Zgodnie z obietnicą daną samej sobie zaczynam odpoczywać.
Odpoczywanie jest bardzo proste, robi się nic, trzyma się nogi na kanapie w pozycji swobodnej, pod ręką ma się zawsze coś dobrego do zjedzenia i kubek pełen herbaty z imbirem, miodem i cytryną.
Odpoczywa się najlepiej w ciepłym kręgu lampy, w warunkach korzystnych, gdy dom jest wysprzątany, lodówka pełna, pranie powieszone, prasowanie zrobione, zmywarka załadowana, żarówki wkręcone, dzieci nakarmione domowym obiadem, kuweta kusząca koty świeżym żwirkiem i śpiący, wyczerpany spacerem pies.
….
Niczego z powyższych czynności nie wykonałam, odpoczywam więc nielegalnie.
Ale z łamaniem zasad jest mi dobrze, a posprzątam, załaduję, powieszę, wymienię i wszystko inne- jutro.
Dziś chcę tylko mieć święty spokój, cieszyć się wieczorem w domu, nie włączać komórki, słuchać deszczu, bębniącego w dach, śmiać się przy szkolnych opowieściach Młodszej i być.
Mocno być. Najmocniej jak się da.
Być, żyć, oddychać, nie czuć bólu, dziękować losowi.
O innych sprawach pomyślę jutro. Jak Scarlett (nota bene-uwielbiam ją).


O kurczę, czyli ja też jestem chora. Zdarza mi się prasować majtki, szczególnie te na delikatny tyłek Młodej. Ale nie wszystkie, więc może to nie nałóg i jestem jeszcze do uratowania?
http://www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=n6HNquM4ZpMLubię ten czas, kiedy rodzina jeszcze śpi, tylko ja, cisza i kubek kawy w ręku. Później wstaje Młoda i cicho na pewno już nie jest. Co nie znaczy, że jest mniej fajnie.Pozdrawiam.
Li, a czemu tak późno tego posta opublikowałaś?Zdążyłam się zachetać i sił mi brak na odpoczywanie.Nielegalne lepiej smakuje.Pozdrawiam
no jasne, że tak! Mam już też blogowo obiecanego kota z USA:)
taki nielegal jest potrzebny, dla zdrowia psychicznego :)))
Moge Ci Kota z Palermo dostarczyc, chcesz? Taki kot to ma sycyliyjskie koneksje ni chu chu, xx
Majtki jak majtki. Taka choroba. Walczę z nią.
ja często na nielegalu:) posprzątane mieszkanie lubię, ale robię to po kawałku, wszystkiego na raz nie mogę, więc zawsze jest niedosprzątane… być, żyć, tak. czasem bardziej jestem, bardziej żyję sprzątając…ale przestałam prasować.
Kot rewelacyjny:-)
Być, mocno, twardo, stanowczo, kategorycznie, być! Nie przepływać i nie przelatywać, nie muskać opuszkami ale mocno, pewnie chwytać i stąpać po każdym dniu. Rozsiadać się w nim, rozglądać, przypatrywać detalom. Nie bywać. Być!
Sympatyczny kot:-)Miłego bycia na 'nielegalu';D hehe
Przepraszam ze sie wtrace, ale jakie to majtki ktore trzeba prasowac?? O matko :-) Nigdy w zyciu nie pomyslalabym o prasowaniu majtek :-)
Wydawalo mi sie ze napisalam, ale chyba jednak nie :-P Wiesz jak jest, Ja tez lubie jak jest posprzatne i ladnie i pachnaco i wszytsko ma swoje miejsce. Ale, to nie jest moja zyciowa ambicja, "miec zawsze czysto w domu,tak zeby mozna bylo jesc z podlogi". Jak mi sie nie chce, mam gorszy dzien, albo po prostu zero sily, to tez sie rozwalam na kanapie jak Ty, zamawiam sushi, pije cos dobrego i nie robie nic. Brud nie czas, nie ucieknie, najwyzej sie podwoi, a kiedys posprzatasz tak czy inaczej. Ostatnio gdzies wyczytalam na necie wypociny dziewczyny, ktora nie zasnie, jezeli w zmywarce sa brudne naczynia.(WTF?)Nadgorliwosc jest gorsza od faszyzmu, a zycie zbyt krotkie zeby non stop zap.. ze szmata :-) Dziekuje za uwage :-)
Ja tule sie w 4-letnie plecki córeczki wieczorami.I dzielnie walcze dzis z nielegalem, siłownia, gościnny i pokoj córeczki wysprzatane.
