Z największą niechęcią wstałam skoro świt, w okolicach godziny ósmej, gwałcąc święte prawo do sobotniego wylegiwania się do południa.
Wstałam, bo musiałam- umówiłam się na śniadanie z moim ulubionym kolegą, który akurat jest w Krakowie.
Ziewam rozpaczliwie, ale za to sobota będzie jakby dłuższa.
Piątek zakończył się zdarzeniem, które nie powinno się zdarzyć, gdyby nie wcześniejsze zdarzenie, które też nie powinno się zdarzyć, ale czasem niezrozumienie podzielone przez emocje i przez inne potrzebne, acz zaburzające ostrość widzenia sprawy powoduje, że człowiek płynie na łupinie przez wzburzone oceany i walczy nie wiadomo z czym, kim i o co. A wokół tylko rekiny.
Jaśniej rzecz ujmując- dostałam pewnego maila, odpisałam, odpisano mi, znowu odpisałam i poczułam w sercu radość i spokój, oczywiście się wzruszyłam (jak każda starsza pani jestem wyjątkowo wrażliwa;-), sprawa zakończona, bezsensowna kłótnia skończona, tylko dlaczego są jeszcze nicki, które w to ingerują, wątpią, podważają, nie odpuszczają, kwestionują, jątrzą… ech, tego nie zrozumiem.
Widocznie martwią się o swoją dietę- żywią się negatywnymi emocjami, wojenkami, pyskówkami i szeroko pojętym stanem międzyblogowej wojny.
A ja mam ich w dupie, mówiąc obrazowo i piszę tak: zawsze lubiłam zazie i podziwiam Ją za niezwykłe umiejętności. Postarałam się też zrozumieć, dlaczego zareagowała tak, a nie inaczej. Trudne to było, bo w obliczu nieszczęścia-jak to obrazowo napisała w mailu- ona oddaje się rozpaczy, a ja konkretnie działam.
Ale obie martwimy się o jedną i tę samą osobę.
Zazie mnie przeprosiła i ja Ją przeprosiłam.
Poczułam wielką ulgę i radość.
Z tego co mi napisała- Ona też.
I to jest naprawdę ciepłe i piękne.
Dlatego uprzejmie proszę o zaprzestanie roztrząsania kto, jak i dlaczego.
Obie jesteśmy rozumnymi istotami.
Li.

uwierało. let bygones be bygones.
:* mądre kobiety zawsze sobie poradzą.
na preclową stronkę klik.
Wprawdzie już Ci to wielokrotnie od wczoraj mówiłam, ale żeby ślad został, to tu napiszę, że jestem autentycznie szczęśliwa!
Okropnie mnie to uwierało…
i mnie :)
wczoraj się pobeczałam, serio :)
no najważniejsze,że wszystko zostało wyjaśnione,też nie lubię zostawiać nie wyjaśnionych spraw,zawsze gdzieś to wraca w myślach a tak wszystko jasne……super:-)
Aż do wczoraj żyłam w nieświadomości – kto, co, komu i kiedy.
Dopiero dziś pojęłam, co się zadziało.
Cóż – chyba jest za spokojnie, lud żąda igrzysk!
Cieszę się bardzo, bardzo – napisałam już u Zazie.
Ściskam ciepło:***
Cieszę się, że Wy też się cieszycie, znaczy że uwierało nie tylko mnie:)
I żyły długo i szczęśliwie :)……do następnego razu :)
Gratulacje, dziewczyny, to cenna lekcja dla wszystkich, jesteście wielkie.
kotek
:) Li super!
Love Is All Around. I tak lubię.
:)
Ament :)
Dobrej , długiej soboty :)