Są dni, gdy całkiem spokojnie pijąc trzecią kawę, zastanawiam się po co mi to czy tamto, ten czy ta, to czy owo i nie znajduję na te pytania odpowiedzi.
…
Poświęcam bardzo dużo czasu na odpisywanie na maile.
Dumam sobie- po co niektórzy je piszą, skoro i tak z góry wiadomo, że nie pomogą.
Po co zabieracie mi minuty z mojego życia?
Po co sobie zabieracie minuty na napisanie maila?
Oszukujecie mnie, siebie i los.
Ja Wam to z trudem mogę wybaczyć, sobie bardzo łatwo wybaczycie, ale czy los Wam wybaczy?
Apeluję więc do resztek sumienia tłukących się w niektórych (powtarzam: niektórych) z Was- nie piszcie, nie zawracajcie mi głowy, nie udawajcie, nie epatujcie fałszywym współczuciem, nie przejawiajcie zatroskania, nie pytajcie ile już jest, albo pomagacie bezwarunkowo, bo chcecie, albo pomóżcie najpierw sobie odzyskać honor.
Ja mam instynkt słowa rozwinięty do granic jasnowidztwa, wiem – po prostu wiem.
Ja mam instynkt słowa rozwinięty do granic jasnowidztwa, wiem – po prostu wiem.
…
Jest poniedziałek, a już jestem bardzo zmęczona.
Zwyczajnie- starzeję się, kawa mi nie pomaga,
problemy osobiste mnie gnębią,
ale właśnie przyszedł do mnie Bobcio, położył się przy laptopie i mrucząc patrzy na mnie oczami pełnymi kociej miłości… mmmmrrrrrrrrrr-będzie dobrze-mmmrrrrrrrrr- będzie dobrze-mmmrrrmmmmm.
Ech, będzie, będzie- nie może przecież być inaczej.
Li.
UPDATE:
Po lekturze komentarzy muszę jeszcze raz zapewnić:
1. mnie żadne potwierdzenia prezentowe nie są potrzebne.
2. zarzut robienia dużo szumu w wiadomej sprawie jest kompletnie poroniony z punktu widzenia celu.
Im więcej szumu, tym lepiej!
Siedzenie i cichutkie chlipanie nie odnosi zdaje się skutku.
UPDATE:
Po lekturze komentarzy muszę jeszcze raz zapewnić:
1. mnie żadne potwierdzenia prezentowe nie są potrzebne.
2. zarzut robienia dużo szumu w wiadomej sprawie jest kompletnie poroniony z punktu widzenia celu.
Im więcej szumu, tym lepiej!
Siedzenie i cichutkie chlipanie nie odnosi zdaje się skutku.

Dołączam do kółka, adoruję na klęcząco:D:D:DHa, ha oraz ha!Li – cieszy, że śmieszą, a nie wkur… uuups, regulamin!Przynajmniej ciśnienie będzie w normie:)
podlłe i durne ludki i tyle
a mnie śmieszą coraz bardziej, że też komuś się chce…:D
mnie śmieszyły do czasu, ja jestem wyjątkowo łagodna ale od tygodnia to mam krwiożercze instynkta jak to widzę:0
sisi, ja te komentarze puszczam dla fanu, a nie nerwów;-)Przecież są śmieszne, przyjrzyj im się dokładnie:D
skądże anonimowy, my tylko wchodzimy. Nie czytamy, bo nie umiemy!
paskudo anonimowa, chrzanisz jak potłuczona/y do diabła
Oczywiście, że tak. To dlaczego wchodzisz tu maniakalnie kilkanaście razy dziennie (tak pokazuje licznik statu4u)? Jakaś pokuta, czy co?
Gdyby nie Chustka to pomijając kółko wzajemnej adoracji nikt by tego nie czytał
Jak tak liczyłam na palcach, to jakieś 10-15 osób. To niszowy blog, bardzo zaciszny:)
Przeszłam przez takie piekło.Trzymałam za rękę do ostatniego oddechu.Nie zadaję głupich pytań:)Poletko obrabiam na codzień.Pozdrowienia, Casablanca!:)
Skoro ludzie tak bombardują mailami,(?) muszą również czytać Twojego bloga. Ciekawe ile masz wejść na stronę, pewnie dużo, bo licznik wyłączony:/
A może np. Zorka zechciałaby zajać się zadaniem prezentowym. Myślę, że byłby to właściwy człowiek na właściwym miejscu; osoba lubiana i szanowana, potrafiąca skupić ludzi wkoło siebie, no i praca społeczna jej ne straszna
Dziwię się ludziom szukającym sensacji. Pytającym o szczegóły jak w reality show. Czasem trzeba pewne rzeczy przemilczeć. Ja chciałam pomóc, napisałam do Viki z pytaniem, gdzie mam wysłać prezent. I tyle. Jestem na tyle domyślna, że potrafię wydedukować na co mniej więcej prezent się przyda. Szczegóły mnie nie interesują, tylko to aby prezent zadziałał. I każdy powinien tak działać. Poszukiwanie taniej sensacji źle świadczy o kimś, kto jej szuka.Li, robicie razem z Viki mnóstwo dobrej roboty, szacun!
