Pikający zegar w piekarniku postawił mnie na nogi o piątej rano, niechętnie wstałam, ciemność za oknami jednoznacznie wskazuje na początek jesieni, a lato było takie piękne tego roku.
Przede mną tydzień wcale nie zachęcający, a już myśl o środzie z obowiązkową podróżą do Warszawy celem odbycia pokuty na koncercie Coldplay obiecanym córkom, wrzuca mnie na największy poziom zniechęcenia, bo i nie ten czas, nie ta ochota.
Muszę jechać autem, by szybko w nocy wrócić, w czwartek rano mam w Krakowie sprawę nie do odwołania.
Boże, spraw by mi się chciało, tak jak mi się nie chce.
W moim obecnym stanie ducha myśl o oglądaniu Chrisa Martina z poziomu murawy Stadionu Narodowego wydaje mi się nieznośna, cóż jednak począć, się obiecało, bilety się kupiło, to się pojedzie i się wróci.
W moim obecnym stanie ducha myśl o oglądaniu Chrisa Martina z poziomu murawy Stadionu Narodowego wydaje mi się nieznośna, cóż jednak począć, się obiecało, bilety się kupiło, to się pojedzie i się wróci.
…
Bardzo dziękuję Wam za maile. Tak właśnie trzeba.
Li.
PS. Mam wrażenie, ze odpisałam na wszystkie maile.
Gdyby okazało się, że ktoś z Was czeka na odpowiedź-piszcie!
Może Wasz mail błąka się gdzieś po światłowodach, a ja tu czekam:)
Gdyby okazało się, że ktoś z Was czeka na odpowiedź-piszcie!
Może Wasz mail błąka się gdzieś po światłowodach, a ja tu czekam:)

Ten komentarz został usunięty przez autora.
Nie otrzymałam odpowiedzi, stąd wnioskuję, że mój mail uciął sobie drzemkę w światłowodach, bo wysłany nie wrócił, odpowiedzi nie uzyskałam… W sprawie pomocy dla Chustki: o wytyczne proszę:) y_agga@o2.pl
Li – też by mi się nie chciało koncertować, ale cóż się nie robi dla dzieciaczków:) – Doris.
Cały dzień byłam bardzo zajęta, komentarze puszczałam z telefonu, a na maile zacznę odpisywać za chwilę. Jak się ogarnę, bo padam, padam… :)
zegarek w piekarniku to jest pomysł dla mnie! wtedy może wstanę go uciszyć, a nie przepchnę na za kolejne 10 minut :( poranne wstawanie mnie wykańcza.
no własnie- krzesełko, słuchawki i dobra muza. klimat gotowy :)
Ha, ja tez bym czekala, ale jednak, jak sobie pomysle, ze kilkaset mejli Li napisala, chyba jej jednak daruje brak odpowiedzi na brak odpowiedzi;))
taaaa…. a kto będzie jadł o piątej śniadanie w łóżku?? :)))
Dobry wieczór, Li.Poszedł mail orientacyjny z prośbą o namiary na dowolną ścieżkę, na której mogłabym zostawić prezent.Pozdrawiam.
Czekam na odpowiedz odpowiedzi-;) tzn maila nr 2-;)
"golisz się piąta rano tylko dla Niej , a potem do łóżka śniadanie …" to może być ładny poranek , a nie środek nocy :-)
piąta rano, to środek nocy. Nie znoszę zimy między innymi za te ciemności ciągłe.
Wracaj szybko po tej nocy, ale jednak ostrożnie, ok?poniedziałek przyniósł dużo słońca, weszłam z nim do pracy i trafiłam na atmosferę gęstą i lepką jak gnojownica. nie dać się. jest plan.
Weź na tę murawę krzesełko wędkarskie i wyhaftuj w czasie koncertu jakąś okolicznościową makatkę.
Li napisąlm mail w piątek wieczorem.. dasz rade odp? pisze raz jeszcze bo moze nie doszedł..buźka pomimo poniedziałku
Li, czytam sobie, piję kawkę i jestem szczęśliwa, ze nie jadę na murawę;))))… a Ty kochana,no chyba że przemyślisz i jednak zaczniesz skakać z ekstazy, wyślij zamiast siebie, mojego małżonka – dziewczynki i on będa mieć jednakowa uciechę i z coldplaya i z murawy (o szczęściu spowodowanym bytnością na stadionie nie wspomnę) a do tego panny opiekę poteżnego ochroniarza- wygląda jak rasowy ABS- potencjalni napastnicy nabierają się w 100%:)) tym razem ja – jako ja:))))))))))))
LI… ja mam ostatnio często takie chwile, że nie mam siły na nic… depresja? możliwe… Szukam pracy, ale jako nauczyciel w szkole nie mam szans. Czasami mam przebłyski… ostatnio biegałam po centrum handlowym i z usmiechem chilloutowym rozdawałm CV… Całkiem jak w amerykańskim filmie… sympatyczna, niemłoda kobietka przeprowadza się do innego miasta i podskakując na jednej nodze, rozdaje swoje CV i wszystko kończy się happy endem… U mnie na razie cisza. Na szczęscie w tej swojej "rozpaczy" mam kochaną rodzinę tylko czasami dopada mnie taka refleksja, że nie zapewniam im finansowego bezpieczeństwa… "I can't think about that right now. If I do, I'll go crazy. I'll think about that tomorrow…" Z drugiej strony umiem cieszyć się drobiazgami… ostatnio sprawiło mi radość przemeblowanie w szafce… teraz kawa wychodzi z niej zdecydowanie bardziej elegancko! :) Wiem, wiem wariatka jestem! :) Miłego poniedziałku:)
No i jest sprzatanie, od samego poczatku tygodnia zawracanie tyłka wszystkim, co zrobić trzeba. Nastroj jest jaki jest, wiadomo. w kupie, albowiem w kupie siła!
Gdybym wiedziała, że tak się życie potoczy to pewnie wzięłabym murawę. Ale z drugiej strony będę wszystko widzieć i na koncert przyjdziemy na kwadrans przed ;) Jakieś takie wygodnictwo Nas dopadło i pomijając chorzowski koncert U2 w 2009 r. na wszystkie wybieramy trybuny :D
Będziesz wyginać śmiało ciało :)
Pewnie, że wolałabym trybuny, ale moje córki nie, więc nie mam pojęcia co będę robić na tej murawie pod sceną:)
Jedziesz z córkami na koncert? Wow, supermama :) I ja się wybieram. Czekam na to od prawie roku. Gdy kupowałam bilety myślałam o tym, że bezpieczniejsze będą trybuny, bo być może pojedziemy na niego w wersji mąż, ja i Okruszek. Okruszka jeszcze nie ma, ale radość z okazji wycieczki do stolicy i fakt usłyszenia wielu tak ważnych dla mnie kawałków na żywo jest nieokiełznana :)