Powiedziała, że odejdzie w poniedziałek i tak zrobiła.
Pełnia Księżyca, huragan w USA czy padający w Europie śnieg?
Gdzie jest teraz?
Stawiam na huragan, jednak charakterek miała dość gwałtowny.
(A może złagodniała i pada śnieżynkami w Krakowie?)
Najważniejsze, że już Jej nie boli.
I będzie dobrze, niczym nie musi się martwić!
Będzie dobrze, bo nie może być inaczej!
Li.

Kochana Li!!!!!!!! Pierwszy raz pisze komentarz na Twoim blogu ,to ja walczaca resztkami sil fasolka . Po prostu chce Ci okazac szacunek za wszystko co do tej pory zrobilas : Dla Chustki i im podobnym.Powalcz tez troche o siebie !!!!!! Pani Joanna juz nie cierpi i to jest w sumie najwazniejsze
Nie stój nad mym grobem i nie roń łez.
Nie ma mnie tam; nie zasnąłem też.
Jestem tysiącem wiatrów dmących.
Jestem diamentowym błyskiem na śniegu lśniącym.
Jestem na skoszonym zbożu światłem promiennym.
Jestem przyjemnym deszczem jesiennym.
Kiedy tyś w porannej ciszy zbudzony
Jestem ruchem – szybkim, wznoszonym,
Ptaków cichych w locie krążących
Jestem łagodnym gwiazd blaskiem nocnym.
Nie stój nad mym grobem i nie roń łez.
Nie ma mnie tam; nie zasnąłem też.
Nie stój nad mym grobem i nie płacz na darmo.
Nie ma mnie tam. Ja nie umarłem.
Mary Elizabeth Frye
pewnie głupio to zabrzmi (już brzmi), ale dopiero czytając komentarze uświadomiłam sobie, że wczoraj ok 14-ej wlazłam do sklepu by popatrzeć, ot, tak po prostu..i przymierzyłam sobie pomarańczową sukienkę..
ładna była
chyba wrócę.
jak mi się coś poprzestawiało w głowie to proszę o wstrząs.
może już popadam w histerię..
Dowiedziałam się dopiero dzisiaj. I nieświadomie ubrałam pomarańczowy sweter. Oj, szaleją teraz z Madzią obie, szaleją. Bez bólu już, bez nostalgii.
Li, czytałam jeden z Twoich starszych wpisów, jeden z pierwszych. Szacunek. Za to, że potrafiłaś powiedzieć DOŚĆ
Miałam wczoraj wspaniały wieczór. Oglądanie i rozwiązywanie z przyjaciółmi testu ze znajomości historii tvp, nikt nie zgadnie, jak to może emocjonować. Kibicowaliśmy jednej z nas. Dzielna była bardzo, wyglądała zjawiskowo i wstydu nie przyniosła ;) I nawet jeśli oglądaliśmy razem, choć każde w innym kącie, to w poczuciu, że jestesmy razem. Emocjonowałam się bardziej niż skokiem z kosmosu i zaśmiewałam do rozpuku.
Czemu o tem?
Bo żyć trzeba. I trzeba żyć dobrze. A przyjaźń jest mi do dobrego życia niezbędną. I docenianie małych wielkich chwil.
Na Wyspach swieci piekne slonce, dzieciaki gotowe na Halloween, pomaranczowe dynie szczerza sie w bezzebnych usmiechach na kazdym prawie parapecie. Mialo byc strasznie a jest..? no wlasnie czy kazda z nas nie usmiechnela sie wczoraj, mimo lez? Czytajac czego nie robic, bo nam zaj…e, sluchajac Nohavicy, czytajac o szalejacej Sandy, patrzac na niby-nekrolog Chustki i poze-GNANIE Joanny? bo przeciez jest dobrze, bedzie dobrze, najgorsze juz poza Nia.. A teraz lby do slonca i byle do przodu. Kiedys sie przeciez spotkamy.
u mnie pomarańczowe liscie lecą z drzew a pośód nich Chustka tańczy na wietrze:::)))
Babcia Jadzia
Jest takie stare powiedzenie: „Kiedy umiera wielka dusza, wiatry wieją jak oszalałe”. Im większa dusza, tym większy wiatr, by mógł ją unieść.
To by tłumaczyło pojawienie się Sandy, bo Ona, Chustka jest wszędzie, teraz pada tysiącami płatków śniegu.
