Zastanawiam się (choć nie poświęcam temu zbyt wiele czasu),
ile jeszcze komentarzy będę musiała wywalić,
zanim
przestaną
pisać
do mnie
wszelkiej maści
rozliczacze, pytacze, pyskacze, pouczacze, dopytywacze, podejrzewacze,
ciekawacze, oceniacze, wyliczacze i pierdaczacze.
Czy nie szkoda Wam życia na pisanie sążnistych komentarzy
Które ja
lekką ręką
(z lakierem w odcieniu niewinnie przelanej tętniczej krwi)
wyrzucam
bo jestem
złaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa,
wrednaaaaaaaaaaaaaaaa,
i w dodatku prowincjonalnaaaaaaaaaaaa,
więc nic a nic nie znam się na dobrych manierach.
Li.
ile jeszcze komentarzy będę musiała wywalić,
zanim
przestaną
pisać
do mnie
wszelkiej maści
rozliczacze, pytacze, pyskacze, pouczacze, dopytywacze, podejrzewacze,
ciekawacze, oceniacze, wyliczacze i pierdaczacze.
Czy nie szkoda Wam życia na pisanie sążnistych komentarzy
Które ja
lekką ręką
(z lakierem w odcieniu niewinnie przelanej tętniczej krwi)
wyrzucam
bo jestem
złaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa,
wrednaaaaaaaaaaaaaaaa,
i w dodatku prowincjonalnaaaaaaaaaaaa,
więc nic a nic nie znam się na dobrych manierach.
Li.

Moje dzieci lubiły od czasu utopić jakiegoś pilota (bądź komórkę) w nocniku, może to nie jest taka całkiem od czapy wskazówka ;-) Na marginesie: po takiej kąpieli, o dziwo, piloty działały sprawniej. Komórka po długim suszeniu też doszła do siebie, choć już nigdy nie dogadała się z cyferką "9"… ;)
Bardzo dobrze :) kassssssuj (uwielbiam swoja droga polski jezyk za onomatopeje – taka syyyyyczaca zmijka na przyklad coby daleko nie szukac). A tak a propo kolorowych paznokci to nabylam sobie jakis czas temu lakier w odcieniu perlowym, coby dystyngowanie wygladac i okazalo sie, ze moge dlonie swiecily w nocy czarownym trupim odblaskiem…. Pozdrawiam cieplo!
Teraz to mnie dopiero zafrapowałaś, Zorko. Masz trabanta??? MW (ulubiony lakier i pierwszy własny samochód: bordowe tico)
mierzę się z życiem, z komentarzami nie muszę. Zwłaszcza takimi, których jedynym celem jest wprowadzenie fermentu i zamieszania.
Łatwiej komentarz wyrzucić niż sie z nim zmierzyć. Wyrzucony, nie było. Podobnie jak z odważnymi i przedwczesnymi postami. Wystarczy na ich miejsce wkleić nowe:)
dobrego poniedziałku, Li :-)słońce wschodziło nad trójmiastem różowo, a i w Warszawie miewa przebłyski dobrego humoru. I my miejmy.
Ważne, ze ktoś wartę pełni :)
Dominiko, nie daję rady odpisywać na bieżąco, bardzo Cię przepraszam.
Wczoraj napisałam jednak jeszcze jednego maila i teraz jestem w rozterce, że źle to odczytałaś :/. Może jednak wpadł do spamu :)? I ja nie oczekuję wcale odpowiedzi/wyjaśnienia, jednakże jak na moje możliwości, to się tam "otworzyłam", więc jakoś mi głupio trochę. Pozdrawiam serdecznie, D. No i miłej pracy, ja też zaraz wyruszam.
Dziewczynki! Szukałam wszędzie, WSZĘDZIE, w każdym zakątku mojego domu, w każdej szufladzie, w lodówce, w kanapie, w zabawkach, w pralce etc., wszedzie mam taki klarrr jak nigdy. Ni ma!! Znając swoje, ostatnio straszliwe, zakręcenie wyrzuciłam GO (pilota) do śmietnika. No innej możliwości nie ma. Zapadł się pod ziemię. Ale już jest nowy, ładniejszy, mniejszy, bardziej sprawny. Jest git! :) P.S. Ale ten Antoni to mnie rozczarował, wiem, wiem, zapominałam go prosić, no, ale żeby zaraz taki afront? :)
dziś to ja ciężko pracuję, niestety. Na tarasie natomiast są wszystkie cztery koty:)
Li, dzisiaj to masz dzień stworzony do tarasowania :) Miłego zatem ;)
Też wywalałabym dręczące mnie oraz uciążliwe maile i też lekką ręką jednakże w tej chwili czarnymi pazurkami:-))Pomimo tego,że wywalasz to domyślam się,że jest Ci przykro czytając jacy ludzie potrafią być okrutni pozbawieni empatii i kultury.Ale Ci wierni zawsze będą tu zaglądać,mniej lub bardziej aktywni ale są i będą!
Li! Wywalaj i olewaj…..olewaj i wywalaj.Pozdrawiam
Kocham Cię Li, choć Cię nie znam. Ale wydaje mi się, że nasze dusze się znają.
