Wyłączyłam telefon
i schowana w domowym kokonie
moszczę się na kanapie
z kubkiem pełnym ciepłej herbaty.
Mam przed sobą kilka godzin kojącego spokoju,
noc jest przecież najpiękniejszą porą dnia
i schowana w domowym kokonie
moszczę się na kanapie
z kubkiem pełnym ciepłej herbaty.
Mam przed sobą kilka godzin kojącego spokoju,
noc jest przecież najpiękniejszą porą dnia
i w dodatku zupełnie nie przeszkadza jej
zielona maseczka na mojej twarzy,
na widok której takie na przykład koty
omijają mnie szerokim łukiem.
zielona maseczka na mojej twarzy,
na widok której takie na przykład koty
omijają mnie szerokim łukiem.
Trochę popracuję, popiszę
i ciepło o kimś pomyślę.
Li.
i ciepło o kimś pomyślę.
Li.

a w co Was robie?:PLepie i juz mi uszami wychodzi…kto prosil ruskie? nikt nie prosil,same przyszli.
Ja sobie dzis dzien wolny zrobilam, bo mialam dosc wszystkiego. Nastroj wiadomo jaki. Postanowilam poszalec w kuchni, dla rozruszania, zreszta gotowanie mnie odpreza. I tyle u mnie. Trzymaj się, Li. W kupie.
to chyba moja ulubiona scena z Beetlejuice ;)
pieśń bitewna dla poruszających się w życiowym absurdzie dziękuję za troskę o bliskich mihttp://www.youtube.com/watch?v=AQXVHITd1N4
Serdecznie Cie pozdrawiam – nie mogę pod nową notką, więc piszę tu:))Dobrego dnia!
a pierogi lubię, zwłaszcza ruskie:P
oj, Magdalenko, mnie nie oszukasz ;P
W nic Was nie robie.Robie pierogi.Ruskie,takie,smakie:) Jak da sie tu wrzucic zdjecie pochwale sie moim pierogowym rajem:)
Oj, Dziewczynki, coś mi się wydaje, że Magdalena robi Was w … "pieroga" ;))))
witajciea ja spać nie mogę:(herbaty z imbirem nigdy nie piłam,może kiedyś spróbuję,uwielbiam herbatę z cukrem i cytryną, koniecznie gorącą.A alergię to mam na …..głupotę.Pozdrawiam z okolic Poznania.
a wiesz, ze dziś ciepło? może jednak spróbujemy tarasu?ja ma herbatkę z kakao i wanilią..
Ja robie na czesc i chwale mojej mamy:)Planowala rozkrecic te impreze ale nie dala rady.Zatem "Pierozki u Bozki" Czuje,ze bede miala syna…
Dziewczyny, w sumie zazwyczaj robię sama pierogi, ale bywa że trzeba zrobić na szybko jakiś obiad, więc kupuję w polskim sklepie pierogi o nazwie "U Jędrusia" – około 2,50 €. Smakują prawie jak swojskie, polecam! a tu link do pierogów o których mowa ;-) http://www.promoceny.pl/detail/auchan-pierogi-u-jedrusia-6-smakow-101034/
Pierze drzecie? Ja wracam do Was cudownie odchudzona przez grype żołądkową..
I kwok. A wiesz, co myśli stary kogut goniąc młodą kurę? Dogonię, nie dogonię, ale przynajmniej się rozgrzeję.
kurcze, to jednak pomimo mojej niechęci do lepienia trochę daleko. Za Twój biznes będe trzymała kciuki, a na pierogi pojadę do mamusi, do mojego ukochanego Wrocławia :)
Sopot:) lepie i lepie:)
gdzie ten biznes pierogowy? chetnie zjadłabym dobrych, domowych pierogów, jednak brakuje mi chęci do ich produkcji:)
Dotarłszy dzisiaj z dziedziczką na cmentarz rakowicki, uzbierałam 8 kg kasztanów a potem ludzie mi je nosili :D
oooooo na pierze można mieć alergię …
dacie rady z dotychczasowa interpunkcja?
po "bogata" i przecinku powinna być jeszcze spacja:)
Tak, zrzędo, jest parę gęsi do oskubania:P
Zazdraszczasz?:)
Biznes:) zamierzam byc bardzo bogata,tylko jeszcze nie wiem kiedy:P Dobrze ten przecinek?
zaraz tam darcie pierza…
Dzisiaj, jak widzę wspólne darcie pierza.