Pożegnanie w Hubertusa – kiedy setki jeźdźców będą się ścigać po łąkach i lasach za rudą kitą. Pożegnanie w dzień radosnego święta, kiedy setki jeźdźców i myśliwych będą po gonitwie śpiewać, śmiać się, raczyć trunkami i bigosem przy ognisku.
Przewrotna ta Jaonna! I jak tu nie uszanować prośby o uśmiech, kolorowe ubrania i pomarańczowe chustki, no jak? :)
i trafiła dziś na główną na gazecie
http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103085,12764919,Joanna__Chustka__Salyga_nie_zyje__Miala_36_lat.html
wkoło pomarańczowe dynie – będą mi się od teraz z nią kojarzyć
już jej nie boli ….
ale jak myślę o Jasiu to serce mnie boli….
Po raz pierwszy coś skomentuję, chociaż podczytuję Cię od pewnego czasu. Nie zawsze się zgadzałam z tym, co napisałaś. Ale wczoraj przeczytałam Twój list do Ilony. To wyraz największej miłości pozwolić odejść wbrew własnemu pragnieniu, aby ktoś był obok. Wszyscy będą tęsknić, ale prawda jest, że najważniejszy jest kres niewyobrażalnego cierpienia. Kres, który jak wierzę, jest początkiem czegoś nowego.
Pozdrawiam Cię Li. i pozwolę sobie przejrzeć Twoje archiwum, bo dotąd nie miałam okazji.
Co wy z tym huraganem. Chusti nie robiłaby ludziom źle i wbrew.Wariatka to ona była, ale dobra wariatka. Pewnie jutro z dzieciakami na Halołin straszyć będzie. A ja w przyszłym tyg. mammografia zamiast zniczyka co by mi Chustka nie przy….ła.
radio donosi że huragan się w cyklon przekształca – jak nic ręka Chustki.
Zostawiłam sobie dziś Tolę w domu, żeby się mały żbiczek kręcił koło mnie. Pójdziemy zaraz na zakupy, ja po pomarańczowa chustkę, Tola po coś fajnego.
Taki klimat u Ciebie Li, siedzenia przy kominku z grzanym winkiem, ciepły.
Żal. Każda śmierć jest niepotrzebna i nigdy nie ma na nią dobrego czasu.
no to prawie trafilam :-P
bo w tym śnie to Li się chyba pode mnie podszyła :-p
Snilas mi sie dzisiaj Li, bylas drobna brunetka z wlosami do ramion…
Sily dla Ciebie (chociaz pewnie i tak ja masz :-P)
Calusy
włosy mam dłuższe, drobna na szczęście nie jestem;-)
najważniejsze,że już nie boli…
wyciągnęłam z szafy pomarańczową chustkę
Dzień dobry,
chcemy czy nie wstał nowy dzień. Więc klikam na precla, przypominam o tabletkach i życzę spokojnego (w miarę mozliwości) dnia.
Li! A co na to Lec?
Obstawiam śnieg i deszcz.
Li, a ja tym razem nie mam nic mądrego do napisania… Więc zakładam dziś pomarańczową chustkę, bardzo ją lubię….
Kolejna niepotrzebna śmierć …
A ktora jest potrzebna? Zwlaszcza dla tych co zostaja?
Śmierć jest nieuchronna. Niepotrzebne jest cierpienie, bo co komu po nim. Ani nie uszlachetnia, ani nie wzbogaca. Żadnych z niego korzyści. Może tylko to, że wtedy śmierć jest ulgą od życia.
Uprzejmie donosze ,ze dalej wieje i troszke strach jest:(Na szczescie mamy jeszcze prad:)Wszyscy siedzimy w domu i nawet pies nie ma odwagi wyjsc na zewnatrz:)Oby do jutra przetrwac:)Klik na precla wykonany i Droga Li pozdrow odemnie golebie na rynku:)
A ja sobie posiedzę cichutko….
Dobry oment wybrała. Aż pomarańczowo od dyń. Och, tylko Ona tak potrafi.
Jestem na bardzo dalekim wyjeździe od kilku dni. Mam pomarańczowy szalik, pomarańczowe rękawiczki, przez przypadek?
Podobno ich nie ma….
dalekim a jak bliskim- przypadek?
a ja, myślę teraz o synku Chustki który szuka na niebie gwiazdy na której znajduje się Jego Mama …cokolwiek my dorośli powiemy/napiszemy … jak traci się Mamę to umiera cały Świat …wielkie kosmiczne wsparcie wysyłam Synkowi !!!