Piękny dzień dziś będzie. I dobry. Wszystkim życzę udanego poniedziałku.
u mnie sie wbijalo nozyk nad framuga, zeby przybic diablu ogon (zakrywal nim poszukiwana rzecz), sprobuj, Antoniemu sie grosik potem zanosilo tez, a jak to nie pomagalo, to w te pedy do sw. Judy Tadeusza od spraw trudnych i beznadziejnych (moze by pomogl na wkurzajace komentarze??)
Moje pierwsze to biały polonez caro. :) Pamiętam pełne uznania spojrzenia panów w wieku taty, którzy patrzyli jak tankuję poldka. Teraz podjeżdżam banalną mydelniczką i szału nie ma.
Znajoma schowała pilota do lodowki, tak więc… ;)
a na mnie działał berylowy. Jakże się kiedyś rozczarowałam…:)
poszukaj, czy nie wpadł w środek kanapy, u mnie tam zawsze się wszystko znajduje:)
ja od tygodnia szukam pilota!! a telewizor zablokowany przed córeczką :) :) bez pilota nie da się włączyć:) W końcu pojechałam i kupiłam nowego, ale Tobie nie radzę organizować nowych dokumentów :) Solidaryzuję się bo wiem jak to podonosi ciśnienie! :) Może poproś św. Antoniego? Moja babcia zawsze mi tak radziła i rzeczywiscie pomagał:) Z pilotem to zapominałam go prosić no i jest skutek…:)
wiola, uwielbiam jak kobiety mnie kochają, to niestety rzadkość;-)
towarzystwo przednie:)Idę spać, godzina w wannie minęła mi zdecydowanie zbyt szybko, chyba tam zasnęłam, bo nie mam innego wytłumaczenia na nagłe otrzeźwienie w mocno wystudzonej wodzie:)
kassssssssssuję (zauważyłaś, że brzmi to jak sssssssyk żmii? )
łamię daną sobie obietnic milczenia w komentach – kocham paniom, pani Li :)i bez gąsienic, zielonych ani żadnych :)moja propozycja z mail'a aktualna jakby co :)
Ignorowanie, to bardzo skuteczna i bolesna brońwieckassssssssssssssuj droga Likasuj kasuj bezlitośnieniech ssssssssspppppusci zasłonę milczenia na ich istnienie ten klawisz cudownydelete delete delete deletea my – na zdrowie:*dla wszystkich, bądźmy dziś hojne – dla wszystkich na zdrowie dziś :*
Czy koralowy lakier na paznokciach też się liczy?:)Na moją wyobraźnię bardzo oddziałują nazwy kolorów – wystarczy, że zamiast zieleni z pomarańczem jest pistacjowy z rdzawym, i wyobraźnia już działa, barwy zdają się atrakcyjniejsze, a to, co akurat barwią, ciekawsze. Niebieskie pudełko jest banalne, ale turkusowe – to co innego:) Jako mała dziewczynka uważałam, że nazwy "szmaragdowy" czy "amarantowy" są czarodziejskie, i chyba trochę mi z tego poczucia do dzisiaj zostało;)
Pękam ze śmiechu:)))
dwie godziny wcześniej latem, godzina zimąw bdb towarzystwie siedze: Chateau Tour Bel-Air, wzgorze Saint Emilion (cokolwiek to znaczy, mnie zadowala w zupełności):*
wczesnaaaaaaaaaaaaaaakorekta – wcześniejszaaaaaaaaaaaaaa
Ania, która jest godzina u Ciebie? :*
boska notkaaaaaaaaaaaaaaabiz:*
dlatego tak wielu jest na wiecznej diecie;-)
a masz pozwolenie na publikację naszych facjat? :P
Sisi, teraz już wiem dlaczego uwielbiam czerwony kolor na paznokciach! Mój pierwszy osobisty samochód (choć to może zbyt dużo powiedziane, bo to maluch był) też był czerwony.I wszystko jasne. Sama nigdy bym tej zależności nie złapała :P
dobre maniery często są trudne do strawienia:)
Mogę sobie tylko wyobrazić treść niektórych komentarzy. Niektóre intrygantki, plotkary i sensatki jątrzą już u Chustki- choć tam akurat najbardziej potrzebne spokój i empatia.Prymitywami nie należy zatruwać sobie życia,nie należy brać do serca. Na szczęście większość z nas trzyma poziom, Li. Serdecznie Cię pozdrawiam i podziwiam.Kaśka
to tak jak ja ;)
Dobrze robisz."kochom" Cię.
ignorować moim zdaniem.nie karmić.(zablokować się nie da?)wiesz co robisz – to ci daje siłę.oraz prawo do ignorowania idiotów. szkoda czasu.też mam z ciśnieniem nie teges – btw.captopril sobie w kieszeń wsadź.i dajesz!i wypieprzaj, bez wahania.
