Postanowiłam zrobić sobie przerwę.
Zawieszam więc bloga na haczyku, niech sobie powisi.
Jestem zmęczona i zniechęcona,
a nie jest to mój ulubiony stan.
Męczy mnie moje zmęczenie, smuci zniechęcenie,
muszę się zreanimować i nabrać niezbędnego dystansu.
Głównie do ludzi.
Bo to ludzie są moim problemem, nie widzę nicka,
tylko człowieka, nie dzielę życia na net i real,
dla mnie to jedna całość.
I gdy czytam bzdury na swój temat,
to czuję się jak czarownica palona na stosie,
parzą mnie słowa, bardzo mnie parzą.
Zaskakuje mnie ilość niechętnych mi osób,
przy czym niechęć rozpięta jest
od namacalnej wręcz nienawiści do zwykłego dokuczania.
Do czego jeszcze jesteście zdolni,
Wy- którzy- mnie -tak- wiernie -czytacie?
Bo ostatnio przeczytałam nawet i to,
że nie usiedlibyście ze mną przy stole,
z powodu mojego wyglądu
(a ja głupia, mam takie świetne samopoczucie).
Nie wierzę, że te wszystkie wpisy na forum „Ugotowanych”
są pisane przez przypadkowych telewidzów.
Nie wierzę w to, bo przecież po moim komentarzu
o złożeniu zawiadomienia o stalkingu
i po usunięciu przez tvn na moje żądanie kilkunastu wpisów,
jedna z tych osób zadzwoniła do mnie
(a znaleźć numer telefonu to żadna sztuka),
przeprosiła i przyznała się, że wpisywała się na forum-
tu podała pod jakim nickiem- mało oryginalnie- Barbara,
(te komentarze zostały już usunięte, były naprawdę wstrętne).
Przestraszyła się konsekwencji.
Powiedziałam, choć to było trudne, że jest ok,
doceniłam że zadzwoniła,
nawet miło nam się rozmawiało.
Ale jak się okazało- nie była szczera do końca-
nie przyznała, że generowała wpisy,
pisząc pod różnymi nickami,
wyszło to niestety później po mało pasjonującej lekturze IP.
Jakie to jest smutne, przeraźliwie smutne,
jakim trzeba być złym człowiekiem,
by mieć uciechę z anonimowego pisania
obraźliwych tekstów na temat kogoś,
kogo nie lubi się wyłącznie via net.
Nie przypuszczałam, że taki sobie śmieszny program,
który miał bawić i jest zbyt błahy,
by zajmować się nim dłużej niż w dzień emisji,
stanie się tarczą strzelniczą z moją osobą.
Strzelajcie więc sobie dalej,
w internecie ma się wiele żyć,
więc i tak mnie nie zabijecie,
ale honor i jaja ma się jedne.
Ja je mam, a Wy nie.
Li.

Czytam hurtem notki do tyłu i omijam komentarze, ale po ilości i długiej liście przewijania, sądzę, że dostałaś sporo takich zwykłych ciepłych słów, wspierających, życzliwych…
To i ja dołączę swoje :)
Weź to pierdól! TAP MADLN bądź.
I jeszcze jedna obserwacja: często piszesz, że masz to gdzieś, starasz się odgryźc, ale tak nie jest, prawda? Nie masz tego gdzieś i to boli i jakoś doskwiera- ta bezinteresowna wrogośc?
Nie ma się jak bronic, przed oblepiającą magmą anonimowości, przed poczuciem, że gówno Ci się przykleiło do buta i się wlecze…
Przypomina mi się Wojaczek i tekst: ( z pamięci, więc może niedokładnie)- kogo obraziłem wczoraj? – nikogo, bo byłem chory- wiec dlaczego mnie bito?
Nie warto się tym przejmowac i tracic czas na zaglądanie do rynsztoka sfrustrowanych ludzi, którym tylko tyle wolno, żeby se anonimowo bluznąc, bo kiedy podniosą głowę- od razu dostają w pysk…
Nieczystości zazwyczaj spuszcza się w kiblu. I to jest właśnie bardzo dobry sposób- spuscic je w kiblu i nawet się nad tym nie zastanawiac.
Nie daj się :)
Ściskam
Ugotowanych obejrzę w necie. Mam co prawda telewizor, ale ilekroc go włączę- natychmiast zasypiam.
A ja Li przyznam się…
Oglądnęłam program z czystej ciekwaości „jaka jesteś” :)
Spodziewałam się zminej laski, trochę wrednej, a tu niespodzianka.
Miła… :)
Odebrałam Cię jako ciepłą, serdeczną osobę.
I teraz częściej zaglądam na bloga, bo wiem, że pod czasami ostrymi słowami (poczułam się jak dziecko niesłusznie ukarane, kiedy najpierw pozwalałaś na wpisy dot. Chustki, a potem wszystkich sprowadziłaś do parteru) i „opiedrolem” kryje się cudna osoba.
A trole wynocha na blog.troll. pl :) nie wiem czy taki istnieje, ale jeśli nie to trzeba by go założyć. Zawsze znajdzie sie jakiś wredniak.
Pozdrawiam, będe częsciej zaglądać.
A jak…
podnosząc statystyki, coby Twój blog był zawsze w pierwszej jedynce :)
Albo taki „Gdy myślę Polska, to wiem że szatan nigdy tutaj nie pójdzie na bezrobocie.
Jak napisał Kuba Wojewódzki w najnowszym wydaniu Polityki: cytuję
„Polak kocha dopierdolić, to nasz sport narodowy. Tu nie ma dyscyplin, kategorii wagowych czy mety. Tu liczy się satysfakcja z brania udziału w codziennych igrzyskach dopierdalania.”
„Polak Polakowi Żydem, najczęściej pod obrazkiem najświętszej panienki. Tak na wszelki wypadek”
Li nie przejmuj się.
