Po pozornym spokoju weekendu wpada we mnie robiący dużo szumu gwałtowny poniedziałek.
Krzyczy i rozrabia.
Wyjeżdżam na kilka dni. Niedaleko, bo do siebie.
Mam kilka niecierpliwych i niecierpiących zwłoki spraw pchających się do wyjścia z napisem „załatwione”.
Ale wrócę, takie jak ja, zawsze wracają.
I jest taki śliczny dzień, aż chce się wyjść z domu.
Oddaję auto do myjni. Zobaczymy czy klątwa czystego auta nadal działa.
Nie byłam w myjni od sześciu miesięcy, na stacjach ograniczałam się do mycia szyb, a tak uwielbiam ten porażający oczy blask błyszczącego lakieru i zapach czystości w środku.
I uprzejmie proszę o nieuruchamianie wyobraźni, jak wygląda moje auto przed myciem.
Nie wygląda, oj nie wygląda.
Miłego dla Was!
I uprzejmie proszę o nieuruchamianie wyobraźni, jak wygląda moje auto przed myciem.
Nie wygląda, oj nie wygląda.
Miłego dla Was!
Li.

znalazlam adres twojego bloga w komentarzu który pisałaś na blogu o gotowaniu, wchodzę ja tam a tam tak ciekawie…. i koniec bloga… a potem nowy- ten… też ciekawyPozdrawiamPs. tak poza tym to czasami piszę też z sensem :)http://mmojemalenstwo.blog.onet.pl/
ja dlatego nie myję okien ;)
U mnie też wspaniały, słoneczny poniedziałek się szykuje!Miłego wyjazdu do siebie, ja właśnie wróciłam…
Jednym słowem w Krakowie jutro deszcz od rana?KlarysaP.S. Pozytywnego załatwienia spraw życzę.
Li, mogę stawać z Tobą do konkursu na najbardziej brudne auto;PMyślę, że wygraną mam w kieszeni:)Wstyd mi, ale udaję, że nie widzę.Ubieram czarne eleganckie okulary i trochę pomaga:)
DZien dobry *macha lapa*Tobie tez milego :-)
ojtam, ojtam:P
Ja nie muszę sobie wyobrażać. Ja WIEM ;D
Uwielbiam zapach czystości… W sobotę zawzięłam się i wymyłam wszystkie okna (no dobra, nie wszystkie, pominęłam w łazienkach i pralni), wyprałam wszystkie firany, zwiesiłam je takie mokre jeszcze pachnące lenorem… Kupiłam bukiety tulipanów, wieczorem zapaliłam świece, nalałam sobie lampkę wina… Boże, jak czasem niewiele trzeba człowiekowi do szczęścia :-) Zaklinam wiosnę, niech już przychodzi, na razie nieśmiało stoi w progu, ale czuję ją nawet w mroźny jak dziś poranek. Pachnie już ziemia, bez ma pąki, tulipany przebiły się z 10 cm w górę. Kocica moja cały weekend szwendała się szczęśliwa po ogrodach…Li – to będzie dobra wiosna, zobaczysz :-)Załatwiaj, co trzeba, wracaj szczęśliwa!Dobrego dnia!K.
:) miłego!