Wiem, że nic nie wiem.
Wokół mnie chaos i ruiny, a we mnie narastający bunt i niechęć do ludzi.
Zamykam się w sobie, otulam pancerzykiem skorpiona i nieliczne życzliwe mi osoby proszę o wyciągnięcie mi z pleców noża wbitego przez bliską koleżankę, w imię biznesu.
Biznes ponad wszystko, pieniądze rządzą światem, ostatnich gryzą psy.
Poradzę sobie i z tym, ale smutno, cholernie smutno.
To co się dzieje w necie, zniechęca mnie skutecznie do jakiejkolwiek tu obecności, nie chce mi się pisać bloga, nie chce mi się odpowiadać na maile, nie chce mi się podtrzymywać kontaktów, nie chce mi się czytać innych blogów, mam serdecznie dość napastliwych postów na mój temat, podrabianego mojego nicka (tak, jak się okazuje, da się to zrobić) i komentarzy idiotek- lilki, rusałki z berlina i tym podobnych dziwnych, acz niezwykle męczących tworów. Nie mówiąc o jakże „przyjemnych” komentarzach wpadających do mojej moderacji, ach, ach, pewnie masz (nie)drogi komentatorze orgazm bez seksu, niech Ci idzie na zdrowie.
Nie muszę tego znosić, wystarczy przecież kliknąć w krzyżyk w prawym, górnym rogu monitora i adieu, arrivederci, praszczaj.
Mam dość moi kochani, mam tak dość, że nie żegnając się, wychodzę.
Trzeba będzie znowu popracować nad dystansem i nad rozwiązaniem mega problemów w tym moim cudownym, bezproblemowym, słodkim życiu.
Kiedyś wrócę, gdy kiedyś zamieni się już:)
A na dziś? Pamiętajcie o ogrodach i o Joannie, Ona jest moim światełkiem na tym świecie, moją nadzieją na to, że warto wierzyć w ludzi, moim wstydem narzekającym na pierdoły, moim sumieniem zapominającym, moją wiarą we wspólne wakacje i najdzielniejszą kobietą jaką znam.
Potrzebuje pieniędzy, przeczytajcie TO, a potem wpłaćcie TU.
Koniecznie z tytułem wpłaty: Joanna Sałyga.
Znaczenie ma każda wpłata, każda!
Liczy się suma, suma da życie.
Koniecznie z tytułem wpłaty: Joanna Sałyga.
Znaczenie ma każda wpłata, każda!
Liczy się suma, suma da życie.
Fundacja Rak’n’Roll. Wygraj życie!
ul.Chełmska 19/21
budynek „Lipsk”, lok.409
00-724 Warszawa
tel. 509 801 309
biuro@raknroll.pl
NIP: 9512296994
KRS: 0000338803
Numer konta Fundacji:
73 1140 2017 0000 4502 1050 9042
Przelewy spoza Polski:
budynek „Lipsk”, lok.409
00-724 Warszawa
tel. 509 801 309
biuro@raknroll.pl
NIP: 9512296994
KRS: 0000338803
Numer konta Fundacji:
73 1140 2017 0000 4502 1050 9042
Przelewy spoza Polski:
IBAN:PL
NR BIC (Swift) BREXPLPWMUL
NR BIC (Swift) BREXPLPWMUL
Trzymajcie się, życie podobno czasem bywa znośne.
Li

Może zrobisz nam Prima Aprilis??? :)
Jak trąbą jest autorka bloga,to trza w nią dmuchnąć, olaboga!Może wtedy się obudzii powróci zaś do ludzi!
nie zgadzam się z moim imiennikiem, trzasnę go zaraz stolikiem!a tak serio, ja prowadzę bloga od lat, piszę to, na co mam ochotę, znajomi już mnie odnaleźli i… nie czuję się jakoś inwigilowany.