Monika,sory będzie nie na temat. Ale nawet ja nie mogę znieść tych głupot,co wypisują, a to co dopiero ty… Piszę , bo nie mogę się do ciebie dodzwonić. Wybacz, że nie przyjechałam, jak byłam w polsce, ale chyba zrozumiesz, że moje cudo mnie kompletnie zaabsorbowało! Jest i d e a ł e m!!! absolutnym! A co do tej sprawy o której rozmawiałyśmy, to wyobraź sobie, że chyba się uda polubownie załatwić!
Li, masz prawo do odpoczynku, zamknięcia bloga, przerwy w pisaniu itd.. Ale Chustka by się wkurwiła i powiedziała,że chowasz głowę w piasek… Pamiętasz, jak Ją ludzie wyzywali od wypatroszonych Dziw gdy pisała o seksie w chorobie nowotworowej??? Ilez to razy Ja obrażano, poniżano, upokarzano, niszczono. Asia się nie poddała, wiedziała, że internet to pole do popisu dla miernoty, słabości, żalu, zazdrości, nikczemności, prostactwa itd itp.. A Ty LI?? Masz parę kilo więcej niz inni i z tego powodu masz poczucie winy??? Ty?. Ja jestem jednym z internautów, którzy trafili do Ciebie dzięki Chustce , apelowi w kwestii Sylwi… ale to juz teraz nieważne.. Zaczęłaś pisac bloga, przyciagnęłaś wiele osób więc bądz konsekwentna Dziewczyno. A do otyłości to Ci brak jeszcze duzo i więcej …a pulchność……… rzecz piękna, szczególnie w Twoim wydaniu. Ja też wyobrażałam sobie Ciebie jako zasuszoną Panią Prawnik a tu proszę: Klimatyczna, Sympatyczna, Kragła, Kobieca, Seksowna Rycząca Czterdziestka…..:) Nic dodać, nic ując.
Pa.
Iwona
Li, takiej fali, ba! takiego wodospadu! akceptacji, miłości, uwielbienia wręcz, nie sposób zignorować… Czujesz to, prawda?:-)
Nie przejmuj się. To z zazdrości. W podobnych sytuacjach moja przyjaciółka mawia: Lepiej niech zazdroszczą, niż mieliby współczuć ;)
Moja sąsiadka, gdy coś się jej podobało, mówiła mi zawsze:
– Anitka, jestem godna podziwu.
No więc Li, jestem godna podziwu że chcesz trochę odpuścić – w końcu każdy ma jakąś granicę wytrzymałości, ale pamiętaj, że jaja zobowiązują.
Pa.
Li, wyglądasz mi na babę z jajami, wiec mi tu nie jęcz, że taka hołota cię zniechęciła, zmęczyła.
Miej wyjebane :)( to tekst mojej sąsiadki :))
syndrom PSM :) Peirdoli Mnie Wszystko :) mam tak od jakiegos czasu i jestem szczęśliwsza
Li, pisałam już, że Cię lubię? Jakby co to daję znać, że nic się w tej kwestii nie zmieniło.
Wróć do nas jak odpoczniesz i nie przejmuj się „gupimi” ludźmi.
Hej Li, przyszlam tutaj juz dawno temu od Chustki. Piszesz ciekawie wiec wpadalam czasem chociaz nie bylas moja ulubiona blogerka. Wyobrazalam sobie Ciebie jako zarozumiala i zimna pania adwokat:). Nabralam do Ciebie sympatii jak obejrzalam zwiastun ulubionych (nie dane mi obejrzec calosci bo mieszkam za granica). Mila i fajna dziewczyna:) (pisze dziewczyna bom duzo starsza). A ze nadwaga? Pamietajcie trolle gruby moze schudnac a chudy przytyc ale glupota jest na zawsze. Ale badania zrob, pamietaj ze masz dzieci. Chyba nie chcesz zeby wychowywala je Kobieta Kon?
*mialo byc ugotowanych :))
Li:)
ciągle czekam na adres drogą mailową:) bo może prezencik nastrój Ci poprawi.Oglądaliśmy w sobotę powtórkę Ugotowanych z mężem i moją mamą :) wszyscy byliśmy zachwyceni i jednogłośnie w naszym głosowaniu wygrałaś:) facet „kitka” był…. co tu mówić:) sama wiesz.
Przerwę zrób, ale proszę, nie za długą bo będę tęsknić. I tak już siedzenie w domu po operacji nogi nie jest komfortowe jak na dwór wyjść swobodnie nie można, a tu co widzę ?? że nie będzie dostaw w nowych notatkach? o rany. :) ale jako wierna czytelnicza fanka będę czekać. Mam nadzieję, ze ten mój mail dotarł jednak i coś tam skrobniesz do mnie. Tymczasem oddalam się na kanapę i układam kopytko zagipsowane na podnóżku i pogrążam się w „Cieniu wiatru”. Buziaki
AK.
Li, jesli musisz odpocząc twoje swiete prawo. swieżym okiem spojrzysz na trole i zobaczysz ze to tylko uschniete zeszloroczne muchy… ale rozumiem ze aby posprzatac trzeba miec siłę.. poczekamy.. zawsze mozesz zrobic bloga dla wtajemniczonych tam sie zaden trol nie przecisnie ;-) wiesz przemyśl to bo kto ci bedzie o tablektach przypominał ;-)
eh…życieńko dokłada… smutno będzie bez Pani wpisów, mam nadzieję że nie na zawsze…
Pani Li, takie to życie i mentalność naszego narodu, że jak ktoś coś fajnego, albo w ogóle coś, to większość ugotowana, ale ze złości i zazdrości. Po co powiedzieć, że fajnie, jak można dojebać? To przecież wzbudzi większe emocja a potem taki ugotowany, jeden z drugim, siedzą, ślipia wypatrują i zacierają spocone łapska, że im „coś wyszło.
Masz chęć odciąć się na chwile? Zrób to. My wiemy, że jesteś a trolle będą płakać w poduszkę.
