Przetrwałam poniedziałek i spotkała mnie nagroda
w postaci spokojnego wieczoru.
Miałam iść na Koncert Noworoczny Aptekarzy,
ubiegłoroczny był cudowny,
ale coś mnie tak bardzo ciągnęło za rękę w stronę mojej kanapy,
że uległam i zaległam.
I oczywiście od razu ukułam teorię, której główną tezą jest ten oto dowcip:
Siedzi na ławce dwóch staruszków i jeden do drugiego mówi:
„Wiesz Karolku, mówili mi, że na stare lata nie będę mógł,
a mnie się po prostu nie chce”.
Tak, wiedziałam że kiedyś nadejdzie ten dzień,
gdy przedłożę wygodę ciała nad rozkosze ducha.
I jest mi dobrze, laptop, muzyka, latte,
polarowy pled w kolorze śliwki węgierki,
śnieg padający za oknem
i ciepły brzuch Szarego grzejącego mi bose stopy.
Viki przysłała mi w mailu dowcipy o staruszkach
(żeby mieć czas przywyknąć):
Osiemdziesięcioletnia wdowa wraca z randki ze swoim dziewięćdziesięcioletnim narzeczonym.
– I jak było, mamo? – pyta córka.
– Wyobraź sobie, musiałam mu dać trzy razy w twarz!
– Co ty powiesz, dobierał się do ciebie?
– Nieeee, tylko myślałam, że umarł…
Hej, hej! Róbcie to co ja, a będzie Wam dobrze!
Li.

..ale na plażę na spacer się nie wybierasz? ;)
Kasik napisała :”statler ? przy Mariannie??? eee … niemożliwe :P”
Kasik, chociaż nie darzysz mnie zbytnią sympatią , mimochodem
napisałaś komplement .
To prawda, przy mnie nie sposób się nudzić, a o zaśnięciu to już mowy nie ma :)
Wasz ulubiony amant nie będzie jednak miał szansy aby to sprawdzić. Określeniem „zażywna” pogrążył się w moich oczach do końca. Zażywna to może być przekupka na Kleparzu, nie ujmując niczego przekupkom.
Marianno podniosłaś moje ego tym amantem. Moja wdzięczność nie zna granic, tym bardziej, że pisze to, w swej niekonsekwencji kwintesencja kobiecości.
Uwielbiam leniuchować. Nie uważacie, że to rodzaj sztuki? wcale niełatwo tak się sybaryczyć pomimo …(i tu proszę wpisać litanię wszystkiego co absolutnie trzeba zrobić zaraz)
Powiedziałabym : moja szkoła, gdybym udzielała Ci jakichś rad. Ale tak się migam od brania udziału od dawna. Choć czasem żal. Ale w sumie fajnie.
Leniuchowanie to luksus na który stać coraz mniej osób więc myślę, że kiedy jest szansa to trzeba z niej korzystać. Też się staram ;P
Z racji choroby większość mojego życia w ostatnich miesiącach upływa w łóżku, niedawno przestałam się buntować i znajduję wiele plusów. Leniuchowanie powinno być w modzie niezależnie od wieku, wykonywanego zawodu i stanu psyche.
lubię słowo „lajtowy” :)
robie to co Ty. i dobrze mi z tym :D
weszłaś do ekskluzywnego klubu przyszłych lajtowych staruszek, ingrid:D
Li, podoba mi sie perspektywa czlonkostwa w ekskuzywnym klubie :)
Na kolejną randkę zamiast kwiatu w butonierce wezmę kask motocyklisty.
Nie uwodź starszych pań, to będę łagodna jak tchnienie zefirka:D
W moim wieku na randkach się przysypia, nie uwodzi.
Aha, to jednak była jakaś randka?
mówiłam!! te „to nie tak jak myślisz”, ja tej pani nie znam” …. tu nie ma nawet miejsca na domniemanie niewinności!!! :)
Wraca statler z randki, waldorf się go pyta – jak było? Na co statler – dostałem po pysku. Waldorf – dobierałeś się? Statler – zasnąłem ;D
statler ? przy Mariannie??? eee … niemożliwe :P
Za czasów mojej młodości kobiety były skromniejsze. Biły już za niewinne karesy. Teraz biją za ich brak.
Jestem jak ten Karolek i tak czesto mi sie nie chce, zwlaszcze pracowac. ;)