Mam nowe koty- dwa znalazłam dziś w skrzynce pocztowej,
z samiuśkiej Ameryki (ingrid, dzięki są prześliczne!),
a to śliczności malutkie jak orzeszek dostałam od Ani M.
(dla porządku podam, że to kot niemiecki).
Biało-niebieski sybaryta mnie rozkłada…
(A na tym szarym kocie wygląda jak uosobienie dolce far niente.
I leciutko perwersyjnie:).
Z zazdrością-Li.
PS. Bileciki :)





Przepraszam, ze tutaj sie goszcze, ale przeczytalam przypadkiem w sieci wpis Gabrysi, ktora moze jeszcze pamietacie z wpisow u Chustki. Przeczytalam i zrobilo mi sie przykro. Moze mozna cos zrobic, zeby te swieta byly troche cieplejsze? Moze ktos sie jeszcze dolaczy, chocby 10 zlotych? Trzeba napisac do Gabi, mail jest na dole bloga. Dziekuje Li za zamieszczenie tego apelu. Zycze szczesliwych Swiat. ps. Jest to moja spontaniczna inicjatywa, Gabrysia nie ma z nia nic wspolnego.
potrzebna pomoc….
http://gastrinoma.blogspot.de/2012/12/no-i-nieuchronnie-wielkimi-krokami.html#comment-form
a psa??
słuszna uwaga – psa zwłaszcza:)
arurora, ja też podziwiam, ponieważ jak przeczytałam „praktycznego zastosowania” ogarnęła mnie zgroza, że masz odwagę uzewnętrzniać swoje kulinarne preferencje – myślałam, że myślisz o Szarusiu:);) … ale uffff… – to tylko popielnica:)
Mnie najbardziej ujął szary kot, dostrzegam w nim bowiem możliwość praktycznego zastosowania. Powiem w skrócie: jaka śliczna popielnica ;D Prawda Viki? :D
spróbuj tylko zawiesić wzrok na tym kocie, a zabiję:)
Do palenia masz secesyjną popielnicę. Kulturalnie:)
Jestem wzruszona, że masz jakąkolwiek i udostępniasz! :D
auroro, widzę, że Ty lubisz ekstremalne emocje :P
ja się bałam nawet czytać to co piszesz, nie mówiąc o przejściu do działania :)))
koty są debeściarskie, ale u mnie wygrywa białasek z dyndająca nóżką :)
Bobcio odpozdrawia:)
Koty super, choć wole te prawdziwe ♥
gdusia, przeczytaj maila:)
Koty śliczne:)
a ten w niebieskie paski moim zdaniem nie sybaryczy, tylko uprawia stretching – mówię Wam, sama trzy godziny temu to robiłam, więc rozpoznaję na pierwszy rzut oka:)
czymżesz jest czas bloga wobec wieczności….
poczułaś jak Ci się czakry otwierają:)?
Nooooo, siedzę i medytuję.
Głównie nad tym, czy jeszcze coś popisać czy iść już spać;-)
niech te czakry lepiej poprzestawiają zegary na blogu:)
zapomniałam dopisać
KOTY SĄ CUDNE!!!
a jakie znaczenie ma czas na blogu? :)
ja to mam MOC !
napisałam do czakrów i już zegary idą zgodnie ze wskazówkami :P
I teraz czuję się naprawdę zabezpieczona przed każdym „złym okiem”. Nie mówiąc o tym, jak zwiększył mi się twórczy potencjał:)
:)
Sliczne są! Cała trójka, chociaż to pierwsze maleństwo jest urocze:)
Jest z karneolu.
Ania dała mi prawdziwy skarb:
” Karneol swoją subtelną energią wspaniale otwiera czakry.
Jest więc to doskonały kamień do czakroterapii.
Poza tym zapobiega wszelakim infekcjom i zakażeniom, wzmacniająco oddziałując na nasz układ odpornościowy.
Hamuje krwawienia i właśnie do tego celu był używany w przeszłości (np w rzymskich legionach)
Czasami nazywany kamieniem „odwagi”.
Jego lekcja to: naucz się żyć tu i teraz.
Sprzyja koncentracji, „zakotwicza” energię, wzmacnia witalność, zwiększa nasz twórczy potencjał.
Z tego powodu poleca się go szczególnie wszystkim zdającym egzaminy i uczącym się.
Pomoże powrócić do naturalnego odczuwania życia.
Pozwala otworzyć się na zmysłowość i erotyzm.
Jest związany z energiami drugiej czakry.
Zmniejsza napięcia i blokady energetyczne w okolicy podbrzusza.
Pomaga zrozumieć własne cykle biologiczne i naturalne rytmy naszego ciała. Z tego powodu szczególnie poleca się go kobietom.
Co jest jedną z cenniejszych cech tego kamienia, łączy ciało z duszą, wprowadza w ten sposób równowagę pomiędzy tym co duchowe a tym co materialne. Jesteśmy w końcu jedynie mieszkańcami naszych ciał. Karneol przypomina, że mamy z troską dbać o swoje ciało, ponieważ jest ono cennym darem od naszej Matki Ziemi. Darem, za który powinniśmy być wszyscy wdzięczni.
W starożytności kobiety używały go jako amulety przeciwko bólom i skurczom menstruacyjnym, kamień działa na nie łagodząco. A przywiązany do brzucha ułatwiał akcję porodową.
W starożytnym Egipcie był uważany za potężny amulet i nazywano go „Krwią Izydy” – miał on chronić zmarłych przed niebezpieczeństwami podziemnego świata.
Podobnie jak inne czerwone kamienie stanowi świetne zabezpieczenie przed „złym okiem”