Trwa pogrzeb.
Poprosiłam paniąstarszą, by kupiła w moim imieniu kwiaty- najchętniej pomarańczowe róże.
Nie robię czegoś szczególnego, ot- leżę jeszcze w łóżku,
piję kawę i pomyślałam, tylko pomyślałam-
niech Ci będzie dobrze, Kobieto.
Ci, których zostawiłaś, dadzą sobie radę.
Tyle.
Przeczytałam na jednym z blogów tekst
tak bardzo odbiegający od mojej wiedzy
na temat relacji pomiędzy Aśką,
a autorką tekstu, że wolę zamilknąć,
nie, nie i nie.
Causa finita.
Najwidoczniej i cudza śmierć może być
trampoliną do życia, zwłaszcza życia w internecie.
A co na to Lec?
Stracił głowę dla aureoli.
Li.

Wróciłam do domu wieczorem, przeczytałam dzisiejsze wpisy i komentarze do nich na blogach Li, Zorki, Mar. Wpisałam komentarz u Zorki, tak „z marszu”, spontanicznie, a nad wpisem u Li siedzę i dumam już od dłuższego czasu. Czuję się tak kompletnie wyprana z intelektu i emocji, że naprawdę nie potrafię sklecić dwóch sensownych zdań.
Wszystko, co mogłabym tu napisać na temat zasadniczy napisały przede mną Mar, Ksena, Zaz i jeszcze kilka innych osób. Li, bardzo mi przykro, że znów stałaś się celem ataków. Ale to miernoty, uwierz mi! Jesteś postacią nieprzeciętną, kolorową, a takich miernoty nie cierpią.
Nie potrafię z siebie więcej wykrzesać, wybacz.
No. A teraz:
jest od 40 minut 4 listopada, więc wszystkiego najlepszego, Kochana, niech ten następny Twój rok będzie lepszy, niech obfituje w Twoje sukcesy zawodowe, niech one przekładają się na sukcesy finansowe, samych dobrych dni i dużo uśmiechów.
Li, a może upublicznij maila zorki do Ciebie i te wszystkie jej wyznawczynie będą miały punkt odniesienia??? Bo naprawde niedobrze mi jako anonimowej osobie,że ktokolwiek po tym co odstawiła zorka jeszcze może jej bronić !!!
ooo, no ja też zaczęłam z Aśką książkę pisać. Była jeszcze trzecia dziewczyna na P, nie wiem, czy życzy sobie, więc zostawię tylko inicjał. I naskrobałyśmy fajny szkielet, tematy, rozdziały, podrozdziały, było tego kilka dobrych stron :P
Poradnik dla chorujących na raka.
Szkoda, że nie dokończyłyśmy :)
Li, ja Cię błagam, jeśli rozpęta się wojna to skasuj mój komentarz, dobrze?
Pieklo to sie rozpetalo gdzie indziej. Jestem zniesmaczona, ze takie obrzydliwe komentarze dotyczace Li ida w eter. A co z moderowaniem?
Li – :)
Ni za tym, ni za tamtym.
Zorka… pojechała po całości. Rzyg.
Li.. lubię Cię podczytywać, jak nie jest o Asi :) i dalej tu będę, bo warto.
Dziewczyny czyli Li, Viki, Mar, Zazie.
Mowa srebrem, milczenie złotem, pamięć o Asi platyną.
Jestem w szoku…ale ogólnie do dobre wiadomości dla mnie. Czytając Wasze blogi byłam pełna własnej małości wobec Was.Dziś okazało się,że wcale nie jestem gorsza od Was, a Wy nie jesteście wcale takie wyjątkowe…
Dla mnie nie ma żadnego wytłumaczenia Wszego braku na Jej pogrzebie.Ja byłam tylko Jej czytaczem, który mieszka daleko a i tak mam kaca,że nie pożegnałam Jej osobiście.
Sądząc po relacji męża Joanny, jestem szczęśliwa, że mnie tam nie było.
Pewnie trafiłby mnie szlag.
Na pogrzeby, poza najbliższą rodziną nie chodzę.
A Twój brak zrozumienia dla takiego postępowania nic mnie nie obchodzi. Cytując klasyka-zwisa mi dorodnym kalafiorem:)
I cieszę się, że dostrzegłaś to o czym zawsze piszę- jestem tylko niedoskonałym człowiekiem.
