Yours-Piotr wydał książkę
(od razu zastrzegam, iż odmawiam odpowiedzi na pytanie, kiedy będzie moja książka. Jak się napisze!).
(od razu zastrzegam, iż odmawiam odpowiedzi na pytanie, kiedy będzie moja książka. Jak się napisze!).
Od wczoraj można ją kupić, kupiłam i ja- wielbię jego sposób opisywania świata od lat, misterne balansowanie pomiędzy wyidealizowanym światem pożądanego przez kobiety kochanka, a lekko zszarzałą codziennością (nie)dojrzałego mężczyzny.
Czasem gdy czytam Yoursa jest mi zwyczajnie smutno, bo lekceważąc przaśną codzienność tworzy złudę, której można pożądać tak bardzo, że nie zostaje miejsca na nic innego, a życie przemija.
Czasem gdy czytam Yoursa jest mi zwyczajnie smutno, bo lekceważąc przaśną codzienność tworzy złudę, której można pożądać tak bardzo, że nie zostaje miejsca na nic innego, a życie przemija.
Recenzje są świetne, ego Piotrusia szybuje w kosmosie, zupełnie zasłużenie, jak mi się wydaje, choć na razie swojego zdania, poza pełnym smaku i pożądania oczekiwania jeszcze nie mam (wybacz Yo, że nie rzuciłam wszystkiego i się na książkę).
Czego jestem pewna, to braku rozczarowania.
Weekend z Piotrem, mhmmmmm…. (nie mam złudzeń, że będę jedyna)
Miłego dnia dla Was!
Li.
PS. Wiadomość do Iwony B.- nie jestem w stanie wysłać do Ciebie maila zwrotnego, wraca!
Napisz do mnie jeszcze raz, proszę:)
Napisz do mnie jeszcze raz, proszę:)


Uff, no to ciesze sie, ze sie wyjasnilo. Nic nie szkodzi-;)!
zdecydowanie!
Viki, powinnaś iść chyba na odwyk od blogów:P
Błagam… za każdym razem kupuję Nurowską, bo ma bardzo profesjonalne i intrygujące okładki, natomiast po dziesiątej przeczytanej stronie mam ochotę palnąć sobie w łeb, wyrywać strony i pozwać do sądu księgarnię, która to sprzedaje. Ostatnio czytałam "Drzwi do piekła" i tym na dobre podziękowałam autorce.
Przyjrzałam się i odkryłam, o co chodzi i wysłałam Ci wszystkie moje maile do Ciebie, łącznie z powiadomieniem o błędzie, żeby nie było;-)Po prostu nie wiem dlaczego zrobiłam spację przed adresem- pewnie ze zmęczenia, przepraszam Cię bardzo:)
Chmmm, może Ci do spamu idzie? Bo bombarduje Cię mailami jak nawiedzona-;) jako, ze jestem komputerowy osiol zastanawiam się czy prezent doszedł.
Pozadanie?Lece do sklepu, ;))
muszę sprostowaćźle zrozumiałam "niu", ale wszystko już sobie wyjaśniłyśmy:)za dużo emocji ostatnimi czasy :/
Piotrze, nie ma za co. Najwyżej bez prezentu zostanę:)))Chyba, że do grudnia napiszesz następną………………:)
iwonaw, przeżegnaj się i spluń trzy razy przez lewe ramię, bo mi tu jeszcze ta zaraza znowu przyjdzie!
musisz napisać do mnie jeszcze raz, bo mam wrażenie, że odpisałam na wszystkie maile, a przynajmniej nie widzę takiego, na którego nie odpisałam:(
ha! ja się tu już kiedyś nierzadko błąkałam :) chciałam skonfrontować obłąkanie niejakiej Lilki zarzucającej obłąkanie Li, eh co to była za [war] jatka. Głupich sieją? ;)Teraz wróciłam bo rybeńka dała znać u chusti o przyjacielskiej zbiórce.I czytam, że są jej efekty, co mnie bardzo cieszy.
ja za każdym razem przeżywam to tak, jakby to był pierwszy raz, więc i w tym przypadku mam nadzieję, że będzie podobnie :)
w tym sezonie tylko książkę z tą okładką nosi się pod pachą :)
Li, a o mnie pamietasz? Odpisalas mi? Bo nic nie mam i sie martwie.
