Kończąc temat, bo przecież na horyzoncie rysuje się
wiele nowych sprawek i spraw, uznaję się za zwycięzcę-
tyle osób nie może się mylić;-)
Nie, nie programu, ale sytuacji.
Jest śmiesznie, bo bloga zaczęli czytać ludzie,
którzy znali mnie li i jedynie od strony zawodowej.
Szeroko więc otwierają oczy, dzwonią do mnie, mailują,
ale póki co jest dobrze.
I niech tak zostanie!
(czary-mary)
A najbardziej zabawną historię przeżyłam wczoraj,
gdy zadzwonił telefon, a po drugiej stronie odezwała się kobieta,
która obejrzała program, odnalazła mnie w necie
i chce bym ją rozwiodła.
Oto do czego prowadzi gotowanie na ekranie ;-)
Przeciągam się za biurkiem, od rana siedzę przy komputerze,
zaraz jadę do sądu, dziś wtorek-potworek,
nie traćcie czujności!
Li.
PS. Na piątkowy wieczór jest już piątka chętnych.
Na kanapie jest miejsce dla co najmniej dwunastki.
Piszcie maile, zapraszam na wino
(ostatecznie w zakładzie wygrałam skrzynkę wina!).

ostatnia moja podróż do Krakowa skończyła się drogą pamiątką z miejscowości Pamiątka…. szkoda że ten Kraków tak daleko :D
Im więcej tych komentarzy podróżniczych tym bardziej mi żal, że nie mogę jechać aaaaaa. ( to okrzyk rozpaczy jest:)).
Maila wysłałam i już się boję :)
ściskam
Aśka z Łodzi
zazdroszczę piątkowego spotkania :) będę myślami z wami na kanapie. Piątek z Li mi się śni :P
Witaj Li, ja pierwszy raz piszę tak nieśmiało:) A podczytuje już ho ho:) Och Li, jak ja bym się Do Ciebie wybrała w piątek…. Ale ja z Wawy i chyba mam za mało spontaniczności, żeby tak wsiąść w pociąg i przyjechać. Od razu się domyśliłam, że Ty to Ty. Po kamienicy Cię poznałam:) Jesteś super kobietką. Uwielbiam Cię czytać a teraz też oglądać. Dla mnie jesteś wygraną i to nie tylko w Ugotowanych:) Tak trzymaj:)
Pozdrawiam,
Asia
Asia, a ja w sobotę jadę do Warszawy. Przyjedź!
Przenocujesz z innymi dziewczynami i pojedziemy razem do Warszawy.
Li bardzo dziękuję za zaproszenie. Długo myślałam ale jednak nieśmiałość i wgrane oprogramowanie (czytaj brak spontaniczności) terminatora wygrało. Postaram się następnym razem, jak jeszcze kiedyś będzie:) I obiecuję, wcale taka nudna nie jestem:) Aha, ja nie rozwiedziona, a różnie bywało. I pewnie nie raz będzie z naszymi charakterkami. Mogłabym o tym… godzinami….:)
Asia
Li, naprawdę rządzisz! Zidentyfikowałam Cię w „Ugotowanych” po subtelnych szczegółach. I byłam zachwycona sobą, że jestem tak bystra ;), ale jeszcze bardziej Tobą, że jesteś taka naturalna, normalna, zwyczajnie fajna. Dystans pękł, odważyłam się u Ciebie odezwać ;)
co Wy z tym dystansem, doprawdy:)
Li, jak kiedyś jeszcze raz wyjdę za mąż, to też poproszę cię o rozwód :) W piątek oczywiście jestem, buziak!
no myślę:*
ohhhhh LI:)
jak ja bym chciała przyjechać…bardzo bardzo. Ale miesiąc temu „zafundowałam ” sobie 4 w ciągu 4 lat ratowniczą operację na staw skokowy i nogę w gipsie posiadam i wsparcie w kulach łokciowych. niestety. Natomiast pytanko mam, prezent bym chciała Ci wysłać , tylko czy adres mi użyczysz? :) i maila mam wielką potrzebę bardzo prywatnego do Ciebie napisać bo chyba potrzebna mi będzie Twoja chłodna i wyważona ocena. Tylko adresu mailowego nie mogę do Ciebie znaleźć, albo operacja lecząc nogę mózgownicę mi uszkodziła:)
w prawym górnym rogu jest zakładka: kontakt do mnie. A mail to mo67@poczta.fm Pisz!