A Precelek ma dziś tylko 176 punktów. Ładne rzeczy! Kobiety, dziewczyny, poklikajcie przy okazji!
Kilka slow do Zorki ,bo pewnie czyta wszystkie komentarze.Jak ci nie wstyd pisac takie pierdoly.Kto dal ci prawo pisac do Jasia????Gdybys naprawde byla blisko Joanny to uszanowala bys jej bliskich w czasie zaloby.Dlaczego nie zajmiesz sie swoim zyciem i dzieckiem jezeli je masz.Mam nadzieje ze bylas dzisiaj pozegnac Joanne i z ambony glosilas te swoje wypociny.Ehhh wstydz sie i bron mnie Panie Boze od takich przyjaciolek jak ty.
Cóż, bloga Chustki znałam niemal od pierwszego dnia, od koleżanki z oddziału hematologii. Zajrzałam też na Jej znajome blogi. Widać, że Wy Wszystkie bardzo Ją kochałyście i Jej odejście bardzo Was boli. A żałoba tak naprawdę dopiero się zaczyna. Ale pomyślcie Wszystkie – wszystko to jest publiczne, na wskroś internetowe, może przeczytać to każdy, Piotr, Babcia B., nawet Jasiek. Nie dość, że Joanna prosiła „nie żryjcie się”, to jak poczują się Oni, którzy zostali z uczuciem uporczywej pustki, czytając to wszystko pod datą 3 listopada?
Powtórzę: może jednak trochę ciszej dzisiaj… Wszyscy ją ceniliśmy, to piękne, że została wspominana w tylu miejscach, każdy miał dobre intencje, każdy okazuje ból w inny sposób.
Ja po przeczytaniu (dziś dopiero) notki u Zorki kilkakrotnie sprawdzałam adres w pasku z niedowierzaniem. W głowie mi się nie mieści, że mogła tak napisać i upublicznić (link na fb) sama mając synka w podobnym wieku!
Dziękuję Li, dziękuję Mar, za Wasze notki, bo jak już ktoś napisał, pomyślałabym, że mi się z głową coś porobiło ;/
Dobry wieczór!
To pierwszy mój komentarz tutaj, choć czytam od dawna. Blog Zorki też czytam, jeszcze dłużej. I, jak zapewne wszyscy tutaj, odwiedzałam także blog Chustki. Po pierwszym zachwycie stylem Zorki, podziwie dla jej odwagi poruszania trudnych tematów, przyszła refleksja: coś tu nie tak? Coś nie gra, coś nie pasuje. Potem jej komentarze u Chustki w stylu: Jeden telefon i jestem. Po co? Dla kogo te słowa? Bo przecież nie dla ciężko już wtedy chorej Joanny?! Ktoś nazwał je „bobkami”. Takie właśnie miałam odczucie: gryzoń żeruje i zostawia swoje bobki. Później refleksja, zastanowienie się nad stylem: tak piszą egzaltowane licealistki w szkole dla dziewcząt z internatem. To nie jest styl dorosłej, dojrzałej kobiety. Te ozdobniki, metafory, niedomówienia. Gdy opada zasłona pierwszego zachwytu, pozostaje pustosłów bez treści. I ten ostatni wpis na blogu Zorki. Po co to było? Ja też odebrałam to jako lans nad trumną.
Li lubię za to, że nie udaje. Nie rozrywa publicznie żałobnych szat. Smutek po odejściu Joanny to jedno, a realne życie to drugie.
A teraz ciiiiii…
Miłego wieczoru
Latte
ha zostaję fanką wyrażenia „bobek”!
Latte,
Mam identyczne odczucia dotyczące tej pani.
O to to- podpisuję się pod Latte.
Poza tym o człowieku świadczą czyny, nie słowa. Pamietam jak niektórzy jechali po Li, ze lansuje się (???) poprzez chęć pomocy Joannie. Ale to był konkret. Konkretna pomoc. Nie puste hasła „Piotrze, jeden telefon i jestem”. Czyny moi Państwo, czyny. Nie słowa.
Kurczę, wydawało mi się od jakiegoś czasu, że to ja jestem dziwna i tylko mnie zorkownia jedzie fałszem. Uspokoiłam się,że nie tylko mnie. Podpisuję się pod słowami Latte: egzaltowany,pensjonarski styl. A jak się go na bok odgarnie, to nic nie zostaje. Przykre.