Dziękuję :)
I nudzi i nie znoszę
:)(rumieniec)
Mnie Nurowska też nudzi:)
Ksiązka miała być prezentem gwiazdkowym dla mnie ( bo dopiero wówczas goście z Pl przybędą )ALE skoro pokazała się w merlinie to już dzisiaj zamówiłam z wielką przyjemnością. Na Twoją też czekam i bez różnicy z jakiej alejki:)))
Naprawdę te "Panny i wdowy" takie dobre? Jakoś się nie mogę wciągnąć w pierwszy tom, ale może powinnam dalej próbować?
Właśnie przeczytałam najfajniejszy tytuł sami-wiecie-czego:"kup mi proszę rudowłosą lalkę:)"Zaz:)
bo pracuję! (związku przyczynowo-skutkowego zdaje się tłumaczyć nie muszę?)(ale dobra, już cicham. do usłyszenia za kolejne pół roku ;-))
Ano. Ja po prostu myślę, że jak sama żyję wyłącznie w necie, to inni też tak mają:-P
chyba kokotki ;-)
pamiętliwa jesteś?;>
No widzisz, bo odpisałam co chcesz. A Ty chciałaś już po tym, jak mnie nie było w necie:)
Paypal mi najmilszy;-)Nic nie dostałam:-(
a to dobre, będę zapożyczać:)
Ale szalejesz koleżanko z tymi komentarzami:*
Greta, przesłałam Ci na pewno IBAN i całą fascynującą resztę. Zaraz wejdę na pocztę i jeszcze raz sprawdzę!
Ale Piotrek obiecał, że mi pomoże przestać nią być, jakkolwiek to brzmi;-)
Ach, Piotrze… zazdroszczę "pierwszego razu". Nic się z nim juz potem nie równa:)A Ty Li – wciąż dziewica:)
O nie, absolutnie. To taki komplement w woalu był!!! Ja z tamtą babą nie mam nic wspólnego poza pierwszą literą nicka!
okładka mi się podoba :)
Każdy jakoś tu trafił, ważne, że zostaje, bo to już wyłącznie Twoja zasługa;-)Mam pytanie, czy mój drugi mail dotarł i tylko mam cierpliwie czekać, czy może błąka się gdzieś na srebrnych łączach? Bo potrzebuję więcej danych, palce mnie świerzbią, żeby działać:-)greta z walíi
Ja czytam od dawna, ino może nie komentuję tak często, ale zaglądam:-)
"Ania …" …. "Lesio" "Krokodyl…" "Całe zdanie nieboszczyka" potem były nieco wtórne . a propos wiadomej akcji , trwa ?
Li, ale mnie mile zaskoczyłaś… Pewnie teraz wydawca będzie musiał od razu dodruk robić!Dziękuję Ci bardzo. Jesteś kochana :)Fragmenty czytają w radiu, w Jedynce o 20.50. Wczoraj było po Mozarcie i rozmowie o Callas. Więc nastrój bardzo podniosły, a tu nagle… sruu o pożądaniu zamieszkującym szafę:)całuję
ps. Dzięki :)
jak można nie kojarzyć autora, tak się już przecież lansuję, że zaraz z przeproszeniem celebrytą zostanę :)
Ja też uwielbiam koty, a zwłaszcza Kotki
Dziękuję!Twój gest to wielki wkład w rozwój literatury :))
słyszy i czuje się nieco zawstydzony :) ale to bardzo miłe zawstydzenie…
:* oby pomógł
Viki, generalnie czytam Zimno, ale akurat od paru dni mnie tam nie widzieli :) A komentować zaczęłam u Li, kilka wpisów temu, z racji wiadomej akcji. Po tym, jak mi ktoś zhakował skrzynki mailowe, skype'a i gg dłuuugo miałam schizy na punkcie ujawniania się, stąd też do tej pory – o ile w ogóle mi się zdarza – to paraduję pod trzema nickami. Li, strasznie się cieszę. Mam nadzieję, że rzeczka będzie płynąć nadal!