pomysł przedni, już sobie wyobrażam miny współpasażerów podróży, jak zobaczyliby najpierw toboły, a potem poczuliby unoszący się zapach żywności po całym przedziale … Zobaczyć ich miny bezcenne :)
:)))
jeszcze nas pożrą;)
zawsze możemy przywieźć półprodukty, no ewentualnie jeden litr produktu :P
Z jednego litra półproduktu wychodzi dwa i pół litra produktu. Do tego golonka i raj na ziemi.
To ja myślę nad jakąś sałateczką na piątek :) Ostatnio jadłam taka tortellini i była przepyszna ;>
myślę, że to dobry pomysł, by każda przyjechała z jakimś smakołykiem i zrobimy małą wersję Ugotowanych;)
i będziemy wchodzić do wanny Li i se tyłki obrabiać :P
Jasne, jasne! Ale się obśmiałam viki:))))))))))))))))
no ja w tej wannie, nawet na sucho, muszę zalec chociaż na chwile :D
No ładnie, taka się z ciebie celebrytka zrobiła, że już w dwóch notkach nie przypomniałaś o głosowaniu na Precla! ;P
Będę w piątek na innej imprezce i wypiję za zdrowie tych co się z tobą bawią, szczerze im zazdraszczam!
bawcie się dobrze w piątek :-)
(oglądam z przyjemnością i podziwiam odwagę! jesteś boska! )
Li, ja Cie czytam od dwoch blogow. I niezmiennie jestes dla mnie kims, kto zwyczajnie sprawia mi przyjemnosc kazdym postem. Lekko sie Ciebie czyta i dlatego nie moge doczekac sie ksiazki. Udalo mi sie skomentowac u Ciebie raz, bo nigdy nie czulam takiej potrzeby. I powiem CI, ze teraz obejrzalam program i normalnie rzadzisz! dotam tylko, ze gdybym miala sie rozwodzic po raz drugi, uderzylabym do CIebie jak w dym! :) Tak trzymaj i na pohybel wszystkim! Sciskam!
A ja akurat będę w piątek w Krakowie i jeszcze nierozwiedziona jestem:)) Oczywiście nie czuję się wystarczająco zaprzyjaźniona (zaglądam tu od niedawna), żeby się wpraszać, ale myślę, że będziecie się dobrze bawić;)
MW, wpraszaj się, zapraszam:) napisz maila na mo67@poczta.fm
Skoro akurat jesteś w Krakowie, to taka okazja nie może się zmarnować:)
Dziękuję, jest mi bardzo miło, ale naprawdę śmiałości nie mam (może po 40-tce się ośmielę, a to już w przyszłym roku;). Do Krakowa mam i tak niedaleko, bo ze Śląska. Miłej zabawy i czekamy na zdjęcia z wanny;)))
Szukałam cierpliwie w Necie gdzie 10 odcinek zobacze w całości
( bo w paru miejscach widać bylo tylko przez pierwsze kilka minut :( ), az znalazłam !.Wpatrywałam się w Ciebie z uwielbieniem:))) a i Bobcio mi mignął :)) Wygrałaś, bez dwóch zdań, wygrałaś…Gdybym była bliżej pomknęłabym z butelką wina ! och, gdybyś zdradziła, ze będziesz w Tv , zasiadłabym przed tym ekranem…chyba nawet gdzieś trafiłam pilotem na jakąś scenę z Ugotowanych, ale nie wiedziałam przecież, ze to Ty! Najserdeczniejsze wyrazy uwielbienia dla Ciebie,Twego pióra i kuchni !
w sobotę o 14 jest powtórka:)
środową nocą też.
ale jako posiadaczka wkońcunormalnego łącza zlukałam dziś. poznałam taras ;)
W środę obejrzę początek, bo na koniec się załapałam. Player poza granicami Pl niestety nie działa. Dzięki za namiary kobiety:)
Skrzynka to ile butelek? Sześć? Osiem? A białe, czerwone, słodkie, wytrawne – były uzgodnienia? Pytam z ciekawości, nie żeby rozważać jak się załapać :).