Latte, trafilas w sedno
może i to dzień nie odpowiedni na tego typu spory,
może i niektórzy powinni nabrać wody w usta
może też i niektórzy powinni ugryźć się w klawiaturę, zanim wywalą w internet pseudoosobisty list, który nigdy nie powinien się tam znaleźć jeśli był pisany ze szczerego serca a nie dla poklasku.
może też czas zacząć rozpoznawać w całym tym tłumie ludzi, którzy będą myśleć o Joannie i jej rodzinie rok, dwa lata po jej śmierci.
PS. Słowa klucze świetnie pomagają w lepszym pozycjonowaniu bloga. Pomysł przedni.
na temat zasadniczy się nie wypowiem, stron niczyích brać nie będę-zakładam, że wszyscy jesteśmy dorośli i rozumiemy, że czyny miewają swoje konsekwencje.
Na jedno tylko chciałabym zwrócić uwagę-zorkownia jest blogiem popularnym tak, czy siak (konkurs na blog roku, WO), więc argument z podkręcaniem oglądalności jest raczej hybiony. Reszta powinna być…złotem.
*chybiony, oczywiście
toż ja o pozycjonowaniu w google piszę a nie o popularności.
Bo ta zawsze wcześniej lub później minie, a w googlu zostajesz na zawsze.
Wrzuć w googla „hospicjum” „odchodzenie” „wolontariat” – słowa klucze, de facto tematy poruszane przez bloga. Widzisz gdzieś Zorkownię?
Spotkałam Zorkę, miałam okazję obserwować ją przez kilka godzin. Wsadziłam ją wtedy do pewnej szufladki i choć pierwsze wrażenie często bywa mylne, ona wciąż w tej szufladzie zostaje.
A w tej szufladce jest rownież i wujek google.
Gosia:*
nie ogarniam dlaczego Zorka opublikowała tak intymne zapiski… w dodatku w tym szczególnym dniu.
nie ogarniam dlaczego upubliczniła prywatnego bloga.
nie muszę…
nie ogarniam dlaczego publikuje te wszystkie mniej lub bardziej anonimowe histeryczne_rzygi dotyczące Li.
nie chcę…
zastanawiam sie tylko jak to sie stało, że jogurt z biedry ma więcej kultur(y) niż statystyczny anonimowy użytkownik internetu.
Jak to dlaczego? Bo nie zna granic. Wszystko co napisała Mar, jest faktem, tu nie ma miejsca na domysły. Może dobrze się stało, nie ma nawet resztek złudzeń i niedomówień.
A ja mimo wszystko nie rozumiem wywlekania brudow na blogach i potem publicznych dyskusji w komentarzach, tak zeby wszyscy widzieli, szczegolnie w takiej chwili.
Moim zdaniem to co sie z waszym udzialem wydarza jest zenujace, i mam wielki niesmak.
O to to,te przepychanki i licytacje.A ja co?Jam głupia,że to czytam.Poczytałam to wszystko dziś i koniec.Strata czasu,lepiej żyć w realu niż czyhać na nowe wpisy i komcie.
Przerażające,że tu toczy się życie,że każdy ruch w realu musi mieć swoje odbicie w stosownej notce.Po co nam te blogi?Całuski,wzajemna adoracja tudzież krytyka,tu się czeka na głaski,na wsparcie.
A niech rąbnie ten internet na dzień,wtedy wszyscy na chwilę wypadniemy z tych tu niby-żyć.A aa i niech wyjdę na egzaltowaną panienkę,co to się sprzeciwia postępowi i chce żyć w xix wieku,nic to.
Miłego wieczoru wszystkim,miłego w realu,nie przed kompem:)
Zorko, to co napisałaś w mailu do Moniki jest obrzydliwe. Tak , Li wysłała do mnie to, co Ty jej napisałaś. Nie mogę w to uwierzyć…
Utwierdziło mnie to w przekonaniu co do Twojej osoby.
Jest mi przykro.
A Li mogę tylko podziękować.
Dlaczego piszę to u Li, a nie u Ciebie?
Bo do Ciebie przestałam wchodzić . ..
