Jadę zaraz do Bielska, Bielska-Białej.
Wracając z powrotem, wpadnę w Pszczynie do Ilonki i nareszcie poczuję spokój, bo sumienie gryzie mnie prosto w serce, a może to nie sumienie, tylko Ilona wierci się z tęsknoty.
Słońce za oknem zachęca do zmobilizowania wszystkich funkcji życiowych, z chęcią do życia włącznie.
Czas witać dzień powstaniem (Lec) i myśleć o wieczorze- bo dla poprawy kiepskiego samopoczucia sięgnęłam po sposób niezawodny-umówiłam się na wieczór z kosmetyczką, jej ręce pełne odżywczego serum, masujące moją twarz, szyję i dekolt zawsze czynią psychologiczne cuda.
Tak, zdecydowanie trzeba dać odpór złym wciórnościom, jeszcze tak nie było, żeby nie było.
Musi być dobrze, bo nie może być inaczej,
czary-mary,
hokus-pokus.
Li.
Pamiętajcie o głosowaniu, ważne by to robić CODZIENNIE!
Na razie dzięki Wam, blog Gosi prowadzi. Zasłużenie prowadzi!

EEE, miało się nie pokazywać, że jakaś tam 2 jestem :/!
Ja od kilku lat czytam o Precelku, ale fajnie, że o tym przypominasz :). Szymona i jego Rodzinę nieustannie podziwiam.
Ja też zagłosowałam , pozdrawiam i życzę miłego wieczoru :)
Pszczyna i BB- dwa bliskie memu sercu miasta!
pozdrawiam z podbeskidzia ;))
a ja zaraz mykam pazurki piłować- będę drapać życie!
Fajnie, że teraz wiem tak dużo, bo – jak wiele osób – nie śledziłam bloga Gosi. A te wiadomości na pewno wszystkim się przydadzą. Sursum corda i dziękuję. kochana Li.
Głosuję, codziennie (dziś o 1.30 w nocy, były już 3 wpisy!), ale mam ambiwalentne uczucia. Zawsze jest zwycięzca i zwyciężony, ten, co przedtem był pierwszy, inne chore dziecko. Ale Precelek na pewno zasługuje, a o tamtych starannie nic nie wiem. Po prostu w takiej lidze gramy.
Gosia robi więcej niż tylko pisze bloga o swoim chorym synku. Jest już niemalże instytucją, angażuje się w rozwiązywanie problemów rodzin z niepełnosprawnym dzieckiem na poziomie systemowym. Czytam jej bloga od początku i wiem jedno-gdyby nie Jej determinacja, walka i oddanie Szymon by już nie żył. Lekarze nie dawali mu szans.
Wiem też, jak ogromnym jest to okupione wysiłkiem, wiem, że zawodowo tylko Ona pracuje, bo ojciec zajmuje się synkiem, popatrz jaką spełnia rolę edukacyjną i informacyjną dla innych chorych na SMA. Ona nie tylko pisze bloga, ona też jest bazą informacji. Zauważ też jak pisze- rzeczowo, z dystansem, ale niezwykle ciepło. Od lat Ją podziwiam i cieszę się na spotkanie w Krakowie 25-go października, o ile znowu nie pochłoną Ją obowiązki zawodowe, liczę że nie! :)
fajnie, ze mi przybliżyłaś osobę Gosi
klikam:)
Może to słońce za oknem, może perspektywa soboty i niedzieli, w każdym razie dziś też wstałam w zdecydowanie lepszej formie niż ostatnio. Zaliczyłam długi i szybki spacer z psicą i nawet bez specjalnego obrzydzenia idę do pracy.
Głosuję!
Buziaki, Moniko
buziaki, Kinga, wszystko mija, nawet najdłuższa żmija. :)
Wpadłam, zagłosowałam, idę czynić świat lepszym.
Chociaż ciągle mam żal do świata, że wyglądam jak wyglądam. W wirtualu, nie w realu, w tym drugim to już nic nie mogę zmienić. Chyba że na gorsze.
a wprowadź jakikolwiek inny adres mailowy, może być fikcyjny, wygląd na pewno Ci się zmieni:)
Mam psychiczny problem z tym nieprawdziwym adresem. Zwlaszcza ze musze czekac potem na moderacje, i ten strach, przepusci, nie przepusci, przepusci, nie przepusci….;)