Przespałam pół niedzieli, we śnie miałam piękniejsze życie,
nie chciałam się obudzić,
ale mokre pocałunki głodnego psa zrobiły swoje…
No cóż… jaka królewna, taki królewicz.
A teraz otworzyłam wino, potoczyłam wzrokiem po najbliższej okolicy,
nikt nic ode mnie nie chce, Starsza w kinie,
Młodsza zamknięta w swoim pokoju, koty śpią, pies śpi,
muzyka zupełnie nie przypadkowa zdominowała ciszę,
mogę spokojnie zabrać się do pracy,
a nawet nabrałam na nią ochoty.
Okrągłe prawnicze zwroty pisane w niedzielny wieczór noszą
w sobie leciutki dotyk frywolności
i może nawet będą lżejsze niż zwykle,
ostatecznie podlane dobrym winem, swobodniej tańczą pomiędzy znaczeniami i wspinają się na wyżyny interpretacji,
niedostępne dla tych pisanych przy zwykłej kawie.
Oto tajemnica sukcesu… ;-)
Li.

Czasem łatwiej jest śnić niz życ…
Coraz częściej żałuje,ze nie lubię wina, no może odrobinę białe semi sweet ;)
Miłego dnia Li i Wszystkim na tym blogu :)))
Nie zapomnij o tabletce ;)
Post o mediach i internecie znakomity. Zainspirował mnie do popełnienia u siebie ;)
wino często bywało twórcą sukcesu nieświadome swych możliwości. praca twórcza ze wspomagaczem idzie lżej i..przyjemniej!
Nie ma to jak wino na venę ;)
Widać to taki „winny” wieczór :) Z grzańcem się dosiadam, Precla klikam i sprawdzam w kalendarzu jak mocno trzeba się będzie gimnastykować żeby dogonić uciekające sprawy.
Tak się składa, że przeważnie jestem sama ( nie licząc dwóch psów),mąż wpada średnio raz na miesiąc…..nie narzekam , sama z sobą się nie nudzę, ale…z Tobą raźniej:)
Miłego wieczoru.
wino, kobiety i śpiew :D
ja, mając w domu wczesną wprawdzie, ale jednak nastolatkę, którą o upiornej porze – 8 rano!!! – odwiedził kolega, zrobiłam zaległą depilację i piling, osz, zapomniałam o hennie :( brak oczu jutro czy robić teraz?! po dwóch winach ?!
ja niestety zrobiłam wielki błąd- wstałam o szóstej rano, weszłam do wanny z książką i kawą na dwie godziny i znowu poszłam spać. Tym sposobem straciłam pół dnia i teraz gryzę sobie palce z pośpiechu:)
Henna po dwóch winach to za duże ryzyko :D
Co prawda bez wina, ale we wspólnocie w kreatywnej robocie:)
:* przyjdzie i czas na wino:)
O! Własnie wlałaś…. we mnie nadzieję:)
Największe dzieła powstały pod wpływem.
heh, właśnie widzę jaki cudowny słowotok mi płynie spod palców:))
A jeszcze wczoraj w bólach rodziłam każde słowo…:))
Jeju, jak ja ci tego wyspania zazdraszczam!!!
rybciu, ale co stoi na przeszkodzie?
Sama sobie dzisiaj w tej sprawie jestem wrogiem. Ale zbliza się ta chwila pozycji horyzontalnej, oj zbliża. Ino tylko mały człowiek coś jakby nienajlepiej zdrowotnie zaczyna wyglądac, ech…
ach, widzisz-zapomniałam Cię uprzedzić, że tak spać, to możesz dopiero wtedy, gdy masz w domu późne nastolatki, które w niedzielę nie wstają przed południem;-)
Tiaaaa
To jeszcze parę lat mi zostało.