Obudziłam się przekonana, że jest czwartek.
Czwartek, a sprawdziłam to w wykańczający poniedziałek,
dawał mi możliwość poleżenia w łóżku do dziewiątej.
Wczoraj był wtorek i chyba jeszcze wczoraj o tym pamiętałam,
ale gdzieś w nocy umknęła mi środa-co-urody-doda,
ha, teraz przynajmniej wiadomo, dlaczego wstając w czwartek
skrzywiłam się widząc swoje odbicie w lustrze.
Nie miałam środy!
Środa jednak przypomniała mi o sobie krótkim telefonem.
Panika w środę, gdy leżało się czwartkowo,
podniosła mi ciśnienie i od razu zapragnęłam,
by był już piątek, nawet za cenę przyspieszenia czasu,
którego wcale nie mam tak dużo.
Marzę o dojściu do granicy,
za którą nie będę musiała sprawdzać w kalendarzu,
w którym jestem dniu tygodnia.
A i tak najbardziej lubię piątkowe popołudnia z ich planami na weekend,
z których z reguły wiele nie wychodzi,
ale za to jest przyjemnie.
Li.

A ja zgubilam czwartek
dobrze, że tydzień to nie Ojciec Wirgiliusz….:D
hmmmm… ciekawe jaka jest przyczyna, że mi wrzuciło komenta pod zły wątek….
jednak wydaje mi się, aurora, że masz lepiej… Twój przypadek może świadczyć o wyjątkowo udanym weekendzie, a nie szaleństwie – jak zachodzi obawa u mnie….
Kocham poniedziałki.
Pracuję zawsze, niezależnie od dnia tygodnia, i zawsze mam mnóstwo ciekawych spraw do przekazania ludziom – a oni, kurcze, weekend jakiś mają;)
ha! mam was! – wołam w poniedziałek – i telefonami ich, mailami, a to osobistą bytnością w instytucji dopadam.
Najchętniej jeszcze przy tym bym podskakiwała radośnie, jak – nie przymierzając – wyrośnięte szczenię labradora:)
hahah:) Ania, mam tak samo, Li świadkiem:):) dzięki temu twierdzę również, że wartością dodaną weekendowej pracy jest brak stresu poniedziałku:):)
Piatek, piatek, piatek, piatek,
kocham piatek!!
a mi się kiedyś we wtorek wydawało, że jest czwartek w zeszłym tygodniu – to dopiero było rozczarowanie… obawiam się szczerze, że mnie nikt nie przebije…
No nie wiem. Mnie się często w poniedziałek rano wydaje, że to piątek. I nie mam do nikogo żalu, że zgubiłam prawie cały tydzień. Później się boleśnie rozczarowuję i mam tiki nerwowe, no to idę z ta nerwicą do lekarza i jakoś leci ;D
auroro – i dostajesz zwolnienie lekarskie do piatku i w poniedziałek… dalej znamy ;P
no proszę, ja wczoraj wieczorem wpadłam w panikę, że dzisiaj będzie czwartek i jak mi ulżyło, gdy się zorientowałam, że nie:)
Li’ ja od prawie dwóch lat nie wiem jaki mamy dzień tygodnia, a cyferkach już nie wspomnę i marzy mi się taka hierarchia poniedzialkowo – wtorkowo. …..piątkowa :) pozdrawiam z zalanej Romagni
Każdy dzień fajny gdy lato świeci a nie listopadowe szrości za oknem
trzymaj się dzisiaj w tę środę co uciekła i schowała się tak głęboko
pozdrawiam
Babcia Jadzia
w zasadzie moze byc i poniedzialek, byle czerwcowy. Majowy tez moze byc.
tak, piątkowe popołudnia są najlepsiejsze :) piekę szarlotkę, zapraszam po południu :) i wyjdzie środa co centymetrów w biodrach doda :P