Sześć stopni powyżej zera pokąsały mnie w zbyt lekko odziane ciało.
Brrrr… włączyłam podgrzewane siedzenie,
a potem odwlekałam moment wyjścia z auta, ot logika.
Wróciłam do domu i już jestem wolna, wolna od pracy!
Chwilowo zapominam więc o minusach wolnego zawodu
z irytującym brakiem regularnego dochodu na czele
i cieszę się plusem dania samej sobie wolnego piątku.
Młodsza już jedzie w pociągu, Starsza zapowiedziała,
że wróci do domu dopiero wieczorem,
jestem tylko ze zwierzakami i muzyką w tle.
Zrobię zupę, upiekę szarlotkę, kupię pierogi,
posprzątam, kliknę w Preclowy banerek (!)
i będę czekać na wieczór.
A co na to Lec?
Zawsze trzeba mieć kogoś, by za nim tęsknić.
Taki nieskomplikowany plan dnia mam na dziś
i oby nic i nikt mi w nim nie przeszkodził.
Potrzebuję oddechu, dystansu, spokoju i pobycia ze sobą.
A co na to Lec?
Czasem trzeba okres między przeszłością,
a przyszłością przeżyć w jakimś
zastępczym czasie gramatycznym.
Li.
Słucham Pata, to moja ulubiona płyta, bardzo energetyczna, ale z nutką smutku.

Mój młodszy też nie wrócił na noc. Wieczorem poszedł na” winko” do koleżanki i rano zaspanym głosem stwierdził, że raczej będzie później, ale ponieważ studiuje w Gdańsku, więc jestem przyzwyczajona, że go nie ma. Starszy za to grzecznie rano wstał i pognał lekko spóźniony do pracy w Sushi 77 (już jest prawie sushimasterem!, że się tak pochwalę).
A mnie dzisiaj raczej smutno, nieuchronna kolej rzeczy mnie dręczy
Mimo to pozdrawiam, ciepło, Monika
weszłam i przeczytałam, że muszę wziąć tabletki.
Posłusznie wzięłam;-)
W Krakowie pada deszcz, ciężko i przygnębiająco, ale mam świetny humor.
Idę zaraz do wanny, zapach płynu do kąpieli (solanka z olejkiem sosnowym) cudownie mnie nastraja. Kawa się robi, gazety przygotowane, Młodsza śpi, Starsza jeszcze nie wróciła od wczoraj (hm…), zapowiada się godzinny relaksik :)
W Krakowie obudziłam się o 3 w nocy, coś b. złego mi się śniło. Było mi upiornie gorąco, choć skręciłam swój kaloryfer, Odsunęłam zasłonę, a tam grzmi ulewa, okna do połowy zalane, 0 stopni! Uchyliłam okno w kuchni też, no, lepiej. Teraz jest dość zimno, 3 st., ale spałam jak anioł. Li, jak zdrowie maleństwa? Czy zjadła coś z zamówionych pychotek, czy wystarczyło, że były? Dalej z gorączką? Miłego ranka i w konsekwencji całego dnia Ci życzę.
Precel rzondzi ;P
Młoda przeszczęśliwa, że jest w domu, bardzo zmęczona po podróży, pociąg oczywiście spóźniony, w domu zjadła co miała zjeść, poopowiadała i weszła do łóżka z laptopem.
I tyle ją od wczoraj widziałam :) Jeszcze śpi.
Pada śnieg.
weź tabletkę:) dobrego dnia, u mnie biało:(
dzień dobry, tabletki wzięłaś?:)
klikałam u precela i tak mi się przypomniało :D
szaleństwo, śnieg pada.
za dużo literek, za dużo.
u Precla oczywiście miało być.
można głosować na blog dwa razy z jednego IP,
z bloga
i z linka bezpośredniego
ponoć działa.
Nie, nie działa. Mnie nie działa, raz wyglądało , że tak, ale to był zbieg okoliczności. Ale może komuś….?
