Obudzona przez wstającą wcześniej ode mnie klasę pracującą w osobie Starszej, piję kawę na tarasie i usiłuję nie patrzeć na pobojowisko w skrzyni z lawendami- jak wytłumaczyć kotom, że to nie kuweta, skoro jest duże, prostokątne i z zachęcająco pachnącą ziemią, idealną do zakopywania-sami-wiecie-czego?
Stanowczo za dużo wybaczam tym kocim potworom, w dodatku żadnego nie złapałam na gorącym uczynku.
Wtorek-potworek czas zacząć, mam przed sobą trudny dzień, ale porannym, nieskażonym jeszcze upałem słońcem naładowałam sobie baterie, a perspektywa miłego wieczoru spokojnie przeprowadzi mnie przez trudy i znoje, gdyby mi się tak chciało, jak mi się nie chce…. ech…
To co? Zabieramy się do roboty?
Li.

Dzisiaj nie :) Będziemy polegiwać, wygrzewać się i podziwiać otoczenie:)Dopóki pralka pierze:)Potem na słonku wysuszymy i schowamy głęboko aby żelazko nas nie dopadło.Relaks, relax…. cicho i zapaszyście…
Bardzo lubię czytać Twojego bloga. Cieszę się, że znów jesteś !!!
Li, znoje już za Tobą :) Próbowałam wcześniej wpisać się z gratulacjami i życzeniami dla Jubilatki ale jak wtedy nie pergolnęło w najbliższy słup … i odcięło mnie od netu.Spóźnione życzenia i gratulacje dla obu cór, gratulacje dla Rodzicielki. U mnie lawenda ogródkowa jest akurat do przerobienia na maczugi zapachowe – od jutra ścinam i robię. A dzisiaj dokupiłam jeszcze 3 krzaki po 3 zeta (takie same wiosną były po 15 złociszy). Dobrej nocy. I dobrego dnia następnego.
Uff…ponoć od czwartku ochłodzenie.Żal mi, cholera, drogowców.Jadę sobie z klimą i tak mi ich żal…Złośliwy powiedziałby: "Nie chciało się nosić teczki…".Bzdury.Byle do czwartku!:)
Li, jakże się cieszę z Twego powrotu do blogowego pisania!!! Nieco spóźnione życzenia udanego dorosłego życia dla "18" oraz aktualne wyrazy zrozumienia dla żalu z powodu zdewastowanej flory przez kociska. Mój jeden czyni to po mistrzowsku. Rozważam powrót do balkonowych iglaków, bo wszystkim, co kwitnie zajmuje się "kot ogrodnik"Joanna z K.
Solidaryzuję z klasą pracującą od wczesnych godzin porannych, bez naładowanych baterii niestety, pada i pada, następna kawa, której nie przyszło mi wypić w ogrodzie…Miłego!
fajnie, że znowu piszesz, Li. Lubię. Albo Liubię ;)Pozdrowionka! magda m
Zabieram się do roboty solidarnie:)
kotom wybacza się tak łatwo…a wieczór będzie upojny:))) więc do roboty :((