Dołączam się do wsparcia dla Jasia. Mądry chłopczyk, dobrze że Mama zdążyła Mu wiele rzeczy przekazać, nie tak wiele jakby chciała ale zawsze coś.
zmroziło mnie…
mam pomarańczowy szal…
Li.. jestem tu u Ciebie pierwszy raz a Chustkę czytałam… od DWÓCH TYGODNI…. ale przeczytałam WSZYSTKO od początku. Dasz wiarę, że ja dziś wino grzane z … POMARAŃCZAMI piję i że wpadłam na te POMARAŃCZE jakoś tak w okolicy 17:00???? Cóż to za Giganciara z tej Chustki była. Nie znałam Dziewczyny a czuję jakby mi ktoś wyjątkowo bliski odfrunął… Mega Człek!!!!!
kliknęłam na stronę precelka żeby coś pożytecznego zrobić. dobrze tak tu między Wami posiedzieć. Ja obstawiam na śnieżynki !
Ja mam jakieś 15 pomarańczowych dyń wokół domu. Nawet o tym nie pomyślałam :)
żal dupę ściska
g.
Kupię jutro dwie Pomarańczowe Dynie z jednej ugotuję zupę – zadaje mi się że u Ciebie na blogu kiedyś czytałam przepis?
Drugą wydrążę,wydryluję zrobię oczy, usta,nos do środka świecę postawię na stole.Jakby nie było za dwa dni Helloween,duchy i strachy będą latać po ulicach może Chustka mnie nawiedzi przygotuję dla niej jakieś łakocie
Aniu, a ja mam całkiem pogięte wrażenia z pogrzebów. Na pierwszym mój dziadek rąbnął babci farbę do włosów i zrobił się na rudo (z siwego) cały pierwszy rząd od mszy po pochówek chichotał i przestać nie mógł. Na drugim Babcia zamówiła puzonistów ze straży pożarnej i szłam za nimi z przytupem bo się inaczej nie dało… itp.
Nic na serio. Truizmy zostawmy trucicielom. Ja też znalazłam chustkę pomarańczową. I śpiworek syna ale raczej nawet jako beret się nie nada.
Wracam do wina. Obiecałam sobie w tym tygodniu odkładane (!) usg. To będzie takie moje pożegnanie – coś dla siebie. W ramach akcji łeb do słońca.
To Twój dziadek miał dwa pochówki ? :)
Tak mi się przypomniało, że Aśka napisała kiedyś, żebyśmy się tego nauczyły na pogrzeb, no to trza się nauczyć, bo jak nie, to jeszcze wstanie i nam …
:)
Obiecała, że będzie gdzieś tam, daleko, wysoko, w innym wymiarze, w innym czasie czekać na nas wszystkie, a że czasu będzie nieskończenie dużo, mam nadzieję na całkiem interesujące rozmowy…
:)
Wytargałam z czeluści szafy pomarańczowy sweterek. Wyglądam w nim jak koszmarny sen każdego estety, ale czego się nie robi dla Chustki :) dobrze być tu z Wami.
Na pohybel z estetami! Ale ja niestety nie mam nic pomarańczowego ;(
Czekajcie….JEST! Córki pomarańczowa chustka do snowboarding.
No wiecie…chustka…i to pomarańczowa :)
Mam hardcorową myśl. Czy istnieje możliwość, że Voldemort jest w USA. No to Joanna nazywa się teraz Sandy, kurza twarz…
Myśle ,ze Ona jest, bedzie. W moim życiu ma swoje miejsce. W mojej pamięci.
4:45 spowodowało że poszły trzy kieliszki i do miksera trafiło kilo pomarańczy!
Ale jak taki pogrzeb „pomaga” tym w żałobie, nieprawdaż? Ja na wiele pogrzebów szłam w nastroju całkiem spokojnym aby dopiero w kościele trafiły do mnie te cholerne, żałobne pieśni. I po co – czy tym co zostają nie jest już wystarczająco ciężko?
Ja wiem, tradycja itd – jak to zmienić?
Jam praktykująca katoliczka – ale nie lubię….
Dziś przypadkowo kupiłam pomarańczową piżamę. Siedzę teraz w niej, słucham muzyki, myślę i wspominam.
Trochę łez i trochę uśmiechu.