Li – <3
jak zwykle – ten kto rozumie ten rozumie. ten kto nie chce – nie rozumie. ludzie wszystko oddadzą za złudzenia.
to jest trudne, bo gdyby tak łopatologicznie napisać, to trzebaby napisać wszystko, od początku. powymiatać. a tego oczywiście nikt nie zrobi, bo to nie ma sensu.
kwestia smaku – tu się, kurcze! – z Zorką zgadzam w stu procentach.
A ja wiem Li, że skoro napisałaś tak wprost o Zorce publicznie to wiem, że nie miałaś cienia innej możliwości, znam z autopsji, ile osób wcześniej ją napominało prywatnie????????
subtelności ten człowiek nie wyczuwa i jedzie po bandzie. Mar
i po cóż te prowokacje? Li ma racje,że internet to szambo! Większość z nas nie zna osobiście ani LI, ani Zorki, ani nie znała Joanny. Dyskusje pośmiertne i wszystkie tanie chwyty marketingowe uważam za zbyteczne. Czytam Li, bo ma klasę, dobry styl. Czytam Zorkę, bo tam mi łatwiej po śmierci mamy… Co w tym złego,że robię melanż tych blogów? Kto nie chce to nie klika, proste!
Czy tylko mnie wordpress wywala ze strony??? Na nerwy mi działa, bo nie lubię takich sparingów z techniką, gdzie wygrany jest z góry ustalony. Pewnie powinnam zainwestować w lepsze łączą…
Li, dobrej zabawy na dzisiejszych urodzinach, mam nadzieję, że smuteczki chociaż na chwilę pójdą w daleką odstawkę…
mnie też czasem wywala z własnego bloga:)
Tak, mam zamiar dobrze się bawić!
Przeczytałaś już „Znaczy Kapitana” ?:)
Tak, kiedyś. Teraz wracam:)
dziewczyny, powiedzcie mi, czy na pisaniu bloga
zarabia się jakieś pieniądze (czy ważna jest liczba czytaczy?).
bo jeśli tak, to wtedy zrozumiem kurewskie komentarze na blogu
zorki, dotyczące Li
Gaga, nie przejmuj się, tak jak ja się nie przejmuję:)
Maluję się, prostuję włosy, cieszę się na dzisiejszy wieczór, nic i nikt mi go nie zepsuje:)
Nic Ci w tym nie przeszkodzi…
Zbiorowy lincz z Li na czele… Żrecie się nawzajem, mimo iż Chustka sobie tego nie życzyła…
Pogrzeb olałyście, ale prawo do bycia najlepszą koleżanką/przyjaciółką sobie uzurpujecie…
Jeny, zanim cokolwiek napiszesz, powinnaś pomyśleć.
Nie ma linczu, nie ma żarcia się wzajemnie, nie ma olania pogrzebu, nie ma uzurpacji.
To wszystko jest li i jedynie w Twoim wyobrażeniu, które przetwarzasz na słowa i puszczasz w obieg zupełnie niepotrzebnie.
No to wychodzi na to, ze nie tylko ja mam takie wyobrażenie o rzeczach, które „nie mają miejsca”.
Przeczytaj jeszcze raz swój wpis i komentarze, bo chyba nie rozumiesz dyskusji…
A kim dyskutujesz Jeny?
Mam na myśli dyskusję pod Twoim wpisem. Wypierasz sie wszystkiego, robisz ze zwykłych czytaczy idiotów. Jestem tylko czytaczem bloga Chustki, później trafiłam do Ciebie przy okazji prezentów, do viki i do Zorkowni. To co się dzieje na Twoim blogu od dłuższego czasu jest chore… Wiem co napiszesz, nie podoba się to nie czytaj i tak też zrobię. Niby dorosłe kobiety a tyle w was jadu i chęci dowaleia że ręce opadają…
Jeny, a wiesz co na to Lec?
„Nie otchłań nas dzieli, lecz różnica poziomów”.
Kim są zwykli czytacze, z których rzekomo robię idiotów?
Ktoś taki jak Ty? Nie znam Cię, nic na Twój temat nie mogę powiedzieć, poza tym że najwyraźniej nie rozumiesz co piszę.
Ot i tyle.
I co od dłuższego czasu (jak piszesz) dzieje się na moim blogu?