:*
czy piszesz, czy nie – i tak uwielbiam Cie – próbka rymów częstochowskich wyrażam me uznanie :)
jest 91 komentarzy, nie przeczytałam żadnego, ale będę cierpliwie czekać na Twój come back :))))))))))
A ja napiszę po prostu:
Li, jest mi ogromnie przykro, że takie gówno na Ciebie spłynęło. Oburza mnie to i boli osobiście.
Słowa w internecie ranią realnie.
Nie powinno być na coś takiego zgody, a osoby wypisujące anonimowo obrzydliwości, komentarze ad personam wyrażające pogardę – powinny być pociągnięcie do odpowiedzialności za swoje słowa. Tyle. Skoro coś mówią, powinny być w stanie powiedzieć to twarzą w twarz i wziąć za to odpowiedzialność.
Zrób co uważasz.
Mar
i nie jest dla mnie żadnym argumentem, że skoro ktoś pisze publicznie, to wystawia się na tego rodzaju ataki
Pełna zgoda tylko jak walczyć z trollem, który kopie ale nie grozi uszkodzeniem ciała? Zwykle kopie trochę za mało aby to zgłaszać na policję, a nawet jeżeli już całkiem porządnie to robi, to i tak próg reagowania tego typu służb jest umiejscowiony powyżej oczekiwań i odczuć nękanej osoby. Pociąganie do odpowiedzialności to naprawdę ostateczność. W pierwszej kolejności proponuję olać trolla. Niech sobie popiskuje. No a w razie czego to Li jest zawodowo uzbrojona do wszelkich akcji i w sytuacjach skrajnych pogoni trolla paragrafem.
Ja nie umiem mordy na kłódkę trzymać….
Obiecałam sobie tu nie zaglądać. złamałam tą obietnice tylko dlatego żeby Ci powiedzieć że po obejrzeniu tego programu stwierdzam że wydajesz się bardzo sympatyczną i ciepłą osobą.
Z pewnymi Twoimi opiniami mogę się nie zgadzać, wkurzasz mnie momentami niesamowicie, ale jest mi bardzo przykro z powodu tej chorej medialnej nagonki.
Pewnie moje zdanie na ten temat koło nosa Ci lata i może i dobrze, ale uważam że nie powinnaś brać tych słów na forum ugotowanych do siebie.
Pozdrawiam serdecznie. Ja bym chętnie zjadła to co ugotowałaś.
futrzaku, nie lata, nie lata, dzięki:)
Li, podpisuję się pod futrem.
A każdy celebryta po jakimś czasie już wie, że nie wolno czytać komentarzy na swój temat na serwisach innych niż własny blog. Debili pełno wszędzie, po co się ich zdaniem interesować. szkoda życia.
(zastanawia mnie tylko co to za osoba nagle się przestraszyła i zadzwoniła. swoją drogą, nie ma żadnej gwarancji, że nie będzie pisać tego samego gdzie indziej i ostrożniej, ukrywając ip. Takie przeprosiny od trolla są zazwyczaj g. warte.)
osoba zaskakująca, w dodatku nie z Polski.
Nie powiem kto, bo nie ma takiej potrzeby, dla mnie jest ważne,
że odważyła się zadzwonić, choć wiem, że pobudką był strach przed wszczęciem odpowiedniego postępowania.
W każdym razie tej akurat osobie wybaczyłam i ścigać nie zamierzam:)
Wbrew pozorom mściwa nie jestem, nie mówiąc o tym, że celebrytką też niestety nie jestem:D
Hm, ja też jako nowy czytacz ostatnio wysłałam długiego maila do Pani ale wrócił jako undelivered. A pisałam (tak mi się wydaje;) same miłe rzeczy:) Proszę się nie przejmować. Są ludzie i taborety.
Niektórzy chyba zazdroszczą popularności, bo jak inaczej wyjaśnić taką zawiść?
Co to by dopiero było jakby Pani wygrała w programie? Żywcem by zjedli;)
Życzę aromatycznego wieczoru:)
Aneta, czytam wszystkie maile, ale wolno na nie odpisuję, nie daję rady:) A są to listy warte odpisania absolutnie nie zdawkowego! (nawiasem mówiąc, przemycam tu info, że prędzej czy później na wszystkie maile odpiszę:)
Ale od Ciebie nie mam nic, możliwe że źle wpisałaś adres: mo67@poczta.fm
Jak jest duża ilość maili, to nie wiadomo dlaczego część z nich ląduje w spamie, niestety dowiedziałam się o tym całkiem niedawno!
Prześlij mi więc to co napisałaś jeszcze raz, pozdrawiam:)
Li! Bez Ciebie z każdego kątka żałość wypatruje :(((
Nie sadzilam,ze jakis tam program ,wywola taka burze z gradem…Nie przejmuj sie innymi,tylko Ty sama wiesz ile jestes warta…
Jesli nie masz ochoty ,nie pisz,odpocznij…
Nie rozumiem takiej nienawisci ludzi,ktorzy Cie kompletnie nie znaja,tylko z bywania na twoim blogu…
Ja sama nie wyobrazam sobie,takiego podejscia,moge czytac rozne blogi,calkiem roznych osob,nie zawsze musze sie zgadzac z ich mysleniem i podejsciem do zycia,ale zeby palac nienawiscia,dla mnie to jak kosmos,jak moge komus az tak dokuczac,nie znajac go osobiscie…
Pozdrawiam cie cieplo i wysylam pozytywna energie..:))
Li.Odpocznij sobie i wracaj.Dzięki programowi stałaś mi się jeszcze bliższa,realna.Bądź z nami.Pozdrawiam gorąco.
Li, jestem przekonana, że te obraźliwe komentarze wypisują wciąż te same dwie może trzy osoby. Zauważ, że doskonale się orientują w „blogowych wydarzeniach”, które toczyły się na przestrzeni długiego czasu. To ludzie zaburzeni, bo nikt przy zdrowych zmysłach i odrobinie empatii nie stanąłby w obronie najgorszego i najbardziej plugawego trolla jakie widziały moje oczy tzw.”pani Anety” (chyba,że ona sama). Reszty „przyjaznych inaczej” nie będę wymieniać, żeby nie prowokować.