Dziękuję, że klimat tutaj sprawia, że nie czuję się w tym samotna.
dobrze napisałaś. nic dodać.
Na pohybel…
Zakupiłam dwie flaszki wina. Najdroższą i najtańszą. A co :) Smakujmy życie. Póki trwa!
Za Joannę i za Nas!
„Kiedy Kitę odwalę”
Super!
Tak sobie teraz skojarzyłam, że dla Aśki to taki nowoorelański pogrzeb byłby bardziej wskazany, niż to typowo polskie „Dobry Jezu a nasz Panie daj Jej wieczne spoczywanie ‚ ;)
(nie wiem jak wstawić bezpośredni link)
Oh, samo się wstawiło!
Musicie wytrwać do 4:45 żeby wiedzieć o co chodzi.
I te typowe dla Nowego Orelanu pogrezbowe parasole :)
Aśce by się podobało:)
Ależ dziewczyny, Wy tutaj też histeryzujecie!
Nie róbcie z Aśki świętej – to nie po jej myśli ;)
Czy wy nie staracie się żyć jak najlepiej możecie, nie mówicie do swoich dzieci syneczku czy córeńko? Szlag mnie normalnie trafia jak to czytam!
Wszyscy od dawna wiedzieli, że taki będzie koniec. I pozazdrościć, że dane im było się przygotować. Nie każdy dostaje taką szansę !
Mój dom cały w świecach bo tak lubię… szczególnie kiedy śnieg za oknem, w głośnikach Chopin, ale mazurki :)
moj tez w swiecach, mlodzi spią słodko w swoich łozkach, lapmpka wina obok mnie
mysle o asce. tyle ze nie w kontekscie smierci ale mojego zycia. i bardzo mi sie to myslenie podoba.
Czapka z głowy… Pomarańczowej…
Czytałam jej bloga od ponad roku, zaczynałam od tego każdy dzień w pracy i była to ostatnia czynność jaką robiłam przed wyłączeniem komputera zanim poszłam spać. Nie mogę sobie wyobrazić, że nie będzie już tam więcej notek i jej myśli, pewnie będę tam jeszcze długo zaglądać a teraz i tutaj. Mam nadzieję, że gdziekolwiek teraz jest to nadal wystawia łeb do słońca.
I łeb do słońca ……
nie lubię poniedziałków.. :/
Ona na pewno w tym śniegu nad Krakowem…
milczę….
‚żyj uważnie’. piękne credo. niesamowita kobieta.
Chustka od zycia. i taka dla mnie zostanie
A ja odkryłam kilka dni wstecz notkę, której nie czytałam, przegapiłam jakoś. Taki prezencik od Chustki – na otarcie łez. Bo płyną, mimo zakazu, mimo tylko znajomości wirtualnej. Bo tak pięknie pisała „Syneczku”.
I huragan i śnieżynki. Dobrze, że już nie cierpi.
Smutek też jest – to naturalne.
Jest też za moim oknem. Jak zapowiadała. W kroplach deszczu.
Nie wierze… Bardzo mi Jej bedzie brakowalo, jej wpisow i tego ze JEST… Cudna kobieta…
Dobrze, ze juz nie cierpi, ale smutno…
uśmiecham się choć serce boli
mały chłopiec musiał dzisiaj dorosnąć
Pracując w szpitalu, widziałam nieraz, że śmierć czasem bywa przyjacielem. Ale została wielka księga, jak żyć dobrze, mądrze, wolniej.
Podpiszę się tu pod Tobą.Mądrze to napisałaś.
Nie może być inaczej! Ale jednak pustka boli…
Nie ma we mnie histerii.
Jest żal.
I tęsknota…
Nic nie poradzę.
Taka jestem i tak czuję.
popatrzę sobie na te śnieżynki i powspominam, ile mi dobrego swoimi słowami dała.
dobrze, że koniec cierpienia.
Myślę, że czas zakupić pomarańczowe chustki na cześć tej bardzo mądrej, trochę szalonej, ekscentrycznej Dziewczyny i nosić je jako znak rozpoznawczy „to my, od Chustki Wspaniałej”
A ja zwyczajnie ryczę!!! Chustka dawała siłę walki mojej Siostrze Fasolce… Egoistką jestem. Przepraszam.
