Wstałam głęboką nocą skoro świt.
Samoistnie, więc budzik uszedł dziś z życiem.
Środa-urody-doda i jako,
że „reprezentatywny” wycinek społeczeństwa uważa,
że jest mi to zdecydowanie potrzebne,
umówiłam się z kosmetyczką Magdą,
co to ma najlepsze ręce w Krakowie.
Może coś poradzi…
A co na to Lec?
W naszej epoce lud musi być zmotoryzowany, by miał hamulce.
Cieszę się na piątek, zapowiada się ciekawy skład gości,
myślę nad tym co zrobić do jedzenia,
chwalebna przegrana w „Ugotowanych”
obliguje mnie przecież
do najwyższych kulinarnych lotów, haha:)
W Krakowie słońce, od razu zapisuje w powietrzu
ogólny zakaz narzekania i poddawania się,
zaraz wychodzę do pracy,
jakoś tak mi ciepło na sercu.
Ale nie dlatego, że znowu statystyki szaleją
i mam dwa razy więcej osób na blogu.
Bo pamiętam co na to Lec:
Nie witajcie ludzi otwartymi rękami, nie ułatwiajcie ukrzyżowania was.
Ale i też:
I jak tu nie być optymistą.
Moi wrogowie okazali się-jak dotąd- takimi świniami,
jak przewidziałem.
:)
No i jak nie kochać Leca?
Li.
PS. Pamiętajcie o głosowaniu na Precla. Wchodzimy tu,
klikamy w pomarańczowy banerek na końcu posta,
głosujemy i już!
(Głosowanie jest obowiązkowe,
kto nie głosuje, ma zakaz czytania tego bloga).

Byłam 9-ta zapreclowana.
a ja 42. Długo trwa ten obowiązek klikania i ludzie zapominają. Ale nic nie szkodzi, Precel nieustępliwie jedzie do przodu:)
No tej piątkowej imprezki to zazdraszczam… Liczę na blogstory, fotostory itd, itd…
pozdrawiam Li i wszystkich gości ;)
Udało się! Ale skąd ten kowboj?? Ja to jestem jednak na bakier. Ale nic to, ważne, że dałam radę. Zazdroszczę piątku. I maczka będzie… hlip :-(
próba
A jaka będzie nagroda dla klikaczy? Bo od kiedy można Cię na okrągło oglądać w mediach czytanie bloga nie jest już takie pasjonujące. Może butelka wina? Albo choćby autograf?
nagrodą będzie trzysekundowa pochwała wzrokowa:)
dla Ciebie będzie nagroda specjalna:*
Ale fajnie będziecie miały:) musicie koniecznie zrelacjonować spotkanie na blogu!
Li, czytam od jakiegoś czasu. Przez Chustkę …
A program sprawił mi straszną frajdę – a jeszcze większą, kiedy się okazało że Ty to Ty! :-)
Pozdrawiam serdecznie …
PS. i o preclu staram się pamiętać …
Głosuję codziennie, ale przyznam, że dopiero przypominam sobie po wejściu na Twojego bloga, Droga Li :)
i Maczka bedzie na winie u Li :)
Melduje poslusznie,ze klikam na precla codziennie:)Sloneczko u mnie piekne,milego popoludnia u kosmetyczki.
Ja na tę stronę TVN ani nie zajrzałam, jak się dowiedziałam, że są wiadome komentarze od prawdopodobnych osób. Brrr! Co mnie ma krew zalewać, jak mogę się wina napić. Li ma naprawdę problem z tymi typkami, bo jak chce ścigać, to musi wiedzieć co. Ciężko, Naprawdę współczuję, bo co z tego, że nie ma wielkości bez wrogów. Tak, tak, nie masz wrogów – nic nie znaczysz. Podobno.
i słusznie Li .nie odpuść! Ja to byłam w szoku,jak napisałaś,że na stronie programu są wpisy.Takiej impertynencji to dawno nie widziałam,Ale jesteś Wielka i tak trzymaj:-) Gratki dla Córci!!
To ja Ci Moniko wyznam milosc. :) Cudowna z Ciebie kobieta. :*
och Lola, och:*
Jakoś mi również umknął interesujący cytat o wrogach, co ja piszę, oba są świetne i oba przepisuję na wieczną słowa pamiętliwość: ) Do tego bardzo trafne.
I błagam, wyślij ten “reprezentatywny” wycinek społeczeństwa tam, skąd nie powinien był nigdy, przenigdy, wypełznąć… Sami się jakoś nie potrafią domyśleć widocznie.