Li,mówię o formule bloga,myślę że każdy piszący blog po pewnym czasie stwierdził,że już nie może we własnym blogu napisać,co tak naprawdę myśli,tak było w moim przypadku,bo poprzez mój blog zaczęto inwigilować moje prywatne życie
Dzięki za to, że mogłam czytać najbardziej inteligentne blogi pisane przez Ciebie, że mogłam przeżywać z Tobą chwile radości i smutku. Będzie mi brakowało Twoich literek, ale szanuję decyzję. Trzymaj się ! P.S. Czuję, że konsekwentnie nastąpi reaktywacja pisania, ale potrzebujesz czasu… ;-)
W imię biznesu… Odwieczny wyścig szczurów. Niestety już od najmłodszych lat. A nawet od momentu zapłodnienia. Zniesmaczenie…
mimo, że dla żartu wierszem prosiłam, to zgadzam się z oceanem i Li to wie:)
Jeśli chcesz poznać zdanie przyjaciela to uważam, że powinnaś sobie dać spokój z blogiem i dokończyć książkę a gdy już ją skończysz to wtedy będzie czas na to co w tobie jest najcudowniejsze – na bycie konsekwentnie niekonsekwentną. Myślę, że zdecydowana większość twoich czytelników (nawet tych najbardziej spragnionych twoich słów) jest podobnego zdania.
Sekrecje i niedyskrety Bez Li nie ma podniety:P Bloga nie ma ? rety, rety…Wracaj, kupimy bukiety! :)A Li milczy? Niestety…
kto pisze Sekrecje, ten najmilszy w świecie:)
weź no się kobito tu zorganizuj, bo już wierszem przez Ciebie i dla Ciebie gadam:)
kto przestał pisać Niedyskretyten trąbą jest, niestety :)
nie bardzo rozumiem Piotrze dlaczego odmawiasz adwokatom prawa do pisania bloga;-)
a kto jest nam drogi, ten prowadzi blogi..eee…
jesteś nam bardzo droga, więc wracaj na bloga
zdaje się że już kiedyś się żegnaliśmy na dobre….jeszcze raz :powodzeniaformuła bloga i życia zawodowego w Twoim przypadku nie miała racji bytu
kto nie prowadzi bloga, ten jest powsinoga
Li byłam z Tobą na poprzednim blogu, byłam tutaj. Tak się nie zostawia wiernych czytaczy. Rozumiem, że nie ma obowiązku pisać i nie o to mi chodzi, ale jakbyś zmieniła miejsce to daj znać. Jak Cię znam to kiedyś zatęsknisz.czarnawiewiorka
tak andziaos święte słowa na terapię pójdziemy, Li nie wygłupiaj się dawaj do kosmetyczki na jakieś spa rzuć coś na odmóżdżenie czyli tzw. reset i jedziemy dalej z blogiem ;-)
Li, kurza stopa, jak to "nie ma czego żałować" ? Dołączam się do nerwicy sisi ! I pójdziemy na terapię na Twój koszt! :DWszystkiego dobrego.
no nawet mnie nie denerwuj!
No co Wy, Dziewczyny? Wszystko mija, nawet najdłuższa żmija, przyszedł czas i na koniec Niedyskretów:) Nie ma czego żałować! Ściskam Was mocno!
Li…nie dawaj tym kretynom satysfakcji. Zaglądam i czekam.Pozdrawiam serdecznie Ewa.
Li – nie rób mi tego. Czy aż tak ktoś zlazł Ci za skórę? To już wolę blog zakluczony niż wcale.PozdrawiamCzarnawiewiorka
"Lasciate ogni speranza voi ch'entrate"? Aby na pewno?
Myślę, że nie wrócę już do pisania bloga :)Ale miło mi, że o mnie pamiętacie.
Między ciszą a ciszą,sprawy się kołyszą….Li*
W zasadzie to za Tobą w ogóle nie tęsknię.
