Wczorajsze spotkanie odcisnęło się
piętnem na dzisiejszym dniu-
głowa mi pęka i nie zdążyłam na pociąg do Warszawy.
Wino, kobiety i jajka faszerowane- skład był wyśmienity.
Kilka osób ostatecznie nie dotarło,
kanapa oblężona była więc zaledwie przez 10 osób,
poszłam spać w okolicach godziny trzeciej
i naprawdę dobrze się bawiłam,
jednak na kobiety zawsze można liczyć.
Powtórka niebawem gwarantowana.
Muszę podjąć jakiś plan reanimacyjny,
zdecydowanie, zdecydowanie.
Kawa wypita z viki dobrze zaczęła dzień,
ale jakoś przetrwać muszę do wieczora.
Zaraz wychodzimy z domu w krakowską mgłę i smog.
Auć, moja głowa…
Rok temu dostałam od viki prezent, tzw. demotywatora:)
Wczoraj przywiozła mi motywatora:
Ciekawe, co dostanę od niej za rok:)
Li.



Ja byłam i potwierdzam. Fantastyczny koncert! Zastanawiało mnie tylko dlaczego były wolne miejsca, a na 10 dni przed koncertem nie mogłam nigdzie biletów nabyć. Przecież jak ktoś nie mógł przyjść, a miał bilet to na pewno nie miałby trudności z jego zbyciem, a nawet oddaniem komuś z rodziny czy znajomych.
Nohavica będzie miał duży koncert w Sali Kongresowej 26-go listopada i też się wybieram. Bilety są jeszcze i można kupić przez internet na e-biletach.
Pozdrawiam uczestniczki piątkowego spotkania, które fantastyczne też było, choć czuję pewien niedosyt i nie miałabym nic przeciwko powtórce:)
No ależ, byłaś i się minęłyśmy! nie może być! szkoda że się w piątek nie umówiłyśmy na meeting przy którejś windzie.
A jeśli o powtórce mowa, to moim zdaniem obowiązkowo!
ps2/ ws sobotniego koncertu – superowy! żadna Olga nie śpiewała, nie wiem co bredziłąm w pijackim zwidzie, była Groniec Katarzyna, Bukartyk i Jaromir Nohavica. Torpedy! Kto był?
Przepraszam za 3 wpisy, alkoholizacja mi jasność umysłu zaburzyła;)
ps/ Tekla, jak przebrnęłaś przez mgłę? robiłam tę samą trasę dzień później i co się naklęłam, to moje, grrrr. ale dobrnęłam do domu;)
ha!, siostra mnie dowiozła cało, ja w emocjach opowiadałam (w ogółe mgły nie zrejestrowałam!) przez całą drogę jakie fantastyczne istoty można spotkać w tym Krakowie – no niebywałe, poprostu!:-)
a ponieważ na spotkanku byłam, to potwierdzam, że było super plus śmiesznie plus smacznie, dziewczyny FAN-TAS-TYCZ-NE!!! żałuję jedynie, ze stosunkowo wcześnie ulotnić się musiałam, imprezowałyście do trzeciej?!!! ŁOŁ!
najwytrwalszą zawodniczką była aLusia :)
buziaki dla Ciebie
i pozostałych dziewczyn
:*
taaaa:) aLusia jest twardą zawodniczką, choć chwilowo, biedactwo nie może pić wina… ale jak widać – daje radę, z Li są zaprawionymi bojowniczkami:):) buziaki dla wszystkich dziewczyn, a zwlaszcza dla Ciebie, Viki – pozdrów ode mnie Tuwima!!:):)
aLusia a na tym fejsie to nawet nie można Ci zaproszenia wysłać :P Ty poszukaj mnie ;)
nibeneth – to dziwne, naprawdę… wysłałam Ci teraz
Alusia rulez!
dziękuje, moja droga, do szczęśliwego następnego!:)
P.S. koleś zbił świecznik i nawet nie przeprosił. co za burak. facet od 10 lat mieszka w Polsce, urodzony w Polsce i to „u nas we Włoszech”, jak ja to lubię!
dobre było to: dziewczyna wchodzi, ten drugi koleś zagaja: „masz ochotę na…” – „wodę!” – krzyczy przestraszona. chachacha!