Martuuha i będzie Ci to zapamiętane:)
Jest dobrze:) wczoraj został zakupiony lek za 1500 zł. Dzięki Wam!
sisi- problem w tym, że aurorę trudno jest zagonić do wymiatania miotłą;)
nai- widzę, że czytasz komentarze u zimno ;)))
Lesio, Lesio i jeszcze raz Lesio. A po nim "Krokodyl z kraju Karoliny" – dwie moje ulubione:)
….nie przeczytałam psem tylko…p…m, no to już wiadomo, że chodzi o przeciwieństwo filiżanki :))no i jak tu pracować….szukam, buszuje kupuje wiadomo co ….książkę
Li, mam nadzieję, że jakiś wieczorek autorski w którymś krakowskim ępiku odprawisz, bo Cię chętnie poznam osobiście :) Chociaż po zastanowieniu… jeszcze by Cię trole przyszli i zjedli. Hm, no nic, książkę i tak nabędę z niekłamaną przyjemnością. Jedno mam pytanie: orientujesz się Chustkowa aktywistko, czy akcja przyniosła skutek i coś tam jest lepiej? Bo mogę dziecku ukraść to, co dostał na urodziny (za mały jest, nie zorientuje się ),i przekazać wiadomo gdzie, choć trochę.Pozdrawiam bardzo, do taktu wiertary zza ścianyMagda
aurura wymiata :)))) cyt: "obowiązki trzeba podzielić. Ja się zajmę "wiadomym celem", a Ty resztą tj. dziećmi, kotami i psem" – piękne:)))))
Li kochana, przez 5 godzin- i to godzin niemalże porannych, zapracowanych, nieprzytomnych, porzadkowych itd. mamy 15 zaangażowanych czytaczy na blogu (policzyłam)- to sa ludzie ciekawi Ciebie! i to jest naprawde coś!… pisz książkę śmiało! Ale jak mi nie napiszesz na niej pięknej dedykacji…się kurnia załamie :(
hej, Li- ja tam zawsze czytam, jak tylko coś napiszesz, więc tak już zostanie. Li i jedynie z twojego powodu.
o nie, nie:))tak się nie dam Ci wyrolować!"wiadomy cel" jest nadrzędną ideą tego naszego poświęcenia ;P
Jest to jakaś idea. Ale obowiązki trzeba podzielić. Ja się zajmę "wiadomym celem", a Ty resztą tj. dziećmi, kotami i psem ;D
auroro- jedyne wyjście to przyjechać do Li na miesiąc, zamknąć Ją na miesiąc w gospodarczym o wodzie i chlebie, a my zasiądziemy na tarasie w wiadomym celu, w przerwach zajmując się dziećmi, kotami i psem ;)
chwała blogu :)
wszystko czerwone najlepsze! na chandrę najlepsze!i tylko na dyskretne czytanie na nudnym wykładzie ZUPEŁNIE się nie nadaje. ZUPEŁNIE!!! ;DDDDps.ja robię ruch, którego nie robiłam. bo zasadniczo czytam w rss, czego w statystykach nie widać. ale od czasu do czasu nabieram odwagi do poudzielania się komentarzowo. i wtedy, za preproszeniem, pikuję statystyki ;-)
Ja też to kupiłam, zupełnie nie kojarząc autora! Recenzje były więcej niż OK i okładkę gdzieś widziałam, no to buch. Ale nieprędko to przeczytam, bo kupiłam w Merlinie razem z trudno dostępną książką i termin mam 21 dni…A tej trudno dostępnej pewno i tak nie dostąpię. Ale miło czekać na taka niespodziankę :).