Ulka, popatrz na to w ten sposob – gdyby nie wola zycia Chustki nie byłoby jej juz dawno temu. Medycyna? To byl promil w tej walce, wiekszosc to niesamowita sila tej dziewczyny. I taki przyklad warto pokazywa wszystkim chorym. Łeb do słońca, walczyć dalej.
ładnie napisałaś, Li. Dobrze, że już Jej nie boli.
Posłucham dzisiaj „Kiedy odwalę kitę” :)
Potrzeba wielkiej odwagi, by dojść tam, gdzie ONA doszła! Dobrze, że CHUSTKA już nie cierpi…
Też się cieszę, że już nie boli, ale gdy pomyślę o małym chłopcu to serce pęka……
Nie mam siły ani ochoty przewalać komentarzy na Chustce-kłaniam się tutaj.
Z tym huraganowym charakterkiem Pan Bóg może mieć pewien kłopot, ale cóż, będzie miał go na własne życzenie…
Ja mysle ze ten huragan powinien sie inaczej nazywac ;) dobrze ze juz nie boli. Dziekuje
Li..cokolwiek by tu nie napisać…to zawsze znajdzie się jakiś troll…., dziękuję Ci za te słowa:”Najważniejsze, że już Jej nie boli.
I będzie dobrze, niczym już nie musi się martwić!
Będzie dobrze, bo nie może być inaczej!” dziękuję. A Ci na blogu Asi z tymi kropkami, gwiazdkami i innymi znakami – pochylcie głowy. w milczeniu.
Jutro idę do pracy w pomarańczowej sukience! Na Jej cześć!!!
Li, to rodzina, mąż powinni o tym informować… :(. Jak mogłaś :(. Zostałaś upoważniona?
a co Ciebie to obchodzi?
Nie gorączkuj się moja droga ;D Przyszła. Błysnęła. Może nie wróci :D
wróci. Takie zawsze wracają.
Tak wlasnie zrobie:)Li trafilam na twojego bloga z Chustkowej strony,jestem z Krakowa, chwilowo od 12 lat mieszkam w usa.To tak pare slow o mnie:) Bo sie nie przedstawilam:)Mam rok wiecej niz Ty:)
Piłem w spale, spałem w Pile… Pamiętacie? Tak miało być. Też stawiam na huragan, zwłaszcza, ze one tam razem, z Magdą teraz poszaleją. Wyciągam pomarańcze, miało być pomarańczowo. Czuję wielką ulgę, że cierpienie się skończyło, bo tak jak Li wiem, jak to wygląda. Dbajmy o siebie, Chustka nas do tego goniła. Ile ona mi dała radości, to jest nie do wyrażenia. Uwielbiam ją i wszystko, co sobą reprezentowała. I parę łyczków za nią dziś wysiorbię.
Dzięki, Li, za mądre słowa i temperuj komentarze….
histeryczek nie wpuszczam:)
A ja myślę, że po śmierci jakoś tak łagodniejemy. Ja bym stawiała jednak na płatki śniegu, hm..
li masz racje sandy szaleje ,juz prawie wszystkie drogi pozamykane,zakaz jazdy na autostradach,w Nowym jorku zlamalo dzwig,no koniec swiata.Mam nadzieje ze i tym razem nas oszczedzi.
powieś w oknie pomarańczową chustkę :)
A u mnie w okolicach godziny 17 – tej śnieg padła na pomarańczowo….. to była Ona , na pewno:))
Szkoda, że nikt nie wyciągnie wniosków z tej kolejnej niepotrzebnej w męczarniach śmierci … zamiast tego pójdziecie pewnie na mammografię albo na cytologię,.. Sorki li ze piszę to u Ciebie, u Chustki nie chce tego robić…
Czyli co? Nie badać się i umierać szybko? Nie rozumiem. Wyjaśnisz?
Jeny – napisz więcej. Wiadomym jest, że badania nie zwiększają przeżywalnosci – niestety.
@Ania Stadium, w którym zdiagnozowano raka się nie liczy?
