Za dwa tygodnie czeka mnie podróż do Ełku.
Popatrzyłam w Google, ech- zaledwie 519 kilometrów,
sześć godzin z postojem na kawę i wrócę tego samego dnia.
Po konsultacjach „z jeżdżącymi w tamte strony” już wiem,
że tak łatwo nie będzie,
postanowiłam więc jechać pociągiem- zaledwie osiem godzin,
wezmę sobie nową książkę J. Rowling i jakoś to przeżyję.
Ale niechętnie, niechętnie…
Co gorsza będę tam musiała jechać tydzień po tygodniu,
może są jacyś chętni na podróż z Krakowa?
Zrobimy imprezkę w pociągu,
z intymnymi zwierzeniami
w bladym świetle przedziałowych jarzeniówek w tle.
Z nowości donoszę, że padł mi kręgosłup,
ma ochotę tylko leżeć i pachnieć,
natarty więc rozgrzewającą maścią roztacza wokół mnie
charakterystyczny dla staruszek zapach kamfory.
Tak, dziś jestem starą kobietą i bardzo mam ochotę taką pozostać, przynajmniej mam usprawiedliwienie dla nie wychodzenia z łóżka,
kotów grzejących mnie z każdej strony,
wyciszonego telefonu i ogólnego „tumiwisizmu”,
który jest cudownym stanem nieprzejmowania się
nikim i niczym poza sobą oczywiście.
Miłego wieczoru!
Li.

Li, ja zajęta jestem, a poza tym
nie wiem kim jest statler, więc
zazdrość twoja jest nieuzasadniona :)
statler uwielbia inteligentne kobiety, Marianno… ;-)
Czyżby to był komplement?
Jeśli tak to dość trafny, bo chemikiem jestem.
Statler, nie bardzo rozumiem, w jakim klubie mnie witasz.
Czyżby był to klub ćwiczących McKenziego?
A może klub osób z marnym owłosieniem lub klub miłośników tego blogu?
Bo inne kluby mi do głowy po moim wpisie nie przychodzą.
Marianno, z zazdrością zauważam, że statler jest Tobą najwyraźniej zainteresowany;-)
Marianno miła Marianno, przy Tobie ołów ma lotność helu.
Najlepsza na bóle kręgosłupa jest metoda McKenziego ( w necie można znaleźć sporo o tej metodzie).
Czyli jednak tajemnica, no cóż będę mieć marne włosy nadal:)
Witaj w klubie Marianno.
Marianno, wybacz, ale nie mam aż tak szybkiego czasu reakcji. Napiszę CI maila wieczorem.
statler: a tam coś jeszcze zostało? :)
Sprawdź, jeśli Ci czasu staje.
statlerciu, a wiele ich wypadło od tygodnia? :P
Sprawdzę, sprawdzę- niebawem…:)
Weszłam niespodziewanie i (chociaż przypadków nie ma) przypadkiem jestem:)).
Olejek kamforowy dobry na wszystko. Mnie pomaga i lekarz mi niepotrzebny. Pozdrawiam.
Bezczynność jest taka fajna, tylko, że po tygodniu zaczyna już nudzić…
Ja tez mialam problemy z kregoslupem i dlatego wzielam sie za yoge ktora bardzo Ci polecam. Nawet na youtubie znajdziesz cwiczenia na bole w kregoslupie.
Za mloda i za piekna jestes by miec problemy z kregoslupem. ;) No chyba, ze szukasz alibi by lezec, pachniec i nie jechac do Elku. :)
Oj, jak mi sie zachcialo pociagiem pojezdzic…Wspomnienia z nocy spedzanych na korytarzach , z tylkiem na plecaku i metalowym kubkiem w reku, do mnie wrocily :-)
J.K Rowling bardzo polecam. Choc „rozkreca” sie przez pierwsze 150 stron.
Masaze fachowe na kregoslupowe sprawy to chyba najlepsza opcja. Choc wiele lat w Krakowie nie bylam, to slawa jednego z gabinetow w okolicach Plant , nawet do mnie dotarla.
Niezły rozrzut między tytułem a treścią. I jaki cios dla wyobraźni.
a ja ostatnio jechałam właśnie pociągiem,6 godzin
nie było źle,książkę poczytałam,podziwiałam świat zza okien pędzącego pociągu,fajna sprawa.
Jedne co mnie wkurzało to to,że co godzinę przychodził jakiś inny konduktor i sprawdzał bilety.tak to podobno teraz wygląda ale ja jeżdżąca raz na kilka lat pociągiem byłam w szoku,czego nie omieszkałam powiedzieć konduktorowi,na co znowu on był zdziwiony ,że babsko sie czepia:-))))
A, w PKP życzę miłego towarzystwa, byle pluskiew nie było ;)
a może dziecko wsadzić w pociąg pod opiekę konduktora i tylko tam załatwić odbiór z dworca?
hm , można jeszcze tak?
czy jest to nielegalne?