Magda, ale co z tymi pierogami? Jakiś biznes, czy wyjątkowo głodna rodzina? :)
i niech żyje niezależność:) Musisz zwrócić uwagę na fakt, że tu notki rodzą się jak- nie przymierzają-c króliki na wiosnę- rano, w południe i wieczorem.
Anetto droga, który komentarz? Co Wy u licha macie z tym usuwaniem?Od rana miałam tylko moment żeby tu zaglądnąć, nic nie usuwałam.Znalazłam tylko jeden Twój komentarz, dwie notki temu:Anetta Purgał14:13tez będę komentowac tak tu fajnie i ciekawie, Li podziwiamTwój Viki też się znalazł- w spamie.
Takze ogarnim ;) Tak ze zacznie sie gotowac-nie stawiamy?A kiedy stawiamy?Kiedys umialam.I sie odumialam…wstyd.
Imbir lubię, czekoladę z orzechami uwielbiam, a największą alergię wywołuje u mnie ludzka głupota, zawiść itp.Sylwia – Wrocławianka, pisząca spod Warszawskiej miejscowości :)
Co do zasady przed że dajemy przecinek, ale popatrz np. tu:takżetak, żetak żea wszystko ma inny sens.
ni huhu… czy przed "ze" sie stawia czy tez nie ?a przed "a" (,?) a tuz przed wiec? Durna jestem .
Przecinek trza przykleić do wyrazu, a zaraz po nim jest spacja, właśnie tak, jak u mnie.Zrozumiale napisałam?:)
Ja tez mam uczulenie na czekolade,tak mocne,ze nie wiem jak smakuje:)Imbir owszem,owszem:)obcinam kawaleczki nozem i wrzucam do kubasa z herbata. Produkcja pierogow pelna para.w zamrazaliniku 15 kg:) zaczynam kolduby litewskie i golabki:) Nie umiem uzywac przecinkow.pomozcie?
ja również podczytuję i próbuje komentowac tylko zastanawiam sie czy to zaakceptujesz? wszystko zależy od Ciebie? nie wiem czemu czemu mój niezależny zamieszczony wczoraj komentarz został usunięty? dobrego wieczoru życzę Aneta Z Piotrkowa
Mam mocno alergiczną kuzynkę. Byłą uczulona m.in. na płyn do mycia naczyń. Mogłaby myć naczynie w rękawiczkach, ale na nie też była uczulona.ps. komentuję tu chyba pierwszy raz choć od jakiegoś czasu zaglądam, chyba w jakiś sposób afera z maggieb mnie tu przywiaławitam wszystkich bardzo serecznieli, ja też jestem w krakowa:) choć teraz mieszkam gdzie indziej!
widać w Łodzi taka moda;)
Kochana Viki, nic tylko pojawiasz się i znikasz:) :) wow! :)P.S. My też jesteśmy entuzjastami Biura detektywistycznego… :) :) :)
mnie tez rozbawił…tak bardzo, ze sie głosno rozesmialam :)) dzieki , Li, ze zostawilas tę kurę ku naszej uciesze!
no tak Sylwia, Li mnie z trollami myli ;)))
Współczuję. Nas dopadła grypa żołądkowa kilka miesięcy temu- makabra. Pierwszy raz odkryłam urok posiadania dwóch łazienek, a ponieważ nas było też trzy sztuki, żałowałałam, że nie mamy trzeciej w zapasie…Pozytywem było "odświeżenie" mojego prawa jazdy, jako że ktoś musiał pracować, a ja hmmm…okazałam się najzdrowsza z najchorszych:)U nas pada. Nic nowego w sumie.
