Miało się zacząć babie lato, a jest jak zwykle.
Deszcz masakruje umyte wczoraj okna, a koty snując się po kątach, z tęsknotą patrzą na moknący taras.
Praca wre od rana-schowana za monitorem stukam w klawisze, ingerując zawodowo w ludzkie problemy.
Dziś wtorek-potworek, to śmieszne powiedzonko stygmatyzuje ten dzień tygodnia i nie dając mu szansy na lepszy wizerunek mnie daje łatwe usprawiedliwienie byle jakiego nastroju i ogólnej niechęci.
Bo wtorek-potworek na pewno mnie nie zawiedzie i przyniesie ze sobą jakieś nowe problemy, czuję to podskórnie i na wszelki wypadek łykam podwójną dawkę magnezu.
(Byle do jutra- jutro środa, co urody doda).
…
…
W listopadzie we Wrocławiu będzie koncert Diany Krall.
Mam trzy miejsca w aucie z Krakowa, może ktoś ma ochotę pojechać?
Dziś chcę kupić bilety!
Li.

A czy to działa w drugą stronę też? Jak jest bardzo źle, to zaraz zrobi się też bardzo dobrze?
z Wrocławskiej to rzut beretem:) Dam Ci znać co z tym Wrocławiem, bo być może zostanę tam na cały weekend u moich przyjaciół.
Wiedziałam, że to będzie świetna książka, czytam Piotrka od 6 lat:)
ten tekst jest bezcenny! :P głęboki komunizm to głeboka młodość..może łezka poleci..?;)
Li, chętnie zajmę jedno miejsce w Twoim samochodzie. Uwielbiam Wrocław i każdy pretekst jest dobry, żeby tam spędzić choć trochę czasu ;) Odebrałam dziś paczkę z "Pożądaniem… Wessało mnie na dobre, dopiero teraz poczułam, że nic nie jadłam cały dzień:) Pozdrowienia z prawie-po-sąsiedzku Wrocławskiej :)
ja nie krzyczę, gołębie serce mam- jak powszechnie wiadomo:P
Latwo krytykowac ;))A moze tak rzucic lepszym pomyslem?Li, ja chyba za duzo o swoich sprawach w Twoim miejscu, przepraszam, desperacja mnie do tego pchnela, zmykam, zanim zaczniesz na mnie krzyczec….
Nie byloby zle, ale to nie rocznica slubu jednak,ech…
Bez urazy, ale rzeczona para może nie przeżyć tych powinszowań. Ja bym padła… ze wzruszenia ;D
To do rybenki A moze ' rozmowa przy wlaczonym telewizorze' Artura Andrusa by mogla byc
Tylko prosze sobie oszczedzic gadanie, ze to grafomania, bo nawet ja to wiem!Co za upadek, Lec, Szymborska, a skoncze w taki ponizajacy sposob,Ech…
Gratuluje serdecznie!
Poszem ciem!Jestem bliska, juz na zaprzyjaznionym blogu doszlam do pewnych rymow:100 lat to pelnia sil, wiek piekny, ani slowa i tyle wlasnie konczy lat nasza para honorowaNie jeden grom, nie jeden zryw, niejedna podroz smialasprawily ze rodzina ta piekniala i mezniala,Probuje parafrazowac jakis tekst z glebokiego komunizmu…
a ja znalazłam własnie ważny dokument poszukiwany od tygodni i jest wszystko jedno co za oknem z tego szczęścia!
rybeńko, to wpisz im: na górze róże na dole schab, kochajcie się dalej jak Flip i Flap:)
Zalozylam i sprawdzam czy dziala.
od 19 do 20:20 – nie! ( przepadło, moja wina;)od 22 do 23 – nie! ( a później do szóstej rano wola boska i skrzypce;)
wlej wspomagacz i pójdzie!
a tak nawiasem to u mnie deszczu nie będzie, bo auto się skasowało, wiec nie umyję:P
Poddaje sie, Lec mi nie pomoze. Nie wpisze na te kartke przeciez " Małżeństwo jest instytucją. Więc czy nie za mało pracowników?", albo "Moralność upada na coraz wygodniejsze posłania." " Nawet na tronie wycieraja sie spodnie". Trudno sie oderwac od lektury, ale maki z tego czytania nie bedzie chyba. Ech….