Wierzyć mi się nie chce, że są tacy ludzie:( smutne to.Ja do pierwszego jem tynk przysłowiowy więc nie piszę mejla, bo po co?Po pierwszym jak nadwyżkę, którą mam "na waciki" przeznaczyć na coś sensownego, jeśli będzie potrzeba dla Asi, ale nie piszę do Li czy Viki, bo na dzień dzisiejszy nie mam jak pomóc.Nie ośmieliłabym się dla wyciągnięcia informacji tak… :( przykre.
Ja nabroiłam. Muszę poczekać, aż kolega Krzyś zrobi porządek:)
na allegro WITAM może być poprawne. można witać kogoś na swojej aukcji, można witać kogoś u siebie w domu, w swojej audycji czy na swoim blogu. amen
Li z innej beczki- LInki ze strony zniknęły, czy coś nafajdałam w komuperze znowu?
Tylko jest pewnie tak, że wiele z tych tubalnie krzyczących miałoby wiele do zrobienia na własnym poletku, gdyby tylko zechcieli rozejrzeć się dookoła. Daję głowę, że znalzłaby się chora ciotka czy dziadkowie, którym wypadałoby pomóc, dziecko, które ma problemy w szkole, sąsiadka, która sobie nie radzi- i wiele, wiele więcej, ale lepiej walić pięścią tam, gdzie już coś dobrego się dzieje- z inicjatywy jednej osoby. Łatwo można zagłuszyć sumienie… Można się spierać czy lepiej w prawo czy w lewo, dlaczego Li nie postawiła przecinka, a postawiła wielokropek, czemu nie zapytała tysiąca obserwatorów co myślą, tylko sama przejęła inicjatywę, ALE samymi dobrymi chęciami, trzymaniem kciuków i wirtualnymi uśmiechami nie da rady zapłacić rachunków za życie i leczenie. Ja już byłam w sytuacji kiedy właśnie pieniądze stanowiły o życiu bliskiej mi osoby, dostałam taką pomoc, bo sama nie dałabym rady.Przez takie piekło trzeba samemu przejść i tyle. Póżniej nie zadaje się głupich pytań czy przypadkiem nie jest za daleko z Krakowa na Wołomin…Bobcia ode mnie potargaj- będzie dobrze, ale pewnie nie na taką dużą skalę jak się wydawało na początku.
:))))
Och, Li, ja wiem, że to łatwo powiedzieć "nie przejmuj się" – ale spróbuj:) Świat jest pomieszany, pełno na nim róznych bezmózgich kretynów którzy w każdej takiej akcji będa się dopatrywać oszustwa, przekrętu i że ktoś ich natnie, oszuka, wyroluje – jednocześnie z błyskiem pazerności w oku zanosząc kasę do ambergoldów, finnroyalów i innych takich. Nic na to nie poradzisz.. a rzeczami, na które nie mamy wpływu – nie powinniśmy sie przejmować. I tego Ci życzę. Oraz wytrwania w tym co robisz.Twardym trza być i ASERTYWNYM :)
Za każdym razem, kiedy czytam pytanie w komentarzach, czy u Ciebie czy u Aśki, o to co miała operowane, ciśnie mi się na usta (pod palce) – cycki, cycki sobie robi ;)
Słowo, rzecz święta…
Nie zawracam Ci głowy mailami, potrzebne dane mam, więc możesz na mnie liczyć :-) A propos tego co się dzieje, działo tu u Ciebie, na innych blogach, u Chustki… myślę sobie, że chyba większość z nas pierwszy uczestniczy w ten sposób (wirtualny) na taką skalę w przeżywaniu czyjejś choroby. Stąd może, z tego braku doświadczenia, całe to zamieszanie, licytowanie się, kto lepiej to przeżywa, kto gorzej, kto ma takt, kto go nie ma… czy pytać co słychać, czy lepiej milczeć, ale czy wtedy, ktoś nie pomyśli, że się nie martwię? Chustka jest medialna,to wszystko teraz jest efektem tej medialności.Pozdrawiam!PS. Wielki szacunek dla Ciebie za to, co robisz :-)