Witam się i ja, podczytuję od dawna, komentować zaczynam dziś. Imbiru nie tykam pod zadną postacią, wywołuje we mnie odruch wymiotny na sam swoj zapach, po paru miesiącach katowania się herbatką imbirową w ciązy("pomoże na mdlosci, pij, pij wiecej") – nie pomoglo, ale zapach niezawodnie kojarzy mi sie z pawiem, zawsze i wszędzie, ach ta pamieć ciała…Anka z W-wy (lato w moim miescie :)
Hmm. Muszę spróbować imbiru, choć nie wiem,czy mnie nie uczuli. Też jestem alergikiem, na przykład na lateks…Pozdrawiam ze słonecznego lubuskiego.
Przecieram oczy – i toto nie znika!Pamiętam, jak kiedyś sam oberwałam obleśnym komentem.Niewiele brakowało, a witałabym się z muszlą.To był jeno incydent.Oczywiście, że rozumiem moderowanie.U mnie 24 stopnie i pełne słońce:)
słońce w Warszawie, miło jest, ciepło, i miło i ciepło jest przeczytać, że miałaś taki piękny wieczór. imbir dodaję prawie do wszystkiego.:)
nie do wiary….Koko…! zajmij się lepiej czy innym i NIE zaglądaj tu więcej!
po dzisiejszych pracach tynkarskich muszę o tym pomyśleć;-)
spiłam kawę, spiłam zieloną, i chyba się dziś wytarasuję.Słońce świeci mocnym blaskiem i wiecie co? ciepło jest!
I teraz niektórzy powinni zrozumieć, dlaczego czasem moderuję bloga.
Koko, współczuję Ci, że nie stać Cię na kosmetyki i sięgasz po produkty aż tak naturalne, ale moje współczucie nie równa się mojej tolerancji- każdy inny Twój komentarz wywalę. Ten zostawiam, bo mnie rozbawił;-)
ooo a wczoraj nie mogłam nic opublikować, hmmjuż nie spamuję.—odnośnie imbiru zwierzę się Wam, że go nie znoszę! miał ukoić mdłości jak byłam w ciąży z Klarą a tymczasem "miotałam" jak kot. Brrr
próba komentarza.dzień dobry ze słonecznego Dolnego Sląska! :)
Piękne dziś słońce…ostatnie tchnienie lata.
:)
monika, włóż okulary i patrz w stronę słońca :)
U nas w Łodzi też słońce ;)
Ja postanowiłam oduczyć moją coreczke spania w małżeńskim łożu rodzicow wiec od 3 tygodni noce są przerywane wołaniem małej i biegniem do niej.Juz nie pamiętam kiedy miałam czas usiąść wygodnie na kanapie, wziaśc do ręki książke, do drugiej herbate i rozkoszować się byciem sama ze sobą. Ale i tak jest pięknie :)Nie zamieniłabym ciepła i zapachu mojej 4 latki na zapach żadnej herbaty.
Moja droga, powinnaś mieć w łazience dyżurną szpachelkę malarską na wyposażeniu, czy jakąś inną kielnię, w celach kosmetycznych oczywiście ;D
Ja tego nie przeczytałam, prawda? Mnie się tylko zdawało, że w ogóle można coś takiego napisać, Li prawda?
Koko Ty jak mniemam ociekasz porannie, gratuluję naprawdę szczerze :DZ maseczkami to jednak jest dziwnie, zastanawia mnie czy efekt jest bardziej psychologiczny, czy faktyczny :D Imbir na twarzy wydaje mi się mocno ekstremalny jednak :)Mnie telepie od kilku dni dziwnecoś i niewiadomoco. 24/48 zaczyna być mocno męczące i wcale to a wcale mi się nie podoba. Usprawnianie fizys oraz psyche, kompletnie nie wychodzi i czuję się kompatybilna z czarną dziurą. Ciekawe czy jest na to jakieś lekarstwo, opioidy standardowe nie działają. Może ktoś ma pomysł?