Moja 4 letnie plecki bardzo lubią się tulić :) przyłażą co rano do łóżka i się kokoszą :) A za pół roku nowe plecki do tulenia :)
Tulenie się, nie zawsze bezcenne, bo trzeba przynajmniej w kwiatka zainwestować i niekoniecznie w plecki, i w co najmniej 25 letnie jest solą życia.
Potwierdzam :) Tulenie się w 3,5 i 9 letnie plecki… BEZCENNE:)
być, żyć, dziękować losowi – i kochać. kochac z całych sił.wtulam się co wieczór w trzyletnie maleńkie plecki mojej córeńki i zaklinam, modlę się, mantruję – bądź zdrowa bądź zdrowa, bądź szczęśliwa bądź szczęśliwa.dziekuję ci za ten wpis.pomógł mi złapać balans. i dzisiejsze zawodowe zamieszanie wydaje się tylko nicnieznaczącą bzdurką.a jutro nie posprzątam. a co!
tak, ja też ma takie dylematy po szorowaniu prysznica :) :)Co do prasowania to prasuję jak coś potrzebuję, a nie wcześniej. Z jednego tylko powodu… piorę codziennie i nie nadążałam z prasowaniem :) :)Ale te majtki… wymiękam: Ja nie prasuję ręczników kąpielowych bo se wmówiłam, że takie szorstkie są zdrowe (masaż), wmów tak sobie z majtkami!! :)
Doskonale wiem, o czym piszesz. Czasami tylko wściekam się na siebie, ze zamiast szorowania wanny, mogłabym obejrzeć ciekawy film, albo zwyczajnie się polenic.Sylwia, a jak u Ciebie z prasowaniem? Bo ja prasuję nawet majtki:(((Ratunku!!! jestem chora!!!!!
A ja się lenię i dobrze mi ;>
Matko, ja jestem nienormalna, UWIELBIAM sprzątać!! :) I chyba nawet jestem perwersyjna bo uwielbiam uczucie kiedy jestem narobiona, wszedzie błysk (łącznie z ciemnymi zakamarkami i szufladami:) i sobie siadam z kawką! Wiecie jakie to fantastyczne uczucie mieć świadomość, że wszystko jest poukładane…? :) :) :)
właśnie przeczytałam Twój post. Miałam humor jako pod psem, ale czytając uśmiałam się serdecznie. To co napisałaś wpasowało mi się w mój wewnętrzny konflikt. Nie umiem odpoczywać jak nie jest WSZYSTKO zrobione. Nie starcza mi czasu żeby zrobić WSZYSTKO i odpocząć. Więc nie robię i nie odpoczywam… Wkurza mnie, że tylko mnie na tym WSZYSTKO zależy! Kurcze, dzięki Tobie mogłam to sobie uświadomić. Już mi lepiej :) pozdrawiam serdecznie
ależ piękny koci kot!
Oj, też pisze z nielegalui to baaaardzo nielegalnegozaraz biore sie za zmiane tego statusu
dziś spałam jak dziecko:)
Wyspij sie czasem….Dzieki!
muszę je powykręcać, a to wymaga aktywności;-)
zaglądam:)czekam na dostarczenie książki Piotra dla Ciebie i wtedy się odezwę. Mam wiele cudownych maili do odpisania, planuję mailowy weekend na tarasie:)
wiele lat temu obalilam mit : Polish wife nie jest rownoznaczna z polished house.Moniko, zagladnij na priv…
Ja mam szczęście, choć Pani Jadzi nikt nie zastąpi!Moja kochana Pani Jadzia, przychodzi do mnie czasem w odwiedziny:)
Nałogowo od 2 lub nawet 3 lat jestem na nielegalu. Miewam nawet czasem przebłyski ochoty i sił na sprzątanie, ale to tylko przebłyski. A takiej Zuzi to poszukuję bezskutecznie.
u mnie gościnnie żywy- przychodzi się grzać do ogrodu
bo to się nie da! i nieważne czy masz czas czy nie masz- bałagan ciągle jest na wierzchu!to taki kolejny domownik, upierdliwy.