Musisz pisać bardziej konkretnie, podawać przykłady- wtedy będziesz wiarygodna.
Bo jak na razie przypomina to plotkowanie w maglu.
Jedna pani drugiej Jeny… itd.
Jak tak bardzo nie pasuje Ci to co pisze, po co tu do mnie wchodzisz?
Ty i inni krytykanci-krzykacze?
Po co?
Zwykli czytacze- osoby zorientowane w temacie tylko na podtsawie Wsazych blogów; osoby które nie znają Was osobiście
(od razu wytłumaczę słowo Was) a więc WY to Chustka, Viki, Zorka, Zazie, Li, Mar i pewnie pare innych osób
Od dłuzszego czasu na twoim blogu toczone są różne „wojny”. Była zazie, teraz jest zorka. Wyśmiewacie też zachowania „zwykłych czytaczy” bloga Chuski, to że tam są, komentują itp…
Po co do Ciebie weszłam? Odpowiedziałam na Twój apel o pomoc dla Chustki i tyle.
Skomentowałam Twój wpis i komentarze do tego wpisu bo nie lubię zbiorowych, publicznych linczów. Skoro to są tylko Wasze prywatne sprawy i tylko WY wiecie jaka jest prawda to dlaczego nie załatwicie tego między sobą bez nas zwykłych czytaczy?
A co było z zazie, Jeny?
Co możesz na ten temat powiedzieć?
Niedobrze mi się robi, wskaż przykład wyśmiewania się na moim blogu, z kogoś kto go czyta.
Jeżeli się z kogoś śmieję, to z:
rozliczaczy, pytaczy, pyskaczy, pouczaczy, dopytywaczy, podejrzewaczy,
ciekawaczy, oceniaczy, wyliczaczy i pierdaczaczy.
Należysz do wymienionych? Nie?
To możesz spać spokojnie:)
Przez was zabieram sie za krem z dni, bo chyba tylko ja jeszcze nie robiłam. Trzymaj kciuki, Li!
Mar, masz rację. Jak zwykle.
Li, dziękuję Ci.
Szczerze. Z serca.
Ty też??? :( Trudno uwierzyć…
Brak słów.
chciałam zaznaczyć tylko jedną kwestię:
co do większości spraw komentatorzy
wysnuwają wnioski na podstawie tego, co przeczytają w internecie.
tymczasem owe szeroko komentowane sprawy, jak i całe życie – toczą się poza internetem.
warto o tym pamiętać.
Właśnie. I właśnie dlatego zaskoczył mnie akurat Twój komentarz.
Nie neguję Twojego prawa do własnego zdania. Zwyczajnie po raz kolejny miałam błędne wyobrażenie na podstawie wpisów na blogach, stąd moje zdziwienie. Wydawało mi się, że po ostatniej aferze, akurat Ty uszanujesz prośbę Chustki o nie żarcie się. Tylko tyle.
Nie znamy się więc w gruncie rzeczy nie mam żadnego prawa oceniać – nie chciałam Cię urazić, przez emocje tak mi się napisało.
Agata, nie zamierzam się tutaj żreć.
Nie po to przyszłam.
Wróciłam z pogrzebu Asi. Spokojna.
Wiele sobie przemyślałam, poukładałam.
I dlatego chciałam podziękować Li za wsparcie,
które okazała Asi i jej rodzinie w najcięższych chwilach.
Za to właśnie.
A nie za notki czy inne blogowo-wirtualne wydarzenia,
które sama swego czasu krytykowałam i to ostro.
Ale okazuje się, że ludzi poznaje się po czynach.
Bo słowa w internecie zwodzą nas na manowce.
Tak z grubsza właśnie o to mi chodziło.
Niestety słowo pisane często zawodzi chociażby dlatego, że brakuje mimiki, intonacji…
Też dzisiaj byłam, chyba niepotrzebnie bo mimo wszystko tylko się rozkleiłam.
Z Li mam spory kłopot. Jak ją czytam to zdarza mi się nucić „powiedz czy to grzech kochać Cię tak bardzo i nienawidzić” ;).
Podoba mi się to co dla niej zrobiła ale mam kłopot z formą upublicznienia apelu.
Często wzbudza we mnie takie właśnie skrajne emocje, może to i dobrze?