Dobra, zaklinam zatem deszcz, ale sie zgubilam, do 20 30 czy do 23?
W tym roku -jak co roku – w tutejszym domu pieścimy czule myśl " listopad tygodniem wolnego".Otóż w planach – jak co roku! – są góry zdobytych latem książek, góry słodyczy i góry nowiutkich, pachnących świeżością pledzików i kocy do wymoszczenia siedmiodniowego gniazda.Otóż!Dwa lata temu: na sygnale do Wrocławia, bo teściowa & zawałkoRok temu : na sygnale do Wrocławia, bo schroniskowemu psu trzeba było dać dom, a u mnia akurat jedno miejsce na futro wolneW tym roku choćby króle śpiewały a capella, a narody klękały błagając – jak czekoladę wielbię!! – zostaję w domu. No ileż można, pytam, czekać mój listopadowy barłożek?:)rybeńko: czy mogłabyś zrobić tak, żeby nie padało przynajmniej do 20:30? wiać, niech wieje, uprzejmie proszę, ale mnie mus suchą nogą do parku;) a spadające gałęzie i konary omijają mnie z zastanawiającym szczęściem. czego nie można już powiedzieć o spadających gradem kasztanach ( ała, ała) i tak nie mam prawa narzekać, bo wrzesień w tym roku wyjątkowo demoralizuje nas dobrą pogodną. ale co! padać to może w nocy! ( i to po dwudziestej trzeciej):)
Precyzuje wiec : jest dobrze w sam raz !
Aniu, dzięki;)
Moniczko, Ty lepiej uważaj, bo jak jest za dobrze, to zaraz się robi bardzo źle;-)
ah, zapomnialam sie przywitac!Czytam Cie Li od dosc dawna, ale komentuje pierwszy raz.Dobrze tu u Ciebie.Monika. Krakowianka wg. metryki i tego czegos co w duszy gra.
Na pustyni też pada ! Nareszcie !!!Zapraszam do mnie po odbiór Versatile Blogger Award. A jeśli się w to nie bawisz – to tylko gratuluję :)http://kuchnia-literacka.blogspot.com/2012/09/versatile-blogger-award.html
W Wisconsin cudowny, sloneczny, jesiennie kolorowy dzien. Wtorek-potworek jednak rzadzi ! Malolata moja inkubuje jakiegos Cosia ( gardlo boli, glos bluesowy, ogolnie zle, a goraczki niet). Dostala wiec mikstury " na wszystko' i pomaszerowala do szkoly. Ja natomiast prowadze prace detektywistyczne : dlaczego podloga w sypialni jest mokra ?! Skad tu woda?! Pania Krall chetnie bym zobaczyla, ale dojazd troche nieporeczny :-) Monika G.
nie wybaczę! :)
Wybacz, ale nie pojadę do Krakowa, żeby jechać z Tobą na koncert do Wrocławia ;D
w Łodzi upał:)L, sprawdź @ ode mnie, ciekawego coś dostałam:)
Nareszcie:) ale okna od deszczu swoje dostały!
Ale przecież w Krakuskowie ładnie świeci :) przynajmniej na chwilę obecną ;> Musze się zebrać i wyjść a nie wiem, jak się do tego zabrać. Kopa w dupę poproszę.
