Jak się wstaje o piątej rano, to dzień odwdzięcza się długim towarzystwem.
Jestem już po prysznicu, po wyjściu z niechętnie nastawionym do tego pomysłu psem, po pierwszej kawie.
Moje miasto budzi się bardzo powoli, jeszcze nie szumi, daje złudzenie spokoju.
Koty zaspane i zdezorientowane snują mi się pomiędzy nogami, wyczuwam w ich spojrzeniach lekką nutę pretensji, bo o tej porze porządny kot odsypia nocne igraszki.
Zabieram się do pracy, to dla niej poświęciłam kilka godzin snu, nie ma to jak poranny rozruch, gdy myśli bardziej odważne, pomysły błyskotliwsze, palce szybciej przebierające- ech, gdybym mogła tam wstawać o piątej rano, chodzić spać o drugiej w nocy, życie byłoby piękne.
Bo naprawdę szkoda mi czasu na sen! I tak go nie pamiętam.
Uwielbiam tylko ten moment otulenia kołdrą, wygodnego ułożenia poduszki, zmęczenia zamykającego oczy
i powolnego wpadania w objęcia Morfeusza, coraz bardziej w półśnie, coraz mniej rzeczywiście, coraz bardziej błogo, bezpiecznie… aż do rana i wrzasku budzika, jednego w komórce- dudniącego obok poduszki i drugiego -pikającego czasomierza w piekarniku- oooo, to najmniej cywilizowana forma porannego budzenia, sam nie przestanie, trzeba wstać, iść do kuchni i w dodatku wycelować palcem w małe kółeczko na panelu- doprawdy, doprawdy jestem mistrzem wkurzającego samobudzenia.
i powolnego wpadania w objęcia Morfeusza, coraz bardziej w półśnie, coraz mniej rzeczywiście, coraz bardziej błogo, bezpiecznie… aż do rana i wrzasku budzika, jednego w komórce- dudniącego obok poduszki i drugiego -pikającego czasomierza w piekarniku- oooo, to najmniej cywilizowana forma porannego budzenia, sam nie przestanie, trzeba wstać, iść do kuchni i w dodatku wycelować palcem w małe kółeczko na panelu- doprawdy, doprawdy jestem mistrzem wkurzającego samobudzenia.
Dobra wiadomość jest taka, że dziś czwartek.
Miłego dla Was!
Li.

A my za kilka godzin opuszczamy nasze upalne miasto i jedziemy do pieknej Sedony. Ale moze kiedys uda nam sie zjechac. Zalozymy fanklub Li. ;)Children's museum do niedawna bylo naszym drugim domem. Bawcie sie dobrze. :)
Yo pewnie chciałby dostać w prezencie nowe krótkie spodenki :P
Och, oczywiście byś się pięknie zaprezentował:)
ja to bym chciał poznać siostry Prezentki
ohh Li, we Wrocku dziewczyny wyciągnęły mnie do kina na film o pocieszycielach " Magic Mike " Chała…. aż żal dupę ściskał, ale chwilami było pociesznie ;P
Mnie to by się przydały siostry Pocieszycielki:)Albo jeszcze lepiej- bracia Pocieszyciele (zakładam, że skoro jest zakon Pocieszycielek, to i Pocieszyciele się znajdą)
a czy to prawda, że naprzeciw wizytek mieszkają rewizytki?(i tak chodzą do siebie wzajemnie z wizytą?)
Ty to potrafisz ludzi do pionu postawić ;)
za godzine jade z moimi Ninja do Children's Museum of Phoenix.bede wiec bardzo blisko :)
Muszą ;DPóki co, szyb mi nie wybijają i nawet obywa się bez części słowno-muzycznej.
A to sąsiedzi muszą Cię kochać:)
dlatego nastawiam czasomierz w kuchennym piekarniku. Pika jak szalony i sam z siebie nie przestanie. A kroków do niego mam na pewno ponad dziesięć;-)) Zdążę się wkurzyć i obudzić!
Mnie i przy okazji całą dzielnicę budzi stary, nakręcany budzik, wyprodukowany w państwie, którego już nie ma.
Umawiajcie się na kawę, dwie takie fajne laski muszą się spotkać. Jak na Amerykę mieszkacie całkiem blisko siebie:))
a na mnie dzwony pobliskich wizytek nie robią już żadnego wrażenia, nie słyszę ich. Tak samo jak niedzielnych mszy! :*
a ja mam budzik nakręcany przez religię katolicką, niezawodny, zawsze o 6 rano w pobliskim kościele dzwony biją na jutrznięcześć pracy! :)
:-) Podobno, by budzenie było skutecznym należy choćby 10 kroków dalej umieścić budzik, najlepiej w innym pokoju;-) Ponoć udowodnione badaniami o skuteczności wstawania. ja ogólnie problemów ze wstawaniem nie miewam, gdy dzwoni budzik niemal natychmiast wstaję, jakkolwiek zdarza mi się czasami budzik olać – ino wtedy zdarza mi się zarazem odczuwać przykre tego konsekwencje…Pozdrawiam:-)
Uwielbiam spokojne poranki, ale takie zdarzają się najczęściej w weekendy, kiedy nie mogę dospać, mimo składanych sobie solennych obietnic wylegiwania się w łóżku.
Witam, ten system budzenia nie jest mi obcy :), ale niestety daje rade. Chciałabym móc spać po 3 godz. bo ciągle mam tyle do zrobienia, ciągle walczę ze sobą, ciągle się ścigam…..wiem tak nie powinno być, ale czasami nie da się inaczej.
Li, jak ladnie napisalas o zasypianiu. Tez to lubie.Moj budzik to dwie male walczace Ninja. Tylko trudno je wylaczyc nawet po wycelowaniu w panel.
Lola, dobranoc przez miedze :)
Ty juz powitalas czwartek, a ja jeszcze nie pozegnalam srody. U mnie 10PM :) Dopiero niedawno odkrylam urok wstawania o poranku. Swiat jest piekny gdy wszyscy jeszcze spia. Tylko ja, niebo i moja joga na mokrej trawie. Pieknego dnia zycze i dobranoc. ;*