O rety, leżę i kwiczę-wypisz wymaluj- ja! :D
Och, ja w swojej kolekcji obrazków osobistych – mam jeszcze TAKI Z nim też się czasami utożsamiam, podrzucam więc, może się przyda:)
Muszę kiedyś opisać historię mojego pierwszego auta, Fiata Uno w kolorze wiśnia metalik:) Ach, co to było za auto… kupione z leasingu, jak się popatrzyło pod specjalnym kątem, to na karoserii widniał ślad po napisie: http://www.ogrodzenia.sochaczew.pl... oeh, a jakie było zawodne i felerne… ech… łza się w oku kręci:)Czy czyta mnie ktoś z Sochaczewa?
aaaaaaaaaaaa:), jestem niewinna:) wywalaj, nie czytaj, bo to szkodzi na zdrowie i urodę!
nie czytam, słowo- zamykam oczy i na oślep walę palcem. Dlatego czasem cierpią niewinni;-)
Cześć:)
zgadza się-ciekawscy ciekawacze:P
Nie wiem dlaczego, ale z piątkowymi mailami mam jakiś problem.
Nie wymieniłaś poprawiaczy, dlatego pozwolę sobie: wśród wszystkich -aczy są jednak ciekawscy ;)
Dziwne, ja wysłałam dziś rano i szybciutko otrzymałam odpowiedź.I szybciutko zadziałałam.
ela! no proszę Cie…nie poziomkowy tylko samochodowy!:)
A ja podczytuję i …milczę -to mój pierwszy komentarz!Pozdrawiam serdecznie!
Hej Li,wysłałam maila chyba w piątek.Nadal cisza,nie wiem czy wysłać raz jeszcze czy czekać cierpliwe na odpowiedz. Pozdrawiam Justyna p.s mail od jutka24
no…już to widzę:) przeczytasz, chociażby ciśnienie miało skoczyć;)
No chyba trza się napracować, by osiągnąć cel…tak mówią.a ja przewaliłam całą chałupę i diabeł ogonem mi zakrył dokumenty, więc przyszłam się tu odstresować :Pps. pazury frenczowe własnie zdrapuję nerwowo
Li! :*, oby! wiesz…
Jestem nie-do-za-je-cha-nia:)
Zamykam oczy, jak je widzę;-)
Ciesze sie, ze nie musze tego czytac, ze w komentarzach taki porzadek, przykro Li, ze Cie to w jakis sposob dotyka, ale wiem, ze sie nie dasz zajechac. pozdrawiamKotek
Oj tam oj tam, nieważne :)I tak mi poziomkowy nie leży :)
Mam nadzieję, że ich nie czytasz zbyt dokładnie przed usunięciem, bo to już byłaby okropna kara za grzechy niezawinione.
Po kolorach lakieru wnoszę, że potajemnie spotyka się tu sitwa czy jak- dzisiaj rano umalowałam swoje na Rouge Valentine…Moje pierwsze własne polo też było czerwone, a przynajmniej tak było w papierach, tak było zardzewiałe. Zawsze zamarzało w środku, ale jakie było cudowne:)))
on nie jest w kolorze poziomki tylko samochodu:) widziałaś kiedyś poziomkowy samochód?:)
A mi poziomkowy nie leży jakoś. Latem miałam i obiektywnie rzecz biorąc prezentował się całkiem całkiem, ale nie czułam się najlepiej. Wolę moją wisniową czekoladę :)
Obawiam się, że dużo, niestety, bo łatwiej klepać jęzorem/ stukać w klawiaturę, niż zrobić coś konstruktywnego.Dobrej i spokojnej nocy życzę!
ja mam lakier w kolorze "mus poziomkowy"-hmmm, tak go kosmetyczka nazwała. podoba mi się, bo jest w kolorze mojego pierwszego, własnego samochodu, który pomimo wyjącego gaźnika wspominam z nostalgią:). a olej ich wreszcie kochana- zwłaszcza oceniaczy, wrr…
Siedzę na kanapie i to też może być wykorzystane przeciwko mnie:P
bo to Twoja siła rażenia, zrzędo*
Obawiam się, że zawsze będziesz musiała, bo głupota nie zna granic.Czerwony najlepszy :)
Oby jak najmniej, choć "minie im", w końcu wszystko mija, nawet najdłuższa żmija ;)Spokojnej nocy, choć i ta pewnie nie mniej pracowita…
:D
Piękny kolor tego lakieru, zazdroszczę bezinteresownie.A reszty współczuję z całego serca. Ja bym nie uniosła chyba.
Nie wiem. Ostatnio gdy ja komentuję, znikają całe strony.
Jak ciśnienie???
Ty chyba nie siedzisz wciąż na tarasie?Się przeniosłas w cieplejsze miejsce?
Duuuuuuuuuuuużo.Cierpliwości, zła, prowincjonalna kobieto!Nie znająca się na dobrych manierach:DZa to krwista i jajami.W końcu im przejdzie – przecież wiesz!Zawsze przechodzi.Życzę, coby jak najprędzej się znudzili.Serdeczności:*
Lubię Cię,bo taka jesteś wredotka;)ciepłego wieczorku życzę
Duuuuuużo?Dziękuję i pozdrawiam.Martyna