To ja poproszę ten deszcz, całe mnóstwo deszczu i zabrać mi proszę to słońce.Ja się dziś czuję kompatybilna z deszczem stanowczo, on byłby bardziej na miejscu. A to słońce takie bezczelne ;)
Li, w Sączu piękne słońce :) Dojdzie na pewno do Krakowa :)Łeb mi pęka … od paragrafów :)Magnez biorę w podwójnych dawkach – nie wiem, czy działa wtedy podwójnie, przy permanentnych niedoborach magnezu z powodu stresu, kawy i tysiąca innych, gdzieś się to pewnie gubi :) Wiem, że jak go biorę regularnie, to mi się łatwiej uśmiechać :)
Jedynie gość, który kładzie strzechę na naszym dachu cieszy się z pogody- od kilku miesięcy nic nie robi, połowa dachu cały czas jest łysa. Ja też tak chcę- pada czyli nie muszę dzisiaj pracować…Li, ale mi dałaś zagwozdkę z koncertem…
Tak, tak. W Poznaniu nie ma ściemy. Aczkolwiek wietrząc ściemę przygnałam do pracy w botkach do pół łydki. Jedyna korzyść, że nogi mam wyględne:)
A w Brukseli wychodzi słoneczko, ino tylko duje wiatr. Ale wczoraj i wiało i padało, dziś sie polepszyło!
Wydaje mi się, że można przenieść blog z bloggera na wordpress – kiedy poznawałam możliwości wordpressu, gdzieś mi się taka opcja "obiła o oczy". Myślę, że Krzyś zrobi to bez problemu, gdybyś się zdecydowała na przeprowadzkę. Na pewno miałabyś jakąś kontrolę nad komentarzami, a już na pewno trudniłabyś życie swoim "wielbicielom". Chociaż nie zawsze IP musi być potrzebne do rozpoznania – "albowiem po czynach/słowach/ ich poznacie" ;)))
W Dublinie chyba w koncu przestaje…
Tez piekne…
Ojej, oczywiscie masz racje z tym Lecem, chyba czeka mnie dzis upojny wieeczor.Ten wiersz Szymborskiej moglabym cytowac w srodku nocy, jak pewnie i z milin Polakow. Piekny ale troche smutny. Poszlabym gdzies w kierunku humoru jakby. A jesli chodzi o Szymborska to calkiem niedawno odkrylam dla siebie ten wierszOdzieżZdejmujesz, zdejmujemy, zdejmujecie płaszcze, żakiety, marynarki, bluzki z wełny, bawełny, elanobawełny, spódnice, spodnie, skarpetki, bieliznę, kładąc, wieszając, przerzucając przez oparcia krzeseł, skrzydła parawanów; na razie, mówi lekarz, to nic poważnego, proszę się ubrać, odpocząć, wyjechać, zażywać w razie gdyby, przed snem, po jedzeniu, pokazać się za kwartał, za rok, za półtora; widzisz, a ty myślałeś, a myśmy się bali, a wyście przypuszczali, a on podejrzewał; czas już wiązać, zapinać drżącymi jeszcze rękami sznurowadła, zatrzaski, suwaki, klamerki, paski, guziki, krawaty, kołnierze i wyciągać z rękawów, z torebek, z kieszeni wymięty, w kropki, w paski, w kwiatki, w kratkę szalik o przedłużonej nagle przydatności. Pozdrawiam i dziekuje.
koniecznie:)
Możesz zrobić większy format, piękną ramę i dać wiersz Szymborskiej, najpiękniejszy o przemijaniu:Nic dwa razy się nie zdarzai nie zdarzy. Z tej przyczynyzrodziliśmy się bez wprawyi pomrzemy bez rutyny.Choćbyśmy uczniami bylinajtępszymi w szkole świata,nie będziemy repetowaćżadnej zimy ani lata.Żaden dzień się nie powtórzy,nie ma dwóch podobnych nocy,dwóch tych samych pocałunków,dwóch jednakich spojrzeń w oczy.Wczoraj, kiedy twoje imięktoś wymówił przy mnie głośno,tak mi było, jakby różaprzez otwarte wpadła okno.Dziś, kiedy jesteśmy razem,odwróciłam twarz ku ścianie.Róża? Jak wygląda róża?Czy to kwiat? A może kamień?Czemu ty się, zła godzino,z niepotrzebnym mieszasz lękiem?Jesteś – a więc musisz minąć.Miniesz – a więc to jest piękne.Uśmiechnięci, współobjęcispróbujemy szukać zgody,choć różnimy się od siebiejak dwie krople czystej wody.