Li, wracaj:) korall
Zaglądam codziennie i czekam cierpliwie potem idę do Chustki i sprawdzam co tam się dzieje, jednak to na twój wpis czekam. Liczę że czas upływa Ci na miłych i przyjemnych obowiązkach, bo jak wiadomo życie to nie tylko bajka.
A co z Twoją książką?(Moja wyjdzie w październiku:)Pozdrawiam serdecznie
Li, wracaj, proooszę. Czytaczka (Twoja, wierna, a cicha)
Wciąż zaglądam :). Miłej wiosny!
Wiosna przyszła, życie staje się milsze :)Mam wielką nadzieję, że Twoje również!Klarysa
Myślę o Tobie, Li:)
Li Chciałam tylko dać znać. Czekam na kolejny wpis.Czarnawiewiorka
Pozdrawiam Cię słonecznie Li. Prawda, jaka wiosna piękna? Dbaj o siebie. Pa pa, Katka
Tak, podobno czasami bywa.
Trafiłam tutaj kilka dni temu, przez blog Chustki, zaczęłam czytać i zakochałam się w Twoim blogu. W dodatku odkryłam, że mieszkasz tak blisko mnie,byłyśmy prawie sąsiadkami. Chwilowo mnie nie ma, ale jak piszesz o tych wszystkich miejscach, zżera mnie tęsknota za Krakowem.Serdecznie pozdrawiam, dzielne z Was kobiety.
sisi, masz rację, cholernie badziewnie, co by nie rzec zajebiście badziewnie :(
Li… jakoś badziewnie teraz jest, gdy zamilkłaś…wracaj, wracaj
Li, mam nadzieję , że wrócisz, czekam cierpliwienigdy nie wypowiadałam się ,myślę , że masz ogromne grono cichych czytaczy, takich jak jaco do "przyjaciólki" ,jak to sie mówi :Aby poznać człowieka, trzeba beczkę soli z nim zjeść…rozczarowanie boli , ale i uczy na szczęście, a ty dasz radę , bo silna jesteś i fajna babkapozdrawiam Cię serdecznieula
Nie ma skutecznej metody na chamstwo tak w internecie, jak i w zyciu codziennym, niestety.Bardzo szkoda, ze uderza to w tak swietnych i niebanalnych ludzi, jak ty. Przyszlam niedawno,rozgoscilam sie troche, a tu juz wylaczaja mi swiatlo..:(Pozdrawiam i wierze, ze szybko wyksztalcisz w sobie odpowiednio mocny pancerzyk odpornosci na przegranych frustratow i popaprancow.
Witam, jestem nowa, bardzo mi przykro, że jest jak jest, ale mam nadzieję, że rany szybko się zagoją i wrócisz tu, a tymczasem czytam archiwum, trzymam kciuki i pozdrawiam bozena
rudamałpeczko:))) mam nadzieję, że Li Ci wyjaśniła pewne nieporozumienie, jakby co to ja Cię lubię ;)
Pozdrowienia od skorpiona, mimo pancerzyku bolą zadane rany. Rozumiem Cię, bardzo dobrze Cię rozumiem. Trzeba się pozbierać i iść dalej przez życie. Czy dam radę… ewa
Li, trzymaj się i nie daj się róznym takim tam. POczekam na Ciebie oczywiście, ale czuję, że będzie mi się bez Ciebie dłużyło.
Li, ściskam mocno. Ja dzisiaj zwątpiłam we wszystko, w co wierzyłam. Cała moja wiara w ludzkie dobro, uczciwość i przyzwoitość obróciła się w proch. Może to cenna lekcja (oj, bardzo cenna!!), ale trudno będzie mi z tym żyć. Pewnie byłam naiwna, ale nie było mi z tym źle, dobrze jest, mimo wszystko, widzieć w ludziach dobro, pomagać bezinteresownie, dawać im wsparcie. Ale to już chyba czas przeszły. Jeden człowiek w bardzo niedługim czasie zmienił cały mój system wartości. Nie potrafię się pogodzić tym, że dla pieniędzy można się tak… nie chcę użyć drastycznych słów, więc nie skończę. Jak zawsze się pozbieram, otrząsnę i pójdę dalej. Szkoda tylko, że już inna
Jestem cierpliwa i też poczekam.Będę tęskniła.