Pozdrawiam Ciebie serdecznie.
Dorota
Li, nikt nie podjął sprawy Precla. To ja podejmę, sama ustanowiłaś zasadę, nie ma klikania – nie ma czytania. Więc ja się pytam, czy aby nie działa to i odwrotnie? Nie ma czytania – nie ma klikania? Mnie to nie dotyczy, bo sama się określiłam jako uczestnik czynny Drużyny Precla, ale inni? Może nie każdy będzie pamiętał? Może porzuć focha, trochę odsapnij i skrobnij coś czasem. Chociaż, przypomniałam sobie, powstał ZAKŁAD O…. No, to do zobaczenia o właściwym czasie we właściwym miejscu. Za miesiąc, zdaje się? Uściski i gwiazdeczki!
a wiesz, że nie podejrzewałam Cię o stare dobre małżeństwo?
Wracaj do siebie, a zaraz potem – do nas.
Ślę serdeczności na przekór poniedziałkowi!
Witam Li .Nie pisze tutaj czesto ale czytam i klikam na Precla.Rozumiem Cie ze chcesz odpoczac i zrob to.Nabierzesz dystansu do dupkow i odpoczniesz -czasem trzeba.Bede tesknic za wpisami ale mam nadziejesz ze nie porzucisz bloga .Ogladnelam Ugotowanych.Jestes super kobietka ,jestes zabawna ,inteligentna masz ladna buzie,jestes pulchna /tak ja i ja-hehe/ jestes super kucharka /nie tak jak ja/.Pewnie wielu dupkow chcialoby byc taka osoba i na nic to zaprzeczanie.Ja wiem ze to zazdrosc i nienawisc do ludzi ale zlo zawsze wraca wiec dupki-uwaga!!!!!!!Nie pisalam tego zeby Ci sie przypodobac bo nie znamy sie nawet i jestem po prostu obiektywna.Ja jak i wielu moich znajomych chetnie usiedlibysmy z Toba przy stole-jestes CZLOWIEKIEM a nie dupkiem.Przepraszam za brzydkie wyrazy-wiecej nie bede.Pozdrawiam i czekam z cierpliwoscia na kontynuacje bloga.Aska.
Z innej beczki zapytam – Li, a jak koncert? (to dzięki Tobie się dowiedziałem o nim we Wrocłaawiu, byłem)
i ja, i ja zapraszam na wrzosowisko w Warszawie:) pełne suszi:D
Szkoda, zeby głupie trolle, podli ludzie mieli wpływ na to czy piszesz, lub nie piszesz bloga. On jest Twoj dla Ciebie i dla Twoich gosci. Oczywiscie ,ze wystepujac w tv wystawiłas sie na komentarze, nie zawsze fajne i mile. Ale jako „celebrytka” powinnas miec je w dupie. Serio. Ludziom nie dogodzisz. Zawsze znajdzie sie ktos ,kto wie lepiej, wyglada (w swoim mniemaniu) ładniej, jest wyzszy, nizszy, głupszy i ok. Pamietaj, ze czesto miarą odwagi w necie jest dowalic. Olej.
Pisz. :)
pozdrawiam Aga
celebrytka? ja nie mogę:D
Na razie zajmę się niepisaniem, a potem się zobaczy. Kocham mojego bloga, to moje miejsce i moje literki, na pewno nie porzucę go jak niewierna żona męża;-)
Muszę tylko trochę sobie pobyć z boku, zejść z pola rażenia, doświadczenie mnie uczy, że warto to zrobić dla własnego spokoju. A spokój cenię sobie najbardziej:)
jezeli musisz odpocząc to ok:) Nie ma przeca przymusu bologowania:) Ale mysle ,ze nie dasz rady. Bedziesz tesknic, czuc potrzebe napisania. To przeca nie tylko pisanina, ale tez miejsce spotkan z znajomymi i mniej znajomymi z sieci i reala.
Bedzie ok. Nabierz dystansu, ale nic nie zmieniaj, bo paru złych ludzi nie moze miec wpływu na to co myslisz o samej sobie:) Zreszta co ja tu bede, Poczytaj co pisza inni w komentarzach. :)
Bedzie mi bardzo smutno, ze nie bedzie wpisow .
Rozumiem jednak Pania i zycze powrotu do radosci z pisania .
pozdrawiam z Poznania :)
Nie no! Li! Przestań przejmować się bydłem :)
Przecież nie żyjesz na świecie od wczoraj co nie? :) A bydło było, jest i będzie.
Sraj na to i zostań tu z nami.
Ewa z Bydzi :)
A może pójście do kina na „Mój rower” w miłym kobiecym towarzystwie?:) Wybieram się w najbliższy weeked.
Li, a dla mnie jesteś wzorem, gdy zmagam się z różniastymi trollami w życiu. Pewnie nie ja ja jedna,”ujajam” się od Ciebie. Bo jesteś pewnie silniejsza niż Ci się wydaje.
Tego mi będzie brakować, niemniej jednak przerwa jest dobrym pomysłem. Niech się trolle wypchają. ( aczkolwiek te trollowe komentarze masz nie na blogu a na forum „Ugotowanych” tak?)
Miłych spacerów po wrzosowisku życzy była Krakowianka.
Poczekam aż Ci przejdzie i wrócisz:)
Tylko nie za długo kobieto …mam hashimoto i jestem ciągle podminowana a u Ciebie się uspokajam:)
pa
hmm, co to jest hashimoto?
Jak to co? To jest moja choroba, nieuleczalna, na dodatek autoimmunologiczna.