Bezsprzecznie niepotrzebnie napisałam ten komentarz po Twoim poście. Jak już wspomniałam – nie mnie oceniać. Zwyczajnie mnie poniosło.
To wszystko dlatego, że się gubię. Z jednej strony wydaje mi się ogromnie niesprawiedliwe to, że niektórzy odbierają mi prawo do żalu tylko dlatego, że nie poznałam jej osobiście albo nie komentowałam postów itp.
Z drugiej mam wrażenie, że w niektórych kwestiach wyraziła się na tyle jasno, że nie ma miejsca na interpretacje (nadinterpretacje) i dlatego dziwi zachowanie osób, wydawało się, jej bliskich. Ot co.
Zmiękczając jeszcze trochę, szczerze mam nadzieję, że szybko znajdziesz dla Tamisi taki dom, z którego nie będzie się już wyprowadzać.
Nie rozumiem po co znowu awantura? Po co kolejna wojna? I to akurat dzisiaj :(. Piszesz, że nie podałaś adresu ale moderując komentarze upubliczniłaś te które go ujawniają. Sprytne? Nie gniewaj się ale to właśnie jest hipokryzja.
Wiem, nie opublikujesz ale mam nadzieję, że chociaż się zastanowisz.
Nie moderuję komentarzy.
Każdy może pisać tu co chce.
Przepraszam, kiedyś to robiłaś stąd założenie.
Nie zmienia to faktu, że nie rozumiem. Czemu nie załatwicie tego między sobą? Dlaczego akurat dzisiaj???
Joanna też pisała do Jasia bardzo osobiście na publicznym blogu. Tym bardziej nie rozumiem tego oburzenia.
Zwyczajnie jest mi bardzo przykro, że tak się dzieje.
no to w końcu umęczyłam dynię.
pierwszy raz- miałam motywację
oczywista według przepisu Twojego- zdaje mi się
a- i dzięki za otworzenie gałek
Dobra wyszła? Nie da się zepsuć zupy dyniowej:)
A na wiadomym blogu teraz będzie trwał festiwal komentarzy na mój temat. Moderowanych komentarzy :)
A propos jednego z tych milutkich komentarzy, to muszę złożyć oświadczenie- dawno nie kupiłam sobie żadnych butów,
ale wiem, że jutro dostanę w prezencie od córek buty, które uwielbiam- mam pomarańczowe, teraz dostanę czarne.
Młodsza sypnęła tajemnicę :)
oj da się chyba…
moja zupa ma kolor idealnej sraczki, bo nie odpuściłam nikomu w tym składzie no i por zrobił swoje :) ale smak MNIAM.
zrobiłam jeszcze mus i teraz dumam co z tym dalej- ciasto?
a tak nawiasem to szkoda mi czasu, zdrowia, nerwów na czytanie komentarzy poniżej pewnego poziomu. Nie nakręca mnie to, stąd nie wiem jakie buty??? polecam szpile- OSTRE!
podobno kupuję sobie drogie buty i lansuję się w drogim samochodzie.
Nie widzisz czym tu wjeżdżam? :))
Pora do dyniowej?
Ja nie dodaję, ale zakazu nie ma:)
Pora nie dałam. Ale sama zrobiłam wywar na mięsku z indyka, cebuli, marchewce i odrobinie selera, Oczywiście warzywa i mięso wyjęłam. Dałam pieprz, curry, gałkę muszkatołową i cukier do przełamania smaku.
Dyni kupiłam kawałek, ale jutro mąż wróci od moich rodziców i przywiezie dużą mazurska dynię:)
Teraz wiem, że samej dyni muszę użyć więcej. Dodam jeszcze goździk (wyjmę przed zmiksowaniem) i szczyptę cynamonu na koniec.
Żeby jeszcze ktoś w domu oprócz mnie chciał to jeść!
a jeśli nawet, to co z tego? ukradłaś?aj..
wywar był warzywny w przepisie? był! no i się zmiksował.
grzebię za jakimś ciastem.
Koniecznie i bardzo pilnie potrzebuję wiedzieć jakie to buty. Mam absolutnego fioła na punkcie pomarańczowego obuwia – Li, błagam, zlituj się:D
Szanuję i Ciebie LI i Zorkę. Wzajemna antypatia niech nie wpływa na czytaczy;)
A to zorka mnie nie lubi?