Spiesz się, bo wiesz, starzeję się. Siada mi wzrok, za chwilę siądzie słuch i nawet audiobook nie poradzi. I tak stracę możliwość podziwienia Twoich dokonań ;D
ja tam wolę środkową alejkę w Lidlu ;P
No właśnie "nty" raz czytam "Panny i wdowy " Nurowskiej……
"Dzikie białko" to Lesio w najszerszym tego słowa znaczeniu. Ale było dużo słabsze,moim skromnym zdaniem.
A "Dzikie białko"??? :):)
No i chwała bogu, przynajmniej wiem do kogo piszę:)
Aurora, Ty to mnie potrafisz zdemotywować:P
Wyczułaś, że uwielbiam koty:)
Ja też Twoim "czytaczem" byłam wcześniej.Teraz się tylko ujawniłam :)
Ja się na temat Twojego procesu twórczego nie będę wypowiadać. Natomiast chętnie przyjmę egzemplarz autorski. Tylko, w którym wcieleniu? ;D
Ja tu dotarłam po apelu na innym blogu, i jestem, zostałam, zostanę, bo znalazłam coś wartościowego w kupie kupy, jaką jest internetowe piekiełko. I zajrzałam na blog Yours i kupię jego książkę. Tak się plotą losy świata :)
Piotruś się wścieknie, że my tu o innych…:D
o rety, Aniu, no pewnie że tak, ale moim zdaniem jednak Lesio, Tereska, Okrętka, Janeczka i Pawełek i nieboszczyk są najlepsi!
Aha, piszę więcej, bo wiesz… wstyd tak nie pisać, jak tyle osób tu zagląda:)A tak poważnie- piszę więcej i wszyscy wiecie dlaczego.
Okrętka Lesio rulez :)Li, ja przychodzę dla Ciebie. I książke chętnie kupię zanim trafi do środkowej alejki ;) Pewnie ilość odwiedzin jest większa, ale pomyśl, że część zostanie.A w ostatnich dniach Ty też piszesz więcej, czyż nie?pozdrawiam słonecznie!
A "Boczne drogi" ?? A "Wszystko czerwone" z komisarzem Muldgaardem i jego : "azaliż było ludzi mrowie a mrowie ? " ??? :-))
E, nieprawda. :) Może jakiś tam procent nikły odwiedzających – pewnie tak. Ale nie li i jedynie. Znam taką, która dwa dni czytała Twoje blogi od deski do deski. :P Pisz, nawet jeśli miałaby zalegać w magazynach, to nie ma znaczenia. Ja tam bym się cieszyła nawet z jednego "obcego" czytelnika. Pozdrawiam z Poznania
No pewnie! A Lesio Kubajek?:)
Ja sama sobie jestem szefem, nagana murowana:)
…ja chyba jestem w pracy…ranyyy
Zabieram się do pracy, całusy!