Li, idź na wystawę, o której już pisałam, w Galerii jest zupełnie inny klimat, może nawet bardziej Ci się spodoba niż na wrzosowisku :)
Najlepszym lekarstwem na takie zniechęcenie jest zmiana klimatu, polecam. Stosuję to od dawna i w moim przypadku bardzo się sprawdza.
przeczytałam maila, dzięki:) niestety do 19.00 jestem dziś w pracy, już poumawiana. Nie pójdę więc na wernisaż, ale wpadnę któregoś dnia, pooglądać, dzięki:)
Problem w tym, że jakiekolwiek ocenianie trolli, demaskowanie ich małych charakterków, krytyka i wszelkie (trafne niewątpliwie) analizy psychologiczne – na samych trolli nie działają, oni i tak tego do siebie nie biorą, to ich nie dotyczy. Osobowości psychopatyczne tak mają – po prostu prawda do nich nie dociera, więc z tego typu wpisu, jak ten Twój, Li – czytają tylko jedno: zadziałało, wkurzyła się/zasmuciła/ruszyło ją/chce zawiesić pisanie bloga/widać najważniejszym punktem dnia jest mój chamski komentarz, ale fajnie/jupijajejmadafaka. :D
Naprawdę jedyną karą dla nich jest absolutna obojętność i niezauważanie ich. To ich boli najbardziej i zniechęca najszybciej. Jakakolwiek reakcja – czy z humorem, czy ze smutkiem, czy ze złością – jest po ich myśli. Li – nie zawieszaj bloga tylko dlatego (jak są inne powody, to już tam jak wolisz oczywiście). Proszę – nie poświęcaj już na tych ludzi ani jednego słowa we wpisach, ani w komentarzach, a zobaczysz, że znikną, bo będą zmuszeni szukać nowego żerowiska. Po prostu zero publikacji na jakikolwiek trollowy temat.
Trzymaj się ciepło tej jesieni.
Czy po przerwie czy nie – czekamy na nowe wpisy o perfumach, zapachach, smakach życia, dylematach matki dorastających córek, zwierzakach, przyjaciołach – za to Cię właśnie cenimy. :)
Szkoda, że tyle w nas zawiści. To takie polskie, dowalać komuś, oczywiście – anonimowo. Żal mi tych ludzi – muszą być nieszczęśliwi, tak naprawdę. Sfrustrowani i żałośni. Li, przykro mi, że Ci przykro. Mam na dzieję, że się szybko pozbierasz, i nie wierzę – absolutnie, że nic przez miesiąc nie napiszesz!! Odnośnie dojadania resztek po trollach – jestem chętna, ale jako rasowy żarłok i opój mogłabym się później z Twojej kanapy nie podnieść :D
Nie daj się, Li. Nie warto. Jeden czy dwa trolle przeciwko tylu przyjaznym Ci ludziom. Pisałam to i powtórzę: nie byłam jakąś Twoją wielką wielbicielką, są (dla mnie) ciekawsze blogi, ale zaimponowałaś mi jako człowiek; chodzi o Twoją reakcję po reakcjach na program. Jesteś fajną babką, masz poczucie własnej wartości i niech tak będzie dalej.
oooo Statler pomysł rewelacyjny tylko co Li by zrobiła z ogromem żarełka i wina, które by pozostało po tej imprezie? Musiałaby nas zaprosić na poprawiny urodzin;)
Li, myślę, że durne wpisy są wynikiem zwykłej zazdrości. Ktoś sądzi, że jak Ci dowali i będzie Ci przykro, to bilans mu się trochę wyrówna – jemu jest źle i Tobie jest źle. Może więc za tych i innych podłych ludzi trzeba się modlić? Żeby im było lepiej? Może wtedy przestaną szkodzić i krzywdzić? Pozdrawiam Cię i życzę spokoju.
nie tylko ja mam takie problemy, towarzystwo jest przednie:)
http://wyborcza.pl/1,75478,12880742,Pasikowski__Nie_bede_przepraszal_za__Poklosie_.html
Aj tam aj tam. Zazdroszczą, nudzą się, są złośliwi od urodzenia.
Nie warto takimi się przejmować, choć domyślam się, ze nie jest łatwo.
Koko dżambo i do przodu. Albo też Alleluja i do przodu :)
Pamiętaj, ilu życzliwych Cię otacza. Tak życzliwych w dobrym tego słowa znaczeniu.
Dodam, że z Twoich rąk zjem nawet muchomory.
:* podam Ci je z ust do ust:D
Zrób imprezę dla trolli. Podejrzewam, że nikt się nie pokaże. Gdyby jednak to nikt Ci nie podskoczy. A jeśli nawet, będziesz miała pamiątkowe fotografie, które wrzucisz na bloga z odpowiednim podpisem. Wtedy nacieszymy oczy.
to prawda- nie widziałam jeszcze ładnego trolla:D
Trolle to tchórze, nie przyjdą.
Li te paskudy tak sa zazdrosne tak zzera je ta rdza ze probuja kasac by ogrzac sie przy tobie – ale to one powinny udac sie na bagna zapomnienia – lubie twoj blog kto bedzie przypominal o wtorku potworku i kochanej srodzie – juz pisalam drzewiej jestes jak
moja cora energetyczna i same naj . Pozdrawiam i buziole
Nie odczuwasz radości z pisania bloga – nie pisz. Nie masz w tym zakresie żadnego obowiązku. Swoim pisaniem wzbudzasz skrajne emocje, od sympatii po nieskrywaną niechęć, sięgającą w wielu przypadkach nienawiści. Ci którzy lubią Cię czytać, po wyzbyciu się resztek egoizmu zrozumieją. To wrogowie będą płakać i tęsknić najbardziej. Niech cierpią ;D Dla siebie Ty jesteś najważniejsza. A tak na marginesie, ciekawe, jak długo wytrzymasz ;D
założymy się? o skrzynkę wina:))
Przyjmuję zakład. Miesiąc?
dobra! niech będzie miesiąc.