Niestety, niestety mam zwyrodniałą wyobraźnię- w samolot wsadzę, w pociąg nie:(
Szkoda, że do takiego wypoczynku trzeba niemiłych pretekstów… ech, życie. Zdrowiej, Li, wysyłam ciepłe myśli.
jeśli mogę…to polecam pkp, tak wiem, że do luftu jest ogólnie ale książkę można poczytać, wyluzować się, znajomości zawrzeć,
i czasami wygodnie ułożyć,zaraz po zażyciu leków)))
pozdrawiam noworocznie, zdrowia życzę
Mnie kręgosłup bolał kilka dni, pomógł pas rozgrzewający, końska maść (przywieziona przez Jędzę dla Robcia) i nicnierobienie. Ale z tym nicnierobieniem u mnie jest ciężko, po prostu unikałam wysiłku. Nadal pobolewa, lecz daję radę ;-).
Li, życzę miłej podróży bez pluskiew i innych nieprzyjemnościach związanych z WC itd. ;-). Polecam wagonik z biznes klasą :-P.
Ostatnio coś tęsknię za Polską.
Całusy.
jazda pociągiem jest fajna, spania w poczekalni nie polecam z doświadczenia.
Miłej podróży, jak już wyleczysz wściekłe bóle.
Moja Młodsza ma „najlepszą przyjaciółkę” w Ełku, obiecałam że zawiozę ją tam na tydzień ferii.
Słowo się rzekło, dziewczyny się cieszą, a ja kombinuję, jak by tu jak najmniejszym wysiłkiem w cudowny sposób znaleźć się na drugim końcu Polski;-)
Uważaj na pluskwy, ponoć gnieżdżą się w siedzeniach pociągów,:/
Widziałam w Wiadomościach, jak jakiś dziadoszek opowiadał, że zabił kilkanaście sztuk, a jednej paniusi spadła pluskwa na książkę i do końca podróży naliczyła 4. Może weź ze sobą sodę oczyszczoną i posyp siedzenie i zagłówek? Ponoć działa, chociaż sama nie wiem…
Życzę Ci nowiuśkiego wagonu, pachnącego nowością i czystego na błysk i spokojnych, cichych współtowarzyszy przedziałowych. Pozdrowienia!
rany boskie! Dawno nie jechałam pociągiem, zapomniałam jakie to może być przeżycie:)
i z bolącym kręgosłupem chciałaś jechać samochodem? Odważna jesteś. Wzajemnie miłego
w aucie jakoś mniej boli. Jak już się wgramolę i podgrzeję siedzenie, to jakoś wytrzymuję. Gorzej przy wysiadaniu:)
Ale przez dwa tygodnie spróbuję się podreperować.
Zresztą i tak jadę pociągiem, to dla kręgosłupa chyba jest lepsze.
Jestem uczulona na kamforę.
Zapewne Cię to nie zdziwiło ;)
A najlepszy na kręgosłup jest dobry rehabilitant:)
ależ absolutnie nie zdziwiło. Po uczuleniu na imbir nic mnie u Ciebie nie zdziwi:))
Moja masażystka jest niestety chora, muszę sobie radzić sama.
Ale już odżyłam, między pralką a zmywarką;-)
Poszukam. A to coś na włosy jest świetne! To niesamowite, ale efekt od pierwszego razu. I mam wrażenie, że rosną mi nowe :)
A co to takiego na włosy, bom zainteresowana,
gdyż ostatnio mi zaczęły jakoś wypadać.
Jeśli to nie tajemnica…
na bogów!!!! na plecach?????? i jeszcze się z tego cieszysz????
noe capsiderm- daje czadu a jak ziaje!
na mnie najlepiej działa bezczynność i maść wcierana co godzinę.
Ale, ale wpadłam w pewien impas- nie wiem, czy mam stan zapalny, czy to tylko efekt przeciążenia- na stan zapalny plastry rozgrzewające są niewskazane, a na przeciążenie działają.
Z kolei na przeciążenie nie działają maści, ale świetnie radzą sobie ze stanem zapalnym. Na wszelki wypadek stosuję obie opcje :)
I pomagają! Już wstałam i ogarniam dom.
ja stosowałam te opcje plus opcja tabletkowe. efekt- wstawałam ino naćpana byłam i czasem się przewracałam..
ja jako doświadczona kręgosłupowo kobieta uprzejmie donoszę, że ponoć działają plastry stymulujące mięśnie – takie jak dla sportowców (a nadmienię, ze stosowałam już wszelkie wynalazki i miesiąc przeleżałam)
Ach, zapomniałam dodać, ze kręgosłup zapewne od dźwigania tej gigantycznej choinki!
Li! Obawiam się, ze może zabraknąć biletów,ze o miejscówkach nie wspomnę, na tenże pociąg…a to wszystko za sprawą pociągu do Ciebie!
A mnie olejek kamforowy raczej z dzieciństwem :) Mama nacierała przy przeziębieniu :) Pozdrawiam gorąco, aby dodać ciepła kręgosłupowi :)
Dzisiaj zazdroszczę Ci kotów :)