Li, nie daj się oszołomom z netu. szkoda nerwów.
Będę czekać …… K.
Ojtam, ojtam. LI, nie takim rzeczom dawałaś radę. Trole? Pieprzyć trole. Bo jak nie Ty, to kto? Li? No kto? Katka
Bardzo, bardzo mi przykro. Mam nadzieję, że kiedyś wrócisz. Teraz życzę spokoju ducha. Dla mnie twoje posty to taki promyczek słońca w codziennym, szarym życiu. pozdrawiamGrażyna
Li wracaj, wracaj…A dajcie dziewczynie spokój. Szukajcie innego wieszcza ku pokrzepieniu serc. Ten idzie na urlop. Udziela się tutaj literacko, towarzysko, jest siłą wspierającą dla Chustki i nie tylko.., za co ją ogromnie cenie bo to wartość sama w sobie a w zamian co…!? A no opluć, zdeptać. Fakt, trolle to margines, mniejszość ale potrafią zniechęcić.
po kolejnym zajrzeniu na tego tam bloga stwierdzam – szkoda nerwów i czasu! Krótko Cie czytam, ale warto było, wracaj szybko i pisz. wielu czerpie tu i w innych fajnych mądrych blogach energie. wal trolli i pisz. niedługo
nie dawaj się takim. 'nie daj baranowi satysfakcji', jak mówił Clint Eastwood w jednym filmie :) na trolle i dziwadła sieciowe jest tylko jedna skuteczna metoda – ignorować i robić swoje. zatem również zgadzam się z przedmówczynią – wal to. i pisz.
Li…weż miotełkę . posprzątaj i wracaj. Ludźmi jeszcze nie raz się rozczarujesz.Szkoda twego zdrowia.Pozdrawiam serdecznie
Li, wielka szkoda. Niecierpliwie czekam na Twoją książkę. Pozdrawiam i życzę Tobie jak najwięcej dobrych rzeczy każdego dnia! Joanna z K.
Li,czymam za łapkę, czymam kciukasy,nie poddawaj się proszę,za wiele osób przestało sie udzielać za przyczyną -pukniętej Lilki i jej kompanki Amelki,za wiele krwi napsuły a Ty to ta silniejsza i mądrzejsza więc spuść kiblem to co widzisz czytasz a co Cię rani,wspieraj Asię wspieraj siebie i najbliższych!tyle,:)
Li, dobrego porządkowania spraw Ci życzę, i dużo wszelkiego dobrego. i czekam na Twój powrót :*
Zgadzam się z "rudamałapa" słowo w słowo. Nie daj satysfakcji głupocie, pokaż jej, że mądrość zawsze wygrywa ! Blog Lilki to zwykły gniot. Nie wchodź tam, nie czytaj tych plugastw. Życzę miłego dnia i powrotu do radości życia ! Buziaki
Przykro będzie nie spotykać Cię przy mojej porannej kawie ale rozumiem potrzebę oddechu. Odpoczywaj, grzej się w cieple prawdziwych przyjaciół, zaklej plasterkiem w Myszki Miki dziurę na plecach – moja córa mówi, że tylko pod tym plasterkiem wszystko się goi :)Spokoju życzę!Klarysa
Witaj LiWiem, że zniechęciło Cię wszystko i w sumie wcale się nie dziwię. Tak jak popaprańców spotykamy w codziennym życiu, tak spotykamy też w świecie wirtualnym. Z tą niestety różnicą, że ci popaprańce w życiu codziennym to najczęściej ludzie z problemami, często niewidoczni, nie rzucający się w oczy, zakompleksieni, duszący pogardę dla świata i ludzi w sobie. Często są to ludzie, którzy nie grzeszą inteligencją, wyśmiewani przez innych. w rzadkich wypadkach wylewają swoją gorycz. Internet im to umożliwia. Tu są gwiazdami, o których się mówi, które prowokują innych do dyskusji. Cudowna pożywka dla własnego ego. Tutaj też czują