Z przyjemnością przegram ;-)
uff
Zaglądam do Ciebie od dawna.Nawet pozwoliłam sobie na ciche zalinkowanie.Chyba nigdy nie komentowałam, aż do dzisiaj :).Jesteś świetną kobietą i na tyle tego świadomą i silną, że zbyt długo na kołku blog wisieć nie będzie.Na pewno będę niecierpilwie czekać na Twoje nowe wpisy tutaj. Pozdrawiam ciepło z Lublina
Li, do kolekcji, którą Ci kompletuje viki, kup sobie trzy małpki:)))
zerkniesz na nie i musi się polepszyć :DDD
gaga
To nieprawdopodobne jak człowiek dla człowieka potrafi być wredny:-( odpocznij Li,zreanimuj siły i wracaj!
Li, a może krótki telefon do np. Anny Muchy lub Magdy Steczkowskiej, lub innej ‚celebrity’ z prośbą o kurs ‚internetowo-medialnego syrwiwalu’… to było niedouniknienia, blogosfera staje się coraz mocniejsza, coraz więcej ludzi w niej tkwi, funkcjonuje na co dzień, wyraża swoje opinie, ale i frustracje. mając tak poczytnego bloga, pokazując twarz, a potem jeszcze potwierdzając to oficjalnie na blogu, że ‚ta to rzeczywiście ja’ dajesz w pewnym sensie znak innym, że jesteś gotowa na starcie ze wszystkimi przejawami jakby nie było ‚sławy’. dostajesz setki pozytywnych sygnałów, komplementów, ale regularnie sypiesz się po negatywnych komentarzach, to znak, że może to nie na twoje nerwy i psychikę. podziwiam Cię za odwagę, chociaż dla mnie to chyba jednak bardziej brawura…. trzymaj się cieplutko,
to nie jest kwestia sypania się po negatywach,
bo przecież znoszę krytykę,
gdy jest konstruktywna. I może być jej pełen kielich, ku mojej uldze, nie każdemu się podobam.
Ale co innego krytyka, a co innego upokarzanie, ośmieszanie i szydzenie. Na to nie ma we mnie zgody.
Masz telefon do Anny Muchy? :P
Czytam od jakiegoś czasu, piszę chyba po raz pierwszy…
przyjemnego spaceru po wrzosowisku))) musi być tam teraz pięknie
zwłaszcza w słońcu… się relaksuj
To wrzosowisko w Warszawie jest, o!
Przyjedź, pójdziemy na sushi.
Li, zrób, co ci w danej chwili podpowiada twoje śliczne JA. Odpocznij, skoro tak mówi. Ale wróć. Poczekamy z niecierpliwą cierpliwością ;)
Ja myślę, że może krótka przerwa się przyda dla oddechu i dystansu. Ale jak napisała panistarsza, ciekawe osobowości zawsze przyciągają fanów i antyfanów. Jesteś fantastyczna, Li.
Dawno nie czytałam żadnego bloga regularnie, a u Ciebie czyham jak hiena na każdą notkę. Trzymaj się i nie daj się frustracji!
nie wiem czego można mi zazdrościć, osobiście uważam, że inni mają lepiej:)
Trawa u sąsiada jest zwsze bardziej zielona:)
Li, ty podpuszczasz!
Nie, nie podpuszczam:)
Staram się tylko nie narzekać, co wcale nie oznacza,
że mam życie usłane różami.
Zawsze się coś znajdzie, choćby kwiaty na balkonie :)
Bo u Ciebie kwitną i bujnie rosną, a u zazdrośników nie :))
Witaj Li :)
W tej chwili wrzosowisko wygląda zapewne nieciekawie, mokro, pada, gdzie tam będziesz chodzić ;)
Podpisuję się pod tym, co inni napisali. Kilka miernot Ci zazdrości, w twarz Ci tego nigdy nie powiedzą, postraszysz policją, to ogonki podkulają pod siebie i uniżenie przepraszają – co tu dużo gadać.
Odpocznij i wracaj.
Miłego dnia :)
a mnie intrygują te wrzosy.. to jakiś głębszy sens, tyle że nadal okryty
Li, większość ludzi Cię uwielbia! To tylko kilku podleców… A może wręcz jedna osoba? Zmienia niki i gryzie… Ale rozumiem, że to boli, zwłaszcza wrażliwą osobę…
Pozdrawiam i przytulam.
Droga Li:) Nie muszę chyba Ci przypominać o ludzkiej zawiści…Zawsze atakuje się osoby, które (w mniemaniu osób atakujących),są obiektem zazdrości. Bądź zatem szczęśliwa…..wiele osób zazdrości Ci zaradności, talentów( jak pokazałaś licznych: mądrości smaku, gustu, umiejętności fantastycznego gotowania i urody). Życie jest piękne. Tkaj zatem pajęczynę życia tak, aby każdy następny dzień był piękniejszy od poprzedniego. Z życzeniami dobrego dnia :) BB
Mam dwa krzaki w ogrodzie – to za mało i za blisko:) Buziaki.
Gdzie jest to wrzosowisko, idę z Tobą:)
:) i to mi się podoba:)
nie płaczę i nie histeryzuję, mam zwyczajnie dosyć, bo niby dlaczego mam to znosić? I dlatego robię sobie przerwę, przerwy są bardzo twórcze:)
Li, kiedyś pisałam notkę tendencyjną, kto zrozumiał ten wiedział o co kamon. Tam było kilka cytatów, te dwa dedykuję dziś Tobie:)
„Każde wrażenie, jakie wywołujemy, stwarza nam nieprzyjaciela. Aby być lubianym, trzeba być miernotą.”
„Lepiej nie być innym od swych bliźnich. Brzydkim i głupim najprzyjemniej na tym świecie. Mogą żyć, jak im się podoba, i przyglądać się zabawie. Jeśli nic nie wiedzą o zwycięstwie, to bywa im też zaoszczędzona świadomość klęski. Żyją, jak powinniśmy żyć wszyscy, cicho, obojętnie, bez niepokoju.”