Li… mam nadzieję, że wybaczysz. przycupnęłam sobie w Twoich komentarzach, bo to, co dzieje się u Joasi mnie przeraża. Nie rozumiem tego jadu, włażenia z butami we wszystko w co się da, nie rozumiem zupełnego braku pokory i uzurpowania sobie prawa do oceniania, mentorowania. Czytam Cię codziennie, dobrze się tu czuję…
Wypowiadam się we własnym imieniu, nie w imieniu Autorki Bloga – wybacz Li, jeśli uważasz inaczej – pogoń mnie.
Takie komentarze Lav jak Twój są dość drażniące. Blog Li, to nie platforma do omawiania tego, co się dzieje na innych blogach – pokazały to ostatnie tygodnie. To oddzielny, autorski blog i jak widzisz słowa w nim nie ma dziś o blogu Chustki.
Więc jak piszesz dobrze się tu czuję, a potem wbijasz swoją dezaprobatę względem tego co się dzieje na innym blogu, to wybacz, ale sama zachowujesz się jak plotkarz, albo kurka na grzędzie.
Fajną zasadą blogowego savoir-vivre’vru jest to aby trzymać się wątku zaproponowanego przez Autorkę bloga, a nie traktowac jej prywatnego miejsca do ploteczkowania o tym, co się dzieje gdzie indziej.
Serdecznie pozdrawiam!
komentuje rzadko, ale czytam, a mój zdrowy rozsądek jest jakoś wyjątkowo nieczuły na teksty w stylu „świetnie się u Ciebie czuje i dlatego przyszłam spuścić u Ciebie napięcie”
Mar
Mar, dokładnie się z Tobą zgadzam
najwyżej Li wygoni nas obie, chociaż nie sądzę :)
Lav, dobrze się tu czujesz, bo Li omija właśnie to plotkowanie, więc nie przynoś ze sobą tego oceniania i mentorowania, to dalej będzie tu fajnie ;)
Lav, Dziewczyny mają rację, nie chcę tu ani stypy, ani żali- Asia powinna już odejść i więcej nie cierpieć. Takie jest moje zdanie. Życzę jej szybkiego odejścia, nie można chcieć, by została, wiedząc, jak cierpi. A na Jej bloga nie wchodzę, wyobrażam sobie, co tam się dzieje.
Przez rok towarzyszyłam najbliższej mi osobie w odchodzeniu, takim, które sprowadza człowieczeństwo do najbardziej pierwotnych potrzeb i odruchów. dziurę w sercu mam do końca życia, zawsze będzie mnie już tylko pół. jestem ostatnią osobą, która chciałaby sprowadzać temat umierania do poziomu plotek. w necie łatwo przypiąć komuś łatkę prawda? MAR nazywasz mnie plotkarą? kurką na grzędzie? zbyt łatwo oceniasz…. ale net daje wszystkim najwyraźniej do tego prawo.
już niczego znikąd nie przynoszę i pozostanę przy czytaniu. pozdrawiam Cię Li i przepraszam, jeżeli naruszyłam zasady Twojego bloga.
Lubię Cię czytać. Jesteś jak ja. Unstable & Bitchy.
no cóż, potraktuję to jak komplement, bo przypuszczam, że masz o sobie wysokie mniemanie;-)
Indeed :-)
A poza tym Twój blogaś jest genialny, zawsze to powtarzam. Zwłaszcza od czasów, gdy z Tobą przegrałam (hehe) w konkursie na Bloga Roku 2007 ;-)
A wiesz, że stałam pod Miyako i posłałam w Twoją stronę kilka ciepłych myśli?
Wyszłam z założenia, że zarabiasz na dom, więc nie będę Ci glowy zawracać w godzinach pracy (tj. około 14)
inną razą :)
No i statystyki na blogasiu mi szaleją. Jak ty to robisz Li?