się wybitnymi jednostkami, specjalistami w każdej dziedzinie. Zawsze atak, agresja jest doskonałym argumentem w każdej sytuacji, gdy słownych argumentów brak. Tak wznoszą się na wyżyny krytykując i obrażając innych. Oni są kryształowi, bez skazy, a my wszyscy robimy niewybaczalne błędy. Stąd atak na Ciebie, bo masz pieniądze, bo możesz sobie pozwolić na pewne rzeczy, które dla innych są efektem wielu wyrzeczeń. Ale nie kradniesz, tylko pracujesz ciężko, mając bardzo odpowiedzialną pracę. To, że pójdziesz na obiad do knajpy a nie zjesz kluch z mlekiem w domu, czy pójdziesz do kosmetyczki, a nie będziesz śledzić z zapartym tchem losów bohaterów Mody na sukces, jest dla nich odpowiednią podstawą do uznania Cię za rozkapryszoną paniusię, która ma bogatego utrzymanka i dzień jej mija na zastanawianiu się czy dzisiaj pazurki różowe czy czerwone z cyrkonią. Ja jestem gruba, na co dzień nie spotykam się z komentarzami, ale wiem, że gdybym założyła blog, umieszczając na nim swoje zdjęcie i pisała na przykład o tym jakie diety są dobre czy złe, bo przecież na dietach znam się jak nikt, bo stosuję je od lat z różnym efektem, to jak myślisz? Co by o mnie pisali? Brawo dziewczyno, tak trzymaj. Jesteś dzielna, walcz? Oj, nie, nie. Powiem wprost, wal to, z głupota ludzką nie wygrasz. Nie dawaj krowie satysfakcji z tego, że zepsuła Ci humor. Myślę,że zdecydowana większość Cię lubi i podziwia. Ja lubię i podziwiam, dlatego tu zaglądam. Jakbyś pisała głupoty i działała na nerwy, to więcej bym nie przyszła, tak jak inni Twoi czytelnicy. Ale jest margines popaprańców, którzy będą tu zaglądać, mimo, że działasz im na nerwy, czy gardzą Tobą. P.s. przeczytaj, proszę mojego maila z tytułem "witaj", może choć troszkę poprawi Ci humor.PozdrawiamEwa
Zrób wiosenne porządki, bo taka to pora, książkę napisz i wracaj tutaj. Idiotki szybko znikną w netowym niebycie, jak jętki jednodniówki, bo sa po prostu nudne. Siły na porządkowanie życzę i weny przy pisaniu, gdyż "zdradliwa wena, raz jest raz jej nie ma".pozdrawiam wiosennie
Czekam na książkę :):):):)(I co ja mogę powiedzieć o ż: żółć w środku i na zewnątrz; okala wszystkie organy mózgowo sercowe pseudoduszowe i zmienia tylko odcienie.)Słońce świeci dla Ciebie cały czas:):):)
No to do zobaczenia mówię, ale z żalem. Tak, jakby mi wyrwano ząb. Niby mogę dalej, ale czegoś brakuje. Bardzo ci współczuję, ale zdaje się w necie to reguła. Stąd liczne zahasłowane.Cieszę się, że umieściłaś pełne dane Chustki do wpisu, od razu jak przeczytałam u niej, że nowe durne przepisy nie pozwalają na jej blogu tego umieszczać, odruchowo chciałam to zaproponować, bo był u Ciebie cały czas odsyłacz – też już bez konta, ale po namyśle – eee, nie będę się mieszać, będzie chciała to da. No i fajnie. Spokoju, spokoju. Ciesz się życiem, jak tylko Ty potrafisz i nikomu o tym nie mów, a już broń Boże nie pisz. Ludzie okropnie lubią jak innym jest źle. Całuję i dziękuję za czas, który tu spędzałaś. No i nie dobijaj się, nie łaź po miejscach, gdzie można wdepnąć w gówno!