Witam z Killarney:))) Leje i leje, końca nie widać:)Patrząc na nowy interfejs skubanego bloggera ostatnio, to tak, masz rację, nawet jak człowiek nie chce to musi się ciągle uczyć…
fajny pomysł, wybrałabym wobec tego jedną! wrzuć w google "myśli nieuczesane" Stanisław Jerzy Lec i poszukaj! Jest w czym wybierać:) Lec na odpowiedź na WSZYSTKO!
Bloga da się przenieść ale zdaje mnie się, ze komentarzy się nie da. Li, przygotuję Ci piękną aurę w moim Wrocławiu :)
Dobre pytanieWstepnie myslalam o napisaniu na kartce w pieknej formie i oprawieniu w ramke i wreczeniu, troche nie wiem, jaka bedzie forma przywitania, czy bedzie okazja wyglosicA czy moge liczyc na pomoc? W tym laczeniu?Plizzz.
można połączyć kilka myśli. Masz to napisać, czy wygłosić?
przeciwwagą był poziomkowy:)
Ja tu sie na pewno wykaze pelna grozy ignorancja, ale Leca znam glownie od Ciebie, on jakis krotki sie wydaje, uwielbiam to co czytam u Ciebie, ale czy jest jakas dluzsza wersja?
U mnie dzisiaj piękne, babie lato:)Zapraszam do Gdyni:)
Casablanca – pozdrawiam z deszczowego Corku. WordPress jest dla nieco bardziej zaawansowanych blogerów, ale przecież nic nie stoi na przeszkodzie żeby rozwinąć skrzydła i poszerzyć horyzonty sfer blogowych. Życie ciągle uczy nas czegoś nowego ;-).
I pazury unurzane w asfalcie.
a musisz wiersz? Nie możesz Leca? :)
przestraszyło Cię babskie gadanie? Nie wierzę! :)
wiersz piekny. I autorka zacna. Troche sie jednak boje ze moze zostac zbyt doslownie zinterpretowane "NA CHWILE tu jestem…"
woda zawsze znajdzie dziurę
Tyle to wiem. Od wczoraj.
Nierówna dystrybucja słońca mnie wykańcza. Czy ktoś chce zobaczyć jak deszcz pada poziomo i w kratkę? Zapraszam do Irl. Błagam, nie przenoś się na wordpress bo za groma nie wiem, jak się tam komentuje:( Prowadzę służbowego bloga właśnie tam i cały czas jestem czeska…Kocham Krall, właśnie nuci sobie cicho "Temptation", a temptation jest naprawdę wielkie, bo chcę kupić bilety do Royal Albert ( Wrocław za daleko..), a rozsądek podpowiada, że nie dam rady z czasem…
och, nie tu, nie tu:P
Moze to?http://spotkaniazpoezja4.blox.pl/2012/02/8222Na-chwile-tu-jestem-i-tylko-na-chwile82308221.htmlhttp://www.youtube.com/watch?v=OOVkF_Gqv0U
A gdzie ja taką znajdę?
tak zrzędo, ale to jest zarezerwowane dla Ciebie:*
Nie wiem, czy to dobry start pisać kobiecie, że jest wielka. Lepiej na przykład brzmiałoby, jesteś cudowna albo jesteś zachwycająca, albo jesteś cudownie zachwycająca.
Li! Jak tylko wyczytałem że Krall we Wrocku gra od razu rzuciłem się na kupno biletów!Dzięki za info, jesteś Wielka :)))Do zobaczenia 16.11 ;)
Właśnie tak miałam napisać -w okolicach Poznania pięknie i ciepło:))
Ojej, naprawde? Oboje razem, nazwali impreze obchodzeniem setki.Sa fajni, mlodzi, energiczni, kochaja podroze, maja trzy fajne corki.Malzenstwo od cwierc wieku chyba.:**
Przeciez 50 to nowa 30! :) Oboje obchodza razem urodziny? Pytam zeby wiedziec dokladniej, czego szukasz, sprobuje pomoc…
Li, da się całego bloga przetransportować na WordPress. Faktycznie, dużo tam możliwości ;-). Jak się przeniesiesz daj namiary ;-).
