Są takie dni, gdy budzę się i nic nie czuję.
Nie wiem, czy mam humor, czy nie,
plany na dzień też jakieś niezdecydowane,
głowa gdzieś tam pulsuje rodzącym się bólem,
ale w sumie nie boli, śnieg za oknem niby wygląda, a już nie wygląda.
Chce kawę, ale nie chce mi się jej robić,
siedzę jeszcze w łóżku i toczę walkę o mój dzień.
Albo zacznę go dobrze, albo źle.
I wtedy zaczyna działać instynkt, wstaję i włączam CD
z „I will survive” Glorii Gaynor,
głośno, bardzo głośno, biodra same zaczynają się kołysać,
to jest jedna z tych piosenek, które wdzierają się we mnie szeroką falą, podrzucają do góry
i dają siłę na tę cholernie ciężką wspaniałą codzienność!
Miłego dnia dla Was!
Li.

Absolutnie proszę nie brać do siebie finału tej wersji…
:):):)
tyle razy ratowałam się tą piosenką! śpiewałam aż do ochrypnięcia. przez jakiś czas miałam nawet jako motto na blogu :)
:) jest niesłychanie energetyczna. Mam klika takich piosenek, przy których nastrój od razu idzie mi w górę!
zaczynamy weekend..a ja najchętniej poszłabym spać
a ja wciąż pod kołderką, z laptokiem na kolanach i kawą na stoliku… i chce mi się nic… i nic będę dziś celebrować:)
i miłego dla Ciebie :* robię kawę, włączam muzę i idę na zaległe pączki do koleżanki :)
to jeszcze to :
Coś wisi w powietrzu dziwnego i rozmemłanego, bo u mnie już druga kawa i poprawy nie widzę :)
Udanego dnia, Li :)
Kawa obowiązkowo:) Nawet ta moja niestety bezkofeinowa :)
Miłego dnia Li – wpadłam na kawkę… i powiem Ci, że mnie też ta piosenka pionizuje w chwilach zwątpienia i słabości..