Buziaki, kochana:)
Grunt to konsekwentna niekonsekwencja ;)
Nabieraj sił.
Znam osobiście kilka blogerek i wszystko jest cacy do czasu kiedy blog jest mało znany , ale jak tylko zyska oglądalność….
Znana blogerka z anonimowej dziewczyny , która jest taka jak my,jejczytacze na naszych niemalże oczach przeistacza się w celebrytkę i to już jest trudne do przełknięcia. Przecież stała się znana właśnie dzięki czytelnikom, ale oni z tego nic nie mają , a blogerka i owszem. Mam wrażenie , że ci którzy Cię znieważają chcą wypchnąć Cię z tego miesjca na które się wspięłaś,
chcą przejąć kontrolę i ulegając presji tego tłumku , zawieszając prowadzenie bloga dajesz im satysfakcję. Never give up !
Li, jak mam coś do do powiedzenia na jakiś temat to piszę co myślę (pamiętasz naszą dyskusję o zielnikach na blogu chustki?). Więc teraz też napiszę wprost: nie przejmuj się trollami i uszczypliwościami po programie. Ludzie tak mają, Wiesz to przecież. Pisz i bądź sobą. Podoba mi się jak widzisz rolę programu, w którym wystąpiłaś. Ot, zabawa, ale fajna zabawa i masz wszelkie prawa aby Ci się świetnie kojarzył. Nie daj sobie tego zabrać. Olej trolle(j) :-).
kiedyś sądziłam że do takiego działania (chodzi mi o wypisywanie tych takich tam niewybrednych) to są zdolne niedojrzałe małolaty, takie co to jak stoją na chodniku to człowiek truchtem przebiega na drugą stronę, nie patrząc czy jakieś auto jedzie czy nie jedzie. świadomość że są to dorośli, z pozoru inteligentni ludzie, matki dzieciom i ojcowie przykładni, dobija mnie chyba jeszcze bardziej.
Li, ja Cię rozumiem – zrobisz jak Ci w duszy gra, ale obiecaj że wcześniej czy później wrócisz?:) bo jak tu zacząć dzień bez przeczytania co u Ciebie?:)
może to ta psychodenna pogoda? krakowski spleen?
Trzymaj się, ta smuta musi kiedyś minąć.
cała nadzieja w konsekwentnej niekonsekwencji i że taki pomysł (przerwy w pisaniu) zaświtał jeno na chwilę…ja też czasem marzę o wrzosowisku…a czasem, żeby osiąść na Machu Picchu i paść lamy do końca życia podziwiając widoki…
A ja po prostu nie rozumiem tych ludzi(?), co im daje, wypisywanie takich rzeczy?
Wydaje mi się, że tak działa popularność…im więcej ludzi Cię poznaje, tym więcej krąży opinii na Twój temat…gdyby to była konstruktywna krytyka to jeszcze może by i pomogła, ale są to nic nie znaczące obraźliwe wypociny…a najciekawsze jest to, że internet daje możliwość pozostania anonimowym…gdyby „autorzy” musieli się podpisać, zastanowiliby się nad każdym słowem…
Moim zdaniem powinnaś dać sobie spokój z takimi komentarzami, bo to jest walka z wiatrakami…nie wytoczysz procesu głupocie, zazdrości, zaściankowości. Chyba lepiej lekceważyć i nie czytać, zresztą tak robi większość znanych osób – NIE CZYTA.
Widziałam Ugotowanych dwa razy i zapiszczałam, gdy skojarzyłam Monikę z Licencją…poznałam Cię po łazience:)) dziwne wrażenie, gdy czyta się od paru lat Twoje myśli, a potem widzi się Ciebie na ekranie. To był przyjemny, ale i zaskakujący moment.
Kończę dzisiaj 43 lata i chciałabym ofiarować Ci prezent ode mnie Moniko- Licencjo…dużo dystansu do tego, co robią i mówią ludzie…życie jest za krótkie, żeby się tym przejmować. Pozdrawiam Klaudia
Li przewidziałam to oglądając ugotowanych, przewidziałam to szambo i tylko chciałam byś to potrafiła olać ale myślę, że każdy ma swoją granicę wytrzymałości. Oczywiście będę tęsknić i jako że wiem iż kobieta zmienną jest a Ty jesteś rasową babą to mam nadzieję, że szybko ochłoniesz i się znowu pojawisz bo poranna kawa bez Twojego towarzystwa ehhh pozostanie tylko LEC …
Dobrego dnia i nie czytaj troli!
Droga Li,
Przymknij swoje piękne oko na chamstwo płynące światłowodem.
Jak na avatarze. Olej. Rób swoje, bo robisz dobrze :)
Li… ja podobnie jak Julianna nie mam pomysłu na takie zło…
Anonimowe netowe towarzystwo ma odwagę stu herosów i siłę dwustu rozwścieczonych lwów, oko w oko pewnie nikt nie byłby w stanie Ci tak przywalić.
Ze strachu!
W każdym razie to co się dzieje jest parszywe i okrutne.
Rozumiem, że po tym wszystkim może Ci się nie chcieć pisać bloga…
Chcę wierzyć, że Cię to wszystko nie zniszczy, nie złamie.
Masz przyjaciół, którzy Cię znają – znają i kochają.
Masz dużo ludzi, którzy są Ci życzliwi i Cię lubią.
Niech oni będą Twoim oparciem i nadzieją.
Trzymaj się, kochana.
Moniko, a ja myślę, że może oni nie są całkiem źli, tylko głęboko nieszczęśliwi i sfrustrowani tym, że mają nieudane życie.
Są pewnie samotni, nikt ich nie kocha i nie lubi, więc wyżywają się w internecie na osobach lubianych , sympatycznych i radzących sobie w życiu. Albo są chory i powinni się leczyć.
To nie jest tak, że popieram takie wpisy, ale usiłuję zrozumieć, co kieruje ludźmi, którzy zadają sobie tyle trudu, żeby zatruć życie komuś, kogo znają tylko wirtualnie.