Kocham Cię Li !!!! przecież to mpoje ukochane- Tereska i Okrętka, pamiętasz? :) o był jeszcze z tej serii Wiekszy kawałek świata:))))
Piotrek nie z tych co się obrażają za nie-byle-co :P
Ja tylko pragnę podnieść Piotrusiowe ego;-)
jesssuuuu my tak tu se bredzim…Piotrek się nie obrazi chyba????), toż to z sympatii i radochy, że ta książka wyszła…
Chmielewską za "Zwyczajne życie", "Nawiedzony dom" i "Całe zdanie nieboszczyka" wielbię do dziś wybaczając jej późniejsze gnioty:)
Nie podlizuj się tu:) Ania jest Anią, swoje miejsce ma i zawsze tak będzie, chociazbyś się jej w biały dzień zapierała:))))
Moje serce do dawno do niego należy, Ania zeszła do podziemia:)
i tyci tyci Nurowskiej (za "Panny i wdowy" – dobra?, należy się!, ja to kurde uwielbiam)no i Chmielewska oczywiście, tylko błagam zapomnijmy o Krajewskim, bo ja po Breslau spac nie mogę i mam uczucie jakbym wciąż nieustannie miała przed oczami film Seven… brr
Adamczyk niech się nie kryguje, Adamczyk niech spełnia pokładane w nim nadzieje… bo niestety nie łatwo wkraść się w serce kobiety na równi z Anią z Zielonego Wzgórza:)
Adamczyk będzie dopiero po południu i zapewne będzie się krygował;-)
Li i chciałabym tu uroczyście!!!! dodać – że MAM NADZIEJĘ – że po lekturze naszego oststniego zakupu dołaczymy do listy tego, co w nas siedzi niejakiego Adamczyka. Adamczyk słyszy? (nie wiem, czy to dobrze brzmi, że Adamczyk w nas siedzi…)
Kochana, ja dorzucę jeszcze Leca:)
Jeżycjada, Ania- uwielbiam:), skandynawski naturalizm Millenium mnie przestrasza (powody osobiste hehe) ale dorzuć trochę Allende i może (przyznaje się ze wstydem…) Rice- i będzie super cacy… risotto (?).eee
Realistka :)
Gdybym miała napisać książkę, słuchając tego, kto we mnie siedzi to byłoby to poplątanie Ani z Zielonego Wzgórza, Harrego Pottera, Millennium, Don Camilla i Jeżycjady. Strach się bać:P
Kokietka :-)
czyli wszystko będzie ok:)wybitna oczekiwana książka w naszej ulubionej środkowej alejce ;)))
błąd Li- są tacy, co czytają – znam nawet cały "były" wydział takich ludzi więc spoko:) poza tym nalezy się jeszcze zastanowić, czy idziemy w komercję- pisząc coś nieco mniej wybitnego, czy też po całosci- niech kurde wiedzą, KTO w nas siedzi;)
Sisi, jest tylko mały problem- wybitne książki mało kto czyta, więc jednak wyląduję w tej środkowej alejce;-)
ale wiesz… to podnosi poprzeczkę…poniżej "wybitności" teraz nie uchodzi:) poza tym "wybitna" to nie konglomerat z "oczekiwana". Ja oczekuję!!!, że wyjdzie, nie oczekuję, że bedzie wybitna – bo ja WIEM, że wybitna będzie….!!!!!jak zwykle stworzyłam masło maślane- moja książka jakby co, zdecydowanie wybitna nie będzie- no ale rozumiesz przecież:*
Och, ponapawam się słowem "wybitna", pomijając "oczekiwaną" :)
ależ viki nic- wręcz ją uwielbiam ale nie jako miejsce na oczekiwaną wybitną powieść Li
troche nie po polsku ten komentarz- ale rozumiesz- od 5.30 jestem w pracy:) ale ze szczerego serducha napisany!:*
hej Dziewczyny :)sisi- a co Ty masz do środkowej alejki w biedrze???:)))
Oooo! Właśnie na takie komentarze liczę:* :D
….dlaczego tak myślisz? Ja ZAWSZE przychodzę tu li (LI) i tylko dla CIEBIE! I myślę, że setki innych blogoczytaczy też! Kochana, nie doceniasz się chyba :)Z pewnością Twoja książka nie będzie spoczywała sobie w koszach w środkowej alejce w biedrze, jakoś jestem co do tego spokojna!
Nie pytaj, sama Ci powiem:) Mam niewesołe obserwacje- ilość czytelników na blogu wzrasta mi gwałtownie li i jedynie z powodów, których na pewno nie będzie w książce. W związku z powyższym pełna obaw, że leżałaby ona w stosach na wyprzedaży w Tesco mam lęk przed pisaniem;-)
i absolutnie nie pytam KIEDY BĘDZIE TWOJA KSIĄZKA… nie pytam :)
Kochana, ja też kupiłam- czekam właśnie na dostawę:)