Miłego!
na razie zwróciłam się do Policji, bo postanowiłam zrobić porządek z tymi stalkerami.
Tvn zgodnie z żądaniem już usunął komentarze i przekazał IP organom ścigania, niedługo dowiemy się kim są te przyjemniaczki. Tym razem nie odpuszczę:)
A Leca polecam :)
Trzymam kciuki! Może w końcu dotrze do niektórych, że internet nie jest tak anonimowy, jak się niektórym wydaje i że maile czy komentarze pod postem na dobrą sprawę nie różnią się od listów doręczanych kiedyś kurierem.
Chociaż… jak napisała u siebie viki, z tobołka nie zrobisz walizki. Dobrze, że są też fajni ludzie, którzy pewnie tak głośno nie krzyczą i jest ich może mniej, ale są i to jest ta miła strona blogowania: )
Nie zdążyłam poczytać komciów rzeczonych typków, ale pewnie nic nie straciłam, a zyskałam spokój.
No i mam nadzieję, że ani ciutkę nie wzięłaś sobie tego, co pisali do serca!
Szkoda by Cię było.
W każdym razie super, że zrobiłaś porządek – jakby nam ktoś kiedyś to pójdziemy Twoim śladem i o radę będziem pytać:)
A wieczorem też trzeba przypominać weźpigułkęweźpigułkę czy tylko rano?
:*
A co na to Lec?
Anonim jest tylko wtedy dopuszczalny, gdy piszący go rzeczywiście jest nikim.
Matko! Li gdzie Ty wynalazłaś to o tych wrogach? CUDOWNE!!! :) Ja nigdzie tego nie widziałam. Ciekawe dlaczego Lec ukrył to przede mną??? Pozwolisz, że użyję w trybie natychmiastowym!? :) :)
ciągle coś nowego znajduję, a wydawało mi się, że znam już wszystkie jego myśli:)
to ja poproszę o to słońce
Slonce? W Krakowie slonce? U nas chmury. To nie jest sprawiedliwe.
Probuje wyslac komentarz z telefonu. Na wordpressie to trudniejsze niz na blogspocie. Ano zobaczymy :-)
głosuję, już nawet bez przypominania:)
i proponuję, żebyś miała zakaz pisania nowej notki, dopóki tableteczek nie wieźmiesz;)
Głosujemy, głosujemy. Córce gratuluję i naprawdę podziwiam. Za pierwszym razem zdać to naprawdę sukces. Zdolniacha. U nas też słoneczko świeci i tyle jeszcze liści na drzewach. Pozdrawiam.
Tak ładnie ma być do końca listopada.
U mnie też słońce świeci miłego dnia życzę !
Ja zagłosowałam, a Ty tabletki zażyłaś ?
Pozdrawiam!!!
o kurczę, zapomniałam:) Już biorę :)
nie pamiętam tak pięknego listopada. Co tam, że ciemno, ale jak ciepło nadal, jak rześko. Jak wciąż mogę bez płaszcza latać do auta i z auta. :-) Choć z rozsądku – już nie w balerinach :(
ani w japonkach;-)
Lec naprawdę jest zdumiewający. Każdą sytuację przewidział. I masz rację, że taka pogoda, jak dziś, niesłychanie poprawia humor. Dziękuję za wyciągnięcie na światło dzienne :).
Lec był wielkim znawcą ludzkiej natury.
W Poznaniu mleczna mgła, wilgotno.
Na osiedlu szaleją panowie z dmuchawami do liści. Tak kontemplując ten ryk i smród spalin z tych urządzeń wdzierający się do mieszkania przez okno, myślę sobie, że ten kryzys to jakiś marketingowy chwyt. Porównuję sobie grabie do tej dmuchawy i nijak mi nie wychodzi, żeby ktoś tutaj oszczędzał jakoś specjalnie. :]
I tak na każdym kroku. :]
Nie narzekam, tylko kontempluję. :D
Pozdrawiam i czekam na słońce z Krakowa, może chociaż kawałkiem się podzielicie z Poznaniem. :D Wiesz, jak centusie z centusiami. :D
zagłosowano :)
kurcze, jak ta żółta kulka na niebie potrafi czynić cuda :) człowiek się budzi i od razu mu lepiej.
nawet mój lokator, pająk krzyżak, ma dzisiaj luz i się mu z daleka, z życzliwością, poprzyglądałam ;>
zostawiłam sobie dzisiaj Młodą, porobimy coś fajnego :)
u mnie też słoneczko,od razu mi się humor poprawił po wczorajszym dole przy deszczowym dniu;-) obyście Dziewczyny miały takie same poglądy polityczne
i religijne:-)))