W każdym razie Ty się tym nie przejmuj bo nie ma czym/kim.
Przytulam i dobrego dnia życzę.
Witam.Podczytuję od jakiegoś czasu, nigdy nie pisałam,ale teraz po prostu muszę. Jest mi przykro, że dzieje się to, co się dzieje. Nigdy nie zrozumiem tej ludzkiej złości, zawiści, jadu.Czasami się nawet zastanawiam, czy to nie główne nasze cechy narodowe. I chcę wierzyć, że jednak nie.Trzymaj się!
Dzień dobry Li. Bardzo mi przykro z powodu tego co Cię spotyka. Myślę, że szkoda Twoich nerwów na przejmowanie się tymi wszystkimi paskudnymi komentarzami. Wiem, łatwo mi mówić, bo to nie dotyczy mnie. Zgadzam się z tym co wyżej napisała panistarsza i antypoda. Sądzę, że nic nie jest bardziej wkurzyć niż zwykła ignorancja, pisanie o tym jak bardzo Cie to boli jeszcze bardziej dolewa oliwy do ognia.
Czytam Cię sekretnie od dawna, a od niedawna zdarza mi się czasem cosik napisać. Chciałabym czytać nadal ;)Jesteś cudna, masz ciepłą duszę, poczucie własnej wartości i no jaja- jak już napisałaś;) No, kobiety z Warmii i Mazur są twarde, nieprawdaż?
To dobrego dnia – weź tabletkę, wypij kawusię, pomaluj paznokcie na czerwono i ;-))))))))))))))
właśnie wzięłam tabletki:)
Na Warmii tylko się urodziłam, zupełnie przez przypadek, ale może coś łyknęłam z tej twardości :)))
„Niech przeto ten, komu się zdaje, że stoi, baczy, aby nie upadł” a Kraków znów bielutki… nie mam pomysłu na to całe zło … Ściskam Cię Kobietko.
Pani Li, czytam bloga i stwierdzam jedno:
jest Pani za wrazliwa, by wystawiac sie na widok publiczny. Zawsze znajda sie krytycy wszystkiego, nawet tego, ze ktos fajnie gotuje.
W trosce o Pani cisnienie i zdrowie, popieram przerwe w pisaniu bloga. Bede jednak codziennie tu zagladac w nadziei, ze moze jednak cos Pani skrobnie.
Ludzie sa bardzo rozni i mnie juz zycie nauczylo dystansu do ich zachowan.
Napewno jednak wiem, ze im wiecej poznaje ludzi, tym bardziej kocham zwierzeta.
Wszystkiego dobrego.
Witam Li, nigdy sie nie mialysmy okazji spotkac ale bardzo Cie lubie czytac. Nie przejmuj sie jakimis babiszonami ktore najzwyczajniej zazdroszcza Ci udzialu w programie, dobrego zawodu czy nawet fajnego bloga. Glowa do gory! I prosze pisac. :-) Pozdrowienia
Droga Li przytulam ,niestety zawsze znajdzie sie ktos kto uderzy kamieniem.Mysle ze ludzie ktorzy pisza te obrzydliwe komentarze ulegli zbydleceniu.Tak to jest jak ,nie maja swojego udanego zycie I czerpia radosc jak komus chociaz wirtualnie doloza.Jestes madra osoba I wierze w to ze olejesz cieplym sikiem te wpisy.Nie zawieszaj sie ,bo ja codziennie rano czytam twojego bloga,tak na nowy dobry dzien.Pozdrawiam.
A co na to Lec? „Gdy zapachniały fiołki, rzekło łajno: „No cóż, działają tanim kontrastem!”.
Pozdrawiam i spokoju życzę.
Kaśka
Ojtam ojtam. Olewaj trolle. Nie dawaj im satysfakcji.
Pomyśl, że lepiej budzić żywe uczucia, niż być traktowanym jak powietrze. Jedni Cię kochają, drudzy nienawidzą. Bo jesteś OSOBOWOŚCIĄ.
Ja kocham, i wierzę, że długo jeszcze będziemy Cię tu na blogu odwiedzać. Buziaki, Li
Panistarsza ma rację, zgadzam się z każdym jej słowem. Pisałam Ci na GG to samo ;-).
Ty lubisz kąpiel w pachnącej pianie, ja też, ale trolle używają kąpieli błotnych w szambie, ponieważ działa to na nich jak balsam na zgniłe ciało, natomiast ignorowanie działa na nich jak wodospad w klozecie – spuszczasz i śladu po gównie ni ma ;-).
Ludzka zazdrość i podłość nie zna granic.
Brak reakcji to najlepsza metoda na trolli.
Nie poddawaj się !!!
aha, więc tylko histeryzuję, tak? :)
Nie histeryzujesz, Li, masz wrażliwość na odpowiednim poziomie i trudno to przeskoczyć. Może odpoczynek od tego wszystkiego dobrze Ci zrobić, choć a bym wolała, żebyś byłą tu z nami cały czas. Wiesz, że Cię uwielbiam :)
Panistarsza jak zwykle ma rację :)
Nie dawaj im satysfakcji reakcją na podłość, to tylko nakręca wszelkie istoty trollowate.
p.s.
Rzadko się tu odzywam, ale czytam regularnie, bo lubię. Proszę więc, nie przestawaj pisać, bo co ja będę biedna w necie czytała ;) I bardzo chętnie usiądę z Tobą przy stole, jeśli tylko nie będę musiała ani gotować, ani zmywać :D
Muszę dodać jeszcze jedno post scriptum.
Obejrzałam w końcu Ugotowanych z Twoim udziałem (nigdy wcześniej nie widziałam żadnego odcinka). Kobieto! Proszę, ugotuj coś dla mnie, zjem wszystko cokolwiek zaproponujesz. Przyniosę dobre wino i nawet mogę posprzątać ;)
Jeszcze jedno, masz przepiękne mieszkanie!