Hejterzy komentujący pod odcinkiem to pewnie przydupasy rywali:)
Li! Ja za te borowiki (rzekomo z „wkładką”:P) z mięchem W TWOIM WYKONANIU to bym się pokroić dała:)))) Nie dałam rady skomentować pod poprzednimi postami bo net posłuszeństwa odmówił, ale podsumuję jednym słowem: GRATULUJĘ!
Ale wam kuna zazdroszczę blogowego spotkania………….
Ja tu chyba za krótko, wypiję w domciu łyczek i będę myślami:*
i ja chcę na piątek baaardzo…
Nie znamy się, nie odzywam się często.
Obejrzałam program. Zaskoczenie ogromne. Nie taką osobę widziałam czytając!!!! :-))))
Tyle tu wspaniałych kobiet!!! Tyle się można, Dziewczyny, od Was nauczyć. Inspirujecie!!!
Szkoda, że ja z Gdyni jestem.
I zapracowana okrutnie.
Wsiadłabym w cokolwiek, żeby wieczór piątkowy spędzić w takim świetnym towarzystwie.
g
PS. W programie, dla mnie Monika – number 1!!!!!
dodam tylko, że ubezpieczenie na życie również posiadam :)
szkoda;P
poproszę o nowe kryteria :)
resztę spełniasz:)))
wszyscy,wszyscy zapomnieli o tych ubezpieczonych i przed rozwodem:)))
gaga
ja też się nie rozwodzę :-))) ale jak się liczy to kiedyś się rozwiodłam:-)))) też chętnie w przyszłości wypiję z Tobą Li i Dziewczynami wino!! Też będę ciepło i Was myślała:-)
Ja też już rozwiedziona jestem, więc będę całkiem bezinteresownie, li tylko z sympatii czystej…
Nie przeczytałam dokładnie komentarzy i pomyślałam, że jak kogoś nie musisz rozwodzić to już po rozwodzie jest:) .
A tu jednak są szczęśliwe małżeństwa, które o rozwodzie nie myślą.
LI jak bedę miała w planie Kraków to sama się wproszę na wino więc może odstaw gdzieś jedna buteleczkę z tej srzynki i .. zapomnij o niej na jakis czas.. ;-)
Kochana Li, rozwodzić mnie nie musisz ( postukam w niemalowane), ale wino z Tobą, na Twojej kanapie w sympatycznym towarzystwie jest bardzo kuszące Szkoda, że Oli jest chory, bo chętnie zostawiłabym swoich chłopaków i spędziła z Wami boski wieczór… Cóż, pomyślę o Was ciepło …
Błagam, nie róbcie mi tego… Jak ja do was w piątek dojadę??? Mam nadzieję, że to dopiero początek miłych wieczorów i kiedyś dam radę: )
Ale z góry uprzedzam, żem ubezpieczona i się nie rozwodzię: )))
no to ubezpieczone i szczęśliwe w związkach następną razą ;P
wszyscy, wszyscy zapomnieli o tych ubezpieczonych i przed
rozwodem:..:)))
gaga
Viki, nie zapominaj, że mam dosyć duży staż przeszłościowo przejściowy:) Niewiele spraw dotyczących płaszczyzny damsko- męskiej jest mi obcych:))) Naprawdę niewiele, nie marnowałam czasu :) Nawet byście nie zauważyły różnicy, poza tym wolę w ciekawym gronie , bo te szczęśliwe w związkach nudne bywają czasami.
ze względu na ten Twój duży staż przeszłościowo -przejściowy uwielbiam Twój dystans do siebie i ludzi:)
no i wiesz za co jeszcze ..;)
a więc czekamy aż zawitasz :*
Inaczej ciężko by mi było samej ze sobą, nie mówiąc o reszcie świata: ) Mam nadzieję tylko, że zdania nie zmienisz !
@ Gaga- już my im damy popalić, prawda?
Rogale też dojdą do tego czasu :-)
ale czy dotrwają? :P
Celebrytko- masz już namacalne i wymierne korzyści bycia sławną ;)
Teraz zaproś tylko te przed rozwodem i te nieubezpieczone( coś dla mnie) i zrobimy spotkanie biznesowe ;)))
a jedna przyjedzie z Łodzi, więc może byście tak razem, hę? :)
serio???
ja możliwe, że przyjadę:)