dobrze powiedziane.ja sie zgadzam.i pozwole sobie cytować, jeśli mozna?a na zło i głupotę się nie zgadzam – i walczę.i co z tego, że mi juz czterdziestka stuk stuknęła.ta czterdziestka to owocuje mi tyko łagodnością pewną i szybszym zmęczeniem materiału fizycznego.i tym, że bardziej jednak współczuję niż nielubię głupich mendowatych zachowań ludzkich.ciakawość srawość – i pierwszy stopień do piekła.czuwaj!julia
tylko ten zrozumie drugiego czlowieka kto doswiadczyl nieszczescia – ten zapewne nie bedzie sie domagal odpowiedzi- kto ile i dlaczego jemu to nie jest potrzebne pomaga i nie pyta, nie chwali sie ze pomogl bo i po co a mowi sie ze ja dzis tobie a ty jutro mnie o ile zajdzie taka potrzeba – nie potrzebne zadne sensacje udawane wspolczucie – bo przeciez nie znasz dnia ani godziny los jest slepy to jak ruska ruletka.obys nigdy nie zaznal co to jest cancer…LI pozdrawiam i dziekuje ze jestes tak wrazliwa na drugiego czlowieka Barbara
Hej,Li!Każdy ma takie dni totalnego zwątpienia! A że ma sens-wiesz przecież…Dobro wraca…Bobcio wie, co mówi!
Już tak piszą, ale ja im wybaczam:P
No, Li, zaraz ktoś napisze, że się lansujesz i kreujesz na uciśnioną bohaterkę kosztem ciężko chorej osoby i czułego narodu.Nie kumam – albo ryzykuję i nie pytam albo zamykam stronę takim krzyżykiem u góry, wyrzucam z zakładek, obserwowanych, fejsa i czego-tam-jeszcze…Szczegółowe informacje to chyba tylko do donosu potrzebne…Kasuj, nie odpisuje, bo zwariujesz, szkoda by było.Pozdrawiam!
wiesz…to tak jak z tymi agrafkami na pustyni: Idą dwie agrafki przez pustynię. Jedna mówi: – Gorąco mi! – To się rozepnij! ;-)
Witam i pozdrawiam są niezbędne w Allegro. Tak się tam przyjęło i dobra, używam. Mój mąż jest nieszczęśliwy, kiedy dostaje maile zaczynające się od dzieńdobry, i to od prywatnych, czasem znanych mu osób.
wolałabym się rozpiąć…, albo być rozpiętą;-)
To Cię rozepnie i rozluźni ;-D. Może jakiś przepis kulinarny w Twoim wykonaniu??? Wszyscy się rozepniemy i rozluźnimy ;-).
Odepnij się :) *
Kilka minut wczesniej piszesz, ze zasypywana jestes mailami a teraz ze ich coraz mniej;)) moze ludziki wzieli sobie do serca uwagi. Mysle sobie ze jak ktos chce to nie piszac stale maili pomaga. Mam taka nadzieje znaczy sie.Jak mam adres do prezentow to po co stale pisac? No chyba ze po wspolnej kawie ;))
Mam nadzieję, że nieznajomym możesz również, w końcu dane słowo do czegoś zobowiązuje (przynajmniej tak mnie wychowano). W razie czego, też służę dowodami (jeśli miałyby ci choć w maleńkim stopniu przywrócić wiarę w świat).pozdrawiamGrażyna
No tak, Aśka pisze na blogu więc pomocy nie potrzebuje.Ech… Li ja czekam na odpowiedź, bo coś mi umknęło.A i przepraszam, że nie uczestniczyłam w akcji "Komentarzowa Burza", ale zwyczajnie w górach byłam – brak internetu okupiony nalewkami z litworu ;)
Za bardzo jestem spięta;-)
Są. I nigdzie się nie wybierają. Ponieważ jednak wywołały krwawą jatkę, nie będę ich pokazywać. A myśli zostały te same, te same, te same. Nie zaczynaj od słowa "Witam", bo Michał Rusinek będzie bardzo nieszczęśliwy:P
tylko real! Take it easy jak właśnie pięknie grają na pewnej stacji radiowej:)
Witam,gdzie podziały się twoje zapiski z przed tygodnia, dlaczego je usunęłaś? Nie pytam o komentarze ale o TWOJE myśli, którym dałaś wyraz tu na blogu?
ale na blogu, czy w realu?
Li bo byś się w końcu puściła chociażby dla ochrony zdrowia:)
kochana, to tylko obwód w talii mi się zmienia, telefon nigdy:)
Dostawcę kolacją służbową podejmuję wraz szefostwem. Nawet nie wiem gdzie i o której. Jak się wywiem dam znac na komórę o ile numer wciąż ten sam.