Stadium zdiagnozowania pomoże zazwyczaj w przedłużeniu życia, ale nie w wyleczeniu. Statystycznie mówiąc, a wiadomo jak jest ze statystyką ;)
Uogólniając – moje podejście nie jest – nie badajcie się , ale raczej – nie tędy droga do wyeliminowania raka w ludzkości. Trzeba sięgnąc o wiele głębiej, o wiele dalej – to jednak wydaje się być mało opłacalne skoro tak niewiele wysiłku wkłada się w promowanie „zdrowego” trybu życia a tak dużo w promowanie tabletek…
Paweł Niezbecki wyjaśnię. Kolejna osoba podejmująca się leczenia umiera to daje do myślenia. Ta cała onkologia działa jak rosyjska ruletka, temu sie uda tamtemu nie, ale dlaczego tak jest nikt nie wie… Wiem, że wg lekarzy Chustka nie miała szans na wyleczenie, ale nawet przedłużyć życia jej nie umieli… Tylko wycinali kolejne narządy, można powiedzieć że ja dobijali kolejnymi niepotrzebnymi operacjami, do tego chemia, radioterapia i na to składa sie ich leczenie. A co do badań, to trzeba podchodzić do nich ostrożnie, różne opinie krążą o mammografach itp „nowoczesnych” aparaturach. Zamiast kampanii „jak wykryć że ma się raka” czekam na kampanię „co zrobić żeby raka uniknąć”. Doczekam się? Nie sądzę…
No nie, 2,5 roku przy takim raku, jak miała Chustka, to bardzo długo, I jednak przez większość czasu w nienajgorszej kondycji – to naprawdę całkiem sporo. Uniknąć raka, powiadasz? Trudna sprawa we współczesnym świecie. Statystycznie rzecz biorąc co drugi mężczyzna i co trzecia kobieta będą mieć w swoim życiu raka. Średnio trochę powyżej 40 procent populacji. Jak się dowiesz, jak unikać, koniecznie daj znać.
Najważniejsze, że nie ma już bólu i cierpienia…
ciezko na duszy. lzy oczy zalewaja.
a zycie toczy sie dalej,..
bedzie mi brakowalo codziennej lektury
to byl rytual
huragan, na pewno huragan!
Wiedziałam. Jak jakiś anonim napisał w komentarzach u Joanny, ze ona nie żyje a Ty ciągle nie dawałaś znaku życia to czułam, że to koniec z Chustką. Ze względu na Jasia i Niemęża- bardzo mi przykro, ze względu na Joannę- cieszę się, ze już nie cierpi.
Ze względu na siebie- cieszę się ze zdążyłam „poznać” taką fajterkę jak Chustka ( a dzięki niej jeszcze i Ciebie- super babkę z klasą).
Magda, nie dawałam znaku życia, bo byłam bardzo zajęta.
Nie uważałam też, że muszę od razu po otrzymaniu wiadomości informować na blogu o Jej odejściu.
Nic by to nie zmieniło, nic.
A huragan przybiera na sile! Wkurwia się na komentarze,
ja Wam to mówię :)
:)
Na pewno będzie inaczej…
Requiescat in pace.
Li najważniejsze ze Jej nie boli, masz racje:(,ale teraz boli tych co zostali.
Dobrze, że już ją nie boli. Nie męczy się w ogromie cierpień. Wierzę, że będzie blisko, przy swojej rodzinie i będzie czuwać nad Janem.
Lataj, Chustko, wysoko i bujaj w obłokach…
Li, czy umiesz nam wytłumaczyć, dlaczego właściwie Aśka chciała, żeby po jej śmierci „zapanowała ogólna wesołość” – tak jakoś gdzieś powiedziała/napisała.
bo była zdrowo szurnięta? :)
królowa życia!
bo lepsza udawana wesołosć niż powszechny smutek i łzawosć?często też udawane
Trzeba wiedzieć kiedy dać spokój sobie i innym i odejść.
Ten huragan to całkiem dobry pomysł. Mam nadzieję, że zawieje Chustkę w spokojne, radosne rejony.
Gosia, no powiedz, że jesteś z nas dumna:)
bardzo dumna :)
Dokładnie Gosia. I codziennie głosuję. Na Precla i na Franka ;)
Moze nawet bedzie lepiej niz dobrze?
Ale jedno musze powiedziec: kurwa! :-(
(Sorry, ale musialam)
Mnie się ciśnie to samo- kurwa, no!
i mnie to samo kurwa kurwa kurwa:(
mam to samo: kurwa mać:(
bo inaczej miało być,
a potem uścisk dla Jasia…
Będzie dobrze…
będzie ze mną na zawsze, spotkamy się na parapecie, w krzaku bzu, w morzu, kamykiem w bucie. Będzie dobrze. A jak ma być. ;,,,
Zabolalo to odejscie:(
Dorota, ale Jej już nie boli.