Cześć, dziewczyny:)W Warszawie też słońce wygrało z mlecznymi mgłami porannymi. Kocham takie dni!Noc nie należała do przyjemnych. Niemąż chorychory z wysoką gorączką, więc pościel zmieniałam dwukrotnie, Zając ( kot po wycięciu odźwiernika i części żołądka) znowu ma wymioty nawykowe, więc dodatkowo babrałam się w jego pawiach. Pobódka o świcie też mnie pozytywnie nie nastroiła. Na szczęście Córeczka i reszta kocińca bezproblemowi. Nieżywa dziś jestem.
Pffff!!
moja noc wyglądała nieco inaczej- wiesz, co to grypa zołądkowa- ja już wiem…a w wykonaniu trzech osób to już była masakra…ledwo zipie:( nie wiem czy słońce, czy deszcz- leżę jak worek ze szczelnie zasłoniętymi roletami.
http://www.youtube.com/watch?v=BIElwqDgFnQsłucham na okrągło, znalazłam ją na blogu Joanki, myślę o niej, o Was, o nas…Mieszają sie dziś we mnie chwile smutku, radości, szczęscia i bólu, mozna tak?U nas w Łodzi słońce…
Obiera się cudownie łatwo, skrobiesz brzegiem łyżeczki (myślę, że i b. tępy nóż by się nadał). A tarcie – to już inna sprawa. A Li słuśznie radzi plasterek, dwa, jak cytrynę. Li, witaj! (już chyba nigdy bez zduszonego chichotu tego "witaj" u Ciebie nie napiszę :)
Uwielbiam noc. Wtedy najlepiej mi się pracuje, czyta, rozmyśla… szkoda tylko, że noc tak szybko się kończy bolesnym porankiem ;)
Moja noc jakoś nie była spokojna, słabe sny, pełno ludzi w łóżku (to akurat miłe). Pozdrawiam, słońca pełno u mnie.
U mnie ciepło i słonecznie…strasznie się martwię o Asię…nie mogę przestać myśleć. Pozdrawiam Li – miłego dnia.
Polecam maseczkę ze spermy…Ale dla ciebie to chyba nieosiągalne.
Cześć Dziewczyny, w Krakowie tyz piknie, aż chciało się wstać.Do herbaty daję świeży imbir, nie trzeba go ścierać!A co do maseczki, to niestety, niestety jakoś mi się w niej zasnęło i rano przestraszyłam się samej siebie, co nieuchronnie wydaje się być tendencją rosnącą;-))W każdym razie musiałam na swojej twarzy przeprowadzać prace kamieniarskie, bo zastygła na kamień, hehe.Co do efektu- trudno się wypowiedzieć, musiałam nałożyć sobie drugą, mocno nawilżającą, na szczęście już nie zieloną i przynajmniej nie płoszę kotów:)
Bry :) Sącz wstał potężnymi mgłami, ale już wieje ciepły halny i jest cuuudny słoneczny widok na góry. Szukam dobrej herbaty imbirowej – uwielbiam ten smak, ale obieranie i tarcie świeżego imbiru doprowadza mnie do rozpaczy – nie mam na to czasu :). Andalusia z Liptona to tylko marne wspomnienie imbiru. Aktualnie jestem na etapie przed robieniem nalewki imbirowo – cytrynowej, sąsiadki mnie nauczyły :).