Gosia, a może jednak? zadzwonię wieczorem. Mogę wszędzie podjechać:)A co do wirtualnego pręgierza, stoję pod nim cyklicznie i doszłam do wniosku, że kwartał bez pręgierza to kwartał stracony;-)
:)
;-) Neony rulez:)
Sisi, do cholery, żadnych potwierdzeń, bo jak nie mogłabym już ufać znajomych, to co to byłby za świat? :)
:)Stety. Niestety to ja nie mam Twojej cierpliwości. I stety – nie ujawniam się za cżesto, bo potem mogłabym żałować. Raczej na pewno bym żalowała :)banita
kochana, wczoraj zreferowałam moją wpłatę skromna przez tel. Przesle Ci wieczorkiem potwierdzenie przelewu, na dzisiejsza tez:)
Nie??? Ech…
bo całkiem zgrabnie Ci to wyszło:)
mam nadzieję, że ten wpis to nie odpowiedź na mojego dzisiejszego maila ;)pzdr,g.
Rany Boskie Li, nie mam siły przedzierać się przez tą całą wirtualna aferę. Nie dokładnie wiem o co chodzi ale ilość komentarzy pod wpisami przerażaMoże bloga zablokuj albo coś? Ludziom się w końcu znudzi, albo podbiegną sobie pod inny wirtualny pręgierz.Będę mruczeć pozytywnie do Ciebie jutro z Twojego miasta, niestety czasu na prywaty będzie totalny brak.
hehe, widzę że ciekawacze się przyjęli;-)
Przerwa urodzi się sama, maili jest coraz mniej:)
Li, to co robisz MA sens. Ogromny.I nigdy w to nie wątpij, bo będą baty na goły tyłek!;)Poza tym czemu ciekawacze i inni parówkowi skrytożercy mieliby Cię do zwątpienia doprowadzać. Takim mówimy stanowcze nie!
Sama sobie zgotowałaś ten los, że tak powiem;D Sens jest, natomiast na szczęście histeria nie jest zaraźliwa, podobnie, jak głupota. A Ty wywieś wirtualną tabliczkę z napisem "zaraz wracam" albo "zamknięte z powodu, że nieczynne", czy jakąś w podobie i zrób sobie przerwę.
Ciekawość ludzka nie zna granic.Skoro nie można wydębić szczegółowych informacji na temat stanu zdrowia Joanny ( najlepiej z naturalistycznymi opisami), to może chociaż coś o cyferkach, tym bardziej, że można takie pytania podeprzeć troską o przejrzystość. Stosuj filozofię stoicką na takich 'zaangażowanych'demotywatory.pl/1012324/Mam-wyje***e
:) ma się to szczęście:)
wiem, że nic nie wiem.
Nie puszczam się (niestety:D
Nie! Aniu, absolutnie nie trzeba udowadniać dobrych intencji, one obronią się same-uczynkiem.Ja w każdym razie nie potrzebuję dowodu, tylko szczerości.
Trzymaj się Li :)Poprostu sie trzymaj.banita
nie trzeba robić tego tutaj. tylko w prywatnym e-mailu;) i nie chodzi o chwalenie tylko o udowodnienie dobrych intencji
a zasypywanie mnie mailami o treści histerycznej zajmuje mi tylko czas.
oczywiście, że to nie jest potrzebne.Chodzi o to uczciwość w stosunku do mnie i samego siebie.Ja nie potrzebuję nazwisk i potwierdzeń wpłaty, potrzebuję pewności, że to co robię ma sens i służy naszemu celowi.
nie każdy darczyńca chce się chwalić
ludzie instynktownie szukają sensacji, krwi. może dobrym pomysłem jest podpisanie się imieniem i nazwiskiem? oczywiście, zaraz ktoś napisze, że zawsze można napisać jaś kowalski, ale choć w paru procentach może by pomogło? Ja tak zrobiłam, nie chciałam być uznana za hienę, przecież się nie znamy, dlaczego ktoś z sieci ma ufać mojemu nickowi?
Podoba mi się Twoja niezgoda na ten świat, Li. Przyłączyłam się do niej:) Monika (ta od czwórki w totka;))
Nie będzie dobrze…Ty to wiesz najlepiej :(
Będzie. Bo dlaczego miałoby nie być?Po prostu: róbmy swoje.Zło i parszywość bardziej rzucają się w oczy, ale siła jest gdzie indziej. Nie tam.
aj tam… taki już ten świat kciukaski, cmokaski a z tyłu nóż.