Nie wiedziałam:)
Dziękuję za ten wpis, bo juz myślałam, ze to ze mną coś nie tak.
dlaczego was tak ugryzł wpis u zorki? co tam jest takiego? czytalam,ale nie widze nic zdrożnego w jej wpisie. Taki ma styl, który ja osobiście bardzo lubię. Tak dobrze znałyście Joannę???
Zdaje się, że ten wpis jest nawet bardzo, bardzo piękny, jak większość fantazji.
Nie chodzi o styl, ale o tresc. Nie znam intencji Zorki, nie siedze w jej glowie, ale wyznanie, ze Joanna prosila jo o pomoc w napisaniu ksiazki wydaje sie troche lanserskie. Zwlaszcza, ze Joanna nie moze tego potwierdzic.
Ale zwracanie sie wprost do syna Chustki wydaje mi sie wielce niestosowne. Znamy to przejmujace ‚Syneczku’ kiedy Asia pisala wprost do Janka. Zwykle pod tymi wpisami likwidowala mozliwosc komentowania, bo to byl jej (i tylko jej) dialog z synem.
Czy przyjaciolki Joanny powinny w ten sposob rozmawiac z jej synem na oczach setek czytaczy?
Jakiekolwiek sa intencje Zorki (chce wierzyc, ze sa dobre) – przywolanie tego chlopca, ktoremu wlasnie zawalil sie swiat – wydaje sie chwytem marketingowm. Dzieci zawsze dobrze sie ‚sprzedaja’.
Li, jesli moj wpis jest za mocny, po prostu go skasuj, Dziekuje, ze uszanowalas dzien pozeGNANIA Joanny.
http://paluszki.blogspot.com/
Dlaczego to robisz, Zorko…
Nie jest mi potrzebna kolejna wojna, nie podałam nazwy bloga, nie napisałam nicka
Skoro jednak piszecie, czytacie i macie takie same wnioski, to czuję ulgę.
Widzę też, że tekst na tym blogu został zmieniony, usunięto z niego fragmenty, które można łatwo zweryfikować, jak choćby zgoda Piotra na publikację tekstów itp.
Hipokryzji i małostkowości mówię od lat stanowcze NIE!
Napisałam maila do Ciebie, li. Nie będę dyskutować publicznie; kwestia smaku. Nie zgadzam się natomiast na oszczerstwa. Niczego nie wycofałam z wpisu, o zgodzie Piotra na publikację była i jest mowa od początku w komentarzach, nie w notce.
W konkursie na to „kto bliżej” Asi oddaję Ci pierwszeństwo. Widziałyśmy się z Asią tylko raz, wymieniłyśmy kilkanaśnie maili, smsów, parę godzin przegadałyśmy przez telefon, planowałyśmy kiedyś książkę. Tylko tyle, nie aż tyle. Nie byłyśmy przyjaciółkami. Zwyczajnie się szanowałyśmy.
Nie żryjmy się, proszę.
nie rzucam oszczerstw, napisałam jakie są moje odczucia po przeczytaniu notki u Ciebie, nie wskazując na Ciebie nawiasem mówiąc.
Dlaczego więc wzięłaś to do siebie i próbujesz dyskutować ze mną, zamiast z tymi, którzy wskazali na Ciebie?
Na Twojego maila nie będę odpisywać, jest poniżej poziomu, zwłaszcza fragment dotyczący zdania Aśki na mój temat,
niedobrze mi się zrobiło, jak mogłaś coś takiego napisać.
Nie ufam Ci, nie wierzę w Twoje dobre intencje,
wyczuwam fałsz i wyrachowanie.
Piszę to publicznie, bo jak widzę z uciechą publikujesz komentarze na mój temat- znaczy się- ni granic, ni kordonów, prawda zorko?
Internet to szambo, ale i tym szambie można mieć własne zdanie.
Ja je mam zawsze.
Bezposrednie zwracanie sie do syna chustki poza jej wola jest po prostu paralizujaco zle. Koniec. Kropka. Nikt nie ma tego przywileju.
Smutno mi i pusto. Pozwolisz że sobie tu posiedzę i pomyślę. Nie znasz mnie, choć wymieniłyśmy parę maili we wrześniu. Odnośnie prezentu. Od tamtej chwili goszczę u Ciebie regularnie, bo podzielam wiele z Twoich poglądów i obserwacji. Może nawet i skomentuję jeśli pozwolisz:)
Popijam kawę z pomarańczowym aromatem i myślę. U mnie deszcz :/
Li, kochana.