ogólnie się zgadzam, ale szczególnie to Jacek Kleyff i "Salon Niezależnych"
znam wordpress doskonale i od dawna noszę się z tą myślą, tylko mi się nie chce. Da się przenieść całego bloga? Czy muszę zaczynać po raz kolejny od początku? Zaprzęgnę Krzysia do roboty! WordPress z tym czytelnym IP jest cudowny, zwłaszcza dla takiej męczennicy blogowej jak ja;-))
Ja okien nie umyłam a słońca nie ma :(.Za to wczoraj jak cały dzień spędziłam we wspaniałej przychodni w tzw kolejce to oczywiście grzało jak diabli(w Krakowie zresztą).Dziś jak miałam jabluszka zbierać ,orzeszki pyszne to szaro buro i nijako.Nawet kot humor stracił.Pozdrawiam.
Lubię Dianę Krall, bardzo. Ze specjalną dedykacją dla Ciebie, Li :)http://www.youtube.com/watch?v=-PI_SverY0w&feature=relatedPS. Li, a nie przeniosłabyś się do WordPressu? Ciut trudniejszy w obsłudze, ale jaka satysfakcja i nieporównywalne możliwości :)
Babie lato właśnie zaczęlo sie w okolicach Poznania:)) Rano było 12 stopni, teraz dochodzi w słońcu do 26! Dojdzie do Ciebie:)) zaczekaj cierpliwie! Jeszcze posiedzisz na terasie, a Bobcio futerko wygrzeje!
Dziewczyny, pomocy pragne, szukam jakiegos pieknego wiersza na okolicznosc urodzin 50tych, nie swoich, Pana i Pani, zeby nie o grobach, smierci, schylku zycia, no. Ja juz sie poddalam. Wierze ze liczba humanistow na tym blogu duza jest. POMOCY!
Ja na Diane Krall jadę 11.11 do Wawy:))) i już się nie mogę doczekać by znowu ją usłyszeć na żywo, fajnie, że odkurzyłaś Li ten kawałek. U mnie po nocnym deszczu wygląda słońce ale i tak łeb pełen stresu pęka i nawet magnez nie pomaga ale co tam trza zaklinać ten wtorek potworek a nóż;)
Jestem zupelnie do tylu co do wspolczesnej muzyki, wiec dzieki wielkie za link :). Piekna kobieta, spiewa cudnie no i dowod na to, ze w kobiety w moim wieku dalej sa mlode :))
Jak się łyka co drugi dzień, tak jak ja…;)
Czy podwójna dawka magnezu pomaga na stres? Mam, ale nigdy nie łykałam więcej. Zrobię to, jeśli potwierdzisz! U mnie też pada, ale to nic dziwnego.
auta nie myję od paru miesięcy, żeby deszcz nie padał:P
w Poznaniu też ładnie.a ja spodziewajac się prognozowanego pogodosyfu golf, szal i dzianiny.udusze się :)poza tym głowę mi rozpieprza nadmiar obowiazków okołosłużbowych i ból skroniowy.myślałam, że wdupiemania nabiera się po 40-tce. nie nabiera się.czekam na 50-tkę.
to nie wiedziałaś, ze okien się nie myje? u mnie słońce przebija się przez brudne szyby, ale jest!
Li, w Warszawie od rana ciepło i słonecznie.Cóż za niesprawiedliwość:)Miłego dnia…PS.lubię pracować jak za oknem pada deszcz.
Żyję w wiecznej huśtawce i na huśtawce. Dwa w jednym, a głowa tylko jedna.
Nierówna dystrybucja słońca.Jak śpiewały "Elektryczne gitary": Kiedyś się wszystko ustoi,więc żyj na huśtawce, żyj.
Prowincja zawsze ma gorzej:P
A Warszawie wielkie słońce :)