Trzymaj się Dobra Kobieto :)Życzę Ci żeby wszystkie żmije, nawet te najdłuższe jak najszybciej minęły. Wracaj do nas jak już będzie ok!Ściskam ciepło.
Dobrze wiem, że pod skorpionim pancerzyku jest się miękkim i wrażliwym, sama tak pancerzyk noszę :-) Przesyłam Tobie mnóstwo pozytywnej energii, dobrych myśli, wsparcia, sympatii! Jesteś dla mnie Kimś – kimś, kogo podziwiam, szanuję, cenię, zwyczajnie w świecie lubię. Dobrego życia Ci życzę – bądź dla siebie dobra! I wróć…
Jak musisz, to pomilcz. Byle nie za długo. I potrzymaj na razie pancerzyk na mięciutkim. O najdłuższej żmii wiesz :)>
Fajnie, że tak piszecie, dobrze zaczął mi się dzień. Na razie jednak zajmę się innymi sprawami. Zauważyłam, że to są najbardziej uważni czytelnicy mojego bloga, ale najbardziej prymitywni, pozbawieni empatii i najzwyklejszej wrażliwości- prosty przykład jest taki- napisałam po śmierci Taty tę notkę: http://niedyskrety.blogspot.com/2011/04/zycie-chyba-jednak-nie-lubi.html#comment-form, a wczoraj na blogu lilki pojawił się komentarz tej treści:"Anonimowy Mar 15, 2012 10:56 AMDziewczyno, zmiłuj się nad sobą!!! Tracisz nerwy na ludzi, którzy są w sanie w dzień śmierci własnego rodzica wyskoczyć sobie pomalować pazurki. I taka jest ich wrażliwość".Wszystko można splugawić, wszystko.Nie chce mi się, zwyczajnie mi się nie chce uczestniczyć w tej żenadzie. Wystarczająco dużo czasu zajęła mi ta osoba, swoimi mailami o chorej treści, swoją natarczywością i napastliwością. Dobrze wiem, bo kto jak nie ja, że czyta mnie mnóstwo cudownych osób, przecież wiele z Was znam osobiście, nie jestem jednak w stanie położyć na szalę jednych i drugich, mnie chamstwo, prostactwo i zło obezwładnia i odbiera chęć do życia. Dlatego nie chodzę na filmy typu "Róża". Z wiekiem robię się coraz wrażliwsza, pewnie czeka mnie los kruchej, bezbronnej staruszki;-)Poza tym muszę zająć się nareszcie książką, nie da się pisać i tu i tu. Nie żegnam się na zawsze, ale na razie czuję potrzebę milczenia. Od razu też chcę Was uprzedzić- ktoś, mogę tylko domyślać się kto podrobił mojego nicka- nawet z tym samym zdjęciem. W związku z powyższym jak chcecie się przekonać, czy to ja napisałam jakiś komentarz (a raczej pisać nie będę, to kliknijcie w tego nicka- jak ukaże się tytuł mojego bloga, to jest mój profil, jak ukaże się coś innego- to nie będę ja.Idę pod prysznic, dziś mam przed sobą siedem godzin wykładów, podoba mi się bycie wykładowcą ;-)) Całusy i miłego dnia!
