role…
Dziekuje Li, ze napisalas ze ani "Rozy" ani "W Ciemnosci" nie mozesz ogladac. Ja tez nie moge sie przemoc i myslalam ze jakas dziwna jestem :) Wiem co jest w tych filmach i nie mam ochoty ogladac cierpien, gwaltow, zdrad etc… Podobnie mam z "Czarnym Labedziem", nie do konca wiem dlaczego. Milego dnia zycze!
Anonimowy,nie chciałam tego pisać, ale masz rację z przykrością stwierdzam, że duża część ludzi to bestie, i my Polacy doświadczeni boleśnie przez wojnę, mamy duuuużo za uszami, co nie przeszkadza nam na oślep obwiniać wszystkich i wszystko dookoła. Staram się nie myśleć o tym, ale otaczająca nas rzeczywistość nie daje, scena polityczna- brak słów. Nie oglądam ostatnio TVN24 i innych dzienników, nie mam ochoty wciągać się w tę żenadę. Mam to wszystko gdzieś, wolę zająć się sobą, rodziną lub poczytać Li ;P
Wojna to wojna, rządzi się swoimi prawami. Mord ludności cywilnej, grabieże, gwałty są nierozerwalnie związane z działaniami wojennymi. Nie ma znaczenia narodowość. Rosjanin, Niemiec, Serb, Japończyk, Amerykanin, Ukrainiec… prawie każdy staje się wojenną bestią.
no właśnie ma być coś pomiędzy fioletem, a grafitem, sama jeszcze nie wiem, będę mieszać:) A teraz jest szarość z kroplą wrzosu, a może różu, w zależności od światła. Druga ściana jest dużo ciemniejsza, taka hm…omszała. Chcę ciemniejszej ściany pod obrazami, będzie lepszym tłem.
viki, pewne ludzkie zachowania mimo zmiany ustroju i tak trwają. Homo homini komuch est. Całusy, idę spać:*
"W ciemności" uważam za przeciętny film, jak ma zachwycać jak nie zachwyca?:)"Różę" obejrzałam i żałuję, bo jest wstrząsający i nie mogę łatwo go zapomnieć, dodatkowo nabrałam jeszcze większego obrzydzenia do ówczesnych komuchów, aparatczyków, karierowiczów, ruskich i pseudo-polaczków.. ciężko mi po tym filmie:( co do Millenium, to byłam niemal pewna Twojej opinii:)
Film mocny, momentami przerażający i wciskający w fotel. Smarzowski nie bawi się w kurtuazje ale ma swój niepowtarzalny styl
Nie pójdę na "Różę", tak jak nie pójdę na "W ciemności". Nie jestem w stanie. A szwedzkie Millennium oglądam na kablówce i już wiem, że podoba mi się bardziej niż amerykańskie:)
A widziałaś wszystkie 3 części szwedzkiej wersji? Jeśli nie to polecam "Zamek z piasku, który runął" oraz "Dziewczyna, która bawiła się ogniem". Rewelacja! "Różę" też widziałem – jeden z niewielu filmów, który spowodował, że jakieś sceny ciągle mam w głowie. Przerażający film…Pozdrawiam,g.
Bardzo fajny cytat z Leca, dziękuję i troszkę się witam, bom tu świeżak:) Pozdrawiam Mar
A ja dzisiaj byłam na "Róży" Smarzowskiego, to mój ulubiony polski reżyser. Nie jest to kino lekkie, łatwe i przyjemne ale za to szalenie emocjonalne. Film się skończył, na ekranie napisy, muzyka w tle a ludzie nie wychodzą rzucając się gromadnie do wyjścia jak to zwykle bywa, siedzą jak zahipnotyzowani wpatrując się w pusty ekran i to było REWELACYJNE
Ciemny szary fiolet czy fioletowa szarość? A jaka jest teraz, bo pamiętam tylko ogólne wrażenie (+), a nie chce mi się ryć archiwów.
Li pozdrawiam, nawet z Hanoi tesknie za Twoim pisaniem…:)Kasiulek
Hihihi ja też mam swoje Koło Gospodyń Miejskich i uważam, że bez takiego babskiego wsparcia nie można by ciągnąc wózeczka codzienności ;)Klarysa
moim zdaniem wersja szwedzka na głowę bije amerykańską,ale ciekawa jestem Twojej opinii,cieszę się, że wspomnienia zasnęły, a Ty wróciłaś:)buziaki
Ależ szwedzką wersję widziałam! Zachwyciła mnie, nawet o tym pisałam, tu: http://niedyskrety.blogspot.com/2009/12/jestem-bo-gdzie-mam-byc-jak-nie-tu-i-tu.htmlCiekawa jestem wersji amerykańskiej, na pewno jest różna, dynamiczniejsza, sensacyjna, chcę porównać.
czary Li, czary;)
idż pewnie i nie zawracaj
Li! Zacznij od szwedzkiej wersji filmu – po zarwaniu 3 nocy (tak jak ja) z Millenium to grzech zacząć od Finchera :-)
Słusznie.
Życie pozablogowe jest niezbędnym warunkiem życia blogowego;-)
Popieram i wspieram. O!A do mnie dziś przyjdą przyjaciółki na babski wieczór. Nasza grupa wzajemnego wsparcia zwana czasem Kołem Gospodyń Miejskich. Będę więc uprawiać intensywne życie pozablogowe :)