Ja tylko proszę. A że mam takich kochanych, najukochańszych, najlepszych, najcudowniejszych, najmilszych czytelników, co to
zawsze pomogą w każdej sprawie, to się ciesz:*
O kurcze. Gdybym wiedziała. Wygospodarowałam dziś wolną godzinę przed odjazdem pociągu i tak się plątałam po Galerii Krakowskiej bez sensu :(
Szkoda, że się nie udało nam spotkać…..
a telefon się ma?
Mogłyśmy iść na sushi do Miyako w Galerii!
Szarlotka? Lubię… zwłaszcza a bitą śmietaną i kawą w filiżance.
Li – zalinkuj proszę do tej zupy cebulowej bo grzebię, grzebię i wygrzebać nie mogę…
nie pisałam jeszcze o cebulowej, tylko o dyniowej i pomidorowej z jabłkami. Wejdź na mojego starego bloga (linki po prawej) i ta w linkach są wszystkie moje przepisy:)
Pochrzaniło mi się zatem :) Byłam na starym i szukałam…bezskutecznie jak widać i słusznie…dzięki!
wiesz Ania, w sumie cebulową robię tak jak dyniowa, tylko zamiast dyni jest cebula;-)
Li, ucałuj Córcię. Współczuję jej bardzo, bo ja od trzech dni czuje się podobnie, niestety zamiast zostać w domu, byłam w pracy i teraz umieram …
Klikam na Precla i kto prowadzi? Dzielny Franek czy preclowa strona? :)
zobacz sobie tutaj:
https://www.promykslonca.pl/pl/na-jednym-wozku/589-blogi-zgoszone-do-programu
Ho, ho, ho! Ależ pracowite pszczółki jesteśmy!
Wprosilabym sie na pierogi i duzo wina…
Czasem trzeba okres między przeszłością,
a przyszłością przeżyć w jakimś
zastępczym czasie gramatycznym.
Celne.
Przeczytaj sobie Lec od tyłu:)
jesienią trzeba zwolnić , pod kocykiem się wygrzać…Bobcia przytulić♥ nadrabiam Preclowe zaległości od wczoraj…klikam automatycznie …na oślep…klik -cofnij-klik…podczas filmu, rozmowy …a przychodzę tu dla Ciebie…ogrzać się trochę :))
Nie da się nadrobić Preclowych zaległości. Program dziękuje, owszem, ale przyjmuje tylko jeden klik dziennie. Zawsze. Doświadczenie przeze mnie przemawia.
ważny jest tylko ten zastępczy czas gramatyczny, bo ważne są tylko chwile
z reguły o tym, że ważne są chwile pamięta się chwilę :)
słonko wyszło i nawet grzeje.centralnie.
a ja siedzę w pracy- to jest bardzo niesprawiedliwe- ba- miałam dziś jechać w góry ale ze względu na te cholerne prognozy- jestem tu, gdzie jestem…cholera
ja zrobiłam sobie dzisiaj też wolny dzień, trochę z przemęczenia, trochę przez ból zęba:/ Posprzątam chatę, ugotuję obiad, żeby nie było, że tak do końca się opierdzielam :)
Wyrwać?
naprawić ;P
To zamiast oddawać się pasjom typu sprzątanie, gotowanie idź do fachowca.
idę o 15-tej
a boli mnie od przedwczoraj, tyle, że miałam szkolenia od rana do wieczora i nie mogłam zrobić tego wcześniej:/
a fachowcom z pogotowia nie chciałam się oddać dobrowolnie;)
Ja mogę wyrwać. Ewentualnie wybić, tylko wtedy, gdy jest jeden, bo wtedy mam pewność, że trafię.
pewnie zrobiłbyś to chętnie i to bez znieczulenia :)))
zaczynam wierzyć w ludzi! wszędzie mówi się o otaczającej nas znieczulicy i obojętności- a tutaj tyle osób chce Ci bezinteresownie pomóc!!!