Foksal, wpadasz w pułapkę montażu- Jarek przeprosił za świecznik, przepraszał aż do znudzenia:) Ale tego oczywiście nie pokazano, jak i tego że nie wrzuciłam robaczywych grzybów na patelnię, a wyrzuciłam do miseczki z odpadkami :) Internet jednak huczy od plotek o robaczywych borowikach:)))
Oglądałam jeszcze raz wczoraj bo w niedzielę nie mogłam się już skupić, gdy Cię rozpoznałam:):):) Czego by tam nie mówić o Jarku ja zapamiętałam, że ładnie mówił o rodzinie a to nie takie częste:)
tu foksal:
no tak, montaż, ale przyznasz – pokazali facetów jako kompletne buraki.
to grzebanie po szafkach na przykład.
ale to, że wydałaś mi sie cholernie sympatyczna – to już na pewno nie montaż.
zbyt wiele środka wyszło na zewnątrz i bardzo mi się ten środek spodobał; uznałam, że warto to głośno powiedzieć :)
a propos „ugotowanych” (własnie oglądam), bo przeczytałam zachęcające komcie pod odpowiednią notką… mnóstwo pozytywnych komciów.
to, co do mnie przemówiło, że tak powiem, przekonując mnie do ciebie, to coś, na co nikt nie zwrócił uwagi.
te róże, płatki róż. i to, że faceci całkiem to olali.
można powiedzieć, tym gestem ucapiłaś mnie za serce dokumentnie, a mało komu na to pozwalam, z reguły nikomu to się nie udaje. zazwyczaj nie zmieniam zdania co do ludzi, a tu proszę.
muszę się bardziej pilnować,bo tracę formę :) no, te płatki róż, wymowa tego gestu – rozbroiło mnie to całkowicie.
i maja racje co poniektórzy – jestes zupełnie innym człowiekem w necie niż w życiu; jakby dwie różne osoby. ze mną jest podobno dokładnie tak samo, ale ja w to nie wierzę.
podsumowując – jesteś niespodzianką roku, Moniko, gratuluję :)
Demotywator jest nieadekwatny.Monika ma bardzo zgrabne nogi .
Ewa – równolatka :))
i to mnie trzyma przy życiu:P
de? ( cokolwiek to oznacza) ;)). Pozdrowienia ślę i życzenia miłej niedzieli.
Ech, wróciły mi wspomnienia z zeszłego roku. Najlepszego Li :-)
A Warszawa dziś niepocieszona, a?
ale za to jaki Kraków szczęśliwy:*
Oj, macie tę mgłę i smog w Krakowie,nie powiem… W okolicach 16-tej w piątek brnęłam przez zamglony rynek i zastanawiałam się, w którą stronę posyłać dobre myśli:)
a gdzie ploteczki, sensacyjnki i kompromitujące fotosiki?! żądnam krwi. a co najmniej jadłospisu z przepisami :) Pękająca z zazdrości xxx
za rok to tylko … systema skeletale ;-)
tez mysle, ze demotywator jest radosniejszy
o jezu, nigdy w życiu:D
Zgadzam się z Beem. Ten demotywator jakiś taki radośniejszy no i cycki fajniejsze ma.
to prawda, sama radość życia:)
Białe kocię zawładnęło moim sercem :) Było super! Jedzonko mniam, kawusia i herbatka tez :) No i dziewczyny, kurcze, jak fajnie było zobaczyć Was na żywo :) Do następnego, Pani LI :)
A ja właśnie byłam u Ciebie na powtórce TVN, winko piłam razem z Wami! Serdeczności!
To wlasnie i ja pacze na powtorke, co jest o tyle mile za granicom trudno bardzo obejrzec programy w necie.
Wyobrazam sobie, jak Wam było dobrze :) w kupie lepiej sie smucic i cieszyc, robic plany. Dobrego dnia, Li, akcja reanimacja musi przyniesc efekty.
Ja bym odwróciła te określenia. Demo o wiele lepsze niż mo. Zobacz sama. Niby mo smukła, ale siedzi samotna czekając nie wiadomo na co – księcia, propozycję nie wiadomo skąd, czy co tam, natomiast demo świetnie się bawi, ma w nosie wszystko i wygląda – no,no…
a kiedy będzie tło? znaczy się sensacje? ;)
Szkoda, że głowa boli, ale co tam po tak wyśmienitej zabawie musi boleć, mam nadzieję że tabletki zażyte, Precel kliknięty .
Pewnie na Kleparz się wybieracie ( ja byłam w poniedziałek ),
miłego dnia życzę i pozdrawiam :**