Wiesz, w moim życiu jakoś tak zawsze jest, że ci do których wyciągałam pomocna dłoń, w podzięce kopali mi pracowicie grobik za plecami… Kiedyś powodowało to skowyt duszy, dziś tylko nad tym rechocze, bo co innego…ta metodę i Tobie Kochana polecam!Nóż wyjmuję siłą mej symaptii do Ciebie, czary odprawiam – białą róże złamałam, wyrzuciłam, ba przezornie nawet wyniosłam do smietnika pod blokiem – znaczy odczynione i od dziś świat już będzie piękny.No, nos no góry, nie daj się – w końcu jesteś Czarownicą z Krakowa a to zobowiązuje! Przytulam ciepło, jestem z Tobą, zawsze do Twojej dyspozycji, jeśli czegokolwiek potrzebujesz!i jeszcze…"grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne idą tam, gdzie chcą"….przebij jej opony w aucie, a co…:)
hm, Ty znikasz a ta trollica się cieszy ilością wejść na stronę, szkoda bo bardzo miło się te Twoje opowiastki krótkie czyta. Pozdrawiam i życzę końca problemów. Wszystko mija nawet najdłuższa…:)
O matko Li dałaś się takim gnidom jak te niemieckie wsze, ech … Szkoda. Mam nadzieję, że wrócisz. Czekam i ściskam. Bardzo Cię lubię, a teraz mi po prostu smutno. Śpij spokojnie, dobranoc.
Drogi mięciutki skorpionku, wiesz, że dla wielu z nas i Ty i Twoje uczucia są ważne. Głowa do góry, pierś do przodu, a resztę miej w dupie ;PCałuję Cię bardzo gorąco:)
Li, pozbieraj swoje sprawy i wracaj. Nóż – z wielką ostrożnością aby nie zadać więcej bólu – chciałabym wyciągnąć. Ale niestety, sam musi wyjść :(Pozbierasz się. Wracaj po. Przesyłam sto serdecznych uścisków. anka
Li – nie bądź smutna:) Takie powbijane noże bolą, ale damy radę!Pozdrawiam ciepło – Doris.
A kasa, no coz niektorych zniewala i przeslania caly swiat.
Li, śledzę tę żenującą sytuację, nabijając w dodatku statystyki wejść Lilce. Strasznie mi smutno i źle, mimo że niby mnie to wcale nie dotyczy. Ale dotyczy! Bo od zapisków Twoich, Chustki (a innych dziewczyn, do których sięgnęłam po lekturze komentarzy)najczęściej zaczynam i kończę dzień. Bardzo, bardzo byłoby mi żal, gdybyś zniknęła przez jakąś kretynkę. Przesyłam dużo ciepła, życzę odzyskania spokoju. Mam nadzieję, że wrócisz.
"Wszystko mija nawet najdłuższa żmija". Czytam Cię od dawna, pomogłaś mi zrozumieć moje własne odkrycie siebie po rozwodzie. Trzymaj się! Ola
Li Kochana buziakow 100. Nie daj sie zlym ludziom, pamietaj, ze tych dobrych i zyczliwych jest wiecej :*** oraz przytulam i glaszcze po glowie. Mozesz sobie troche (ale tylko troche, bo nie lubie byc obsmarkana) poplakac.
Li, bardzo mi smutno. Wszyscy mamy problemy a nieliczni, tacy jak TY, potrafią pięknie o życiu pisać. Będzie mi Ciebie brakować, jesteś mądrą kobietą.Kasia
Przyjedź. Napijemy się wina, zjemy baaaardzo dobre ciastko.
Pod pancerzykiem jestem bardzo mięciutka:*
Wysyłaj! Do dziś nie odpisałam na jej maila, ech… całusy!
Li, kochana Li. Trzymam w ciepłym uścisku, nawet razem z pancerzykiem.
no, kuchnia, tak bywa. mam nadzieje, ze niedlugo wrocisz.moderujesz komentarze, wiec tego nie wrzucisz, wiem, wiec pisze jakby to byl mail – moze masz jednak chote poczytac o podrozy Marciochy po Senegalu?jesli tak daj znak, wysle zaproszenie