Rzemieślnicza Spółdzielnia Kowalsko-Dentystyczna „Impas” zawsze do usług.
zabrakło Ci konceptu zrzędo i wpadłeś w impas? ;-)
idunia, obawiam się, że przez statlera bardzie przemawia sadyzm, niż chęć niesienia pomocy;)
*bardziej
to wina bólu zęba i dlatego nie wyraźnie wymawiam końcówki wyrazów :P
Przynoszenie ulgi w bólu to sadyzm? A dla igraszek sado-maso zamiast pejcza trzymasz ketonal przy łóżku? Tak?
zrzęda nie jest sadystą, Viki.
Jest cudownym, ciepłym mężczyzną, nieco tylko sfrustrowanym, bo po trzech rozwodach nadal nie rozumie kobiet:P
Niektóre kolekcjonują różowe szkło, a niektórzy rozwody.
nic nie zachwieje moją dzisiejszą wiarą w drugiego człowieka ;)
statler, a Ty ze skąd wiesz o ketonalu ? :)))
a wybić ząbka to niby czym, piórkiem?:))
z pięści byś mnie pewnie potraktował:P
idunia, Ty masz rację, tylko ja z tego bólu taka wredna i zgryźliwa dziś jestem :) pewnie, że statler ma gołębie serce :)
Czyżbyś miała jednego zęba, jak idealna teściowa?
Ja mam za delikatne dłonie, żeby z pięści. W spółdzielni mamy na stanie kowadło i młoty. Oraz miechy dla cucenia.
statler, 1:0 dla Ciebie :P
poddaję się bez dalszej walki, bom obolała:)
lecę do kowala…
auuuć
a kawał o teściowej słyszałam, alem zapomniała, więc się podziel:)
Przed wynalezieniem piwa w puszkach idealna teściowa powinna była mieć dwa zęby. Jeden do otwierania kapsli, drugi, żeby ją bolał. Teraz wystarczy jeden.
no to się nie nadaję, na szczęście :)
Oj, poważznie rozważała wolne dla siebie i Julki na dzisiaj, ale do pionu postawiły mnie zajęcia przedszkolne, które Julka i tak opuszcza z powodu logopedy. Niecne plany zamelinowania sie w ciepłym domu przekładam na sobote :)
Ja jak zwykle najpierw czytam potem klikam , lubię tu być , przychodzę tu dla Ciebie, pozdrawiam :)
Mam nadzieję, że antybiotyk Młodszej pomógł. Jak znosi podróż?
no jak myślisz?
musi podkręcić dramaturgię, więc co pół godziny umiera i dzwoni, że umiera.
Ale głos ma całkiem żwawy;-)
no bo jeszcze byś pomyślała, że o tych pierogach i cebulowej to nie było śmiertelnie poważnie. A przecież było!
Spokojnego piątku. Niech by.
Naprawdę będzie miło, tym bardziej, że niespodziewanie świeci słońce. W Precla ja kliknęłam wg. mnie wczoraj (przed spaniem, ale zaraz po północy). Byłam druga! Miejsce pierogowe kuszące, ale oookropnie daleko. Może udam mi się raz namówić męża, ale nie będę konkurencją, choć żałuję. Zastępczy czas gramatyczny jest doskonałym pomysłem, ach, ten Lec!
Odpoczywaj zatem, zielonościami się napajaj…
Dla mnie największym plusem wolności mej jest właśnie brak konieczności dojazdu do pracy w jesienno-zimowej porze, co do minusów….taa tęsknię za regularna kasą – ale co tam – mogę teraz pić kawę ( weź pigułkę!weź pigułkę) razem z Tobą.
Pozdrawiam ciepło z zimnego Wołomina ( bój się ;)
W Zielonce słońce wygląda nieśmiało :D
Trafne te mysli Leca i dla mnie dzisiaj.
Zwlaszcza ta druga.