Ugotowałam pomarańczową zupę, tzn. z dyni. Zainspirowana twoim przepisem.
też:-) z imbirem:-))
Ja z imbirem ostrożnie, mam alergię:)
Witaj Li mam nadzieje ,ze dzisiaj juz ci lepiej na duszy:)Kliknelam na precla,zalozylam chustke,i siedze i mysle:),wiec chyba jestem:)
ja też nie wiem ale ja przecież przezornie nic nie czytam….
Nic nie rozumiem….Może to i dobrze, ale wolę jasne sytuacje. O jakim blogu Li wspomniała? Nie widzę. I co jest grane?
pewnie o tym http://www.zorkownia.blogspot.com
Dziękuję, Polu. Pewno tak, ja tam nie zaglądałam nigdy. *
Hmm. coś chyba jestem do tyłu z blogami, nie wiem o którym piszecie.:(
Nie spotkalam Chustki osobiscie wiec nie uzurpuje sobie praw zeby twierdzic, ze ja znalam, rozumialam lub co gorsze czego by sobie teraz zyczyla. Ale to nie jest tak ze nie boli… To tak jak z ksiazkami, ktore zapadly ci w serce, staly sie wazne choc ich autorow nigdy nie poznalismy. Tylko w tym wypadku zakonczenie jest niestety realne. I nie po mojej mysli.
Li, ciesze sie, ze wspomnialas o tamtym blogu. Przeczytalam wczoraj i zrobilo mi sie przykro. Myslalam, ze moze to ze mna jest cos nie tak…
Brawo Mar. Brawo.
Dziękuję Li. za umożliwienie kontaktu :)
Przeczytałam tę relację…bez komentarza.
Przepraszam, i ja do konfliktowej jeszcze, z prośbą o kluczyk. Mam nadzieję, że mnie pamiętasz. Kluczyk na login powyżej (jeśli to możliwe).
Zaczęłam ten dzień pomarańczowo i tak zakończę.
Odnośnie do tamtego bloga – niesmak, ale nie ukrywam, że właśnie tego się spodziewałam.
Ciągle trzeba brać na wstrzymanie, tutaj ja czuję się bezsilna, bo wiem, że nie naprostuję, nie wytłumaczę. Ot, życie.
możecie powiedzieć o którego bloga chodzi?
http://zaburzeniajedzenia.blogspot.com/
napisała znakomicie.
Mar, to jedna z bardziej przyzwoitych i uczciwych osób jakie znam
To prawda:)
Mar, kochana nasza :)
o widzę że więcej osób to zauważyło… link ukazał się na fejsie. po nocy rozmyślań go skomentowałam i zniknął
dalej jest…
już chyba wiem, ja tylko go nie widzę bo se zablokowałam Z, żeby nie wyrzygać serca i duszy i dystansu i mózgu
o tym jak kluczenie słowami kluczowymi może wykluczyć przyzwoitość cudnie napisała Mar na swoim blogu:)
mam podobne odczucia :/
Podpisuję się pod ostatnim akapitem. Wyraziłaś dokładnie to, co i ja odczułam.
Bo teraz każdy zakłada, że Aśkę znał i co gorsza kochał. Co więcej pisze o tym w necie.
Gdzieś nawet komuś napisałam, że z czytania samego bloga g. można wiedzieć o prawdziwej rzeczywistości piszącego, bo pisząc kreujemy rzeczywistość nie do końca zgodną z prawdą tylko taką jaką chcemy przekazać czytającym.
Mam nadzieję, że dzisiejszy dzień ulży nieco najbliższym Chustki. Tylko to się liczy.
„Gdzieś nawet komuś napisałam, że z czytania samego bloga g. można wiedzieć o prawdziwej rzeczywistości piszącego, bo pisząc kreujemy rzeczywistość nie do końca zgodną z prawdą tylko taką jaką chcemy przekazać czytającym”. – sedno
Też o nich myślę. W wazonie pomarańczowa róża, na stole płomyk świecy w tym kolorze. Za oknem słońce. Niech Jej będzie dobrze.