Ja też czekam na zdjęcie zrobione telefonem i nie musisz go tu publikować ;D
jeju, ja tez zdretwialam, ze u Ciebie tak perwersyjnie perfekcyjne, ufff, ulga byla wielka:)
Kot – rewelacyjny.
czy Zuzia mogłaby przyjechać na występy gościnne do Puław? Matko jak ja potrzebuję taką Zuzię ehhh Pani Helenko niech Pani wraca!
ech praca domowa przede mną – jeszcze kilka do wizytacji i trzeba wszystko posprawdzać, a dom zarastasobota będzie ze ścierką i mopem bo panią pomagającą zwolniłam kiedyś ale teraz rozważam ponowne zatrudnienie.moje marzenie matki polki – żeby doba miała 48 h ja przynajmniej 4 ręce ;)
trochę daleko, kurczę:)
do mnie jutro przyjeżdża nowa teściowakibel zarasta jakby to stacja pkp byłaobok stoją unurzane w cemencie ciuchyups
Cudo rzeczywiście. Kot uczony, a nic sobie z tego nie robi. Śliczny, bardzo, bardzo dziękuję wzruszona :)
Li, wiesz… czytam od 'zawsze', odzywam się nigdy. ALe dziś wyjątkowo muszę. Normalnie, gdybym lesbijką bym się w Tobie zakochała. Jestem hetero, więc tylko napiszę: jesteś moim wymarzonym alter ego…. … do mnie juto przychodzi Jagoda… I jestem po prostu wdzięczna za ten prosty fakt. Leżę na kanapie. Nogi wyciągnięte, przykryte kocem, pod ręką kubek z herbatą. I myślę.O Niej tez myślę.I o sobie.O Tobie.O życiu. I o śmierci…
takie czasy, że nienormalne jest normalne:P
a już myślałam w pierwszej części, ze się wpierw zaharowałaś, no ale Ty jednak całkiem normalna jesteś…uff
:):) Tak prosto poprostu być :) Aj ja ją uwielbiam ….
nie pamiętam:)
zrobiłam zdjęcie telefonem, aż go włączyłam:) Zaraz opublikuję, specjalnie dla Ciebie:)
zdziwiłabyś się do czego ta Dziewczyna jest zdolna:)
o jak dobrze,że zajrzałam do Ciebie Li:-)))zaraz poleciałam włączyć zmywarkę,która czekała tylko na wciśnięcie guziczka a ja zapomniawszy o tym.Dzięki:-)))A mnie tak boli dzisiaj głowa,że nic mi nie przeszkadza……..
Pokażesz kota na książce z targu staroci? Musi być piękny…
Kurcze nooo .Pszepraszam za głupi wpis kiedys tam .Czasem potrafie byc wredna co niniejszym przyznaje .Było mi tak głupio ze nie odwazylam sie zajrzec do Ciebie .A jutro ,za Scarlett O'Hara jest mi dobrze znane .
Nie umiem odpocząć jak w domu jest brud, pranie w pralce, góra prasowania. Tak bym chciała wyłączyć tą swoją obowiązkowość. Męczny mnie okrutnie. Dziś przepłaciłam to potwornym bólem głowy:(( Dobranoc.
Mój bałagan poradziłby sobie z Zuzią ;)
zadzwoń na mój domowy!
bez Zuzi ginę. Ona co miesiąc wyjeżdża na miesiąc do Norwegii. Poza jedyną korzyścią, że przywozi mi przepysznego wędzonego łososia i koty (ostatni jest przepiękny, z targu staroci- drewniany, leżący na książce ze złoconymi brzegami, cuuuud), są same problemy-pranie w schowku rośnie pod sufit, okna ciemnieją, podłoga wpada w rozpacz, kolekcja kotów pokrywa się kurzem, wszystko i wszyscy tęsknią za jej dotykiem. Świetnie sprząta, bardzo szybko! I jest świetną dziewczyną, zawsze możemy pogadać przy niezliczonych kubkach kawy, bo ona uzależniona jak i ja.
badź jak najmocniej…i jak najleniwiej…
hahahha napięcie rosło, rosło, aż się w końcu rozeszło po kościach uffffświetna notka, takie lubię:)))
No cóż, trzeba wprowadzić nową normę :D
Jak każdy będzie na nielegalu, to zrobi się legalem:)
Mnie nikt nie wyręczy.bałagan – w moim pokoju zwłaszcza – trwa więc sobie w stanie nasycenia i ogólnego zen.
Możemy się licytować z tym bałaganem. Ale odpoczynek na nielegalu to dobra rzecz, jak wagary z przyjaciółmi w liceum, rabówa jabłek z sadu w dzieciństwie czy inne niewinne i jakże przyjemne zaniedbania. Zanurzam się nielegalnym nicnierobieniu. Odpoczywanie i bycie z rodziną ma sens :)
Cwaniara ze mnie-jutro przychodzi Zuzia i będzie sprzątać;-) Łatwo się więc rozgrzeszyłam:D
Pomoc Ci odpoczywac?:P
Przeczytawszy spis czynności, które należy wykonać, by móc zacząć odpoczynek, już niemal pogrążyłam się we frustracji. Ale ulżyło mi.Choć mój bałagan jest nie do przebicia:)
Taaak – w takich dniach to moje motto życiowe- JUTRO….