Dzień dobry:-)Jak miło zacząć dzień tak miłym wpisem Li,chociaż nocny i wczorajszy właściwie to ciepło go bardzo odebrałam i życzę miłego słonecznego dnia:-)U mnie tak jest,póki co……Moja kotka też dziwnie na mnie patrzy jak mam maseczkę:-)))
o, ja tez mówię Ci Dzień dobry! wstałam o poranku i słońce mnie powitało…to niech to będzie dobry dzień dla dobrych ludzi:))
A ja się witam.Nadal zimno….. ale piękny dzień się zapowiada. Tylko trochę zamierzam go spędzić na pracy.Miłego dnia wszystkim życzę!
hm, lubię Was…:)
Bry wieczór.Ja też przy pracy domowej – ot, korpo nie daje pożyć:/Wyszłam na chwilę do ogrodu. Czy wiecie, że jest przymrozek? Zmroziło kwiaty małej krzewuszki. Wsadziłam patyk w lipcu i patyk zakwitł kilka dni temu:)Piękna noc. Księżyc i gwiazdy takie wyraźne. To podobno wróży na mróz. Nie chcę mrozu. Jeszcze nie teraz – niech czeka w kolejce na stosowną porę:PDobrej nocy.
święty spokój – bezcenny.dobrej nocy.julia
kochają się:)
Pomyślisz ciepło o mnie? Ja często ciepło myślę o Tobie ;-). Wy się grzejcie herbatkami a ja z mężulkiem popylam na zakupy do całodobowego Tesco. Lubię ciszę, mało ludzi i spokojne zakupy ;-))). Dobranoc !
na tarasie zimnoooo. Nawet pod polarkiem.
To ciekawe – co ta czekolada orzechy robią ze sobą, że tak łagodnieją:)
Pamiętam, jak potwornie spuchłam gdy mnie- niewinne 11-letnie dziecię pogryzły mrówki faraonki, w Warszawie nota bene. Nie miałam oczu, a usta były z kolei gigantyczne :) Wyglądałam tragicznie, cud że przeżyłam, bo miałam okropne duszności. Drugi raz taką historię przeżyłam kilka lat później, gdy w ponurych latach kryzysu lat osiemdziesiątych, umyłam włosy zdobycznym szamponem rumiankowym- okazało się, że jestem uczulona na azulan. Wylądowałam w szpitalu z zapaścią. Od tej pory jestem alergikiem, ale bardzo wybiórczym- jestem uczulona na czekoladę i orzechy osobno, ale na czekoladę z orzechami nie.
Ja też nie słyszałam – zanim nie poczułam. I miałam jeszcze pecha, że herbatą z imbirem poczęstował mnie wybitny profesor, autor redagowanej przeze mnie książki. Wiesz, jak było mi głupio!
ależ skąd, ależ skąd:* Przecież wiesz jak uwielbiam Twoją oryginalność i Pąk-story:)Zdziwiłam się tylko, bo nigdy nie słyszałam o uczuleniu na imbir.
dobrze, ze nie na tarasie..i że herbata ciepłau mnie też cisza
Cóż, na pierze nie jestem, ale za to na zwykłą wełnę owczą tak. Poza tym na piżmo i formaldehyd. Przez to ostatnie na ogół kupuję tylko używane meble…Ale czy słusznie wyczuwam lekką ironię w twoich słowach? :)
AAAA! nie pomyślałam, to ze zmęczenia. Co więcej, zostawię Was na ich pastwę, bo właściwie to zajrzałam tu między myciem zębów (już) a wieczorną lekturą :)). Ech, wybaczcie;). Dobrej nocy!Chociaż – raczej trolle na Waszą pastwę…
Ciekawe, nigdy nie słyszałam o uczuleniu na imbir, ale w sumie Aniu, przy Twojej oryginalności wiadomo, że nie możesz być uczulona na zwykłe pierze :*
No cóż – ja jestem nań uczulona. I to zwłaszcza w połączeniu z herbatą.
Dominika, nie wywołuj trolla z lasu;-)
Jaki spokój, dobrze, że tu zajrzałam przed nocą :). Miłego "nocowania". Herbata z imbirem, może jutro już.
Mam przepyszną- z imbirem. Ja to jednak jestem uzależniona od imbiru:)
O! Herbata. Już wiem, czego mi brakowało:)